Skip to content

TOP 3 – week 16

Kto zasłużył na wyróżnienie, kto rozczarował, jakie jest nasze zdarzenie tygodnia? Zapraszamy na cotygodniowe redakcyjne zestawienie TOP3!

Wyróżnienie tygodnia:

Aleksander Łazor: Dallas Cowboys

Kowboje wracają do playoffów po 2 latach przerwy. I to w jakim stylu! 56 zdobytych punktów to najwięcej od ponad 40 lat. Dak Prescott fantastycznie poprowadził swój zespół do wygranej nad WFT – 330 jardów górą, 4 przyłożenia, 0 przechwytów. Nic dziwnego, że na boisku pojawił się w końcu Cooper Rush, który sam dorzucił jeden touchdown. Playoffy są już pewne, pytanie co dalej. Patrząc na potencjalnych przeciwników obawiam się, że może się to zakończyć tak jak przy ostatnich playoffowych wycieczkach Kowbojów – druga runda maks.

Piotr Zach: Dallas Cowboys

Dallas Cowboys albo się kocha, albo nienawidzi (ale głównie chyba za ich fanbase). Dla mnie są neutralni, przy czym w tym sezonie bardzo ciekawi (ale ja jestem chorągiewką, jakby to wielu ortodoksów uznało). Niemniej w Dallas można było podczas tej kolejki usłyszeć wiele syren pojazdów uprzywilejowanych – na stadionie Cowboys doszło bowiem do napaści i strzelaniny wobec przyjezdnych. WFT mieli WTF, Dallas ładowali bez opamiętania, Cooper Rush nawet casualowo oddał 2 podania na 70 jardów, a wynik 56-14 wysłał na koniec sezonu zasadniczego wiadomość: oby Twoja drużyna nie trafiła na nasz dobry dzień w play-offach.

Nota uznania również dla Miami Dolphins za wskoczenie na dodatni bilans. Oczywiście pojawiają się głosy „ale spójrzcie jaki mieli terminarz!” – no w teorii mieli łatwy, przyznaję, ale spójrzcie, jaki mamy sezon! Wyniki są tu tak niespodziewane, że do końca nie ma pewności, jak ułożą się play-offowe tabele. Gra Delfinów jest pewnie jakiegoś rodzaju ułudą, która w końcu pęknie, ale 7-meczowa seria porażek i 7-meczowa seria zwycięstw w jednym sezonie robią wrażenie.

Karol Potaś: Indianapolis Colts

Mieli mnóstwo zawodników wykluczonych przez Covid, w tym kilku tuż przed spotkaniem, a mierzyli się z jedną z najlepszych ekip ligi Arizoną Cardinals. I mimo tych trudności, pokonali na wyjeździe Cardinals 22:16. Zwycięstwo pozwoliło im utrzymać pozycję – wygrywam i wchodzę do playo-offów. To było z pewnością jedno z najważniejszych momentów sezonu Colts.

Jakub Ciurkot: Buffalo Bills

Jako fan Bills, musiałem w tej rubryce umieścić właśnie mój ukochany klub. Obecny sezon jest bardzo trudny dla Josha Allena i spółki. Bills ograli np. Kansas City Chiefs, ale przegrali również z Jacksonville Jaguars. Huśtawka nastrojów. Na domiar złego świetny sezon rozgrywają New England Patriots i ostatnie tygodnie osobiście zabrały mi nadzieję na mistrzostwo w dywizji. Bills nie grali dobrze, a Josh Allen wyglądał bardziej jak ten Allen z początku gry w NFL. Zwycięstwo z Patriots pozwoliło jednak na odbicie dywizji, a przede wszystkim dało Bills Mafi dużą dawkę optymizmu. Cały zespół zagrał świetny mecz, a takiej O-line w Buffalo chyba jeszcze nigdy nie widziałem. Przed Bills jeszcze dwa starcia na własnym terenie z Atlantą Falcons i New York Jets. Dwa zwycięstwa i dywizja zostaje w Buffalo.

Miłosz Marek: Miami Dolphins

Może Dolphins nie mieli w ostatnim czasie najtrudniejszego terminarza, jednak wygranie siedmiu meczów z rzędu jest wyczynem. Tak samo jak „powrót” z bilansu 1-7 na 8-7 i miejsce gwarantujące play-off. Jednak dopiero teraz prawdziwa weryfikacja i dwa kluczowe spotkania.

Paweł Sałata: Davis Mills vs Los Angeles Chargers
Redaktorowi Sałacie znowu odbiło. Wyróżnia rookie QB z jednej z najgorszych drużyn tego sezonu. Wygląda to zaiste karkołomnie, ale jeśli ten rookie pokonuje jedną z drużyn pretendujących do Super Bowl i w dodatku robi to w przekonujący i widowiskowy sposób? Tak właśnie było w tym przypadku. Kiedy dowiedziałem się,jak ciekawe rzeczy dzieją się w meczu Texans szybko przełączyłem się na to właśnie spotkanie w niedzielny wieczór i muszę przyznać, że nie żałuję. Młody QB ekipy z Houston zrobił niemałe show. Nie chodzi nawet o samo zwycięstwo, ale o styl w jakim prezentował się ma boisku. Spokój, opanowanie i pewność z jaką rzucał kolejne piłki, sposób w jaki czytał grę obronną Chargers. To wszystko pozwala sądzić, że kariera przed tym chłopakiem może czekać większa niż się początkowo wszystkim wydawało. Niespodziewanie pozycja rozgrywającego w zespole osieroconym po wybrykach Deshauna Watsona przestaje być największym zmartwieniem – o ile oczywiście młody prospekt w dalszym ciągu będzie wyglądał tak dobrze.
_
Darek Grzybowski: Miami Dolphins
Moje serce fana się raduje, po fatalnym początku Dolphins złapali rytm i choć trochę poprawili nastroje fanów. Wygrana z Saints była idealną wisienką na torcie.
_
***
Rozczarowanie tygodnia:
_
AŁ: New Orleans Saints
Futbol to sport zmieniający się z tygodnia na tydzień, co dobitnie widać w tym sezonie. Kontuzje i choroby bardzo mocno wpływają na ligowe wyniki. Ian Book to już czwarty QB, który rozpoczął mecz w drużynie z Luizjany. Nowoorleański kalejdoskop wygląda tak – Saints tydzień temu zatrzymali urzędujących mistrzów NFL, Tampę, by w miniony weekend z kretesem przerżnąć z Dolphins. Brawa należą się oczywiście Brianowi Floresowi i jego drużynie – siedem meczów z rzędu ostatnio udało im się wygrać za Dona Shuli. Ponadto, po raz pierwszy w historii zdarzyło się, by drużyna zaliczyła siedmiomeczową serię porażek i zwycięstw w jednym sezonie. Co do Saints, cóż… nie zdobyli przyłożenia od dwóch spotkań, a 3 marne punkty w meczu to ich najgorszy wynik od kiedy prowadzi ich Sean Payton. Myślę, że to wystarczający komentarz.

PZ: Los Angeles Chargers

Los Angeles Chargers na początku sezonu mieli być elementem wielkiej batalii o LA – naszpikowany superteam Rams kontra młode talenty Chargers. Z wyładowań elektrycznych pozostała jednak nikła iskra. Ostateczny niewypał miał miejsce właśnie w tygodniu 16, ponieważ o ile pokiereszowani Ravens dość spodziewanie zostali rozbici przez Bengals, tak aspirujący do niespodzianki sezonu LA Chargers nie mieli prawa przegrać z Houston Texans. Teksańczycy zagrali natomiast bardzo dobrze, LA bardzo źle i choć w Playoff Picture są „pierwszymi oczekującymi” za drużynami z awansem, to po sezonie czeka ich solidne drapanie się po głowie „co dalej?”.  W pozytywne zakończenie tego sezonu, przyznam, nie wierzę.

KP: Los Angeles Chargers

W często najważniejszym miesiącu w NFL, nie można przegrywać spotkań w taki sposób jak zrobili to Chargers przeciwko Texans. Owszem, gospodarze z Houston zagrali świetne spotkanie, we wszystkich formacjach, ale to nie przypadek, że na ten mecz dostępne były jedne z najtańszych wejściówek w kolejce, a i tak trybuny świeciły pustkami. Texans są w ogromnym kryzysie, a ekipa z LA zaliczyła wpadkę, przez którą ich rywale, w tym m.in. Las Vegas Raiders, „odzyskali” spotkanie straty i w week 18 ich starcie w LV może rozstrzygnąć o tym kto ostatecznie znajdzie się w fazie posezonowej.

JC: Los Angeles Chargers

Chargers na własne życzenie, w kuriozalny sposób, komplikują sobie walkę o postseason. Jeszcze zeszłotygodniową porażkę, po dogrywce, z Kansas City Chiefs można zrozumieć, ale przegrać z jedną z najsłabszych drużyn w lidze, na dodatek 29:41, nie da się zrozumieć. Chargers byli fatalni po obu stronach boiska. Zarówno ofensywa, jak i defensywa nie funkcjonowała tak jak należy. Ich sytuacja nie jest tragiczna (rekord 8-7), ale do kolorowych też nie należy. Przed Chargers pojedynki z Denver Broncos i Las Vegas Raiders. Czy zobaczymy Chargers w PO? Przed Texans, było to raczej jasne.

MM: Baker Mayfield

W świąteczny dzień rozgrywający Browns rozdał sporo prezentów w Green Bay i ich koszt może być dla niego ogromny. Mino 4 przechwytów jego ekipa była blisko wygrania w Green Bay. Fala krytyki na #1 draftu wzrasta, nowy kontrakt coraz odleglejszą wizją…

PS: Kompromitacja komisji ligi w walce z COVID-19

Zdawać by się mogło, że po poprzednim trudnym sezonie, tuż przed startem obecnej kampanii liga NFL stanęła na wysokości zadania, przygotowała jasne protokoły, wprowadziła zero tolerancji dla niezaszczepionych zawodników i pracowników klubów. Jednym słowem, że zrobiła wszystko co mogła, żeby z dbałością o zdrowie i równe szanse dla wszystkich klubów przeprowadzić sezon 2021. Iluzja jednak szybko się rozleciała. Już kilka tygodni temu wychodziły na jaw niedopatrzenia i pobłażanie co większym gwiazdom, które oszukiwały protokoły covidowe, lub fałszowały swój status zaszczepienia. Prawdziwy skandal jednak się rozpoczął kiedy do Stanów Zjednoczonych wraz z początkiem zimy dotarła nowa mutacja wirusa. O wiele bardziej zaraźliwa i bardzo szybko rozprzestrzeniająca się wśród obywateli, oraz oczywiście wśród środowiska futbolowego. Lawinowo wzrastały przypadki pozytywne w poszczególnych klubach. Z gry wypadało ponad 20 osób, oraz duże części sztabów szkoleniowych. To zrodziło problemy i pytania. Bowiem liga nie przewidywała początkowo przekładania spotkań w tym sezonie. Kiedy jednak w zespole Browns nie dało się uzbierać rosteru meczowego, a szybko do nich dołączały ekipy Rams i WFT liga zdecydowała przełożyć spotkania na wtorek, co rozsierdziło część fanów drużyn przeciwnych. To jednak można było jeszcze zrozumieć. Nieprzewidziane okoliczności, a w dodatku problemy te nie były spowodowane przez jednostki niezaszczepione. Kibice drżeli więc nieco o swoje drużyny, jednak zaczęli się uspokajać widząc, że liga chce elastycznie podchodzić do swoich zasad na ten sezon. Okazało się jednak, że liga działa bardzo wybiórczo, bowiem już w kolejnym tygodniu nie przełożyła, ani jednego meczu i zmusiła niektóre zespoły do składania rosterów z graczy na obrzeżach practice squadów. Kolejny raz fani i zespoły musiały zaakceptować twarde zasady i nastawić się na walkę zarówno z przeciwnikami jak i wirusem. CO jednak zrobiła liga zaraz po zakończeniu Week 16? Zmieniła protokoły covidowe skracając kwarantanny (i to zarówno zaszczepionym, jak i niezaszczepionym) ułatwiając zawodnikom powrót na boisko. Z jednej strony to dobrze. Sezon ma szansę zostać dokończony w terminie. Z drugiej jednak jest to cholernie niesprawiedliwe. Oto bowiem mieliśmy np sytuację w której zespół Saints musiał w poniedziałek grać skleconym na prędce niepełnym rosterem przeciwko Miami Dolphins, pomimo że jest zespołem z dużym odsetkiem zaszczepionych pracowników, podczas gdy już dzień później zmieniono zasady i zespół Indianapolis Colts, w którym dla odmiany odsetek ten jest dużo mniejszy może z dużo większym komfortem szykować się na swoje następne mecze. Oba zespoły mocno walczą o awans do fazy play off. Czy ma to coś wspólnego ze sprawiedliwością, że jedni muszą walczyć z przeciwnikami, covidem i protokołami, a drudzy już nie? Absolutnie nie. Liga chcąc interweniować w kryzysowej sytuacji wylała dziecko z kąpielą i kolejny raz się skompromitowała. To jest zwyczajny KABARET i loteria.

DG: Baltimore Ravens

Ravens, w przeciwieństwie do Miami, są cieniem samych siebie z początku sezonu, a wysoka porażka z Bengals, to kolejny przykry moment dla fanów.

***

Zdarzenie tygodnia:

AŁ: Kosmiczny mecz Joe Burrowa

Ravens mają ogromne problemy. Obrona jest dziurawa jak szwajcarski ser, a z powodów zdrowotnych musieli uciekać się do wystawienia w pierwszym składzie trzeciego QB. Ale to, jak znakomicie te problemy byli w stanie wykorzystać Bengals zasługuje na najwyższe wyrazy uznania. Bardzo odważna i częsta gra górą przyniosła efekt w postaci 525 jardów i 4 przyłożeń Joe Burrowa. To naturalnie najlepszy wynik w historii drużyny i czwarty najlepszy w ogóle. Wynoszący 554 jardy rekord Norma Van Brocklina ma już 70 lat, ale patrząc na styl gry Burrowa zaryzykuję stwierdzenie, że raczej osiemdziesiątki nie dociągnie.

PZ: 57 starterów New Orleans Saints

Wokół mnie pewnie sam John Madden, co jest niezaprzeczalnie najgłośniejszym wydarzeniem. Lubię jednak w takich momentach zwracać uwagę na rzeczy, które przechodzą mniej zauważone. A w sumie też smutnym wydarzeniem jest to, że New Orleans Saints zagrali już 57 różnymi starterami w tym sezonie i jest to rekord ligi w ogóle. Epidemia zrywanych ACL-ów i pandemicznych obostrzeń wyrządza nam dużą krzywdę w kontekście równości gry i szans. W tym momencie los i szczęście przejęły zbyt duży kawałek tortu i pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce sytuacja się choć trochę unormuje.

KP:  świetne wyniki oglądalności TNF

Week 17 i 18 odbywa się już bez czwartkowych spotkań, które często fani – nie tylko z USA – nazywali niepotrzebnymi. Jeszcze kilka lat temu miały one słabą oglądalność, a obecnie notują rekord za rekordem. Liga przygotowała podsumowanie ostatniego sezonu i wzrosty są imponujące, a wydaje się, że to jeszcze nie jest sufit.

JC: Śmierć Johna Maddena

Klika dni temu odszedł z tego świata John Madden – legendarny trener, członek Hall of Fame, komentator, a mojemu pokoleniu bardziej znany jako twórca słynnej gry Madden NFL. Prawdopodobnie każdy fan NFL grał, a na pewno słyszał o tej kultowej grze. Dziękujemy za wszystko i spoczywaj w pokoju John! RiP [*]

MM: Futbolowe święta!

Niby świąteczną tradycją w USA jest oglądanie NBA, ale w tym roku bezkonkurencyjna była NFL. Mecz Packers – Browns oglądało ponad 24 milionów widzów. Wieczorne starcie Cardinals i Colts ponad 12. Koszykarze daleko w tyle.

PS: Ostatnie “Boom” Johna Maddena

We wtorek odeszła od nas największa ikona futbolu. Odeszła osobowość, odszedł człowiek, który nauczył futbolu całe pokolenia, odszedł “trener” jak sam chciał zostać zapamiętany. John Madden był przede wszystkim trenerem, ale nie chodzi tu o jego osiągnięcia na ławce trenerskiej (choć i te miał niezaprzeczalnie wielkie – m.in zrewolucjonizował spojrzenie na grę liniowych), ale również, a może przede wszystkim o to że przez całe życie po prostu uczył futbolu. Uczył futbolu swoich graczy, uczył futbolu trenerów, którzy przyszli po nim, uczył futbolu miliony przed telewizorami jako komentator i wreszcie uczył (i nadal uczy) futbolu kolejne pokolenia poprzez firmowaną jego nazwiskiem serię gier wideo – Madden NFL. John Madden, choć sam osobiście nie pamiętam go z telewizji, ani tym bardziej z ławki trenerskiej był osobowością niebanalną, był oddany temu sportowi w całości, ale jednocześnie pozostawał w pełni autentyczny i żył w zgodzie ze sobą. Kiedy trenował zespół oddawał im przez dekadę wszystko co miał. Wiedzę, emocje, serce. Kiedy poczuł, że więcej z siebie dać nie da rady po prostu zrezygnował. Odszedł w chwale i nigdy nie wrócił – tak jak obiecał na konferencji na której ogłaszał swoją rezygnację. Następnie poświęcił się komentowaniu meczów i tłumaczeniu aspektów gry milionom fanów. W tym też był najlepszy, ponieważ dawał z siebie wszystko. Kiedy zamykał się w budce komentatorskiej, lub studiu nagraniowym był gwiazdą mediów, każdy fan chciał go słuchać i chłonąć od niego pasję i wiedzę. Kiedy jednak schodził z anteny i wsiadał do swojego Madden Bus’u by wyruszyć w podróż do następnego miasta, gdzie będzie komentował mecz- nie zmieniał się nawet na chwilę. Z relacji fanów oraz jego kierowców możemy się dowiedzieć, że John w każdej kolejnej, choćby najmniejszej miejscowości potrafił rozmawiać z ludźmi i… robić to samo co na antenie i to samo co potrafił robić najlepiej – tłumaczyć futbol i zarażać pasją. Na całe szczęście jego misję udało się przenieść do świata gier wideo, gdzie jeszcze długo kolejne pokolenia będą mogły korzystać z jego pasji i jego wiedzy. Dziękujemy TRENERZE. Spoczywaj w spokoju [*]

DG: Śmierć Johna Maddena

Zmarł legendarny trener John Madden. Twarz jedynej na rynku gry o futbolu amerykańskim, która nosi jego nazwisko. To wielka strata dla całego futbolowego świata.

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: