Skip to content

TOP 3 – week 5

Kto zasłużył na wyróżnienie, kto rozczarował, jakie jest nasze zdarzenie tygodnia? Zapraszamy na cotygodniowe redakcyjne zestawienie TOP3!

Wyróżnienie tygodnia:

Kamil Kacperski: Lamar Jackson
Chociaż młody rozgrywający z Baltimore Ravens ma już na koncie statuetkę MVP, to wciąż pojawiają się głosy, że chłopak jest przereklamowany. Co robi więc Jackson? Zamyka wszystkim buzie najlepszym występem w karierze, rzucając jednocześnie wyzwanie całemu NFL, krzycząc: „Kto chce się jeszcze ze mną zmierzyć?”. Świetny, potrzebny występ, który może bardzo, ale to bardzo pomóc psychicznie Ravens i ich po prostu ponieść dalej.

Miłosz Marek: Tom Brady

Brady’ego można nie lubić, bo jeśli nie jesteś kibicem Patriots/Buccaneers, to pewnie Tom zaszedł Ci za skórę, pokonując Twój ulubiony zespół. Jednak to, w jaki sposób rozpoczyna swój kolejny sezon w lidze musi budzić podziw i zasługuje na szacunek. Tym razem 7-krotny zwycięzca Super Bowl zabawił się ze starymi znajomymi z Miami, którym wrzucił 5 przyłożeń i poprowadził aktualnych mistrzów NFL do przekonującego zwycięstwa 45:17. Po piątym weekendzie gier Brady ma najwięcej celnych podań oraz podaniowych jardów.

Adrian Glejzer: Buffalo Bills

Od czasu lekkiego falstartu w pierwszym spotkaniu sezonu przeciwko Steelers, Buffalo wygląda na drużynę nie do zatrzymania. W czterech zwycięstwach z rzędu Bills zdobywali średnio 39 punktów, Dolphins i Texans powstrzymali przed zdobyciem jakichkolwiek punktów, a w ostatnią niedzielę w hicie kolejki pokonali Kansas City Chiefs na ich stadionie. Zrewanżowali się tym samym za przegrany w styczniu finał konferencji, i na ten moment wyglądają do faworytów do wygrania konferencji w tym sezonie.

Paweł Sałata: Blake Gillikin
Oszalałem nominując puntera do wyróżnienia kolejki? Być może, ale jeśli po takim występie nie docenimy wkładu jaki zawodnik na tej pozycji potrafi wnieść do występu całego zespołu, to chyba nigdy nie docenimy żadnego z nich. Gillikin w niedzielnym starciu z Waszyngtonem miał sporo roboty. Ofensywa Saints miała lepsze i gorsze momenty w trakcie trwania meczu. Te gorsze kończyły się koniecznością odkopnięcia piłki. Punter Świętych musiał wchodzić w tym celu na boisko pięciokrotnie. I za każdym razem udawało mu się znacznie utrudnić życie rywalom i zmniejszyć negatywne skutki nieudanego drive’u ofensywnego. Końcowe statystyki? W sumie kopał na 268 jardów, z czego 3 próby wstrzelił wewnątrz trzeciego jarda od endzone stołecznych. Niesamowite liczby! Dodatkowo Gillikin musiał w trakcie meczu wziąć na siebie odpowiedzialność za odkopywanie piłek po zdobytych punktach, ponieważ podczas rozgrzewki kontuzji pachwiny nabawił się place kicker Cody Parkey. Z tej roli również wywiązał się bez zarzutu. Nie umknęło to uwadze wielu ekspertów, oraz kolegów po fachu, którzy żywo reagowali na popisy Blake’a w serwisach społecznościowych.

Maciej Zając: Davis Mills

Pewnie nie będzie powodu, by trafił tu na dłużej, więc uszanujmy ten moment. Rookie QB przeciwko Billowi Belichickowi wyglądają zwykle jak dzieci we mgle (a i doświadczonym jest ciężko), a on wyglądał w tym meczu jak król footballu. Wiadomo, obrona Pats zagrała kryminał, jednak nawet to nie jest w 100% wytłumaczeniem tego meczu. Mills zagrał bezbłędnie i należy to podkreślić!

 

Aleksander Łazor: New England Patriots

To był naprawdę dobry mecz. Patriots po emocjonującej walce pokonali Texans 25-22, choć przez większość meczu przegrywali i absolutnie nie zanosiło się na ich wygraną. W pewnym momencie było 9-22, a Texans byli na dobrej drodze do zwycięstwa. Belichick to jednak Belichick i w swoim stylu w 20 minut odwrócił losy meczu. Pomimo porażki był to mecz Davisa Millsa – 21/29 podań celnych, 312 jardów, 3 przyłożenia i 0 przechwytów. Jest szansa, że w Houston ponownie zaświeci słońce. Patriots natomiast idą do przodu własnym tempem. Zrównoważony rozwój Maca Jonesa i mądre prowadzenie gry może ich w przyszłości zaprowadzić dalej niż można było się spodziewać.

*

Rozczarowanie tygodnia:

KK: Cleveland Browns
42 punkty, zero strat piłki, a i tak przegrywasz mecz… Browns i ich fani muszą być absolutnie zmasakrowani. Na szczęście talent drużyny i Kevina Stefanskiego jest naprawdę wysoki, więc Browns jeszcze wrócą do żywych, ale ostatnie kilka dni musiały być naprawdę trudne dla franczyzy z Ohio.

MM: Indianapolis Colts

Możemy chwalić Lamara Jacksona za fantastyczne statystyki i wygraną z Colts, ale trzeba zganić Franka Reicha i spółkę, bo w Baltimore przegrali w sposób niewybaczalny. Roztrwonili 23-punktową przewagę. Poza niezwykle ważnym zwycięstwem mogą stracić o wiele więcej. Sytuacja Colts w dywizji robi się coraz trudniejsza, a po takim wyniku gracze z pewnością nie nabrali pewności siebie przed kolejnymi wyzwaniami.

AG: Kickerzy

Ostatni tydzień NFL wypełniony był pudłami, nad którymi ciężko przejść obojętnie. Dwanaście pudeł z podwyższeń to nowy rekord NFL, a kolejnych trzynaście spudłowanych field goali dopełnia obrazu tego weekendu. Wiele z tych pudeł mogło dać zwycięstwo albo uratować wynik spotkania, ale piłka nie znajdowała drogi pomiędzy słupkami, a wysiłek reszty drużyny był niweczony. Oby najgorsze w tym sezonie kickerzy mieli już za sobą.

PS: Afera z Jonem Grudenem

Bardzo wiele już napisano na temat całej tej sytuacji i można się zastanawiać, czy wyciąganie maili sprzed dziesięciu lat powinno być przyczynkiem do wyciągania daleko idących konsekwencji czy nie. Jednak nie to mnie najbardziej zasmuciło w całej tej sprawie (oraz w podobnych tego typu sytuacjach, które wciąż się zdarzają o wiele za często). Ludzie wywodzą się z różnych środowisk, z różnych rodzin i nasiąkają różnymi opiniami. Nie dziwi więc, że zdarzają się i tacy, którzy mają podobne poglądy co Jon Gruden. Oczywiście ciężko je akceptować, czy tolerować, jednak ich istnienie nie powinno być dla nas zaskoczeniem. Dziwi i zasmuca jedynie fakt, że ludzie o takich poglądach są w stanie przez lata zajmować stanowiska w takim środowisku jak to futbolowe. Codziennie współpracując z osobami o odmiennym od swojego kolorze skóry, czy orientacji seksualnej. W jaki sposób tacy ludzie są w stanie budować dobre relacje i ducha zespołu, kiedy jednocześnie w prywatnych wiadomościach wyrażają się o osobach będących jego częścią w tak haniebny sposób? To pozostanie dla mnie bardzo smutną i szokująca tajemnicą.

MZ: Kansas City Chiefs

Kopmy Chiefs dalej. Mecz z Bills był tragiczny w ich wykonaniu. Ofensywa zrównała się poziomem z obroną, a do legendy pewnie przejdzie moment kiedy przy podaniu do Zacka Mossa najbliższy obrońca stoi… TYŁEM! Nie wiem na ile to kwestia indywidualna, na ile kwestia trenera, a na ile jeszcze inne czynniki – ale to jest k… żart!

AŁ: Kopacze

12 spudłowanych podwyższeń, 13 kopów na bramkę. Wyglądało to tak, jakby przez tydzień na wszystkich stadionach zwęzili bramki, a kopaczom zamienili buty na zły rozmiar. Nie ma wytłumaczenia dla tego, że przy normalnych warunkach pogodowych w całej kolejce padło tyle pudeł. Prawdziwy festiwal mieliśmy w, nawiasem mówiąc świetnym, spotkaniu Green Bay Packers z Cincinnati Bengals. Nieomylny zazwyczaj Mason Crosby spudłował dwa kopy w ciągu ostatnich dwóch minut meczu, w międzyczasie Evan McPherson trafił w słupek. Wszystkie te kopy zostały oddane przy stanie 22-22, więc mogły potencjalnie dać wygraną. A więc dogrywka, a w niej kolejne dwa pudła – znowu po jednym dla każdej drużyny. McPherson trafił nawet we flagę umieszczoną na górze słupka i zaczął się cieszyć myśląc, że trafił. No cóż, nie trafił. Crosby w kolejnej akcji to zrobił i ostatecznie Packers wygrali 25-22. Szalony wieczór – ciekawy dla widzów, mniej ciekawy dla kopaczy.

*

Zdarzenie tygodnia:

KK: Jon Gruden
Tutaj chyba nie trzeba nic tłumaczyć. Wizerunkowy strzał w potylicę nie tylko dla Grudena i Raiders, ale także dla całego NFL. We współczesnym świecie nie ma miejsca na takie chore traktowanie innych ludzi, więc możemy się jedynie cieszyć, że to wyszło na jaw, a Gruden został odsunięty od futbolu na bardzo długi czas. Fanom Raiders życzę, aby te zawirowania nie miały ogromnego wpływu na drużynę, bo ta prezentowała się w tym sezonie naprawdę dobrze.

MM: Łzy Dana Campbella po porażce z Vikings

Nie jest łatwo być kibicem Lions, wiemy to nie od dziś. Ale patrząc na to, co dzieje się z organizacją, trudno nie spojrzeć na fanów z Detroit ze współczuciem. Mamy dopiero piąty tydzień, a Lions zdążyli przegrać już dwa mecze (z pięciu dotychczasowych porażek) po tym, jak rywale kopali na zwycięstwo równo z końcem czasu. Najpierw Justin Tucker, który ustanowił rekord ligi z 66 jardów (jeszcze z pomocą poprzeczki), a tym razem Greg Joseph. Trudny początek trenerskiej przygody w NFL dla Dana Campbella, który bardzo emocjonalnie zareagował po niedzielnym niepowodzeniu.

AG: Czwarta kwarta w wykonaniu Baltimore Ravens

Kiedy na dwanaście minut przed końcem meczu Rodrigo Blankenship trafił field goala dającego Indianapolis 16-punktowe prowadzenie, mało kto oczekiwał spektakularnego powrotu w wykonaniu Ravens. Baltimore jest bowiem znane ze swej gry dołem, a żeby odrobić straty w krótkim czasie, trzeba grać przede wszystkim górą. Lamar Jackson i spółka zaskoczyli jednak wielu, zdobyli dwa przyłożenia górą z dwupunktowymi podwyższeniami, a w dogrywce kolejne podanie, do Marquisa Browna rozstrzygnęło mecz na korzyść Ravens.

PS: Naładowana emocjami AFC West

Bolt Up! Ten slogan zaczynam słyszeć i widzieć wokół siebie coraz częściej. I nie ma się czemu dziwić. Chargers zaskakują i inspirują. Walczą i zwyciężają, a to przysparza im coraz więcej kibiców, oraz sezonowych sympatyków. Zespół z LA w minionej kolejce postawił kamień milowy tego sezonu dopisując sobie kolejny win po niesamowitej strzelaninie z Cleveland Browns. Zgłaszają aspiracje do play offów i trudno się spodziewać po takim starcie sezonu by było inaczej. Co więcej z taką formą na samym awansie do tej fazy rozgrywek zapewne się nie skończy. Niesamowita dyspozycji Herberta i spółki powoduje, że dywizja w której rywalizują Chargers nabrała olbrzymich emocji. Dotychczasowi dominatorzy z Kansas City zaliczyli kolejna (wyjątkowo bolesną) porażkę w sezonie i z rekordem 2-3 powoli mogą zapominać o awansie do finałów z pierwszego miejsca, a nawet o awans przy pomocy dzikiej karty zaczyna być ciężko. Zwłaszcza, że najwięksi dotychczasowi rywale Chiefs, czyli Las Vegas Raiders są w tym sezonie bardzo solidni i z pewnością nie odpuszczą tej walki ani na moment. Tu jednak sprawa się komplikuje, bo jak zwróciłem uwagę w rubryce rozczarowań stracili oni właśnie głównego trenera i nie wiadomo jak bardzo wpłynie to na postawę zespołu w dalszej części sezonu. Czwarci do brydża – Denver Broncos również nie mają zamiaru przed nikim rozkładać czerwonych dywanów. Przegrali co prawda dwa ostatnie mecze i popsuli sobie znakomity z początku rekord, jednak nie jest to zespół, który można zlekceważyć w pojedynkach wewnątrz dywizji. AFC West buzuje od niepewności i emocji, dotychczasowa tabela jest odbiciem lustrzanym tej sprzed roku, a przecież to dopiero 1/4 sezonu.

MZ: pudła kickerów

Niech mnie gęś kopnie. Kickerzy w tej kolejce to coś niebywałego. Seriami nietrafiane extra pointy, padaka w meczu Bengals z Packers i Bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze. Kolejka taka jak ta zapewne szybko się nie powtórzy, a z pewnością przejdzie do historii!

AŁ: Pech Lions

Drodzy fani Lions – współczuję Wam. To druga taka porażka w ciągu trzech tygodni – prowadzenie 17-16 i dwupunktowa porażka po kopie na bramkę równo z zegarem. Każdy z nas w jakimś stopniu sympatyzuje z outsiderami – w tym sezonie naprawdę trzymam kciuki za Lions. Fajnie, jakby ta fatalna passa się skończyła. Widać, że drużyna i sztab dają z siebie wszystko, najlepiej widać to po łzach Dana Campbella. Porażki po fatalnej grze można wyjaśnić, natomiast druga taka przegrana po kopie na bramkę w finałowych sekundach spotkania jest po prostu niesprawiedliwa.

Przypominamy, że mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: