Skip to content

Dwa kroki od Super Bowl

Wild Card Weekend przyniósł nam kilka niespodzianek. Teraz do gry wkraczają najlepsze zespoły sezonu zasadniczego. Czy i tym razem będziemy świadkami sensacji? Który z underdogów ma największą szansę „ugryźć” swojego rywala? Czas na wielkie emocje i wielki futbol – rusza Divisional Round. Drużyny są już tylko o dwa kroki od Super Bowl, a pierwszy krok zostanie postawiony już za kilka godzin.

Minnesota Vikings @ San Francisco 49ers, sobota godz. 22:35

Tydzień temu, ze wszystkich ośmiu drużyn grających w fazie Wild Card to właśnie Vikings dawano najmniejsze szanse na zwycięstwo. Podopieczni Mike’a Zimmera sprawili jednak największą niespodziankę weekendu, pokonując po dogrywce „Świętych” z Nowego Orleanu 26-20. Teraz czeka ich kolejne, arcytrudne zadanie w postaci starcia z najlepszą drużyną konferencji NFC po sezonie zasadniczym – San Francisco 49ers. Za sukces sprzed tygodnia w dużej mierze odpowiedzialni są dwaj defensywni liniowi Vikings – Danielle Hunter i Everson Griffen. Jeśli utrzymają oni świetną formę, to przeciwko linii ofensywnej 49ers, która teoretycznie jest słabsza niż u Saints mogą zaliczyć jeszcze lepszy występ.

Ofensywa 49ers swoją siłę opiera na kolektywie. Oprócz TE George Kittle’a nie ma tam wyróżniających się zawodników. Jako całość są jednak prawie nie do powstrzymania. Choć jedynie Baltimore Ravens uzbierali w sezonie zasadniczym więcej jardów w akcjach biegowych to leading rusher San Francisco, Raheem Mostert ma ich „tylko” 772. Kolejni dwaj biegacze Matt Breida i Tevin Coleman to odpowiednio 623 i 544 jardy. Podręcznikowy przykład RBBC (running back by committee). Rzeczą, która może martwić kibiców 49ers jest skłonność Jimmy’ego Garoppolo do strat – 13 przechwytów i 10 fumbli to liczby dość duże jak na rozgrywającego drużyny grającej w play-offach.

Dla Jimmy’ego Garoppolo będzie to pierwszy start w meczu fazy play-off. Czy brak doświadczenia będzie problemem dla 49ers?

Defensywa San Francisco to z kolei absolutny TOP. Co prawda drużyny z topową obroną jak do tej pory nie mają szczęścia w tych play-offach – odpadli już Patriots i Bills – jednak w przeciwieństwie do tych drużyn, 49ers radzą sobie dobrze również w ataku. Jeśli zaś chodzi o prowadzoną przez Roberta Saleha formację to jest ona naszpikowana gwiazdami – zwłaszcza pierwsza linia prezentuje się imponująco z takimi zawodnikami jak Nick Bosa, DeForest Buckner czy Arik Armstead. Richard Sherman to wciąż jeden z najlepszych cornerbacków w lidze.

Jeśli chodzi o raporty zdrowotne obu drużyn to warta większej uwagi jest jedynie sytuacja Adama Thielena. Skrzydłowy Vikings doznał kontuzji kostki w meczu przeciwko Saints i jego występ stoi pod znakiem zapytania. Gospodarze przystąpią do meczu w pełnym składzie.

View this post on Instagram

This time tomorrow‼️ #GoNiners #BeLegendary

A post shared by Levi's® Stadium (@levisstadium) on

Tennesee Titans @ Baltimore Ravens, niedziela godz. 2:15

Obecność Tennessee Titans na tym etapie rozgrywek jest niemałą niespodzianką. Zawodnicy tej drużyny z pewnością nie dopuszczają jednak do siebie myśli typu „nie należymy tutaj” – i słusznie, wszak pokonanie broniących tytułu mistrzowskiego New England Patriots na Gillette Stadium to niemały wyczyn. W zapowiedzi przed tamtym meczem podkreślaliśmy znaczenie Derricka Henry’ego i zgodnie z oczekiwaniami to absolwent Alabamy był kluczową postacią spotkania. Biegał z piłką aż 34 razy, zdobywając 182 jardy. Jeśli Titans chcą sprawić sensację większą niż przed tygodniem to bez wątpienia potrzebny jest kolejny, ponad 100-jardowy występ Henry’ego gdyż ciężko sobie wyobrazić Ryana Tannehilla biorącego ciężar awansu na swoje barki.

Baltimore Ravens to drużyna, która wydaje się nie mieć słabych stron. Obrona? TOP 3 w lidze, w składzie takie gwiazdy jak Earl Thomas, Marlon Humphrey, Marcus Peters. Atak? TOP 3, na czele Lamar Jackson, który zapewne otrzyma w tym sezonie tytuł MVP. Mark Ingram z ponad 1000 jardów wybieganych w sezonie. Formacje specjalne? Justin Tucker uchodzi za najlepszego aktualnie kopacza w NFL.

Czy Lamar Jackson przeniesie niesamowitą formę z sezonu zasadniczego do play-offów? (AP Photo/Nick Wass)

„Kruki” wygrały 12 ostatnich spotkań – ich ostatnia porażka miała miejsce w Week 4 a to na tyle wczesna faza sezonu, że drużyny dopiero kształtują swoją tożsamość i wyniki często mają mało wspólnego z rzeczywistością, którą oglądamy w kolejnych spotkaniach. To aktualnie główny faworyt do triumfu w Super Bowl więc nic dziwnego, że w meczu z Titans praktycznie nikt nie przewiduje ich potknięcia. NFL niejednokrotnie udowadniało swoją nieprzewidywalność ale ew. porażka Ravens w dzisiejszym meczu byłaby prawdziwą „Sensacją XXI wieku”.

Warto uważnie śledzić doniesienia zdrowotne bo pod znakiem zapytania stoi występ dwóch kluczowych zawodników po stronie Baltimore Ravens – wspomnianego wcześniej Ingrama i TE Marka Andrewsa. Ich ewentualna nieobecność mogłaby nieco zwiększyć szanse Tytanów.

View this post on Instagram

Ready for another week of work 😈

A post shared by Baltimore Ravens (@ravens) on

Houston Texans @ Kansas City Chiefs, niedziela godz. 21:05

Kolejny po Titans@Ravens mecz, w którym ciężko wyobrazić sobie porażkę faworyta. Zwłaszcza pamiętając w jak mało przekonującym stylu Teksańczycy przebrnęli przez fazę Wild Card. Z drugiej strony tak kiepski mecz może być impulsem do poprawy. Pamiętać trzeba również o tym, że Texans już raz w tym sezonie mierzyli się z Chiefs – i wygrali.

Zarówno Patrick Mahomes jak i Deshaun Watson mają w swoim dorobku po 2 starty w meczach postseason i dopiero budują swoje play-offowe résumé. Choć obie drużyny mają duże gwiazdy po obu stronach piłki – np. DeAndre Hopkins i JJ Watt w Texans, Travis Kelce i Tyrann Mathieu w Chiefs, to od postawy młodych rozgrywających w największej mierze będzie zależeć rezultat tego meczu. Właśnie z tego faktu wynika teoretyczna przewaga Chiefs.

Przeciwko Bills bardzo odczuwalny był dla ofensywy Texans brak Willa Fullera. Wciąż nie wiadomo czy Fuller będzie w stanie zagrać z Chiefs. W dodatku niepewny występu jest też Kenny Stills, który jest jego zastępcą. Gospodarze być może będą musieli radzić sobie bez podstawowego DT Chrisa Jonesa.

https://twitter.com/NFL/status/1214939875218280448/photo/1

Seattle Seahawks @ Green Bay Packers, poniedziałek godz. 0:40

Rzeczą, która z pewnością wyróżnia to spotkanie na tle pozostałych trzech jest doświadczenie. Różnica najbardziej widoczna jest na przykładzie rozgrywających – sześciu QB, którzy poprowadzą swoje drużyny we wcześniej opisanych meczach ma na koncie łącznie 8 startów w play-offach. Russell Wilson i Aaron Rodgers mają takich startów odpowiednio 14 i 16. Ten z nich, który wyjdzie z pojedynku zwycięsko, będzie w dalszej części postseason „bronił honoru” wszystkich weteranów.

Ta dwójka mierzyła się ze sobą już 6 razy w ramach regular season (bilans remisowy 3-3) i raz w play-offach. W pamiętnym NFC Championship Game 18 stycznia 2015 roku górą byli Seahawks, choć do przerwy przegrywali 0-16. Tamten mecz miał jednak miejsce na CenturyLink Field. Zresztą we wszystkich dotychczasowych pojedynkach tych rozgrywających, zawsze górą byli gospodarze.

W 2015 do wyłonienia zwycięzcy w play-offowym pojedynku Seahawks i Packers potrzebna była dogrywka. (Christian Petersen/Getty Images)

Russell Wilson wciąż czeka więc na pierwszy w życiu triumf na Lambeau Field, na którym historycznie notuje bardzo słabe wyniki. Nasuwa się jednak pytanie „kiedy jak nie teraz?” – Wilson rozgrywa być może najlepszy sezon w życiu – przez długą jego część był frontrunnerem w wyścigu po MVP.

Fani Seahawks z niecierpliwością oczekują ostatecznego raportu zdrowotnego – niepewny jest występ LT Duane Browna i jego zastępcy George Fanta. Nieobecność tej dwójki, w połączeniu z prawie pewną absencją Mike’a Iupati oznaczałaby duet Chad Wheeler – Jamarco Jones na lewej stronie linii ofensywnej a to gwarancja prawie nieistniejącej „kieszeni” i konieczności improwizacji ze strony Wilsona. Problemy są również w linii defensywnej – pauzować mogą Ziggy Ansah i Quinton Jefferson. Po stronie Packers na pewno odczuwalny będzie ewentualny brak DT Kenny’ego Clarka.

Granie w styczniu w Wisconsin oznacza dużą szansę na mecz w śniegu. W niedzielny wieczór co prawda nie powinniśmy być świadkami ekstremalnych temperatur i powtórka warunków z Ice Bowl w 1967 raczej nam nie grozi, ale i tak może być ciekawie.

packers zdj
Kibice Packers jeszcze przed kilkoma godzinami przygotowywali Lambeau Field, by stadion mógł przyjąć tysiące kibiców. Autor: Jennifer Fisher, packers.com

Choć zimy w Seattle są dużo łagodniejsze niż w Green Bay, dla Seahawks gra w mrozie nie jest rzeczą obcą. W 2016 w Minnesocie grali w fazie Wild Card przy temperaturach rzędu -21 stopni Celsjusza (Seahawks wygrali wtedy po spudłowanym FG kopacza Vikings, Blaira Walsha).

Teoretycznie powinno to być najbardziej wyrównane spotkanie ze wszystkich czekających nas w ten weekend. Czy tak będzie? Przekonamy się już niedługo.

—-

Grafika tytułowa: Michał Kołek

Michał Cichowski View All

Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (RIP). W NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Z mniejszym zaangażowaniem kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)

Leave a Reply

%d bloggers like this: