Maciej Jabłoński: mistrzostwo jest w naszym zasięgu
Panthers Wrocław wracają do akcji. Już dzisiaj podopieczni Dave’a Christensena zmierzą się przed własną publicznością z Berlin Thunder. Poprzedni mecz pomiędzy tymi drużynami zakończył się wygraną zawodników z Wrocławia 15:12. Jednym z bohaterów był Maciej Jabłoński, który w ostatnich sekundach zaliczył kluczowe interception. Defensive back Panthers przyznaje, że dzisiaj również nie zabraknie walki. Zapraszamy na wywiad, który przeprowadził Krzysztof Stawiarski.
W naszych mediach podcastowych jest też podcast – wywiad, z prezesem Panthers Wrocław Michałem Latosiem. Zapraszamy do nadrobienia przed week 1
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
lub klikając przycisk ->
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
Czy Pantery z Wrocławia są wygłodniałe i gotowe wyruszyć na polowanie?
M.J.: Zdecydowanie, jak najbardziej. Lubimy porównywać sobie obecną sytuację do tej sprzed roku. Wtedy wiele osób wątpiło w Pantery. W rankingach na początku sezonu byliśmy umieszczani na dole tabeli, przez co uważano, że będziemy łakomym kąskiem dla innych drużyn, ale to zmieniło się w trakcie sezonu. Udowodniliśmy wielu zespołom z całej Europy, że we Wrocławiu jest dobra drużyna, która walczy do końca. Przed tym sezonem zostaliśmy wzmocnieni świetnymi zawodnikami ze sceny amerykańskiej, europejskiej i polskiej. Mamy świetny coaching staff, a nasz nowy trener defensywy jest człowiekiem o ogromnej wiedzy. Zmieniliśmy całkowicie defensywę. Jesteśmy pewni tego, że damy mocne show w tym roku. Od samego początku off seasonu plan był taki, że celujemy w najwyższe cele. Wiemy, że mistrzostwo jest w naszym zasięgu. Będziemy walczyć, żeby je zdobyć.
Oczywiście, sympatycy futbolu amerykańskiego w Polsce będą za was mocno trzymać kciuki. Na inaugurację sezonu zagracie z Berlin Thunder. W sierpniu ubiegłego roku pokonaliście ich. Jak dobrze pamiętasz tamto spotkanie?
M.J.: Akurat spotkanie z Berlinem na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu uważam za swój najlepszy indywidualny występ w karierze. Zaliczyłem dwa przechwyty i parę zbić podań. Mecz był niesamowity, bardzo bliski. Rozstrzygnęliśmy go dopiero w ostatnich sekundach po field goalu Kuby Ałdasia. Spodziewamy się takiej zaciętej walki na Tarczyński Arena. To mówi samo przez siebie, żeby ten mecz obejrzeć, żeby przyjść na to widowisko. Będzie niesamowite show, niesamowite emocje. My jesteśmy przygotowani mentalnie i fizycznie. Jesteśmy gotowi oddać życie na boisku. Naprawdę, to będzie bardzo mocny mecz i bardzo mocna walka.
Zanim Jakub Ałdaś wykorzystał field goal na zwycięstwo, ty przechwyciłeś piłkę. To były twoje początki w drużynie z Wrocławia. Ile dała Ci ta interwencja? Czy ona Cię w jakiś sposób zbudowała?
M.J.: Jest to moment w karierze, w którym dociera do ciebie, że potrafisz rywalizować na poziomie europejskim, potrafisz grać przeciwko najlepszym zawodnikom w Europie. Na pewno mnie to podbudowało, ale trzeba pamiętać, że nie można osiadać na laurach i dalej ciężko pracować. Samego przechwytu i samej tej akcji – nie pamiętam. Adrenalina była tak duża, że ciężko mi jest sobie przypomnieć co ja wtedy widziałem, jak to wszystko wyglądało. Niesamowita chwila dla mnie i takie akcje podbudowują zawodnika.
Ty dołączyłeś do Panthers świeżo po obronie mistrzostwa Polski z Lowlanders Białystok. Byłeś najlepszym zawodnikiem na swojej pozycji, ale nie dostałeś z marszu miejsca na boisku. Czy przechodząc do Wrocławia wiedziałeś, że tak to będzie wyglądało?
M.J.: Tak, spodziewałem się tego. Powiem więcej, ja z takim przekonaniem wybierałem się do wrocławskiego klubu. Wiedziałem, że przychodzę do zespołu, którego poziom jest o kilka leveli wyżej od wszystkich innych drużyn w Polsce. Myślałem tak: wejdę do tego zespołu, będę trenował, będę pomagał ekipie być lepszą. Wiedziałem jakie są persony w tym składzie i praca z nimi pozwoli mi podnieść swoje umiejętności. Szczerze, nie spodziewałem się, że wejdę na boisko jako starter w tamtym sezonie. Wydarzyło się inaczej, było parę sytuacji, po których padła decyzja, że zagram. To było właśnie przed meczem z Berlinem. I tak to poszło. Dostałem szansę i wydaje mi się, że wykorzystałem ją w stu procentach, a drużyna mi zaufała.
A czy duża jest różnica pomiędzy polską ligą, a rozgrywkami europejskimi? Często mówi się, że w Ekstraklasie piłkarskiej gra się wolniej niż w rozgrywkach europejskich, bo tam musisz wiedzieć co zrobić z piłką, zanim ona do Ciebie dotrze. Jak to wygląda futbolu, który ty uprawiasz?
M.J.: Różnica między polską ligą a ELF jest potężna. Po pierwsze, szybkość zawodników i tempo całej rozgrywki są gigantycznie większe. To jest największa różnica jaką zauważyłem. Druga sprawa to fizyczność zawodników. Myślę, że spotkamy wiele osób w polskiej lidze, które nie do końca przygotowują się pod względem fizycznym do sezonu. W ELF nie może być takiej sytuacji. Tutaj każdy offseason i preseason jest bardzo pilnowany przez naszych trenerów. Właśnie, to przygotowanie fizyczna ma ogromną wagę do tego w jakiej dyspozycji będzie zespół w trakcie rozgrywek. To przygotowanie musi być, bo w ELF kwarty są piętnastominutowe i na przestrzeni całego meczu jest to ogromna różnica. Wspomnę też o podejściu mentalnym. Zauważyłem, że we wrocławskiej drużynie nie ma nikogo, kto podchodziłby do futbolu w błahy sposób, czyli raz nie przyjdę na trening, tu się nie przygotuję, a tam nie zobaczę filmu o naszych rywalach. W Panthers podchodzimy do tego tak, że to moi koledzy z zespołu, dzielę z nimi wiele godzin tygodniowo i skoro oni się starają, to i ja muszę się starać. Oczywiście, w polskiej lidze jest wiele osób, dla których futbol jest jednym z priorytetów i podchodzą do tego poważnie. Niestety, nie wszyscy i to się potem przekłada na występy na boisku.
A jakie czynniki dadzą wam przewagę? Co będzie siłą Panthers w zbliżającym się sezonie?
M.J.: Na pewno to, że jesteśmy zżytą ekipą, traktujemy się jak rodzina. Ja mogę się wypowiadać z perspektywy formacji, w której gram, czyli defensywy. Tu się trochę zmieniło. Mamy nowego koordynatora. Coach Craig Kuligowski przyjechał do nas razem z trenerami Michaelem Samem i Marquissem Griffinem, a więc staff jest niesamowity. Nasze zagrywki wyglądają trochę inaczej, ale po tym co widzę na treningach jestem przekonany, że to zaprocentuje w trakcie sezonu, bo nam to wychodzi. Dobrze czujemy się na boisku i jesteśmy gotowi do walki o najwyższe cele. W preseason można też było zaobserwować transferowe ruchy klubu, jeśli chodzi o ofensywę – rozgrywający, jeden z najlepszych tight endów w Europie, wide receiver zza oceanu, z NFL. Jest też Daniel Bender, który był z nami rok temu. Tych wzmocnień jest sporo i myślę, że oni mogą być naszą siłą.
Czas na ciekawostkę dla naszych czytelników. Z Maćkiem chodziliśmy do tego samego gimnazjum i pamiętam z tego okresu, że trenowałeś piłkę ręczną. W jakim stopniu umiejętności, które nabyłeś podczas treningów szczypiorniaka przydaje się na boisku podczas futbolowego meczu?
M.J.: Tak, właśnie zdziwiłem się, kiedy do mnie napisałeś, wspominając o gimnazjum. Ostrowiec Świętokrzyski jest małą mieściną, oczywiście pozdrawiam wszystkich mieszkańców. Szczypiorniaka trenowałem siedem lub osiem lat. Dało mi to dużo, bo na mojej pozycji muszę poruszać się lateralnie, a w szczypiorniaku kładzie się na to ogromny nacisk. Do tego zwinność, szybka zmiana kierunków, koordynacja, skoczność, przyspieszenia na krótkich odległościach, więc myślę, że treningi piłki ręcznej zaprocentowały w momencie, kiedy zacząłem swoją przygodę z futbolem amerykańskim. To doświadczenie pozwoliło mi lepiej wgryźć się w ten sport. Przy okazji chciałbym pozdrowić Tomka Radowieckiego, który był moim trenerem w KSZO.
Wiem, że ty od dawna oglądasz wszystko co się da, jeśli mówimy o futbolu amerykańskim. Czy siedząc w ławce Publicznego Gimnazjum nr 4 w Ostrowcu Świętokrzyskim, Maciek Jabłoński przypuszczał, że jego przyszłość tak się potoczy? Że będzie grał w futbol amerykański na profesjonalnym poziomie, że będzie dwukrotnym mistrzem Polski?
M.J.: Siedzą w ławce PG4 na pewno się tego nie spodziewałem, bo prawdopodobnie nie znałem wtedy tego sportu. W liceum zacząłem oglądać Super Bowl, a na studiach zacząłem śledzić NFL, NCAA, ogólnie więcej rozgrywek. Potem zaciekawiłem się futbolem w Polsce i stwierdziłem, że warto będzie spróbować.
Ty swego czasu byłeś studentem, zawodnikiem Lowlanders Białystok i trenerem pozycyjnym w Warsaw Sirens. Jak radziłeś sobie z organizacją czasu?
M.J.: Organizacja czasu była ciężka, jeszcze w trakcie tego wszystkiego pracowałem na pełen etat. Mimo wszystko trzeba było parę rzeczy poświęcić. W momencie takiego grafiku nie ma się czasu na cokolwiek związanego z samym sobą, związanego ze znajomymi, więc musiałem czasem poświęcić rzeczy prywatne. To jednak procentuje, bo zaangażowałem się w ten sport, określiłem sobie moje priorytety. Jestem z tego zadowolony i nie żałuję tej decyzji.
Na koniec pytanie, na które proszę, żebyś odpowiedział pierwszą myślą. Mecz i imprezę związaną z Super Bowl w Warszawie organizują Panthers Wrocław, Lowlanders Białystok i Warsaw Eagles. Na której imprezie pojawia się Maciek Jabłoński?
M.J.: (śmiech) Bardzo ciężkie pytanie. Pojawiam się na wszystkich naraz lub na wszystkich po trochu, jeżeli jest taka opcja. A jeśli nie, to jestem zawodnikiem Panthers Wrocław, więc pojawiam się na tej imprezie.
Rozmowę przeprowadził Krzysztof Stawiarski
***
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na Facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
Categories