Skip to content

Buffalo Bill(an)s #4

228 dni! Tyle czasu minęło od ostatniego spotkania Buffalo Bills w NFL. Historyczne 13 sekund to już przeszłość, a Bills udowodnili, że ten feralny mecz drugi raz się nie powtórzy. Bills są piękni, Bills są silni, Bills idą w tym sezonie po wszystko. Nie przedłużając zapraszamy na pierwsze, w sezonie zasadniczym, wydanie Buffalo Bill(an)s, prosto od przedstawiciela #BillsMafia Jakuba Ciurkota!

Podopiecznych Seana McDermotta czekało duże wyzwanie, bowiem już w pierwszym starciu musieli stawić czoła obecnym mistrzom NFL Los Angeles Rams. Na domiar złego, jak to w zwyczaju bywa, mistrzowie pierwsze spotkanie rozgrywali przed własną publicznością. Wielu ekspertów, jak i zwykłych fanów zacierało ręce na myśl o tym spotkaniu. Słyszałem różne głosy, m.in. że to przedsmak przyszłorocznego Super Bowl, ale osobiście nie wybiegałbym aż tak daleko w przyszłość. Sezon jest długi i wszystkie scenariusze są możliwe. Jednak trzeba powiedzieć sobie jasno, władze NFL celowo wybrały właśnie to spotkanie na inauguracje. Mecz kalibru wagi ciężkiej. Dwa zespoły z aspiracjami mistrzowskimi, naszpikowane gwiazdami po sam czubek nosa. Miało być święto i było, ale tylko dla jednej ze stron. Buffalo Bills przejechali się po Rams. Mimo równiejszych fragmentów spotkania, ostatecznie dominowali po obu stronach boiska. Tak naprawdę, gdyby nie kilka błędów w ofensywie, w pierwszej połowie, to Rams mieliby koniec meczu już po dwóch kwartach, a zdobycz punktowa po stronie Bills mogła wyglądać jak w NCAA lub high school. Tak się jednak nie stało i przynajmniej przez pierwsze 30 minut byliśmy świadkami wyrównanego pojedynku. Po przerwie totalna dominacja Bills.

Wnioski:

-zwycięstwo – Bills wygrali na bardzo trudnym terenie. Osobiście, przed startem sezonu, robiąc swoje typy na każdy mecz, przy tym starciu zapisałem po stronie Bills L (czyli porażkę). Miło się zaskoczyłem, gdyż Rams to jedna z najsilniejszych drużyn w lidze. Wynik poszedł w świat, rekord 1-0, jedziemy dalej,

-nierówne połowy- gracze z Buffalo bardzo dobrze weszli w mecz. Pierwsze posiadanie ofensywne zakończyło się przyłożeniem i nic nie wskazywało, aby Bills mieli popełnić choćby najmniejszy błąd. Niestety dwukrotnie stracili futbolówkę, w konsekwencji czego podali tlen rywalom. Rams wykorzystali błędy i dzięki temu, po dwóch kwartach, widniał wynik remisowy 10:10. Po przerwie widzieliśmy zupełnie innych Bills. Zmotywowanych, podrażnionych i skupionych. Podopieczni Seana McDermotta grali jak z nut. Wszystko im wychodziło. Wskazówki od sztabu szkoleniowego w przerwie spotkania bez wątpienia zrobimy swoje,

-punter- na boisku nie zobaczyliśmy puntera Bills Sama Martina. Śmiałem się przed sezonem, po zawirowaniach z Mattem Araizą, że Allen będzie musiał grać każdą 4 próbę lub Bills będą tak mocni, że nie będzie potrzeby używać puntera. Ta druga opcja weszła w życie bardzo szybko, bowiem już w pierwszym meczu z Rams,

-gra na krawędzi ryzyka- Allen, od samego początku, grał bardzo twardo, wchodząc w kontakt z rywalami, ponadto mocno ryzykował w grze podaniowej. Wszystko fajnie jeśli taka gra wychodzi. Trzeba jednak brać pod uwagę fakt, że Allen to rozgrywający, najważniejszy element układanki. Aż tak mocne ryzykowanie kontuzją jest nie na miejscu. Kibice lubią Allena, który przeskakuje nad obrońcami. Tak, fajnie się to ogląda, jednak patrząc na to z drugiej strony ryzyko jest piekielnie duże. W moim odczuciu Allen po prostu jest takim typem zawodnika, który bierze wszystko lub wraca z niczym. Wszystko stawia na jedną kartę. I pewnie Allen tak będzie grał, nawet jeśli trenerzy podpowiadają mu coś innego. To taki typ zawodnika,

-pierwszorundowy pick 2022 – CB Kair Elam, czyli 23 – pick tegorocznego draftu, rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. W sumie rozegrał 45% snapów, ale widać, że potrzebuje jeszcze czasu,

-rookie CB Christian Benford- 185 pick tegorocznego draftu rozegrał niezłe spotkanie przeciwko Rams. Brał udział w 39 snapach (58%) i z przebiegu spotkania było widać, że zdecydowanie lepiej czuje się w systemie strefowym. Co ciekawe McDermott postawił na niego, aniżeli wcześniej wspominanego Kaira Elama (pierwsza runda 2022),

-młodzi cornerzy dali radę- prócz Benforda dobrze poradził sobie Dane Jackson, a trzeba wziąć pod uwagę, że w obiegu jest jeszcze wspomniany Elam, a CB1 Tre White jest na PUP List,

-Tyler Bass- kicker Bills w zeszłym sezonie był pewnym punktem zespołu. Jednak w tym spotkaniu był od samego początku mocno rozkojarzony. Szczerze mówiąc przecierałem oczy widząc jego początek meczu. Co prawda wszystkie swoje próby zamienił na punkty (1/1 FG, 4/4 XP), jednak początek miał ciężki. Niewiele brakowało, aby spudłował extra pointa i odkopując piłkę, po przyłożeniu, wykopał ją poza linię boczną, co skutkowało karą i Rams zaczynali posiadanie ofensywne z 40 jarda. Nie jest to powód do zmartwienia, jednak przykuł moją uwagę,

-efekt Aarona Donalda- według statystyk Allen ustanowił swój rekord jeśli chodzi o szybkość wyrzucania piłki z kieszeni. Presja Aarona Danolda była widoczna, a Allen czując respekt i obawę szybko pozbywał się futbolówki,

Na plus:

-brutalna defensywa- formacja obronna od zawsze była oczkiem w głowie HC Seana McDermotta. Już w zeszłym sezonie formacja ta dominowała w lidze. Jednak teraz, po kilku wzmocnieniach, wygląda to na prawdę brutalnie. Głębia składu jest bardzo duża i nie widać słabego punktu tej układanki. W meczu z Rams, od samego początku, nękała szarżami Matthew Stafforda. Rozgrywający Rams aż 7 razy został powalony na murawę. Do powaleń obrona dorzuciła 3 przechwyty futbolówki. Ponadto świetnie broniła grę biegową, co robi wrażenie,

-Josh Allen- czyli QB1, twarz organizacji, lider i przywódca. Allen zagrał fantastyczne spotkanie, zapisując na swoim koncie 297 jardów i 3 przyłożenia w grze podaniowej oraz 56 jardów i 1 przyłożenie w grze biegowej. Nie ustrzegł się błędów, w jego statystykach zauważymy, że dwukrotnie rzucił interception. Jednak pierwszym nie obciążałbym Allena, gdyż Isaiah McKenzzie podbił futbolówkę, a podsumowując Allen to prawdziwy kozak i szef tej ligii,

-Gabriel Davis- w pamiętnym meczu z Kansas City Chiefs wide receiver Bills pokazał na co go stać. Miałem nadzieję, że w obecnym sezonie utrzyma poziom i wraz z Diggsem będzie siał postrach w NFL. Sezon rozpoczął znakomicie, bowiem już w pierwszym posiadaniu drużyny zaliczył przyłożenie. Natomiast w całym spotkaniu złapał cztery piłki na 88 jardów,

-Stefon Diggs- cóż to był za pojedynek, a tak na prawdę miał być, ponieważ Diggs zdeklasował Ramseya. Kibice Bills prześmiewczo twierdzą, że Stefon wraz z Allenem wysłali corebacka Rams na emeryturę. Diggs robił w tym spotkaniu co chciał. Złapał osiem piłek na 122 jardy i 1 przyłożenie. Wide receiver jakich mało. Czapki z głów Panie Diggs,

-Von Miller- takiego zawodnika w szeregach Bills brakowało. Zawodnika, który będzie bestią dewastującą rywali. Rozgrywającym NFL prawdopodobnie śni się po nocach. Po podpisaniu kontraktu, wiele osób miało sceptyczne zdanie, z powodu długiego kontraktu (aż 6 lat). Von przeżywa jednak drugą młodość, a dzisiejsze dwa sacki są tego najlepszym dowodem,

Na minus:

-straty- niestety, ale błędy indywidualne poszczególnych zawodników doprowadziły do wyrównanej pierwszej połowy. Taki jest sport i błędy się zdarzają, jednak trzeba zrobić wszystko, aby zapobiec podobnym momentom w przyszłości. Bills w całym spotkaniu stracili cztery futbolówki. Pierwszy błąd popełnił WR Isaiah McKenzie podbijając piłkę, która ostatecznie wylądowała w rękach graczy Rams. Druga strata idzie na konto rookie runnig backa Jamesa Cooka, który w akcji biegowej wypuścił futbolówkę z rąk. Trzecia strata, to błąd Allena, niecelne podanie do Crowdera zakończyło się INTem. Czwartą i zarazem ostatnią stratą „popisał się” Zack Moss, czyli drugi z biegaczy. Co prawda straty te nie wpłynęły w ogólnym rozrachunku na wynik spotkania, jednak były rażącymi błędami, które nie mają prawa miejsca,

-biegacze- gra biegowa od dłuższego czasu, kolokwialnie mówiąc, nie leży drużynie Bills. Podobnie było na początku tego meczu. Co prawda w drugiej połowie coś ruszyło, a wszystko za sprawą Devina „Motora” Singletary’ego (trzy razy zdobywał first down). W całym spotkaniu biegacze zdobyli łącznie 65 jardów w 15 próbach (4.3 jarda na próbę). Do gry biegowej swoje trzy grosze dorzucił Josh Allen (10 biegów na 56 jardów i 1 przyłożenie). Ogólnie nie są to fatalne liczby, jednak dorzucając do tego dwie straty (Mossa i Cooka) nie wygląda to za dobrze. Allen, jak zwykle, ratuje. Tym razem biegami…,

-debiut Jamesa Cooka- no cóż… Nie tak to miało wyglądać. Bez wątpienia młody runnig back zapamięta swój debiut na długo, bowiem już w pierwszym snapie stracił futbolówkę zaliczając fumble. Szkoda, że tak rozpoczął swoją przygodę w NFL. Na zaufanie, bez wątpienia, będzie musiał sobie od nowa zapracować. Sezon zasadniczy to nie preseason,

Bills wygrali jak najbardziej zasłużenie, ale spokojnie to dopiero pierwszy mecz sezonu. Za tydzień kolejny mecz z Tennessee Titans. Za kilka dni już nikt nie będzie pamiętał o tym starciu. Ręce na pokład i walczymy dalej. Let’s go Buffalo!

Autor: Jakub Ciurkot

Z tego miejsca pozwolę sobie jeszcze zaprosić na mój fanpage Buffalo Bills Polska!

https://www.facebook.com/profile.php?id=100076942870526

*

W sieci są już wszystkie cztery części zapowiedzi sezonu NFL w podcascie NFLplRadio. Zachęcamy do nadrobienia zaległości.

*

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: