Skip to content

Meldunek z Syreniego Grodu #2 Warsaw Sirens – Brno Amazons

Niedzielny mecz był spotkaniem dwóch drużyn, które w pierwszej kolejce CAAF Żeńskiej Ligi poniosły porażki. Warszawskie Syreny zainaugurowały sezon ulegając 6:56 Prague Harpies, natomiast Brneńskie Amazonki – również na własnym boisku – przegrały z Prague Black Cats 20:30. Bezpośrednie starcie było więc okazją do odbicia się i zdobycia pierwszych punktów w sezonie. Czeszki jako kilkukrotne mistrzynie ligi czuły się mocno podrażnione falstartem w pierwszej kolejce. Gospodynie natomiast miały świadomość, że odnowiony skład w tym sezonie dopiero się buduje, jednak apetyt na zwycięstwo był nie mniejszy niż u rywalek.

Mecz na obiekcie Świtu, przy ulicy Oświatowej na warszawskim Bemowie podobnie jak przed tygodniem zapełnił się kibicami, a Sirens na ten mecz miały dla nich dwie duże niespodzianki. Pierwszą z nich był nowy-stary komentator, który tego dnia zgodził się poprowadzić imprezę z poziomu boiska. Tym kimś był Bartosz Wardęga, który w swoim CV może zapisać wiele skomentowanych meczów na wszystkich szczeblach rozgrywek w Polsce, wliczając w to również mecze kadry narodowej. W poprzednim sezonie również komentował mecze Warsaw Sirens. Dzięki niemu, a także dużej frekwencji na trybunach atmosfera na samym meczu była jeszcze gorętsza.

Drugą niespodzianką, było to że tradycyjny rzut monetą przed meczem wykonała na zaproszenie zespołu Kasia Babis – rysowniczka, youtuberka, oraz podcasterka:

Rzut monetą wygrały Syreny i rozpoczęliśmy zmagania. Te niestety zaczęły się dość podobnie jak w pierwszym meczu z Harpiami. Kilka niedokładnych zagrań i piłka przeszła w posiadanie Czeszek, które postanowiły wykorzystać tą samą broń co prażanki tydzień wcześniej, a więc grę biegową na którą Syreny nie znalazły recepty i 5 minut po rozpoczęciu meczu Tereza Kubicova zdobyła pierwsze punkty dla Amazons po 40-t0 jardowym biegu. Próba podwyższenia się nie powiodła i ponownie do walki włączyła się ofensywa Sirens. Niestety kolejny raz piłka została stracona i kolejny raz do Czeszka z numerem siódmym zameldowała się w polu punktowym warszawianek. Tym razem kopnięcie na podwyższenie się powiodło, a jego autorką była sama zdobywczynie przyłożenia – Tereza Kubicova. Kolejny atak polek zakończył się już jednak pełnym sukcesem. Najpierw na 70 jardów od pola punktowego Sylwii Kazimierczak udało się znaleźć lukę w obronie rywalek, co pozwoliło jej urwać się i zdobyć pierwsze przyłożenie dla Warsaw Sirens. Co więcej, chwilę potem  polki z sukcesem wykonały dwupunktowe podwyższenie. Aleksandra Walczyńska złapała w endzone piękne podanie od Jolanty Sampławskiej i na tablicy wyników pojawił się rezultat 8:13.

Dobre nastroje nie potrwały jednak bardzo długo, gdyż następny drive ofensywny Czeszek również skończył się sukcesem. Tym razem do protokołu sędziowskiego zapisała się Alzbeta Necasova, a podwyższyła ponownie Tereza Kubicova za 1 punkt. Pierwsza kwarta kończyła się zatem wynikiem 8:20

Po zmianie stron nad obiekt na Bemowie nadciągnęły czarne chmury. Dosłownie i w przenośni. Nad boiskiem kłębiły się ciemne chmury zwiastujące nadciągający deszcz, a na samej płycie Czeszki coraz bardziej się rozkręcały. W połowie kwarty swoje kolejne punkty do kont dopisała Tereza Kubicova, podwyższając osobiście kopnięciem. Następnie piłkę upuściła jedna z Syren, co szybko wykorzystała Alzbeta Heroschova i po 54-o jardowym fumble return podwyższyła rezultat po raz kolejny. Tym razem kopnięcie  Kubicovejsię nie powiodło. Tuz przed przerwą po kolejnym nieudanym drivie ze strony warszawianek. przyłożenie Anny Toulovej i podwyższenie Terezy Kubicovej ustaliło wynik pierwszej połowy na 8:40. Kibice nie mieli więc na pewno zbyt radosnych min oczekując na drugą część spotkania. Tym bardziej, że spodziewany deszcz rzeczywiście zaczynał padać.

Po przerwie jednak sytuacja mocno się odmieniła. Zarówno na boisku jak i w poczynaniach Syren pojawiły się promienie słońca. Przede wszystkim dziewczyny mocno spięły się w obronie. Liderki Aleksandra Harpagan Łukasiewicz i Justyna Hołownia-Malinowska złapały wiatr w żagle. Tacklowały, pilnowały nakręconych pierwsza połową Czeszek i nie dawały im ani metra swobody. Dodatkowo dyrygowały mniej doświadczonymi koleżankami, które idąc za ich radami również coraz lepiej poczynały sobie na boisku, czego efektem były dobre interwencje m.in. LB Magdy Bień, która raz po raz świetnie radziła sobie z groźną WR drużyny Czeskiej Alzbetą Heroschovą., czy CB Anny Jędrasik. Czuć było, że warszawianki się nakręcają z każdą próbą. Efektem tego w całej trzeciej karcie rywalkom udało się zdobyć tylko jedno przyłożenie, którego autorka była wpomniana wcześniej Alzbeta Heroshova, której ten jeden raz udało się uciec z obstawy i złapać podanie od Alzbety Necasovej. Wynik podwyższyła kopnięciem Tereza Kubicova. Ofiarność i poświęcenie Syren w tej części meczu przypłaciła niestety kontuzją defensywna liniowa Olha Deviatka, która po jednym ze starć w środku pola długo nie podnosiła się z murawy. Po zbadaniu przez sanitariuszy została zniesiona z boiska i do końca spotkania nie była w stanie się poruszać. Po spotkaniu udało mi się dowiedzieć jedynie tyle, że badania trwają, ale sytuacja nie wygląda dobrze i kontuzjowana noga prawdopodobnie wykluczy zawodniczkę z dalszej części sezonu.

Po zmianie stron w drużynie Sirens pozytywne rzeczy zaczęły się dziać nie tylko w defensywie. Do głosu coraz mocniej zaczęła dochodzić również ofensywa. Pierwsze punkty należały jeszcze do Amazonek, za sprawą przyłożenia Alzbety Heroschovej po podaniu Alzbety Necasovej (podwyższenie tym razem zostało zablokowane), jednak już kolejna zmiana wyniku dosłownie dwie minuty później odbyła się zasługą Aleksandry Walczyńskiej, która skopiowała wyczyn Sylwii Kaźmierczak z pierwszej kwarty, urwała się obronie i popędziła tuz przy linii wprost do pola punktowego Amazonek i przebiegając 70 jardów wzbogaciła konto punktowe warszawianek.

Niestety kolejna próba dwupunktowego podwyższenia tym razem się nie powiodła. Czeszki odpowiedziały przyłożeniem QB Alzbety Necasovej, której udało się wyrwać obronie Polek na 38 jardzie ( z ponownie nieudanym podwyższeniem), jednak ostatnie słowo ponownie należało do Syren i tym razem odgryzły się rywalkom 54-o jardowym podaniem Jolanty Sampławskiej i przyłożeniem Aleksandry Walczyńskiej.

Podwyższenia ponownie nie udało się wykonać z sukcesem. Kilka chwil później mecz został zakończony, gdyż różnica w wyniku aktywowała obecna w zasadach rozgrywek mercy rule i zegar od pewnego momentu nie był już zatrzymywany.

 

Mecz zakończyło wzajemne podziękowanie zawodniczek sobie nawzajem, oraz zgromadzonym na obiekcie kibicom, a także tradycyjne, wspólne zdjęcie obu zespołów. Wynik spotkania ponownie nie jest zadowalający, jednak podczas oglądania tego meczu wyraźnie widać było jak warszawskie zawodniczki z każdą chwilą się rozwijają i nabierają pewności siebie. Wzajemnie się uczą, poprawiają i asekurują swoje poczynania. Buduje się drużyna, która jest gotowa wspólnie walczyć i grać jak równy z równym z, o wiele bardziej doświadczonymi przeciwniczkami. Drużyna przetrzebiona zmianami kadrowymi bardziej niż kiedykolwiek wcześniej udowodniła, że potrzebuje jedynie czasu i wsparcia kibiców, aby dać nadzieje na lepsze wyniki. Spójrzmy na to bowiem w ten sposób: druga połowa tego meczu została przegrana jedynie jednym posiadaniem piłki. To chyba dużo lepsza perspektywa niż po poprzednim spotkaniu, prawda?

Końcowy wynik meczu:

Powiedziały po meczu:

Amazons:

„Po ostatniej porażce udało nam się odnaleźć swój rytm. Znowu gramy w trybie „Amazon football” i to cieszy. Mamy nadzieje pozostać na tej ścieżce w następnych meczach. Nadawałyśmy w niedzielę tempo grze i chcałybyśmy to robić z takim sukcesem również w innych spotkaniach. Od ostatniego meczu poprawiłyśmy naprawdę wiele i wymagało to od naszych zawodniczego ogromnego wysiłku i ducha do walki i pracy. Te pierwsze mecze przyniosły bardzo wiele doświadczenia całemu zespołowi. Szczególnie naszym rookies, które mogą wreszcie wejść do prawdziwej gry, po ciężkim dla wszystkich roku przerwy spowodowanej pandemią. Obecnie staramy się skupić wyłącznie na następnym meczu z Harpiami, aby naszym fanom na miejscu w Brnie pokazać zupełnie inną twarz i zamazać wpadkę z pierwszej kolejki. Drużyna Amazonek jest obecnie w przebudowie. Pierwsze zespoły w Czechach powstały około 10 lat temu. Nasz liczy sobie dokładnie 9 lat i przyszedł czas na wymianę pokoleniową. Starsze zawodniczki odchodzą i staramy się jak najlepiej wprowadzić do gry zastęp nowych adeptek. Nasze weteranki przecierały szlaki dal tego sportu w Czechach i Europie środkowej. Teraz czasy są nieco inne i liczymy na to, że przyszłość będzie o wiele jaśniejsza. Mamy nadzieję, że rozgrywki będą się rozrastać. Zarówno te krajowe, międzynarodowe jak i zostaną utworzone żeńskie kadry narodowe.

Jeśli chodzi o drużynę Syren, to jedyną niedogodnością jak sie z nimi wiąże jest długa podróż do Warszawy. Poza tym czujemy się tu zawsze mile widziane. Nie tylko przez zawodniczki, ale również przez fanów. Zawsze bardzo nam się podobała atmosfera jaka panuje na boisku w Warszawie” -wypowiedź Amazonek po spotkaniu

Sirens:

„Oczywiście przegrana nie cieszy chyba nikogo, ale widzimy postęp w naszej grze i to nas cieszy. Chyba tradycją już jest to, że pierwsze ligowe spotkania są dla nas rozgrzewkowe, a każdy kolejny mecz wygląda coraz lepiej. Miniony mecz nie był też najbardziej fortunny dla naszej formacji defensywnej, która z powodów losowych musiała poradzić sobie bez naszego nominalnego kooordynatora i trenera. Widać także było, że nasza formacja ofensywna dalej ma duże problemy z tzw. ball security. Smuci także, że jedna z naszych zawodniczek doznała na meczu poważnej kontuzji wykluczającej ją z gry na kolejne tygodnie. Jednak widzimy też pozytywy, np. mimo dużej przewagi punktowej nigdy się poddajemy na boisku i nasi kibice mogli być świadkami świetnych akcji zarówno ze strony ataku, jak i obrony. Za 2 tygodnie ponownie spotykamy się z Brno Amazons, tym razem na wyjeździe, i liczymy, że niedzielny mecz oraz analiza błędów zaowocują w kolejnym spotkaniu”.- Aleksandra Harpagan Łukasiewicz

 

Autor tekstu oraz zdjęć: Paweł Sałata

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: