Skip to content

Kto będzie w PO, a kto obejdzie się smakiem?

Przed nami, dla wielu drużyn, najważniejsze dwa spotkania w sezonie, właśnie rozstrzyga się walka o miejsce w fazie play-offs. Tekst, przybliżający sytuację ekip NFL, przygotował Igor Białecki. Zapraszamy!

Na wstępie, zapraszamy na najnowszy odcinek naszego podcastu.

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

Powoli niestety, nieubłaganie zbliżamy się do momentu, w którym większość kibiców ogląda po raz ostatni swoją drużynę w tym sezonie i następny raz będzie miało taką okazję po ośmiu miesiącach. W tym sezonie sytuacja play off picture zmienia się w zasadzie co tydzień, ale po tej kolejce będziemy mieli bardziej wyklarowany obraz tego, kto gdzie zmierza. Zapraszam na swego rodzaju zabawę we wróżbitę, bo na podstawie procentowej szansy poszczególnych drużyn na wejście do play offów (na podstawie Next Gen Stats), postaram się przewidzieć, kto w postseasonie zagra, a  kto tylko obejdzie się smakiem. Skupię się w dużej mierze na drużynach, których szanse wiszą na włosku, dlatego pominę takich Chiefs, którzy nawet w przypadku porażki z Bengals mają 86% szans na wejście do play offów, czy Broncos, którzy sadzają na ławce Russella Wilsona i mają w tej chwili 7% szans na postseason.

Dla przypomnienia – w AFC awans zapewniony mają Ravens, Dolphins i Browns, natomiast wyeliminowani z walki o play offy zostali Patriots, Chargers, Titans i Jets. Bardzo matematyczne szanse mają Steelers (17%), Raiders (11%) i Broncos (7%). W NFC 49ers, Eagles, Lions i Cowboys mogą spać w miarę spokojnie (wciąż trwa wyrównana walka o #1 seed), z teleturnieju wypadli Panthers, Cardinals, Commanders i Giants, a bardzo niewielkie szanse mają Bears (mniej niż 1%), Falcons (11%) i Saints (13%).

JACKSONVILLE JAGUARS (8-7)

Następne mecze: Panthers (D), Titans (W)

Obecne szanse na PO: 68%

Jaguars jeszcze miesiąc temu mieli sytuację pod kontrolą. W październiku i listopadzie przegrali tylko jedno spotkanie i to w dodatku z 49ers i w grudzień wchodzili z bilansem 8-3 i prowadzeniem w dywizji. Jednak od nieszczęsnego meczu z Cincinnati Bengals coś ewidentnie się popsuło. W grudniu Jaguars mają bilans 0-4, a w ostatnią niedzielę  zostali wręcz upokorzeni przez Tampa Bay Buccaneers, Jaguars wówczas do czwartej kwarty praktycznie nie istnieli. Oczywiście w takich sytuacjach wzrok wszystkich zaczyna spoglądać w kierunku największej gwiazdy drużyny, czyli Trevora Lawrence’a. Słabsza dyspozycja młodego rozgrywającego w ostatnich tygodniach niewątpliwie wpłynęła na gorszą grę całego zespołu, jednak należy pamiętać o tym, że Lawrence na początku miesiąca doznał skręcenia kostki i obawiano się, że będzie musiał pauzować nawet parę tygodni. Tymczasem Lawrence nie miał nawet jednego spotkania przerwy, bo zarówno klub, jak i zawodnik wiedzą, że to decydujący etap sezonu i odpuszczenie chociaż jednego tygodnia mogłoby źle wpłynąć na ich sytuację w drabince. Więc Jaguars praktycznie cały grudzień grają z QB, który na pewno ma niewyleczoną kontuzję, pytanie tylko jak bardzo wpływa ona na dyspozycję samego Lawrence’a? Cóż, każdy widział na początku sezonu jak grał Joe Burrow grał z kontuzją łydki. Jednak głównego winowajcę w takich, a nie innych wynikach Jaguarów doszukiwałbym się w formacji obronnej, która nie gra na tyle przyzwoicie, jak to wyglądało na początku sezonu. Pytanie właśnie czy ta obrona poradzi sobie w najbliższych meczach, nawet z kimś takim jak Panthers i Titans. Obie te drużyny w ostatnich spotkaniach pokazały pazur, Panthers byli w stanie wbić również słabej obronie Packers 30 punktów i mają motywację żeby wygrać – nie oddanie pierwszego picku do Bears. Natomiast o nic nie walczący Titans potrafili tydzień temu poważnie zagrozić Seahawks i prawie wygrali korzystając praktycznie tylko z biegów Derricka Henry’ego. A obrona Jaguars największe problemy ma właśnie z obroną biegów, więc możemy się spodziewać zaciekłego pojedynku i próby rewanżu Titans za poprzedni sezon. Z resztą Jaguars mają bardzo podobną sytuację co rok temu właśnie Titans – w decydującą fazę sezonu rok temu Titans wchodzili z bilansem 7-3 i prowadzeniem w dywizji, by następnie porażką z Bengals otworzyć serię porażek, która trwała już do końca sezonu i nie weszli do postseasonu kosztem Jaguars. Teraz Jaguars mieli bilans 8-3 i prowadzenie w dywizji, a porażką z Bengals rozpoczęli serię porażek, która… no właśnie. Skończy się w najbliższych tygodniach, czy będzie trwała do końca?

Aktualizacja: tekst był pisany, kiedy Trevor Lawrence nie został jeszcze wyłączony z gry na mecz z Panthers. Teraz przez kontuzje zastąpi go C.J. Beatheard, więc Jaguary mają dodatkowe utrudnienie i kto wie, czy wcześniejsze odsunięcie Trevora od gry nie było lepszym rozwiązaniem, ale czasu już nie cofną, a kto sieje wiatr…

INDIANAPOLIS COLTS (8-7)

Następne mecze: Raiders (D), Texans (D)

Obecne szanse na PO: 52%

Za plecami Jaguarów w dywizji czają się już Źrebaki, tylko czekające na potknięcie rywala z dywizji. Colts zaliczyli ostatnio dość niespodziewaną porażkę z Falcons i gdyby nie to, wówczas byliby liderami AFC South. Szanse Colts na udział w play offach dosłownie wisi na włosku, a pozostałe dwa mecze również nie należą do przyjemnych, bo Raiders mimo iluzorycznych szans na play offy (12%), dalej walczą i ucierają nosa rywalom z dywizji, a ich obrona od czasu zwolnienia McDanielsa jest jedną z najlepszych w ostatnich tygodniach. W przypadku porażki z Raiders szanse Colts spadają do 24% i nawet wygranie ostatniego meczu z Texans może nie wystarczyć. Niemniej Gardnera Minshew i spółkę stać na sprawienie sensacji, bo przed sezonem mało kto ich typował do gry w PO, a po kontuzji Anthony’ego Richardsona wydawać by się mogło, że ich szanse spadły do zera. Tymczasem Colts mogą wejść tylnymi drzwiami, z backupem na rozegraniu, a Shane Steichen może zostać głównym kandydatem do nagrody trenera roku.

HOUSTON TEXANS (8-7)

Następne mecze: Titans (D), Colts (W)

Obecne szanse na PO: 38%

Sytuacja Texans bardzo się skomplikowała w ciągu ostatnich trzech tygodni. Najpierw z Metlife Stadium w Nowym Jorku wyjechali nie tylko z porażką z Jets, ale i szpitalem w składzie i to w postaci czołowych zawodników. Na ich szczęście, praktycznie rezerwowy skład wygrał po dogrywce z Titans i dzięki temu utrzymał ich w grze o postseason, ale to samo nie wystarczyło żeby zatrzymać Joe Flacco i Amariego Coopera tydzień później. Teraz jednak kibice Texans mogą zacierać ręce, bo do gry wrócili już wcześniej TE Dalton Schultz i WR Nico Collins, a teraz concussion protocol opuścił najważniejszy element ofensywnej układanki drużyny DeMeco Ryansa – C.J. Stroud. Oba najbliższe mecze Texans są wewnątrz dywizji, a to oznacza, że nie będzie łatwo, nawet mimo tego, że Titans już o nic nie walczą. W wypadku zwycięstwa nad drużyną z Nashville, szanse Texans wzrastają do 51%, a to oznacza, że mecz z Colts muszą wygrać. Oczywiście dużo też zależy od tego czy Colts wygrają swoje spotkanie z Raiders, co wcale nie jest takie oczywiste. Niewykluczony jest również scenariusz, w którym żadna z tych drużyn nie wchodzi do play offów kosztem trzeciej drużyny z AFC North.

CINCINNATI BENGALS (8-7

Następne mecze: Chiefs (W), Browns (D)

Obecne szanse na PO: 23%

No tak, wydarzył się najgorszy możliwy scenariusz, jaki tylko mógł sobie wyobrazić fan Bengals, czyli kontuzja kończąca sezon Joe Burrowa. Czyli co? Sezon praktycznie do kosza i patrzenie w stronę draftu i liczenie na to, że w następnych latach uda się utrzymać odpowiednio wysoki poziom, żeby dalej być kontenderem? Jake Browning pokazał, że niekoniecznie. Kolejny rezerwowy rozgrywający udowodnił, że dobry backup jest w cenie, bo kiedy naprawdę go potrzebujesz, to może ci uratować sezon. Czy Browning wprowadzi Bengals do play offów? Jest to możliwe, chociaż droga, mimo że już krótka, to jest ciężka i wyboista. Bengals muszą nie tylko wygrać mecz z Chiefs na wyjeździe (wówczas ich szanse rosną do nawet 58%), ale też liczyć na to, że noga powinie się zarówno Texans, jak i Colts. Niemniej drużyna z Cinncy, mimo sukcesów z Jake’iem Browningiem na rozegraniu, musi otrząsnąć się po ostatniej wstydliwej porażce ze Steelers, w którym zostali ograni przez trzeciego w hierarchii QB. Bo teraz na Arrowhead przyjmą ich podrażnieni słabszą formą Chiefs, którzy mają coś do udowodnienia nie tylko kibicom i opinii publicznej, ale przede wszystkim sobie. Porażka z Raiders na własnym stadionie, w rywalizacji, w której Chiefs dominują od ładnych paru lat jest punktem kulminacyjnym dla obecnych mistrzów i teraz byłby idealny moment dla nich żeby się “odkuć”. A mecz z rezerwowym rozgrywającym wydaje się idealną ku temu okazją, tym bardziej, że w tym sezonie o sile Chiefs stanowi nie ofensywa, a defensywa, której w tym spotkaniu może “pomóc” słaba linia ofensywna Bengals. Cała nadzieja fanów Bengals w defensywie prowadzonej przez Lou Anamuro, która powinna poradzić sobie ze słabszą niż zwykle ofensywą Chiefs (chociaż w spotkaniu ze Steelers delikatnie mówiąc się nie popisali) oraz w tym, że Jake Browning wróci do swojego “linsanity” i będzie skutecznie wykorzystywał Ja’Marra Chase’a  oraz Tee Higginsa. Jednak nawet w przypadku zwycięstwa z Chiefs, będzi ich jeszcze czekał mecz z Browns, którzy mimo zapewnienia sobie w tym tygodniu awansu, nie zamierzają się zatrzymywać, chociaż być może wtedy już Kevin Stefanski stwierdzi, że nie będzie chciał ryzykować kolejnymi kontuzjami (co w Browns w tym sezonie nie jest nowością) i wystawi rezerwowych.

TAMPA BAY BUCCANEERS (8-7)

Następne mecze: Saints (D), Panthers (W)

Obecne szanse na PO: 85%

Sytuacja w NFC South od samego początku była niejasna i w zasadzie każdy mógł ją wygrać, mimo tego, że to Saints byli wskazywani na minimalnego faworyta. Tymczasem trzeci raz z rzędu prawdopodobnie wygrają ją Buccaneers, co niektórych może dziwić, ale mnie nie koniecznie. Po odejściu Toma Brady’ego mówiono, że Bucs mogą być nawet najsłabszą drużyną NFC South (jednocześnie twierdząc, że Panthers mogą wygrać dywizję (sic!)), ale nie doceniono przede wszystkim dalej trzymającej wysoki poziom defensywy, która nie raz potrafiła wygrywać im spotkania. Ale też moim zdaniem, mocno niedoceniono Bakera Mayfielda, a nawet w drwiący sposób pytano się, po ilu tygodniach jako starter zastąpi go Kyle Trusk. Tymczasem Baker udowodnił, że potrafi być porządnym rozgrywającym i w kluczowych momentach poprowadzić drużynę do zwycięstwa. Mayfield na tyle przekonał do siebie włodarzy Buccaneers, że prawdopodobnie w marcu, jeśli nie wcześniej możemy spodziewać się wieści o przedłużeniu jego umowy. Patrząc na obecny kalendarz Tampy trudno nie odnieść wrażenia, że w zasadzie już tą dywizję wygrali. Co prawda dopiero mecz z Nowym Orleanem to rozstrzygnie, ale absolutnie nie widzę scenariusza, w którym Saints wygrywają mecz na wyjeździe z dobrze grającym rozgrywającym i mocną obroną. No a Panthers, to Panthers. Buccaneers wykazali się ze wszystkich drużyn z NFC South największą stabilnością i determinacją i tyle wystarczyło.

LOS ANGELES RAMS (8-7)

Następne mecze: Giants (W), 49ers (W)

Obecne szanse na PO: 66%

Rams można śmiało nazwać jednym z największych zaskoczeń tego sezonu. Chyba nikt się nie spodziewał, że ten zespół złożony w dużej części z debiutantów albo zawodników z małym doświadczeniem oraz z weteranów pokroju Aarona Donalda i Matthew Stafforda będzie na poważnie bił się o play offy, a co ważniejsze – na dwie kolejki przed końcem ma na to bardzo realne szanse. Przede wszystkim znakomicie pracuje ofensywa zarządzana przez Seana McVaya, a prowadzona przez Matthew Stafforda, który jeszcze jakimś cudem, wciąż nie jest wymieniany w gronie kandydatów do MVP (i mówię to całkowicie serio). Obok Stafforda znakomicie prezentuje duet WRów Cooper Kupp – Puca Nacua, a za plecami QB w tym roku odpalił RB Kyren Williams. Defensywa, to natomiast Aaron Donald oraz dwóch świetnie zapowiadających się rookie w postaci Byrona Younga i Kobie Turnera, a także zawodników, którzy w tym sezonie się przełamali i również prezentują wysoki poziom (patrz: Ahkello Witherspoon). Miejsce w postseasonie mają prawie że zapewnione, w wypadku wygranej z New York Giants szanse Rams rosną do aż 87%, natomiast jeśli przegrają, wówczas już tak kolorowo nie będzie, bo będą mieli zaledwie 26%. Wniosek: skupić się, uważać na kontuzje na Metlife i pokonać Giants. Wówczas do meczu z 49ers będzie można przystąpić z w miarę spokojną głową.

SEATTLE SEAHAWKS (8-7)

Następne mecze: Steelers (D), Cardinals (W)

Obecne szanse na PO: 69%

Walka o #6 seed prawdopodobnie rozstrzygnie się między Seahawks a Rams, z tą przewagą drużyny z Los Angeles, że wygrała ona oba mecze z Jastrzębiami, więc w przypadku takiego samego bilansu, to Rams zajmują szósta lokate, a Seahawks muszą zadowolić się nieszczęsną siódemką. Jednak w obecnej sytuacji to drużyna ze Seattle jest w lepszej sytuacji z uwagi na kalendarz, w którym są Steelers i Cardinals, więc można z tego spokojnie wyciągnąć dwa zwycięstwa, a przy założeniu, że Rams prawdopodobnie przegrają z 49ers bijącymi się o #1 seed, wówczas to Seahawks przeskakują LA. Ale Seahawks muszą uważać nawet na tych słabszych rywali, szczególnie na Steelers, którzy mimo grania absolutnie brzydkiego i topornego futbolu, potrafią sprawić niespodziankę. Już w poprzednim tygodniu niewiele brakowało, żeby Jastrzębie miały tylko matematyczne szanse na awans, kiedy to prawie przegrali z Titans. Jednak z naszego działania nie można wyrzucić poza nawias jeszcze jednego czynnika – drużyny z NFC North.

MINNESOTA VIKINGS (7-8) i GREEN BAY PACKERS (7-8)

Najbliższe mecze Vikings: Packers (D), Lions (W)

Najbliższe mecze Packers: Vikings (W), Bears (D)

Szanse Vikings na PO: 30%

Szanse Packers na PO: 26%

Niby tak mało, ale jedna porażka zespołu z NFC West może naprawdę dużo zmienić. Warunek? Któryś z tych zespołów musi wygrać oba najbliższe mecze żeby w ogóle myśleć o awansie. Większe szanse mają na to Packers jako, że grają Bears, a nie Lions. Ale i tak najważniejsze będzie spotkanie w ramach Sunday Night Football, czyli bezpośrednie spotkanie tych drużyn na terenie Wikingów w Minneapolis. Jednak, tak jak wspomniałem, poza tym, że któraś z tych drużyn musi wygrać oba mecze w ostatnich dwóch tygodniach (i to wszystkie w ramach dywizji), to jeszcze trzeba liczyć na potknięcia Seahawks lub Rams. Oba zespoły mają więc bardzo matematyczne szanse na awans, ale w NFL nie takie rzeczy na koniec sezonu potrafiły się dziać. Z resztą – nadzieja umiera ostatnia.

Jak widać dwa ostatnie tygodnie zapowiadają się naprawdę obiecująco dla (prawie) wszystkich fanów futbolu amerykańskiego i będzie co oglądać.

Jako, że to mój ostatni tekst w pierwszym moim roku w redakcji NFL Polska, to życzę wam szczęśliwego i zdrowego nowego roku, w którym znów będziemy emocjonować się najlepszą ligą świata. Pijanego (lub futbolowego) Sylwestra i do zobaczenia w przyszłym roku.

Autor: Igor Białecki

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej