Skip to content

NFL Conference Championship: wypowiedzi trenerów

Tampa Bay Buccaneers i Kansas City Chiefs – to ten duet zamelduje się na stadionie Raymond James Park w Tampie na Florydzie podczas Superbowl LV. Obydwa pojedynki finałów konferencji AFC i NFC były w miarę emocjonujące (zwłaszcza ten w Green Bay), więc przyjrzymy się temu, co po meczach powiedzieli trenerzy drużyn z finałowej czwórki. Raport przygotował Kamil Kacperski!

Tampa Bay Buccaneers 31 – 26 Green Bay Packers

„Jeszcze nie wiem, co to dla mnie znaczy. Wiem jednak, co to znaczy dla wszystkich innych – zwłaszcza dla Bruce’a Ariansa. To dla niego niezwykłe osiągnięcie i cieszę się razem z nim” – takimi słowami zwycięstwo Tampy skomentował Tom Brady. Dla niego to będzie dziesiąty Superbowl, więc to nic nowego, nic ekscytującego.

Bruce Arians ma za to wszystko do zyskania. Do tego może to być jego ostatni dzwonek na rywalizację o nagrodę Lombardiego – w końcu ile może mieć jeszcze okazji na to, by jego rozgrywającym był Brady, a wśród ofensorów gościli Godwin, Evans, Brown, czy Gronkowski. Dla niego to Superbowl albo nic:

Dostanie się do Superbowl nigdy nie było naszym celem. Naszym celem od początku było wygranie go. Jestem niezwykle dumny z naszych zawodników. Włożyli tyle pracy do tego, byśmy mogli się tu dostać. Serio, nie mógłbym być bardziej zadowolony. Mieliśmy zmienników na safeties, którzy jeździli tyłkami po murawie. To było coś pięknego, genialne zwycięstwo drużynowe. Przyjechaliśmy tu po to, by zaryzykować i wykorzystywać szanse na wygranie.

To ostatnie zdanie mogło być lekkim prztyczkiem w nos dla Matta LaFleura, młodego trenera Green Bay Packers. Coach podjął bowiem decyzję, by na chwilę przed 2 minute warning kopnąć field goal przy czwartej próbie, na ósmym jardzie Tampy, zamiast oddać piłkę w ręce tegorocznego MVP, Aarona Rodgersa. Po zdobyciu przyłożenia (i konwersji za 2 punkty), na tablicy wyniku widniałby remis.

Oczywiście w takim przypadku, Tom Brady wciąż miałby szansę na to, by zdobyć kolejne punkty – to jest jednak ryzyko zawodowe, które musiał podjąć właściwie każdy trener, który w ciągu ostatnich 20 lat chciał osiągać sukcesy w NFL. Zarówno fani, jak i dziennikarze, nie mogli do końca zrozumieć decyzji Matta LaFleura. Przecież to był mecz o mistrzostwo konferencji i szansę na wygranie Superbowl! Konserwatywna decyzja będzie go męczyła jeszcze przez kilka tygodni – a przynajmniej w obliczu fanów i mediów. Przed sobą może się jej jednak wstydzić nawet całe życie. Zwłaszcza, jeśli nigdy już nie osiągnie podobnego sukcesu.

Tak, za każdym razem, jak coś się nie udaje, to tego żałujesz, prawda? To były okoliczności. Mieliśmy trzy próby i nie zdobyliśmy nawet jardu. Wiedziałem przecież, że musimy zdobyć przyłożenie i 2 punkty. Mieliśmy też przy okazji aż 4 przerwy na żądanie, licząc oczywiście z 2MW. I tak musieliśmy ich zatrzymać – myślałem, że nam się uda, ale rzucili flagę przez pass interference i był koniec. Patrząc na naszą defensywę czułem, że to jest dobra decyzja. Niestety, nie udało się to tak, jak zakładałem.

A teraz jeszcze Rodgers zapowiedział, że nie wie, jaka czeka go przyszłość. Całkiem ciekawie by było, jakby po przegranej w play-offach poszedł do innej drużyny i w przyszłym sezonie doszedł do Super Bowl, a Green Bay nie załapałoby się nawet do Final 14.Ten scenariusz mi coś przypomina…

Buffalo Bills 24 – 38 Kansas City Chiefs

Sprawa jest prosta – Sean McDermott i jego Buffalo Bills jeszcze będą mieli szansę. Rdzeń ofensywy i defensywy jest dość młody, a sam McDermott staje się coraz lepszy w swojej pracy. A i sama dywizja jest całkowicie otwarta i prawdopodobnie zostanie zdominowana przez Bills.

Buffalo kilkukrotnie postanowiło kopać field goals zamiast zdobywać jardy przy czwartej próbie. Trener McDermott tłumaczył, że zastanawiał się nad rozgrywaniem akcji, ale wolał zdobywać punkty:

Myślałem o tym przy tych dwóch razach. Może gdybym miał szansę, to przynajmniej spróbowałbym raz zdobyć kolejne jardy. Ale ten FG przed końcem pierwszej połowy? Zdecydowanie chciałem zdobyć punkty. Mieliśmy ogromne problemy z ich zdobywaniem przez cały mecz, więc chciałem, żebyśmy mieli cokolwiek na tablicy przez końcem pierwszej połowy. Ale przyznam szczerze, że przyjrzę się temu w najbliższych dniach. Zobaczymy to nawet z całą naszą drużyną i postaramy się nauczyć na naszych błędach, żeby w przyszłości ich nie było.

A co z Chiefs? Ci się zmierzą z Tomem Bradym i Bucs w Superbowl LV. To chyba nikogo nie dziwi – Chiefs byli faworytami od finałowego meczu poprzedniego sezonu i tydzień w tydzień potwierdzali, że przeczucia fanów, dziennikarzy i innych drużyn były trafne.

Owszem był trudniejszy moment w meczu z Browns, kiedy to Mahomes musiał zejść z boiska, ale zawodnicy Andy’ego Reida dowieźli wynik do końca. Spotkanie z Bills oglądało się natomiast, jakby to była jedynie formalność, kurtuazyjny mecz towarzyski ze słabszym przeciwnikiem.

Jak nietrudno się domyślić, trener Kansas City już patrzy na Tampę i (podobnie jak fani) już nie może się doczekać pojedynku z Bucs – zwłaszcza z Brady’m, który dwa lata temu odprawił Chiefs z kwitkiem w AFC Championship Game.

Wygląda na to, że udało nam się już parę takich starć wygrać i każde ze zwycięstw smakowało przepysznie. Nie spodziewam się, żeby dzisiaj było inaczej. A ci dwaj (Mahomes i Brady – przyp. red.)? Oni mają dla siebie mnóstwo szacunku. Nie możemy się doczekać tego meczu. Wiem, że Pat chce z nim wygrać, podobnie zresztą jak Tom z Patem. To powinien być kawał dobrego meczycha. No ale co ja wam będę mówił – mamy sporo rzeczy do zrobienia. My to rozumiemy, zawodnicy to rozumieją, wy to rozumiecie.

Na Superbowl przyjdzie nam poczekać jeszcze dwa tygodnie. Mecz odbędzie się o godzinie 0:30 w nocy z 7 na 8 lutego.

Tekst i tłumaczenie opracował Kamil Kacperski

Leave a Reply

%d bloggers like this: