Skip to content

EFL vs EFA. Czy czeka nas rozłam w europejskim futbolu?

Tegoroczne lato w European League of Football jest wyjątkowo gorące. Jednak nie chodzi niestety o rywalizację na boiskach, a raczej o to, co dzieje się za kulisami największego europejskiego projektu futbolowego od czasów NFL Europe. Jako jeden z redaktorów NFL Polska zajmujący się do tej pory tematyką ELF, poczułem pewne zobowiązanie, aby przybliżyć szerszej publice trwający obecnie największy kryzys tej ligi od momentu jej założenia, mimo że to dopiero jej piąty sezon. Czym jest i dlaczego zawiązało się European Football Alliance oraz dlaczego ma rację? 

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.

 

***

 

Być może niektórzy pamiętają, że jeszcze nie tak dawno na naszej stronie pojawiały się podsumowania poszczególnych kolejek ELF mojego autorstwa. No właśnie – pojawiały. Będę z wami szczery, to że już się nie pojawiają wynika z dwóch rzeczy – po pierwsze sesja na studiach, po drugie… najzwyklejsza w świecie niechęć (btw. widzimy po odsłonach, że mieliście podobnie przy tych podsumowaniach). Kiedy tydzień w tydzień opisuje się podobne do siebie spotkania, które zwykle kończą się w ten sam sposób, czyli pogromami i najczęściej wygrywają i przegrywają te same drużyny, to po prostu się człowiekowi odechciewa. ELF jest ligą Dawidów i Goliatów, gdzie rok w rok ich skład w zasadzie się nie zmienia (no chyba, że któryś z Dawidów upada, ale do tego jeszcze wrócimy). Uwierzcie, tak jak nie szczególnie ciekawe jest czytanie takich rzeczy co tydzień, to równie nieciekawe jest pisanie o tym samym co tydzień. Nie brzmi to jak atrakcyjny dla konsumenta produkt, prawda? I to nie jest tak, że taki stan rzeczy jest tylko w tym sezonie. On trwa praktycznie od początku istnienia ELF, a liga nie zrobiła w tym czasie nic, żeby była bardziej konkurencyjna. I właśnie dlatego powstało EFA – European Football Alliance.

 

Wbrew przekazowi z ostatnich dni, nie jest to nowa inicjatywa, bo już na jesień 2024 r. założone zostało ELF Football Franchise Association (FFA), którego cele statutowe były niemal identyczne, jak obecne EFA. FFA miało na celu działać na rzecz profesjonalnej, przejrzystej i zrównoważonej finansowo przyszłości ligi i jej franczyz, a także zapewniać przejrzystość, uczciwość i odpowiedzialność w zarządzaniu ligą z korzyścią dla franczyz i wszystkich zainteresowanych stron w lidze. W połowie lipca br. ogłoszono, że FFA przestaje istnieć w dotychczasowej formie, a jego miejsce zajmuje EFA. Początkowo przystąpiło 8 drużyn (Panthers Wrocław, Rhein Fire, Vienna Vikings, Frankfurt Galaxy, Madrid Bravos, Paris Musketeers, Tirol Raiders oraz Prague Lions),  a we wtorek dołączyli Nordic Storm. 16 lipca EFA wydało wspólne oświadczenie wszystkich zrzeszonych franczyz o następującej treści:

 

European Football Alliance (EFA), zrzeszające kilka franczyz z European League of Football (ELF) – w tym niektóre z najbardziej tradycyjnych i odnoszących sukcesy organizacji w lidze – apeluje o reformy strukturalne, sprawiedliwość ekonomiczną i prawdziwą przejrzystość.

Wierzymy w projekt ELF. Nasze organizacje przez lata współtworzyły i wspierały ligę, nawet w trudnych warunkach. Idea stojąca za tą ligą jest silna, a potencjał sportowy ogromny. Jednak pięć lat po założeniu ligi, opublikowane ostatnio przez ELF oświadczenia ujawniają podstawowe problemy strukturalne wewnątrz ligi:

„ELF została założona w 2020 roku w celu profesjonalizacji futbolu w Europie i nadania tej dyscyplinie odpowiedniego rozgłosu. W zaledwie pięć lat stworzyliśmy struktury, które wcześniej nie istniały w tej formie. ELF posiada międzynarodowy zasięg, silną sieć partnerów i jest śledzona przez fanów futbolu na całym świecie.” (w cudzysłowy wzięte zostały cytaty z oświadczeń ligi, do których EFA się odnosi)

Jakość operacyjna, integralność finansowa i poziom sportowy ligi w najlepszym wypadku zatrzymały się w miejscu, a w wielu aspektach można wręcz zaobserwować zauważalny regres. Liga i jej decydenci do tej pory nie byli w stanie pozyskać znaczących sponsorów, utrzymać ich na dłużej ani zbudować trwałych partnerstw strategicznych. W dużej mierze wynika to ze słabej reputacji biznesowej oraz rozczarowującego dorobku kadry zarządzającej ligą. Problemy te negatywnie wpływają również na wiarygodność franczyz, co utrudnia im budowanie długofalowych partnerstw i osiąganie stabilności finansowej.

Używanie wymówki „start-upu” jest sprzeczne z wcześniejszymi twierdzeniami i po prostu nie do zaakceptowania. Jak wynika z własnych oświadczeń ELF, to liga jest odpowiedzialna za stworzenie odpowiednich ram do skutecznego funkcjonowania wszystkich swoich organizacji – a obecnie nie wywiązuje się z tego obowiązku. Co więcej, bagatelizowanie problemów strukturalnych i finansowych franczyz stwierdzeniami typu „nie wszystko może działać perfekcyjnie” świadczy o rosnącym oderwaniu od rzeczywistości, braku powagi oraz braku szacunku wobec franczyz. Zwłaszcza że problemy te wynikają przynajmniej częściowo z zaniedbań samej ligi – jak np. opóźnione lub niewypłacone środki z dochodów centralnych.

„Liga jest w stałym kontakcie z przedstawicielami wszystkich franczyz, poważnie traktuje krytykę i angażuje się w dialog, jest otwarta na konstruktywną współpracę i nieustannie pracuje nad ulepszaniem procesów.”

Wrażenie, jakoby istniał konstruktywny dialog między ligą a franczyzami, jest po prostu nieprawdziwe. Dyskusje są nieproduktywne, rozmowy odwlekane lub spłycane do ogólników. Deklarowana otwartość ELF nie odzwierciedla rzeczywistości, z jaką zmagają się franczyzy.

Franczyzy nie otrzymują wiarygodnych informacji na temat kluczowych źródeł dochodu, takich jak umowy telewizyjne, kontrakty sponsorskie czy przychody z merchandisingu. Wypłaty są często znacznie opóźnione – lub nie następują wcale. Zaległości wobec franczyz pozostają nierozwiązane.

„Franczyzy są jednak niezależnymi podmiotami gospodarczymi i odpowiadają za budowanie własnych struktur. Liga zapewnia ramy i oferuje wsparcie oraz doradztwo zespołom. Celem ELF pozostaje trwały rozwój futbolu w Europie we współpracy ze wszystkimi interesariuszami.”

Podczas gdy liga kontroluje dochody centralne, franczyzy ponoszą większość kosztów operacyjnych. Brakuje jakichkolwiek mechanizmów wspierania finansowo słabszych klubów. Zamiast tego liga funkcjonuje w modelu strukturalnym, który coraz bardziej obciąża franczyzy, hamuje ich rozwój ekonomiczny i służy interesom samej ligi. Jednocześnie franczyzy finansowo powiązane z właścicielami ligi są traktowane preferencyjnie — mają łatwiejszy dostęp do zasobów, większą widoczność w komunikacji i szersze wsparcie operacyjne.

Ponadto, „ramy”, które liga rzekomo zapewnia, od czasu jej powstania nie zostały należycie rozwinięte. Wręcz przeciwnie — zostały przeciążone przez nieplanowaną ekspansję ligi i de facto załamały się, czego dowodem są liczne przypadki wycofań franczyz i postępowań upadłościowych.

To nierówne rozłożenie zasobów oraz trudna sytuacja finansowa wielu franczyz nieuchronnie prowadzą do zauważalnego spadku poziomu rywalizacji w lidze. Drużyny znajdujące się pod presją finansową nie są w stanie inwestować w profesjonalną opiekę medyczną, zrównoważoną infrastrukturę ani stabilne operacje meczowe. W rezultacie rośnie ryzyko kontuzji zawodników, a jakość treningów, rywalizacji i całego produktu futbolowego wyraźnie cierpi.

Podsumowanie

W ciągu ostatnich pięciu lat lidze nie udało się trwale poprawić poziomu organizacyjnego, stabilności finansowej ani warunków sprzyjających sukcesowi sportowemu. Pomimo rosnącej rzeszy fanów, nie udało się zawiązać wiarygodnych partnerstw ze sponsorami ani uczciwie i przejrzyście rozdzielać dochodów. Nowe franczyzy były dopuszczone do rozgrywek bez należytej staranności, co doprowadziło do trudności finansowych i niewypłacalności. W rezultacie ucierpiał poziom rywalizacji, gracze są narażeni na większe ryzyko kontuzji, a zaufanie wśród inwestorów, partnerów i kibiców stale spada. Franczyzy ELF nie mogą już dłużej wspierać obranej ścieżki. Wzywamy do fundamentalnej przebudowy ligi w oparciu o przejrzystość, sprawiedliwość ekonomiczną i odpowiedzialność strukturalną. 

EFA żąda:

  1. Pełnej przejrzystości kontraktów sponsorskich i strumieni przychodów (telewizja, sponsorzy, merchendising);
  2. Uczciwego, zorganizowanego udziału franczyz w przychodach ligi;
  3. Jasnych regulacji dotyczących konfliktów interesów i struktur właścicielskich;
  4. Mechanizmów wspierających lokalizacje słabsze ekonomicznie;
  5. Rozwoju struktur ligowych.

Bazując na doświadczeniach ostatnich pięciu lat, poważnie wątpimy w chęć obecnego zarządu ligi do zaangażowania się w dialog i zdolność do reform. Dlatego członkowie EFA wyraźnie zastrzegają sobie prawo do zbadania wszystkich opcji, które służą długoterminowym zachowaniu i rozwojowi ich organizacji. 

 

Jak widać, zarzuty są dość poważne. Ciężko odnieść się w do kwestii dotyczących niesprawiedliwego podziału przychodów pomiędzy drużyny i braku transparentności kontraktów sponsorskich, ponieważ po prostu ciężko to zweryfikować bez wglądu w finanse ligi, ale ilość i renoma drużyn, które wydały to oświadczenie, samo w sobie świadczy o tym, że rzeczywiście coś jest na rzeczy. 

 

Natomiast zarzuty o brak rozwoju ligi i dopuszczanie do rozgrywek drużyn, które w zasadzie nie powinny grać na takim poziomie jest jak najbardziej zrozumiałe. W ciągu zaledwie pięciu lat funkcjonowania ELF, przewinęło się pięć drużyn, których już nie ma w jej strukturach. I można by w tym miejscu wtrącić “gwiazdkę”, że Milano Seamen robią “roczną przerwę” i że za rok wrócą, ale… czy naprawdę ktoś poważny w to wierzy? Każda z tych drużyn, to osobna historia upadku, ale wszystkie łączy jeden mianownik – problemy finansowe. Do tego dochodziło również słabe zarządzanie i chaos organizacyjny, ale jeśli ELF rzeczywiście nie weryfikowało wnikliwie, czy daną drużynę stać na to żeby grać na takim poziomie, a następnie nie dzieliła swoich dochodów sprawiedliwie, można śmiało stwierdzić, że liga dołożyła się do pogrzebów takich ekip jak Leipzig Kings, Barcelona Dragons, czy Istanbul Rams. 

 

Katastrofa Dragons to w ogóle osobny temat i obnażyło to skalę problemów ligi oraz nieumiejętność osób decyzyjnych do zarządzania kryzysowego, które objawia się również obecnie. Pod koniec czerwca Nordic Storm mieli zmierzyć się z Helvetic Mercenaries, jednak mecz został pierwotnie przełożony. Powód? Drużyna ze Szwajcarii nie mogła wystawić pełnego składu z powodu zbyt dużej ilości kontuzji w zespole. Brzmi absurdalnie? To trzymajcie się. We wtorek ELF ogłosiło, że mecz… nie odbędzie się i został on poddany walkowerem na korzyść Nordic Storm, którzy w takim układzie mają bilans 9-0 i w ten oto sposób zostali mistrzami Dywizji Północnej. Takie rozwiązanie dziwi tym bardziej, że obie drużyny miały bye week w tej samej, 12. kolejce. Jakie było uzasadnienie tej decyzji? W danym terminie Storm nie mogli zarezerwować stadionu, na którym zwykle odbywają się ich spotkania. I liga stwierdziła, że spoko, nie było tematu, macie zwycięstwo za darmo. Czy Storm i tak by to spotkanie wygrali? Na 99,9% tak, ale mimo wszystko takich rzeczy nie powinno się załatwiać w gabinetach. Zamiast szukać alternatywnego rozwiązania, np. znalezienia innego obiektu (nawet neutralnego), na którym to spotkanie mogłoby się odbyć, to ELF idzie na skróty i stwierdza, że można tak o przyznać walkowera, bo czemu nie? Takie działanie naraża wizerunek ligi nie tylko w oczach kibiców, ale również inwestorów i sponsorów, którzy przecież eksponują się w trakcie dnia meczowego. Dla drużyn też jest to strata w postaci dochodów z biletów i transmisji. Nikt na tym dobrze nie wychodzi, ale kogo by to obchodziło?

 

Brak umiejętności zarządzania kryzysowego widać nawet w odpowiedzi ligi na zarzuty EFA. W paru oświadczeniach ELF odniosło się do krytyki i stwierdziło, że jest świadome problemów ligi, ale mimo wszystko skupiły się one na obronie obecnych rozwiązań i struktury ligi. W podobne tony uderza komisarz Patrick Esume, dodając że są w stałym kontakcie z franczyzami i słuchają ich potrzeb i krytyki (co zostało zaprzeczone przez EFA, aby Esume w jakikolwiek sposób kontaktował się w tej sprawie z poszczególnymi drużynami). Natomiast CEO ELF Zeljko Karajica odrzucił wszelkie zarzuty EFA i stwierdził, że liga zrobiła znaczący progres od czasu jej założenia, a zarząd wywiązuje się ze swoich zobowiązań.

 

 

Postęp, owszem został zrobiony, problemem jest to, że liga od mniej więcej 2 lat stoi w miejscu i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie miało się to zmienić. A takie słowa prezesa ligi nie wskazują na to, aby przy obecnym zarządzie i komisarzu miało się cokolwiek zmienić.

 

Jedną z największych wad ELF dla przeciętnego kibica jest to, jak duże są dysproporcje między drużynami najsilniejszymi, a tymi najsłabszymi. Nawet ekipy średnie potrafią mocno odstawać od czołówki stawki. W NFL blow outy nie są takie częste, a nawet drużyny liczące się jedynie w walce o wyższy pick w drafcie są w stanie powalczyć, czy nawet sprawić niespodziankę bijąc faworyta. W ELF pogromy są w zasadzie rutyną. Można spojrzeć w terminarz i w przypadku 80% spotkań zna się wynik z góry. Do bólu przewidywalna liga nie jest atrakcyjnym produktem. Można stwierdzić, że to kwestia organizacji i zarządzania poszczególnych drużyn i że same są sobie winne, że nie są w stanie nawiązać równej walki. W pewnym stopniu na pewno tak jest, ale trzeba sprawę postawić jasno – futbol amerykański to w Europie niszowy sport. Na jednych rynkach (Niemcy i Austria) jest nieco bardziej popularny, a co za tym idzie – łatwiej znaleźć silnych sponsorów, nie wspominając już o tym, że pewna drużyna z Niemiec (ekhem… Hamburg Sea Devils), to ulubieńcy komisarza Esume, który jest w dodatku jednym z inwestorów. Natomiast w Szwajcarii, czy na Węgrzech ciężko o wsparcie lokalnych sponsorów. Gdyby nie silna polska firma Tarczyński nie mielibyśmy zapewne polskiej drużyny w ELF.

 

Często brak poważnego wsparcia finansowego z zewnątrz był gwoździem do trumny drużyn, które zakończyły swoją przygodę z ELF. Dlatego ważne jest wprowadzenie mechanizmów wyrównujących szanse drużyn z mniejszych, biedniejszych rynków, po to aby były bardziej konkurencyjne na tle reszty stawki. Nie chodzi tylko o bardziej sprawiedliwy podział środków ligowych między drużyny, ale być może przede wszystkim o stworzenie swoistego funduszu solidarnościowego, z którego środki czerpałyby drużyny zmagające się z problemami finansowymi, oczywiście po ustaleniu pewnego kryterium finansowego, który uzasadniałby pobieranie środków z takowego funduszu.

 

Wyrównywanie szans to również mechanizmy organizacyjne, które pozwoliłby słabszym drużynom na podniesienie swojego poziomu sportowego. W NFL jest oczywiście draft, który w warunkach ELF czysto teoretycznie dałoby się zrobić, ale praktycznie nie miałby żadnego sensu patrząc na to jak duża jest rotacja w poszczególnych drużynach. Natomiast sensownym rozwiązaniem wydaje się modyfikowanie co sezon liczby slotów dla obcokrajowców i zawodników z USA. Obecnie liczba slotów jest dla każdej drużyny taka sama i nikt nie może jej przekroczyć. Ale można by wprowadzić regułę, że im gorsza drużyna była w poprzednim sezonie, tym więcej slotów dla zawodników z zagranicy i USA będzie miała na następny sezon. Nie ma co ukrywać, że gracze z zza Oceanu potrafią zrobić ogromną różnicę na boisku i większe możliwości zatrudnienia takich zawodników z pewnością podniosłyby poziom sportowy tych drużyn, a jednocześnie zmusiłoby do większego kombinowania nad składem, w razie zmniejszania się ilości slotów w wypadku pięcia się w górę tabeli. 

Ale te rozwiązania, to tylko i wyłącznie moje fantazje i myślenie życzeniowe. W praktyce istnieją 4 możliwe scenariusze rozwiązania konfliktu między ELF a EFA:

 

  1. Obie strony się dogadują, ELF z nowym (lub też starym) zarządem i komisarzem przeprowadzi reformy zaproponowane przez EFA i wszyscy rozejdą się w stronę zachodzącego słońca, szczęśliwi, że udało się uratować futbol amerykański w Europie.
  2. Obecne władze ELF nie ugną się, postawią na swoim, a liga będzie wyglądała mniej więcej jak do tej pory i będzie się pogrążać w swoim marazmie, aż w końcu sytuacja będzie tak zła, że władze będą MUSIAŁY coś zrobić (tylko czy nie będzie wtedy za późno?).
  3. ELF i EFA nie dogadują się i dochodzi do rozłamu na dwie osobne ligi, które koegzystują i wzajemnie się kanibalizują, co może prowadzić do scenariusza nr 4… 
  4. Dochodzi do podziału na dwie osobne ligi, które prędzej czy później upadają.

 

Scenariusz nr 1 jest zdecydowanie najlepszą możliwą opcją i wcale nie jest bez szans na urzeczywistnienie się, ale będzie to wymagało sporo pracy z jednej i drugiej strony. Jeśli chodzi o opcję nr 2, jest ona moim zdaniem najmniej prawdopodobna. Sprawy zaszły już na tyle daleko, że bez jakichkolwiek zmian ciężko będzie razem dalej pchać ten wózek, szczególnie, że Karajica zdaje się brać sprawę personalnie. Zostają opcję 3 i 4 i tego każdy chciałby uniknąć, jednak ja jako pesymista w sprawach ELF, przewiduje, że jeśli sprawy przybiorą nieprzyjemny obrót, wówczas są one całkiem realne. Obym się mylił. To będzie zdecydowanie najgorszy możliwy rezultat dla każdej ze stron i wówczas znów będziemy musieli czekać ładnych parę lat na podobny projekt, który możliwe, że będzie popełniał błędy swojego poprzednika. 

 

Można by brać te postulaty za narzekanie słabszych drużyn, które nie mogą wyrwać się ze swojej sportowej słabości, ale w skład EFA wchodzą również takie drużyny jak Rhein Fire, którzy rok temu obronili tytuł mistrzowski, Vienna Vikings – zeszłoroczni finaliści, czy Paris Musketeers, którzy co roku walczą o najwyższe cele. Też nie jest tak, że ELF zawala wszystko, bo np. organizację finałów czy nawet meczów sezonu regularnego na dużych arenach piłkarskich trzeba zaliczyć na duży plus. Do tego dużo umów na transmisję spotkań w poszczególnych krajach czy podpisanie kontraktu z DAZN na streamowanie wszystkich meczów na tej platformie. Jak więc widać, jak się chce, to się potrafi.

 

Już od mniej więcej 2 lat mówiło się, że ELF ma duży potencjał marketingowy i sportowy, ale liga musi w końcu zrobić krok do przodu, żeby pokazać, że ten potencjał rzeczywiście jest. Władze jednak stwierdziły, że tak jak jest w chwili obecnej, jest dobrze. Sęk w tym, że nie było i nie jest do końca dobrze. Kto nie idzie do przodu, ten się cofa. I ELF już w poprzednim sezonie stanęło w miejscu. W tej chwili powoli zaczyna się cofać. Jeśli jakieś zmiany mają być wprowadzone, to jest to ostatni moment, żeby nie musieć uciekać z głębszego kryzysu. Już raz futbol amerykański na kontynentalnym poziomie został odebrany. Jeśli włodarze ELF nie schowają ego do kieszeni, stanie się to po raz drugi. 

 

Autor: Igor Białecki

Źródła:

  1. https://www.americanfootballinternational.com/key-statement-from-the-european-football-alliance-for-a-fair-future-of-european-football/
  2. https://elfpedia.eu/European_Football_Alliance
  3. https://www.instagram.com/p/DMZrNO3InYQ/
  4. https://www.reddit.com/r/elf/comments/1m1c179/karajica_responds_to_efa_criticism/
  5. https://www.instagram.com/p/DMLLGnANhUe/?img_index=1

***

Przypominamy, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej