Skip to content

Niedziela z NFL – Week 14

Czternasta kolejka NFL to ostatnia, w której obserwować można BYE weeks. Wolne ma aż 6 drużyn. Meczów jest więc mniej ale niektóre z nich zapowiadają się naprawdę apetycznie. Coś dla siebie powinni w tym tygodniu znaleźć zarówno koneserzy defensywy jak i ci, którzy najchętniej oglądaliby TD w każdym posiadaniu.

19.00 New York Jets (7-5) @ Buffalo Bills (9-3)

Kolejna odsłona Bitwy o Nowy Jork, której pierwsze starcie oglądaliśmy przed miesiącem. Wtedy defensywa Jets zatrzymała Josha Allena i spółkę na zaledwie 17 punktach i to ekipa Roberta Saleha mogła cieszyć się z niezbyt spodziewanego zwycięstwa.

W tamtym meczu rozgrywającym Jets był Zach Wilson. Dzisiaj starterem będzie Mike White. I choć Bills to na tyle mocna drużyna, że przed starciem z nimi nie potrzeba dodatkowej motywacji to nie powinno jej zabraknąć White’owi. Rok temu to właśnie kiepski występ przeciwko Buffalo (24/44 0 TD 4 INT) zakończył przygodę byłego QB Western Kentucky jako startera. Dziś będzie on chciał udowodnić, że jest w stanie utrzymać się w tej roli na dłużej.

White nie potrzebuje grać na poziomie Patricka Mahomesa. Wystarczy żeby nie popełniał dużych błędów a fenomenalna defensywa Jets z Sauce Gardnerem na czele powinna utrzymywać zielono-białych w bliskim kontakcie z rywalem.

19.00 Houston Texans (1-10-1) @ Dallas Cowboys (9-3)

Nie wiem czy jest ktoś kto liczył, że Kyle Allen zaoferuje więcej w roli startera Texans niż Davis Mills ale jeśli tacy ludzie istnieli to teraz zapewne się do tego nie przyznają. Eksperyment o nazwie „Allen” trwał w Houston dwa tygodnie. Dziś ofensywę Teksańczyków znów prowadzić będzie Mills. Powrót na boisko nie będzie dla niego łatwy, gdyż kontuzja wyeliminowała z udziału w tym meczu dwóch czołowych skrzydłowych Texans – Brandina Cooksa i Nico Collinsa.

Nie da się ukryć, że faworyt w tych Derbach Teksasu może być tylko jeden. Dallas Cowboys liczą na najlepszy sezon zasadniczy od 2016 roku. Przede wszystkim liczą jednak na sukces w play-offach. Pięciokrotni mistrzowie NFL nie wystąpili w meczu o mistrzostwo konferencji od sezonu 1995. Kibice Cowboys znani są z powtarzania hasła „to jest TEN rok”. Patrząc na grę drużyny Mike McCarthy’ego – tym razem mogą mieć rację.

19.00 Cleveland Browns (5-7) @ Cincinnati Bengals (8-4)

W swoim pierwszym meczu po zakończeniu zawieszenia Deshaun Watson nie przypominał 3-krotnego Pro Bowlera. Po tak długiej przerwie od futbolu było to jednak spodziewane i z tygodnia na tydzień jego forma powinna wracać do normy. Problem polega na tym, że Browns nie mają już praktycznie marginesu błędu jeśli chcą zagrać w play-offach. Porażka z Bengals sprawiłaby, że w Cleveland potrzeba by było cudu.

Bengals po słabej pierwszej połowie sezonu (4-4) wrócili na właściwe tory i wygrali cztery spotkania z rzędu. Ich ostatnia porażka to Week 8 i starcie właśnie z Browns. Ekipa z przeciwnego krańca stanu Ohio jest zresztą swoistym „kryptonitem” dla Joe Burrowa. Rozgrywający, który do NFL trafił po fenomenalnych występach w LSU, w swojej karierze mierzył się z Browns 4 razy… i wszystkie te mecze przegrał. Zapytany ostatnio co takiego odróżnia Browns od reszty ligi odpowiedział krótko: „mają Mylesa Garretta”.

19.00 Minnesota Vikings (10-2) @ Detroit Lions (5-7)

Gdyby kilka tygodni temu ktoś powiedział, że Lions będą faworytem spotkania z Vikings wszyscy dookoła zapewne uznaliby taką osobę za szaleńca. A jednak wg. ESPN to właśnie Lwy są 2-punktowym faworytem do zwycięstwa. To pierwszy przypadek w erze Super Bowl by zespół o bilansie 5-7 miał wyższe notowania od rywala legitymującego się wynikiem 10-2. Jak do tego doszło?

Zacznijmy od Lions. Drużyna Dana Campbella wygrała 4 z 5 ostatnich spotkań a jedyną porażką w tym czasie było 25-28 z Bills co na pewno nie przynosi wstydu. Jeśli przypomnimy sobie dwa mecze z początku sezonu – 35-38 z Philadelphią Eagles i 45-48 ze Seattle Seahawks wychodzi na to, że Lions, a szczególnie ich ofensywa wcale nie zaliczają się do słabych ekip.

Lider ofensywy Jared Goff to w tym sezonie człowiek o dwóch twarzach. Wspominałem zresztą o tym już przy okazji Niedzieli z NFL – Week 8. Goff w meczach domowych to prawdziwa maszyna o bilansie TD:INT 17:3. Gdy tylko wsiada do samolotu gubi całą swoją magię – w pięciu meczach wyjazdowych ma zaledwie 2 podania na TD. Dziś Lions grają u siebie więc możemy spodziewać się dobrego show w wykonaniu Jareda.

Vikings wygrali 10 z 12 meczów ale znaczna większość z tych zwycięstw to wygrane różnicą jednego posiadania. Z kolei obie porażki – z Eagles i Cowboys to wyraźne pogromy. Stąd ostrożne podejście wielu ekspertów do „potężnego” bilansu drużyny z Minnesoty.

19.00 Philadelphia Eagles (11-1) @ New York Giants (7-4-1)

Ostrożnie podchodzono również do bilansu New York Giants. Ekipa Briana Dabolla rozpoczęła sezon od 6-1 ale nawet na łamach naszego portalu zwracaliśmy uwagę na wymagający terminarz w drugiej części roku. Weryfikacja drużyny z Nowego Jorku miała zacząć się od starcia z Cowboys w Week 12 ale doszło do niej już tydzień wcześniej gdy Giants przegrali z Lions. Tydzień temu mecz z Commanders zakończył się remisem a dzisiaj przed nowojorczykami ultra ciężkie wyzwanie – na MetLife Stadium przyjeżdżają bowiem Eagles.

Jalen Hurts wykręca w tym sezonie liczby pozwalające mu na bycie wymienianym w gronie kandydatów do nagrody MVP. By pozostać w tej dyskusji musi dzisiaj zagrać na MetLife Stadium o wiele lepiej niż przed rokiem. Wtedy rzucił aż 3 przechwyty a Eagles przegrali z Giants 7-13.

19.00 Baltimore Ravens (8-4) @ Pittsburgh Steelers (5-7)

W normalnych warunkach Ravens byliby faworytem tego starcia. Sytuacja w której Lamar Jackson z kontuzjowanym kolanem ogląda zza linii bocznej jak ofensywę Ravens prowadzi Tyler Huntley na pewno do takowych się nie zalicza. O ile Huntley bywa porównywany do Jacksona w kwestii umiejętności biegowych o tyle różnica w grze podaniowej jest niestety wyraźna.

Pozostając w temacie gry biegowej są też dobre wieści dla kibiców Ravens – pierwszy raz od Week 6 zagrać ma bowiem J.K. Dobbins.

Z kolei kibice Steelers wciąż czekają aż ich kandydat na franchise QB Kenny Pickett rzuci w jednym meczu więcej niż 1 TD. W porównaniu z pierwszą połową sezonu widać jednak postęp w kwestii popełnianych błędów – w czterech ostatnich spotkaniach rookie QB nie rzucił INT, gdzie w pierwszych 5 występach posłał piłkę w ręce rywali aż 8 razy.

22.05 Kansas City Chiefs (9-3) @ Denver Broncos (3-9)

Przegranie 13 meczów z rzędu z jednym rywalem nie należy w NFL do częstych wydarzeń. A taką właśnie niechlubną serią mogą się „pochwalić” Broncos w rywalizacji z Kansas City Chiefs. By wreszcie przeciwstawić się potężnemu rywalowi w Denver dokonano przed sezonem dużego wzmocnienia. Cóż, przynajmniej na papierze było to wzmocnienie.

Russell Wilson po zamianie Seattle na Denver zupełnie stracił swoje umiejętności „gotowania” i Broncos, których ofensywę miał odmienić są najsłabiej punktującą drużyną w NFL. W dotychczasowych meczach zdobyli zaledwie 14 TD a drudzy w tym zestawieniu Texans mają ich 18. Wilsonowi grozi zaś zakończenie sezonu z mniejszą liczbą podań na TD niż posiada łazienek w swojej posiadłości (12).

Ciężko wyobrazić sobie w tym meczu inny rezultat niż zwycięstwo Chiefs ale doskonale wiemy jak zaskakujące bywa NFL. Praktycznie w każdym tygodniu dochodzi w tej lidze do jakiejś niespodzianki. Czy tym razem przyszła kolej na Broncos?

22.25 Tampa Bay Buccaneers (6-6) @ San Francisco 49ers (8-4)

Od kiedy w 1976 zaczęto nazywać ostatniego zawodnika wybranego w drafcie “Mr. Irrelevant” tytuł ten otrzymało 5 rozgrywających. Larry Wanke nigdy nie znalazł miejsca w składzie drużyny NFL, Ronnie McAda ważnym zawodnikiem był tylko w NFL Europe, Chandler Harnish tylko raz znalazł się w składzie meczowym (w Vikings, nie w Colts, którzy go wybrali) a Chad Kelly wszedł na boisko raz, by na koniec pierwszej połowy zrobić tzw. „kolanko”.

W tym roku z 262 pickiem został wybrany Brock Purdy. Sezon zaczynał jako trzeci QB w hierarchi 49ers. Po kontuzji Treya Lance’a objął rolę backupa, co już było niezłym osiągnięciem jak na Mr. Irrelevant. Gdy tydzień temu Jimmy Garoppolo doznał urazu w pierwszej kwarcie meczu z Miami Dolphins, Purdy otrzymał szansę pokazania się w większym wymiarze czasu. I szansę tą wykorzystał. 49ers wygrali mecz 33-17 a Purdy rzucając 2 TD stał się pierwszym Mr. Irrelevant, który zaliczył podanie na TD w sezonie regularnym NFL. Już wiadomo, że kontuzja Garoppolo należy do tych poważnych i Purdy ma pozostać starterem ekipy z San Francisco do końca sezonu zasadniczego.

Dziś przed nim poważny test – na zachodnie wybrzeże dotarli Buccaneers i ich doświadczony kapitan. Gdy Tom Brady był wybierany w 6. rundzie draftu 2000, Purdy nie miał nawet pół roku.

22.25 Carolina Panthers (4-8) @ Seattle Seahawks (7-5)

Co prawda ciężko nazwać w tym sezonie Lumen Field „niezdobytą twierdzą” (Seahawks mają bilans 3-2 w spotkaniach domowych) to nie ulega wątpliwości, że jest to miejsce, w którym przyjezdnym nie gra się łatwo. Gdy dołożymy do tego fakt, że Panthers radzą sobie szczególnie słabo na wyjazdach (0-5) wskazanie faworyta tego spotkania wydaje się łatwe.

Sam Darnold długo czekał na swój pierwszy występ w tym sezonie. I gdy można było się spodziewać, że będzie trochę „zakurzony”, były QB USC zagrał bardzo dobre spotkanie i to przeciwko mocnej defensywie Broncos. Starcie z Seahawks, których obrona zalicza w tym sezonie wzloty i upadki zapowiada się więc ciekawie.

Jest już chyba za późno by Darnold mógł włączyć się do walki o tytuł Comeback Player of the Year za to jego dzisiejszy vis-a-vis Geno Smith może powalczyć o inne nagrody. Nie wiem czy istnieje sensowna odpowiedź na pytanie „jak z nieudanego startera i wieloletniego backupa Smith stał się kandydatem do MVP” ale wiem, że nie ma w świecie futbolowym osoby, która nie patrzyłaby z uznaniem na to co prezentuje w tym sezonie QB Seahawks.

Dużą częścią tożsamości Seahawks jest gra biegowa. Gdy w jednym z pierwszych meczów sezonu kontuzji doznał Rashaad Penny, do gry wkroczył rookie Kenneth Walker i tydzień po tygodniu umacniał swoją pozycję jako kandydata do OROY. Tydzień temu to Walker doznał kontuzji. Z urazem zmaga się także kolejny biegacz drużyny ze Seattle DeeJay Dallas. To znaczy, że w myśl zasady „next man up” odciążenie Geno Smitha spoczywać będzie na barkach Travisa Homera i Tony’ego Jonesa Jra.

Najważniejszym pytaniem dla Seahawks jest co tydzień to jak zaprezentuje się defensywa. Nie brakuje w niej wyróżniających się zawodników jak Tariq Woolen i jego 6 INT czy Uchenna Nwosu, który zaliczył już 9 sacków. Brakuje za to powtarzalności. Formacja obronna Seattle przeplata dobre akcje z kompletnie popsutymi. Które oblicze zobaczymy dzisiaj?


Autor: Michał Cichowski (@michal29shs)

Michał Cichowski View All

Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)

Dodaj komentarz

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej