Skip to content

Dynastia porażek Chargers

W życiu pewne są tylko trzy rzeczy – śmierć, podatki i kolejny sezon Chargers poniżej oczekiwań. Dlaczego drużyna która przez ostatnie, niemal 20 lat miała jednego z najlepszych rozgrywających w lidze, tak mało wygrywała, żeby nie powiedzieć, że nic nie wygrywała? Dlaczego to Chargers są jedną z najbardziej pechowych drużyn w całej historii NFL? Dlaczego Chargers są jedną z najgorzej zarządzanych drużyn ostatniej dekady?

Na wstępie, zapraszamy na najnowszy odcinek naszego podcastu. 

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

Chargers są jedyną drużyną w historii NFL, która wybrała w draftach dwóch rozgrywających, którzy wygrali Super Bowl, ale żadne z nich nie trafiło na konto Chargers. Drew Brees zdobył mistrzowski pierścień z New Orleans Saints w 2010 r., a Eli Manning nawet dwa z New York Giants. Brees odszedł z San Diego z kontuzją barku, przez którą nie wiadomo było czy będzie jeszcze w stanie w ogóle rzucać piłką. Eli nie rozegrał nawet jednego spotkania w koszulce Chargers. On sam, jak i jego otoczenie dość wyraźnie mówili, że Eli NIE CHCE zostać wybrany przez Chargers z pierwszym pickiem. Co zrobili Chargers? Wybrali Manninga z pierwszym pickiem, czego efektem stała się jedna z najbardziej ikonicznych fotografii w historii draftu. Twarz Eliego wręcz kipi szczęściem.

Jeszcze tego samego dnia doszło do rzeczy absolutnie bezprecedensowej. Manning został oddany w wymianie do Giants, którzy w zamian za niego do Chargers wysłali Philipa Riversa wybranego w tym samym drafcie z czwartym pickiem. Zarówno Manning, jak i Rivers zostali potem legendami w swoich klubach. Ale dlaczego w zasadzie Manning nie chciał zostać wybrany przez zespół z San Diego? Jak sam zainteresowany przyznał  w wywiadzie dla podcastu “10 Questions with Kyle Brandt”, 17 lat po tych wydarzeniach – “Przechodząc przez proces draftu, martwiłem się o Chargers w tamtym czasie. Czułem, że to była słuszna decyzja i trochę mnie pociągnęło. Po cichu próbowałem powiedzieć: 'Hej, proszę, nie wybieraj mnie, to może być nasza tajemnica’, ale nie zachowali tej tajemnicy zbyt dobrze”[1]. Co mogło być tym “zmartwieniem” Eliego? Od czego by zacząć? Chargers w tamtych czasach (początek XXI wieku) uważani byli za “truciznę” futbolu. Ktokolwiek tam przychodził, mógł liczyć na w połowie pusty stadion, cichych fanów, których mało obchodziła sytuacja drużyny, jedne z najbardziej krytycznych mediów w Stanach i właścicieli, którzy o budowie zespołu mieli nikłe pojęcie. Jakby tak popatrzeć na dzisiejszych Chargers… to niewiele się zmieniło, z tą różnica, że dzisiejsi Chargers są dużo mocniejsi, mają skład, który z dobrym sztabem mógłby myśleć o grze w finale konferencji. A mimo to są kalką siebie sprzed parudziesięciu lat, gdzie wybitne były tylko jednostki, które jakoś ciągnęły ten zespół. Czy to wina całego managementu organizacji na czele z Deanem Spanosem i Todem Telesco, czy pech i nieumiejętne budowanie drużyny?

Sezon 2023 Chargers zaczynali z wielkimi oczekiwaniami, ale również niemniejszymi obawami, o to czy drużyna dalej prowadzona przez Brandona Staleya zdoła osiągnąć coś więcej niż tylko pierwszą rundę w play offach, tak jak rok temu. Tymczasem drużyna, wydawać by się mogło porządnie obudowana, nie jest w stanie nawet do tych play offów się dostać. Druzgocąca porażka 21-63 z Las Vegas Raiders wyczerpała resztki cierpliwości właściciela Chargers i przypieczętowała już wcześniej znany wszystkim los Staleya. Ten rok jest dla Błyskawic do zapomnienia, a jedyny pozytywny aspekt jaki z niego wyniknie to wyższy pick w drafcie. Jednak znalezienie nowego trenera będzie tylko jednym z wielu wyzwań Chargers w tym offseasonie. Już teraz mają mnóstwo dziur na prawie każdej pozycji w defensywie, co widać szczególnie w przypadku obrony podań, która prawie że nie istnieje. Pass rush może polegać tylko na Khalil Macku oraz Joey Bosy (którego gra w tym sezonie też pozostawia sporo do życzenia). Obie linie potrzebują wzmocnień, zarówno defensywna, jak i ofensywna. W Chargers w tym roku niewątpliwie dojdzie do srogiego remontu (ale nie przebudowy) pod nowym kierownictwem, które od razu nie stworzy co prawda kontendera do mistrzostwa, ale będzie miało za zadanie przede wszystkim zerwać z łatką pechowca i zespołu, który nie potrafi wykorzystać swojego potencjału. Oraz przekonać Justina Herberta, że dalszy pobyt w Los Angeles nie będzie dla niego straconym czasem, bo nie można ignorować tego, że brak sukcesów drużyny na dłuższą metę może irytować gwiazdę ligi, która zawsze musi oglądać triumfujących przeciwników. W tym roku co prawda, zawodnik i klub doszły do porozumienia w sprawie 5-cio letniego kontraktu, czyniąc Herberta jednym z najlepiej opłacanych QB w NFL, ale z czasem frustracja rozgrywającego może przekroczyć pewien poziom i wówczas atmosfera zrobi się naprawdę nieprzyjemna. Ale czy będzie można się temu dziwić? Ciężko jednoznacznie ocenić.

W ostatnich latach mogło się wydawać, że po przenosinach do LA, rośnie tam ciekawy projekt, który może wypalić. W dodatku Chargers dość płynnie przeszli wymianę rozgrywającego, bo niemal od razu po odejściu Philipa Riversa, wybrali Justina Herberta. Trzeba przyznać, że  za kadencji Toma Telesco głupio nie draftowali. W 2013 udało im się wybrać WR Keenana Allena; 2015 – RB Melvin Gordon i LB Denzel Perryman; 2016 – LB Joey Bosa i TE Hunter Henry; 2017 – WR Mike Williams, G Dan Feeney, S Rayshawn Jenkins, S Desmond King, DT Isaac Roschell; 2018 – S Derwin James, LB Uchenna Nwosu, DT Justin Jones, S Kyzir White; 2019 – T Trey Pipkins; 2020 – QB Justin Herbert, LB Kenneth Murray; 2021 – OL Rashawn Slater, WR Josh Palmer. To nie było wcale tak dawno temu i z tych zawodników dałoby się stworzyć naprawdę niezłą ekipę. Wiadomo, niektórzy musieli odejść przez zarządzanie limitem płacowym, czy też nie wpasowali się w drużynę albo nie ujawnili swojego pełnego potencjału. No właśnie – “niewykorzystany potencjał” mógłby być drużynowym mottem Chargers. Nawet w przypadku Justina Herberta, którego wymienia się w gronie dziesięciu najlepszych rozgrywających, można odnieść wrażenie, że nie wykorzystują jego potencjału, przez to, że nie potrafią wykrzesać odpowiedniej ilości talentu z reszty drużyny, którą stać na zdecydowanie więcej. Na dodatek w tym roku Chargers przytrafił się słaby wybór w drafcie w postaci WR Quentina Johnsona, który upuszcza podanie za podaniem, a był najwyżej wybranym skrzydłowym w tym roku. Jednak dalej mam wątpliwości, czy to Johnson po prostu sobie nie radzi, czy też winny ponownie jest sztab, który nie miał planu na jego rozwój. Jedynym do tej pory z tegorocznej klasy draftowej Chargers, który pozytywnie się wyróżnia jest LB Tuli Tuipulotu.

Porażka z Jaguars w pierwszej rundzie play offów w zeszłym sezonie wymusiła szukanie kozła ofiarnego, którym został koordynator ofensywy Joe Lombardi. Joe, w przeciwieństwie do swojego dziadka nie okazał się wybitnym futbolowym umysłem i słusznie został zwolniony. Na jego miejsce wszedł Kellen Moore, który został kozłem ofiarnym Cowboys, po kolejnej nieudanej kampanii w play offach. Tak jak zmiana na stanowisku zrobiła w miarę dobrze ofensywie, tak problemy defensywy zostały nieuleczone, a nawet więcej – wyolbrzymiły się. A za defensywę odpowiadał head coach Brandon Staley. W pewnym momencie tego sezonu dało się wyczuć nieprzyjemną, apatyczną wręcz atmosferę wokół drużyny, która zaczęła przegrywać spotkanie za spotkaniem, a każda kolejna porażka coraz bardziej podcinała im skrzydła i wolę walki. Krytycznym momentem okazała się porażka na Lambeau Field z Packers. Mecz zakończył się wynikiem 23-20 na korzyść gospodarzy i to głównie dzięki nieskuteczności Chargers w Redzone oraz fatalnej postawie secondary, która przepuszczała praktycznie wszystko. I to mimo wielu błędów popełnianych również przez Packers.

Wówczas drużynie z LA zostały już tylko matematyczne szanse na grę w post seasonie i w dodatku musieli liczyć również na to, że pomogą im w tym inne zespoły. Ale powietrze ewidentnie uleciało z tego zespołu po powrocie z Green Bay i było tylko gorzej. Porażka z Ravens, żenujące zwycięstwo 6-0 z New England Patriots, a następnie dwie przegrane wewnątrz dywizji, kolejno z Broncos i Raiders. Spotkanie z Broncos również było kluczowe nie tylko z powodu gry w dywizji, ale kontuzji palca w ręce rzucającej doznał wówczas Justin Herbert, co zakończyło jego sezon i praktycznie rozwiało wszelkie nadzieje kibiców, a drużyna całkowicie straciła ducha walki, co widać było w podczas pogromu w Las Vegas. I chociaż Chargers matematycznie nie są jeszcze wyeliminowani z gry o play offy, to jednak z Eastonem Stickiem na rozegraniu… można walczyć o wyższy pick w drafcie. Mecz z Raiders przelał czarę goryczy i wyczerpał cierpliwość Deana Spanosa, który nie jest skory do drastycznych zmian personalnych w trakcie sezonu, a jednak niemal natychmiast Spanos zwolnił nie tylko Staleya, ale i generalnego menadżera Toma Telesco. Zwolnienie trenera najczęściej wiąże się ze słabymi wynikami drużyny, jednak wylanie z pracy GM-a jest rozwiązaniem dużo bardziej radykalnym, bo chodzi o człowieka, który de facto organizacją zarządza, to przed nim bezpośrednio odpowiadają trenerzy i członkowie sztabu, on rozdysponowuje pieniądze właściciela w klubie, jak i ma często decydujące słowo w sprawach zatrudniania i zwalniania zawodników oraz trenerów. Jeśli taka osoba jest zwalniania, wówczas śmiało można wysnuć wniosek, że wizja budowy drużyny tej osoby po prostu nie wypaliła i organizacja nie chcę dalej tą drogą podążać. Tu nie chodzi tylko o ostatnie trzy lata, ale praktycznie całokształt ostatnich 10-ciu lat rządów Telesco.

W ciągu tej dekady przez Chargers przewinęło się trzech trenerów głównych – Mike McCoy, Anthony Lynn i Brandon Staley. W ciągu tych 10-ciu lat Chargers do play offów weszli… trzy razy. Z czego tylko raz udało im się przejść pierwszą rundę w sezonie 2018/19. Bilans co najmniej zawstydzający, tym bardziej, że drużyna w tym samym czasie, miała tylko cztery sezony z bilansem poniżej .500. Mimo wszystko, w tym czasie nie udało im się ani razu wygrać dywizji, oddając całkowicie pole najpierw Denver Broncos, a następnie Kansas City Chiefs. Ostatni raz ta sztuka udała się Chargers w 2009 roku. Czy to kwestia tego, że w dywizji mieli najpierw Peytona Manninga a potem Patricka Mahomesa? To na pewno, ale był moment, że w AFC West nie było ani jednego, ani drugiego. A Chargers cały ten czas mieli Philipa Riversa i nie mniej utalentowany skład, a mimo to cały czas brakowało czegoś żeby wyciągnąć z tego więcej. Czasami zabrakło szczęścia, tak jak w 2018, kiedy walczyli o “jedynkę” w konferencji z Chiefs, którzy mieli taki sam bilans jak Chargers (12-4), ale mieli lepsze tie-breakery. Drużyna nie bez powodu przeprowadziła się z San Diego na większy rynek, jakim jest Los Angeles, żeby zwrócić na siebie uwagę miejscowych, a sposób na to jest jeden – zwyciężać. Tymczasem żarty o tym, że Chargers nie mają fanów są równie żywe jak i były w San Diego (mimo, że sąsiedni Rams również nie narzekają na ludzi bijących się o miejsca na SoFi Stadium).

Wspomniałem wcześniej o wyborach w drafcie dokonanych za kadencji Toma Telesco i co prawda te się bronią, jednak nie należy zapominać o tych nietrafionych, np. D. J. Fluker czy Jason Verrett, wybrani w pierwszych rundach, jak i o nikłej wartości zawodników wybranych w dalszych rundach. Wiadomo, że wybieranie po trzeciej rundzie, to już bardziej branie zawodników pod potrzeby żeby załatać dziury w rosterze i liczenie na to, że któryś wypali, ale w ciągu tylu lat nie wybrać nikogo w dalszych rundach, kto okazałby się nieoszlifowanym diamentem, to aż nie chce się wierzyć. Taki stan rzeczy doprowadził do dużej rotacji zawodników w składzie, zostawiania “martwych” pieniędzy w salary capie oraz łatanie dziur wolnymi agentami, a tak częste zmiany prowadzą do słabego zgrania zespołu. Jeśli nie draftujesz dobrze od paru, parunastu lat wówczas tak to właśnie się kończy. Należy też pamiętać, że Chargers w przyszłym roku będą wchodzić z limitem płac na poziomie -40 mln dolarów, więc cięcia będą konieczne aby jakkolwiek się w tym limicie się zmieścić. A ciąć będzie kogo, bo tylko 5 zawodników Chargers zajmuje aż 66% (!) salary capu. Są to Khalil Mack, Joey Bosa, Keenan Allen, Mike Williams oraz Derwin James. Tak naprawdę jedyny, który może być pewny zostania w LA to Joey Bosa, pozostali – nie wiadomo. Według mnie Chargers powinni rozstać się z Khalilem Mackiem oraz Keenanem Allenem z powodu ich wieku. Mack dalej trzyma pewien poziom, ale nie jest już tak efektowny jak w swoim prime, a wieku 32 lat raczej należy spodziewać się spadania poziomu niż jego wzrostu, a sam jego kontrakt zabiera aż 15% limitu płac. Keenan Allen dalej potrafi zrobić różnicę na boisku i pozostaje nr 1 podań Justina Herberta, ale podobnie jak Mack swoje najlepsze lata ma już za sobą i skrzydłowi po 30-stce mają z reguły drastyczną tendencję spadkową. Jeśli chodzi o Mike’a Williamsa i Derwina Jamesa tutaj również poważnie rozważyłbym ucięcie tych zawodników z bardzo prostego powodu – są mocno przepłaceni w stosunku do tego co prezentują.

W opinii publicznej przebija się przeświadczenie, że wakat w Chargers będzie najlepszym dostępnym w NFL z początkiem sezonu 2024, bo przecież raz na ile zdarza się, że drużyna mająca rozgrywającego w top 10 zwalnia trenera? Jednak przed nowym head coachem i GM-em stoi więcej wyzwań niż można by przypuszczać. Nadchodzący rok będzie przełomowy dla całej organizacji, gdyż wyznaczy kierunek w jakim będzie ona zmierzać, a obecnie stoi ona w rozkroku między przebudową, a walką o najwyższe cele. A takie położenie jest bardzo niewygodne i niepewne.

Fani Chargers mogą się pocieszać tym, że ludzie odpowiedzialni za marketing i sociale klubu niezmiennie dostarczają kontent ze szczerego złota. Jeśli to was nie przekona do głosowania na Camerona Dickera na Pro Bowl, to nie nic innego was nie przekona.

[1] Eli Manning finally reveals why he refused to play for Chargers after they took him with the top pick in 2004 – CBSSports.com

Autor: Igor Białecki

***

Przypominamy, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/ 

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej