Draftowe oceny #3. AFC West – bez rozgłosu, ale z efektami za kilka miesięcy?
Kontynuujemy przedsezonową podróż po draftach każdej z drużyn. Dzisiaj przyszedł czas na dywizję AFC West – z jednej strony to jedna z najlepszych w lidze i dom aktualnych mistrzów z Kansas City, a z drugiej taka, o której draftach nie mówi się zbyt dużo. Powód? Na pierwszy rzut oka nie wyglądają one zbyt efektownie. Nie oznacza to jednak, że nie będą takie za kilka miesięcy.
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
*****
Na początek przypominamy parę ważnych informacji:
- Jeśli uważacie, że nie ma co szastać ocenami, bo wszystko i tak wyjaśni się za 2-3 sezony to… macie rację. Nawet najpewniejszy i najbardziej obiecujący gracz może z różnych powodów nie wypalić, dlatego oceny są tylko i aż informacyjne – jak dany gracz wyglądał na uczelni, jak ocenia się jego potencjał i jak na ten moment ocenia go liga NFL. Dodatkowo co dana drużyna „myślała”, biorąc akurat to nazwisko. W wielu przypadkach oceny są ostatecznie trafne, ale na ten moment trudno z pewnością stwierdzić, które akurat okażą się przestrzelone, więc potraktujcie to jako zabawę z dużą dozą researchu i informacji;
- Wspomniana zabawa jest subiektywną (bo w sumie jaką inną) oceną autora, który przesiedział masę godzin przy drafcie – czy to oglądając zawodników, czy czytając tonę raportów i informacji o poszczególnych nazwiskach (tak, Kuba jest świrem na tym punkcie, nie pytajcie), więc te oceny mogą się różnić w porównaniu chociażby do innych tego typu artykułów amerykańskich dziennikarzy czy ekspertów. Jeśli wasza drużyna jest oceniona nieco słabiej, to nie znaczy oczywiście, że ten draft okaże się dla niej słaby;
- Oceniamy przede wszystkim wybranych przez drużynę zawodników – wymiany, które mają wpływ np. na kolejne lata, zostaną wspomniane i mogą mieć wpływ, ale ocena jest generalnie za klasę futbolistów, która w tym roku dołączy do danego zespołu;
- Jeśli chcecie wiedzieć więcej lub po prostu czegoś nie rozumiecie, pytajcie Kubę lub piszcie w komentarzach – od tego jesteśmy, żeby w tym pomagać, a draft dla początkujących wcale nie jest łatwy do zrozumienia;
*****
W AFC West, podobnie jak w ostatnich latach, mamy bardzo ciekawą sytuację. Są oczywiście zwycięscy Chiefs, ale za nimi są przecież Los Angeles Chargers z naprawdę solidnym składem, Denver Broncos z Seanem Paytonem i Las Vegas Raiders, w których duet Josh McDaniels – Jimmy Garoppolo spróbuje zbudować coś na kanwie swojej wspólnej przeszłości. Czy drużyny pomogły sobie draftem?
Kansas City Chiefs
Wybory:
1 (runda, nr 31). EDGE Felix Anudike-Uzomah
2 (55). WR Rashee Rice
3 (92). OT Wanya Morris
4 (119). CB Chamarri Conner
5 (166). EDGE BJ Thompson
6 (194). DT Keondre Coburn
7 (250). CB Nic Jones
Ważniejsi UDFA (niewydraftowani wolni agenci): LB Isaiah Moore, RB Deneric Prince
Mistrzowie NFL nie mają za sobą najbardziej ekscytującego draftu, ale trzeba przyznać, że rok temu też nie mieli, a ostatecznie pierwszoroczniacy pomogli im w zwycięstwie w Super Bowl i to nawet ci, którzy zostali wybrani dopiero w siódmej rundzie (RB Isiah Pacheco, CB Jaylen Watson). Teraz jest podobnie, choć przyznam, że ten draft podoba mi się trochę mniej od ubiegłorocznego. Nie jest zły, ale trudno się nim ekscytować czy szukać nazwisk, które mogą być zaraz w czołówce ligi na swoich pozycjach (choć trzeba przyznać Chiefs, że wybieranie na końcu rund wcale w tym nie pomaga).
Anudike-Uzomah to fajna historia dla fanów z Kansas City. Miejscowy chłopak wybrany do Chiefs w drafcie, który odbywał się w ich mieście – lepiej sobie tego nie mógł wymarzyć. Kolejny rok z rzędu Chiefs biorą edge rushera w pierwszej rundzie i wydaje się, że będzie to podobna sytuacja do tej ubiegłorocznej. George Karlaftis stał się niezłą rotacyjną opcją, która może się rozwinąć w coś więcej, ale o FAU mam nieco gorsze zdanie. Wydaje mi się, że w lidze będzie właśnie taką rotacyjną opcją, zdolną do kilku sacków w sezonie. Nic w tym oczywiście złego, ale jak na pierwszorundowy wybór to może być trochę za mało. Choć może mnie zaskoczyć i pokazać, że ma ciut wyższy potencjał niż mi się wydaje.
Wybór Rice’a jak najbardziej na plus, bo po odejściu JuJu Smitha-Schustera Chiefs potrzebowali skrzydłowego. Co do samego zawodnika to wydaje mi się, że z duetem Reid-Mahomes może się rozwinąć w solidną opcję. Miałem kilku dostępnych wtedy skrzydłowych wyżej od niego (Marvin Mims, Josh Downs), ale Reid prawdopodobnie wziął po prostu opcję, która najbardziej pasuje mu do tego, co gra w ataku. Opcja, która na ten moment mnie wielce nie zachwyca, ale ostatecznie może się okazać niezła. Rice nie jest jakoś mocno atletyczny, ale dość eksplozywny i potrafi wszystkiego po trochu, a tacy trenerzy jak Reid lubią wszechstronnych graczy.
Projektem jest z kolei Wanya Morris i biorąc pod uwagę, gdzie został wybrany, to tak też będą go traktować w Kansas City. Raczej nie należy się spodziewać, że szybko wywalczy sobie miejsce w składzie, bo potrzebuje trochę czasu na rozwój, niemniej widać w nim potencjał na przyszłego podstawowego gracza. Wydaje się też, że może pograć w środku linii, co może się drużynie przydać. Nic pewnego, ale widać w nim jakiś potencjał. Na koniec trzeciej rundy solidny wybór.
Trzeciego dnia wpadli do Kansas City zawodnicy do głębi – nie widzę tu przyszłych gwiazd czy kluczowych zawodników, ale trzeba Chiefs przyznać, że ponownie wzięli cornerbacków w czwartej i siódmej rundzie, a poprzednim razem wyszło im to świetnie. Może liczą na powtórkę z rozrywki. A tak serio, to nie ma na tej liście nikogo, kto byłby wysoko w moich rankingach, więc na ten moment niewiele się po całej czwórce spodziewam. Niemniej po tym, co Chiefs zrobili trzeciego dnia w ubiegłym roku, należy im się kredyt zaufania.
Draft, który trudno nazwać jakimś mocno złym, ale na pewno nie jest tak ekscytujący, jak mógłby.
Ocena: 6/10
Los Angeles Chargers
Wybory:
1 (21). WR Quentin Johnston
2 (54). DL Tuli Tuipulotu
3 (85). LB Daiyan Henley
4 (125). WR Derius Davis
5 (156). OL Jordan McFadden
6 (200). DT Scott Matlock
7 (239). QB Max Duggan
Ważniejsi UDFA: DL Jerrod Clark
Chargers za kadencji generalnego menedżera Toma Telesco słyną z tego, że w trakcie draftu skupiają się w zasadzie wyłącznie na swoich wyborach, a nie na przesuwaniu się po tablicy czy wymienianiu picków. Prawie co roku po prostu grzecznie czekają na swoją kolej, kiedy inni prowadzą rozmowy na kilka telefonów. Jest to dość interesująca strategia, ale przyznać trzeba, że czekając Telesco potrafił już wybrać kilku ciekawych zawodników.
Moim ulubionym z tej grupy jest Tuipulotu, który bardzo szybko może się stać istotnym zawodnikiem w linii defensywnej Chargers i to nie tylko dlatego, że dobrych graczy w LA potrzebują tam od jakiegoś czasu. Może grać i na zewnątrz, i w środku i ma spory talent do gonienia za rozgrywającymi. Jedyne co mnie martwi, to że nie do końca poznaliśmy jeszcze jego atletyzm (nie testował w trakcie przygotowań), ale ten widoczny w meczach zdawał się być wystarczający. Mają w LA naprawdę ciekawy talent w rękach.
Podobnie jak w przypadku Johnstona, z tym że tutaj nie wiadomo, w którą stronę „ciekawy”. Jeśli ktoś śledził mnie przed draftem, to wie, że nie chciałem Johnstona do moich Patriots, bo miałem flashbacki z N’Keala Harry’ego, czyli skrzydłowego, który na uczelni wygrywał w sposoby trudne do przeniesienia w NFL – mało separacji i szybkości, więcej gry siłowej i piłek „50/50”, które przy cornerbackach w NFL nie będą łatwe do złapania, przez co jego atuty znikną. Pisałem, że Johnston potrzebuje dobrej drużyny do rozwoju i… Chargers mogą taką być. Co więcej, mają już podobnego skrzydłowego w postaci Mike’a Williamsa, więc będą wiedzieć, jak go używać. Nadal nie jestem do końca przekonany, jak to wyjdzie w praniu, bo nie przepadam do końca za tym typem skrzydłowego, ale lądując w Chargers potencjał pozostał.
Warto zauważyć, że brak szybkości nadrobili wybierając Davisa, czyli całkowite przeciwieństwo Johnstona – niskiego i bardzo szybkiego w linii prostej (przy zmianach kierunku już mniej) zawodnika. Ten pick z kolei podoba mi się mniej – szybkość i rozciąganie obrony to w zasadzie jedyne atuty Davisa. A przy jego rozmiarach i ta szybkość może być wytrącana przy silniejszych obrońcach.
Atletyzm będzie za to atutem Henleya – tutaj największym pytaniem będzie to, czy będzie wystarczająco duży (jak na LB jest dość niski i „lekki”), żeby pomagać w grze biegowej przepychając się z dużymi ofensywnymi liniowymi. Niemniej Chargers wybrali go raczej do pomocy w grze podaniowej i tutaj może okazać się niezłym wyborem, nawet jeśli ostatecznie będzie dość jednowymiarowy.
Ciekawym wyborem jest McFadden, mogący być przyzwoitym rezerwowym na kilku pozycjach, szczególnie przy częstych problemach Chargers z linią, a Duggan to ciekawostka jako QB finalistów NCAA z ubiegłego roku, jednak jest duża szansa, że przynajmniej na razie grającego zobaczymy go wyłącznie w meczach sparingowych.
Generalnie draft podobny do tego Chiefs – nie taki zły, ale też nierzucający się w oczy. Nie ma tu nazwisk, które widziałbym z miejsca jako odmieniające drużynę (a mimo wszystko w innych drużynach się takie pojawiają), ale Chargers dostają minimalnie wyższą ocenę ze względu na pierwsze dwa picki, które podobają mi się bardziej niż w Kansas City. Jeśli jednak ktoś ma urosnąć do miana gamechangera, to Johnston i Tuipulotu mają na to większe szanse. Plus też za wypełnienie swoich potrzeb (WR, DL) bez konieczności wybierania graczy na siłę.
Ocena: 6,5/10
Las Vegas Raiders
Wybory:
1 (7). EDGE Tyree Wilson
2 (35). TE Michael Mayer
3 (70). DT Byron Young
3 (100). WR Tre Tucker
4 (104). CB Jakorian Bennett
4 (135). QB Aidan O’Connell
5 (170). CB Chris Smith
6 (203). LB Amari Burney
7 (231). DT Nesta Jade Silveira
UDFA: OL McClendon Curtis
Solidny draft, chociaż Raiders trzeba przyznać, że przystępowali do niego z najlepszej pozycji – mając najwięcej picków i do tego jeszcze dużo wyższe niż chociażby Chiefs i Chargers.
Niemniej w ubiegłych latach zdarzało się tej drużynie strzelić kapiszonem (Clelin Ferrell z numerem cztery i parę innych wyborów pierwszorundowych), więc jeśli na ten moment wygląda to na dobre wykorzystanie dużych możliwości, to czemu ich nie pochwalić.
A bardzo podobają mi się dwa pierwsze wybory. Zarówno Wilson, jak i Mayer, który o dziwo spadł do drugiej rundy, to zawodnicy z potencjałem na top na swoich pozycjach. Mayer był moją jedynką na TE i spodziewałem się wyboru w okolicach numerów 15-20, a tutaj taki spadek, z którego Raiders skorzystali i myślę, że bardzo dobrze na tym wyjdą. Nie jest tak atletyczny jak inni tight endzi w drafcie, ale po prostu wszystko robi dobrze lub bardzo dobrze, łącznie z blokowaniem. Travisem Kelce’em w kwestii łapania może nie będzie, ale już kimś w rodzaju Pata Freiermutha? Czemu nie. Z kolei Wilson, niezależnie od tego, czy atakuje z boku czy środka linii, ma szansę bardzo szybko dotrzeć do każdego QB, a jego połączenie warunków fizycznych ze sprawnością będą sprawiać problemy liniowym, szczególnie tym mniej silnym. Przy Maxxie Crosbym, na którym skupią się linie ofensywne, będzie miał miejsce, żeby już od samego początku próbować robić różnicę.
Jeśli mam się czegoś czepnąć i jest to duża sprawa w przypadku Raiders, to późne lub zerowe zaadresowanie potrzeb – CB wybrali jednego i to dopiero w czwartej rundzie, a ofensywnego liniowego żadnego, co przy tylu wyborach powinno zostać zrobione choćby trzeciego dnia. Oczywiście wiadomo, że nigdy nie jest się w stanie przewidzieć, jak się ułoży draft i może po prostu inni podbierali Raiders ich zawodników, ale przy tylu pickach, również w top 10, chociaż część dziur powinna zostać załatana. A tak to nadal OL ma swoje znaki zapytania, a defensywa składa się w sumie z Crosby’ego i nadziei na szybki wystrzał Wilsona.
Co do zawodników też mam pewne znaki zapytania – bardzo wysoko został wybrany Turner, który moim zdaniem jest bardzo podobnym graczem do Deriusa Davisa z Chargers – słabe warunki fizyczne i jedyny atut to szybkość w prostej linii. To chyba trochę za mało, by oddawać tak wartościowy wybór.
Przy tak wątpliwym secondary Raiders nie zdziwię się, jak dość szybko przebiją się Bennett i Smith, ale obaj mają swoje problemy – Bennett ma przeciętne warunki fizyczne, a Smith, mimo że w Georgii był istotną postacią i ma umiejętności techniczne i mentalne, absolutnie beznadziejny atletyzm.
Byron Young wybrany może trochę za wysoko, ale przy aktualnym środku DL Raiders nie dziwi mnie to. Ciekaw jestem też, czy przy ewentualnej kontuzji Jimmy’ego Garoppolo zobaczymy na boisku Aidana O’Connela.
Ogólnie solidny draft, z szansą na naprawdę mocnych graczy w postaci Mayera i Wilsona. Niemniej brak konkretnego zaadresowania największych potrzeb lekko zrzuca ocenę w dół. Plus są wybory, jak Tucker, które nie za bardzo mi się podobają. Ale jeśli Wilson i Mayer spełnią swój potencjał, to ten draft będzie dobry, nawet jeśli pozostali nie za bardzo wypalą.
Ocena: 7/10
Denver Broncos
Wybory:
2 (63). WR Marvin Mims
3 (67). LB Drew Sanders
3 (83). CB Riley Moss
6 (183). DB JL Skinner
7 (257). OL Alex Forsyth
UDFA: EDGE Thomas Incoom, OL Alex Palczewski, RB Jaleel McLaughlin
Broncos mieli, w odróżnieniu od innych, niewielkie możliwości w drafcie, w którym nie wybrali ani razu w pierwszych 60 wyborach. Oczywiście taryfy ulgowej za to nie ma – sami te picki oddali, robiąc różne transakcje, a oceniamy przecież tylko wybory, nie działania dookoła. Ale ten draft może być moim ulubionym w dywizji, biorąc pod uwagę zawodników i to, gdzie zostali wybrani.
Pojęcia nie mam, co Broncos zamierzają robić ze wszystkimi skrzydłowymi, których mają, ale jeśli już dodawać, to konkrety, a Mims takim jest. W moich rankingach był najlepszym z tych, którzy byli oceniani na 2-3 rundę. Sandersa niektórzy mieli wyżej, nawet na początku drugiej rundy, a to może być kolejny solidny LB, których trochę już z Broncos wyszło. Z kolei Riley Moss jest nietypowy, bo jest… biały i będzie jedynym takim cornerbackiem w lidze. Cała trójka atletyzmem nie odstaje od najlepszych na swoich pozycjach, pytanie czy starczy im umiejętności. Potencjału zdecydowanie nie brakuje, a każdy może pomóc drużynie raczej szybciej niż później, mimo i tak już niezłego rosteru w drużynie.
Skinner to inwestycja w daleką przyszłość i rekonwalescencję. W okresie przygotowawczym zerwał mięsień piersiowy i dlatego spadł w drafcie aż do szóstej rundy (był prognozowany na 3-4). Przyda się drużynie, kiedy wyzdrowieje, choć do tego czasu jeszcze trochę. Forsyth, jak na pick z samego końca draftu, też może być użyteczny, a Broncos mają też najlepszą w dywizji klasę niewydraftowanych wolnych agentów. Incoom i McLaughlin na mojej tablicy byli jak najbardziej do wydraftowania, Incoom nawet w okolicach 4-5 rundy. A Palczewski to polski akcent.
Oczywiście pomaga w tym mała liczba wyborów, ale rzadko się zdarza, żebym w każdym wybranym widział potencjał na podstawowego lub rotacyjnego gracza w tej lidze. A tutaj Broncos mają 5/5 plus Incooma wśród niewydraftowanych. Brakuje im jednego – nazwiska, w którym już teraz widziałbym przyszłą gwiazdę albo chociaż potencjał na takową albo wysoko notowanego gracza na swojej pozycji. Dlatego też postawię ich na równi z Raiders. Jedni mają potencjał na pozycyjny top (Wilson, Mayer) i gorszą późniejszą część draftu, drudzy byli z kolei regularni w doborze potencjału i mimo niewielu wyborów i braku gwiazdy może się okazać, że wyjdzie z tego największa liczba użytecznych graczy.
Ocena: 7/10
To tyle z AFC West. Żadna z drużyn nie ma za sobą draftu na widok którego świeciłyby mi się oczy (takie będą w kolejnym odcinku, AFC North), ale nie znaczy to, że za kilka miesięcy nie okaże się, że są to drafty efektywne. Tak było chociażby z Chiefs rok temu. A już niedługo kolejne odcinki – postaram się wrzucić wszystkie jeszcze przed rozkręceniem się obozów przygotowawczych i meczów sparingowych.
Autor: Jakub Kazula
Categories