Skip to content

Niedziela z NFL – week 14

Z każdym tygodniem kolejne drużyny dołączają do którejś z dwóch grup – albo ekip zapewniających sobie udział w play-offach (na razie jest ich 3) albo oficjalnie wyeliminowanych z walki o postseason (4). Zespoły walczą o awans a zawodnicy o rekordy indywidualne. Jak co kolejkę swoje trzy grosze dorzucają kwestie zdrowotne – w naszej zapowiedzi przeczytacie m.in. jacy zawodnicy wypadają z obiegu a którzy wracają do gry po przerwie.

19:00 Jacksonville Jaguars (2-10) @ Tennessee Titans (3-9)

Jak wspomniałem na wstępie jesteśmy już w takim momencie sezonu, że niektóre drużyny oficjalnie pozbawione są szans na udział w play-offach. Do tego grona należą m.in. Jaguars którzy dzisiaj zmierzą się w Tennessee z tamtejszymi Titans. Titans jeszcze oficjalnie nie mają przy swojej nazwie dopisku „wyeliminowani” ale jeśli ktoś jest ich kibicem to prędzej powinien wierzyć w wygraną w Powerball niż w udział swojej drużyny w play-offach.

Tydzień temu pisaliśmy o powrocie Trevora Lawrence’a na boisko po dwóch meczach absencji. Cóż, jego powrót nie trwał długo. Już we wczesnej fazie QB Jaguars przy próbie ślizgu po biegu z piłką został uderzony w głowę przez jednego z defensorów Texans i musiał opuścić plac gry. Nie wiadomo jak długa przerwa czekała by Lawrence’a z powodu wstrząśnienia mózgu ale Jaguars postanowili niejako „wykorzystać” tą sytuację, umieścić swojego rozgrywającego na liście Injured Reserve i wcześniej zakończyć jego sezon. To pozwoli Trevorowi szybciej podjąć się operacji kontuzjowanego barku, który dokucza mu od jakiegoś czasu.

Ponownie oglądać będziemy więc Maca Jonesa. Były QB Patriots w swoich pierwszych dwóch startach zaprezentował się fatalnie ale ostatnio wchodząc z ławki w meczu z Texans zaliczył bardzo solidny występ. Czy będzie to w stanie powtórzyć przeciwko nie będącej jakąś potęgą defensywie Titans?

Chwaliliśmy ostatnio Willa Levisa ale w meczu z Commanders wielbiciel majonezu nie dostarczył zbyt wielu powodów do komplementów. Co prawda zaliczył w tym spotkaniu 2 podania na TD i nie rzucił przechwytu ale w ręce odbiorcy trafiło zaledwie 18 z 37 podań. Ofensywa Titans przez dużą część meczu nie była w stanie przemieszczać się z piłką w stronę pola punktowego Commanders i pierwsze oczka zdobyła dopiero przy stanie 0-28. Brak tak charakterystycznych dla Levisa strat może być jednak czymś na czym kibice Titans oprą swoje nadzieje. Może nie na play-offy ale przynajmniej na lepsze jutro. Czyli kolejny sezon.

19:00 New York Jets (3-9) @ Miami Dolphins (5-7)

To co zaprezentowały formacje specjalne Jets w pierwszej połowie zeszłotygodniowego meczu z Seahawks przeszło do historii. Podopieczni tymczasowego HC Jeffa Ulbricha wymusili i przejęli dwa fumble w akcjach powrotnych, samemu zdobyli TD na returnie i dodatkowo zablokowali kopnięcie przy XP. To nie wystarczyło jednak do zwycięstwa – przez całą drugą połowę Jets nie zdobyli ani jednego punktu. Kiepski wynik biorąc pod uwagę klasę rozgrywającego, któremu płaci się tak dużo pieniędzy. Coraz częściej pojawiają się pytania dotyczące przyszłości Aarona Rodgersa. On sam twierdzi, że w przyszłym sezonie (swoim ostatnim na obecnym kontrakcie) zamierza dalej być starterem Jets ale pytanie czy takie same plany będą mieli w sztabie drużyny z Nowego Jorku.

Wątpliwy jest udział w dzisiejszym spotkaniu Sauce Gardnera. Trzecioroczny CB narzeka na problem z mięśniem dwugłowym.

Długo na swój powrót na boisko czeka Bradley Chubb. Pass rusher Miami zerwał ACL w kolanie w Week 17 poprzedniego sezonu. W ostatnich dniach wznowił treningi i jego debiut w bieżących rozgrywkach jest coraz bliższy. Niestety nie udało mu się jeszcze znaleźć w składzie już na dzisiejsze spotkanie – Delfinom przydałoby się jego wsparcie. Zdrowy Chubb to jeden z lepszych zawodników na swojej pozycji w lidze a w Miami potrzebują kilku małych cudów by zagrać w postseason.

To pierwszy mecz Dolphins z Jets w tym sezonie. Rywale z dywizji zmierzą się ponownie w ostatniej kolejce fazy zasadniczej. Czy wtedy będzie to jeszcze mecz o coś więcej niż tylko honor i tzw. bragging rights?

19:00 Atlanta Falcons (6-6) @ Minnesota Vikings (10-2)

Falcons pozostają liderem NFC South choć zanotowali już trzecią porażkę z rzędu. Bardzo zły czas przeżywa Kirk Cousins – weteran NFL-owych boisk nie zaliczył podania na TD od ponad miesiąca a ostatnio w przegranym 13-17 spotkaniu z Chargers rozegrał być może najgorszy mecz swojej kariery – został przechwycony aż 4 razy. W takiej sytuacji logiczne wydawałoby się danie szansy Michaelowi Penixowi, którego Falcons wybrali przecież z bardzo wysokim #8 pickiem w drafcie. Na razie jednak zdaniem sztabu w Atlancie temat zmiany rozgrywającego nie istnieje. Szansę na odkucie się i udowodnienie przełożonym że podejmują dobrą decyzję Cousins będzie miał przeciwko swojej byłej drużynie. Kirk spędził w Minnesocie poprzednie 6 sezonów.

Zupełnie inne nastroje panują ostatnio w Minneapolis. Vikings wygrali 5 spotkań z rzędu – to ich druga taka seria w tym sezonie. Od 5 zwycięstw zaczęli też rozgrywki zanim ulegli Lions i Rams. Po 4 meczach na IR do składu wraca podstawowy kopacz Will Reichard. Dobrą pracę pod jego nieobecność wykonał John Parker Romo ale bycie „tymczasowym” kopaczem to bardzo niewdzięczna rola bo najczęściej niezależnie od tego jak skutecznym się będzie, traci się miejsce po powrocie podstawowego zawodnika.

Justin Jefferson został zaledwie 4. zawodnikiem w historii NFL z przekroczoną granicą 1000 jardów w każdym z pięciu pierwszych sezonów w lidze. Utalentowany skrzydłowy chciałby jednak wreszcie zdobyć TD bo ta sztuka nie udała mu się w sześciu ostatnich spotkaniach.

19:00 New Orleans Saints (4-8) @ New York Giants (2-10)

Jeśli Saints po dwóch zwycięstwach z rzędu mieli nadzieję na uratowanie sezonu (a mogli ją mieć ze względu na słabość dywizji NFC South) to przepadły one tydzień temu. Nie tylko z powodu porażki z Rams ale też za sprawą kontuzji Taysoma Hilla. Wszechstronny zawodnik zerwał ACL w kolanie a to oznacza nie tylko koniec sezonu ale także możliwe problemy z powrotem do pełnej sprawności na start rywalizacji w 2025 roku. Hill na liście Injured Reserve dołącza do Chrisa Olave i Rashida Shaheeda więc w tym momencie ofensywa Saints to zbiór przypadkowych zawodników + Alvin Kamara.

Poobijani Święci i tak są faworytami spotkania na Metlife Stadium. Stadionie na którym Giants jeszcze w tym roku nie wygrali, zresztą wygrywanie to coś co kibice z niebieskiej części Nowego Jorku mogli już trochę zapomnieć. Ostatni triumf Giants miał miejsce 6 października w Seattle. Od tego czasu podopieczni Briana Dabolla przegrali 7 meczów z rzędu. Co więcej w starciu z Cowboys stracili dwóch zawodników z nielicznego grona tych, którzy coś sobą prezentują. Linebacker Bobby Okereke ma problemy z plecami i nie zagra z Saints. Zdecydowanie dłuższa absencja czeka Dextera Lawrence’a, który trafił na IR z kontuzją łokcia. Defensywny liniowy jest absolutnym dominatorem na swojej pozycji i mimo przedwczesnego zakończenia sezonu powinien znaleźć się w zespole All-Pro.

19:00 Carolina Panthers (3-9) @ Philadelphia Eagles (10-2)

Choć Panthers nadal mają jeden z najgorszych bilansów w lidze, w ostatnich tygodniach drużyny Dave’a Canalesa absolutnie nie wolno lekceważyć. W Week 12 prawie doprowadzili do dogrywki z Chiefs a tydzień temu właśnie po dogrywce ulegli Buccaneers. Na dobre rozkręcił się Bryce Young – trzeci mecz z rzędu bez rzuconego przechwytu za to z podaniem na TD, do tego drugie w sezonie przyłożenie biegowe.

Po czterech z rzędu meczach przed własną publicznością Panthers wcielają się w rolę przyjezdnych. Na Lincoln Financial Field zdecydowanym faworytem będą gospodarze. Powiedzieć, że Eagles są w gazie to jak nie powiedzieć nic. Orły wygrały 8 ostatnich spotkań a poprzednią porażkę zanotowały jeszcze we wrześniu. Tydzień temu w hitowym starciu w Baltimore, gdzie mierzyli się dwaj najlepsi RB tego sezonu w zwycięstwie ekipie Nicka Sirianniego wydatnie pomógł kopacz Ravens Justin Tucker. Nie można jednak niczego umniejszać zawodnikom Eagles w szczególności Saquonowi Barkleyowi który dorzucił kolejny kamyczek do ogródka o nazwie „wyścig po MVP”. Panthers to statystycznie najgorsza defensywa ligi jeśli chodzi o obronę gry biegowej. Aż strach jest więc pomyśleć jakie liczby może wykręcić Barkley w tym spotkaniu.

19:00 Cleveland Browns (3-9) @ Pittsburgh Steelers (9-3)

Bardzo mało powodów do radości mają kibice w Cleveland w tym sezonie. Jeden z nielicznych pozytywnych momentów miał miejsce ponad dwa tygodnie temu gdy w ramach TNF, które zaczynało się na zielonym boisku a kończyło na białym Browns pokonali rywala z dywizji. Teraz Steelers pragną zrewanżować się za tamtą porażkę. Porażkę, która pozostaje jedyną od czasu gdy kierownicę w ofensywie przejął Russell Wilson. Jeśli ktoś na podstawie jego pobytu w Denver stwierdził, że 8-krotny Pro Bowler jest już jedynie cieniem dawnego siebie to w Steelers Wilson udowadnia że „pogłoski o jego śmierci były mocno przesadzone”. Tydzień temu w strzelaninie z Bengals nazbierał aż 414 jardów górą przy świetnej skuteczności 76% kompletnych podań.

Istnieje ryzyko, że Wilson będzie w dzisiejszym meczu pozbawiony swojego ulubionego odbiorcy podań – George Pickens narzeka na problem z mięśniem dwugłowym i decyzja co do jego występu zostanie podjęta na rozgrzewce. Dobre wieści napływają za to ze strony defensywy – po trzech meczach absencji do składu wraca Alex Highsmith co podnosi jakość pass rushu.

Ostatni raz Browns wygrali oba mecze ze Steelers w sezonie 1988. Żadnego z zawodników ekipy z Cleveland nie było wtedy na świecie. Tym większa powinna być ich świadomość jak długą serię mają okazję przerwać.

19:00 Las Vegas Raiders (2-10) @ Tampa Bay Buccaneers (6-6)

Jak w każdym sezonie NFL tak i w obecnym było już kilka meczów, w których drużyna przegrywająca poniosła porażkę w stylu łamiącym serce. Raiders w poprzednim tygodniu przebili jednak wszystko. Jak równy z równym walczyli z faworyzowanymi Chiefs. Aidan O’Connell w pierwszym meczu po kontuzji zagrał jedno z najlepszych spotkań w swojej karierze. W ostatnim posiadaniu doprowadził ofensywę na 32. jard przed polem punktowym Chiefs i gdy wydawało się, że za chwilę Daniel Carlson będzie miał okazję kopnąć FG dającego prowadzenie 20-19 Raiders grając 3. próbę zepsuli snap a „żywą” piłkę nakrył Nick Bolon dając mistrzom NFL kolejne w tym sezonie zwycięstwo w nieprawdopodobnych okolicznościach. Porażka sprawia co prawda, że ekipa z Las Vegas może liczyć na naprawdę wysoki pick w drafcie ale chyba każdy w tej organizacji zamieniłby to na zwycięstwo z odwiecznym rywalem.

Bucs z bilansem 6-6 walczą o pierwsze miejsce w NFC South zajmowane obecnie przez Atlantę Falcons. Oba zespoły mają podobnie łatwy terminarz pozostałych meczów ale ekipa z Florydy jest w nieco gorszej sytuacji ponieważ przegrała oba bezpośrednie mecze. Teoretycznie więc nawet wygranie wszystkich pozostałych spotkań nie gwarantuje Buccaneers wygranej dywizji choć oczywiście taki bilans dałby awans do play-offów z dziką kartą.

Coraz ważniejszą postacią w ofensywie Tampy jest Bucky Irving. Wybrany w 4. rundzie draftu biegacz zdobył TD w każdym z trzech ostatnich spotkań. Przeciwko Panthers wykręcił aż 152 jardy w grze dołem.

Irving trochę za późno stał się ważną postacią ofensywnej układanki Bucs by móc liczyć się w walce o nagrodę Offensive Rookie of the Year. Szansę na ten tytuł ma za to zawodnik Raiders Brock Bowers. Młodemu TE brakuje zaledwie 3 chwytów by pobić rekord Sama LaPorty z 2023 jeśli chodzi o liczbę złapanych piłek przez rookie TE i 116 jardów by przekroczyć granicę 1000 czego w debiutanckim sezonie dokonali tylko Mike Ditka w 1961 i Kyle Pitts w 2021.

22:05 Seattle Seahawks (7-5) @ Arizona Cardinals (6-6)

Zdecydowanie jest to najważniejszy mecz czternastej niedzieli sezonu. W tej chwili szanse obu zespołów na udział w play-offach to ok. 40%. Zwycięstwo zwiększy ten wynik do ok. 60% a porażka spowoduje spadek do zaledwie 15%.

Seahawks wygrali trzy mecze z rzędu, w tym z Cardinals dwa tygodnie temu. Zespół z Arizony nie musiał więc długo czekać na okazję do rewanżu. I to rewanżu mocno wyczekiwanego – Seahawks byli bowiem górą nie tylko dwa tygodnie temu ale także w 5 wcześniejszych spotkaniach tych drużyn. Ostatni triumf Cardinals nad ekipą ze Seattle miał miejsce w listopadzie 2021 roku.

W tym ultra ważnym meczu, którego stawką jest fotel lidera NFC West Seahawks będą musieli radzić sobie bez Kennetha Walkera. Podstawowy RB drużyny Mike’a Macdonalda opuścił już w tym sezonie dwa mecze – w Week 2 i 3. W obu przypadkach Seahawks odnieśli zwycięstwa ale Patriots i pozbawieni wówczas Tuy Tagovailoy Dolphins to drużyny z niższej półki niż Cardinals. Na uraz narzeka także jeden z czołowych punterów ligi Michael Dickson. W meczu, który zapowiada się na tak zacięty każdy jard może mieć znaczenie więc w Seattle zapewne trzymają kciuki by Australijczyk był zdolny do gry. Defensywę ma wzmocnić Uchenna Nwosu. Pass rusher rozpoczął sezon na liście kontuzjowanych, zadebiutował w Week 5… i bardzo szybko nabawił się kolejnego urazu. Być może tym razem uda mu się wrócić na dłużej.

Pod nieobecność Nwosu to inny zawodnicy defensywy musieli wziąć na siebie ciężar oczekiwań. Świetnie radzi sobie ostatnio Leonard Williams, który za swój występ przeciwko Jets został uhonorowany tytułem Defensive Player of the Week w NFC.

Cardinals po porażce z Seahawks nie udało się wrócić na zwycięską ścieżkę – tydzień temu powalczyli z faworyzowanymi Vikings ale ostatecznie przegrali 22-23. Podopieczni Jonathana Gannona prowadzili przez zdecydowaną większość meczu ale dwa przechwyty rzucone przez Kylera Murraya w 4. kwarcie pozwoliły Wikingom na objęcie prowadzenia. To drugi tydzień z rzędu kiedy błędy Murraya stanowią punkt zwrotny spotkania – w Arizonie muszą liczyć na lepszą grę swojego rozgrywającego jeśli chcą zameldować się w play-offach.

Wyróżniającą się postacią w ofensywie Cardinals jest w ostatnich tygodniach Trey McBride. TE dwa mecze z rzędu kończył z 12 złapanymi podaniami, zapisując się w historii jako pierwszy zawodnik na swojej pozycji, któremu udała się ta sztuka.

22:25 Buffalo Bills (10-2) @ Los Angeles Rams (6-6)

Bills pozostają jedyną drużyną, która pokonała w tym sezonie Chiefs i chyba jedyną która jest w stanie zagrozić obrońcom tytułu w walce o #1 w konferencji AFC. Po drodze do bilansu 10-2 pokonali oni Cardinals w Week 1, Seahawks w Week 8 i 49ers przed tygodniem. Teraz stają przed szansą zaliczenia sweepa na NFC West, w tym celu muszą jednak pokonać Rams. Josh Allen jest w tej chwili faworytem bukmacherów do zdobycia tytułu MVP choć statystycznie bieżący sezon wcale nie jest w jego wykonaniu lepszy niż rok 2020 kiedy to zajął drugie miejsce w głosowaniu. Wtedy jednak nieziemskie liczby wykręcił Aaron Rodgers – teraz oprócz Saquona Barkleya i Lamara Jacksona Allen nie ma groźnych rywali.

Być może na SoFi Stadium Allen będzie mógł liczyć na swojego młodego skrzydłowego. Keon Coleman opuścił ostatnie 3 mecze z powodu kontuzji nadgarstka ale w tym tygodniu wrócił do treningów i jest szansa, że uda mu się znaleźć w składzie na to spotkanie. Na powrót do gry czeka także TE Dalton Kincaid ale on prawdopodobnie potrzebuje jeszcze trochę czasu by doprowadzić kolano do sprawności.

Rams w tym sezonie prezentują się jak typowy ligowy średniak – co zresztą jest odzwierciedlone w ich idealnie równym bilansie 6-6. Tydzień temu pokonali Saints w meczu, w którym przegrywali do przerwy 0-6. Wiemy jednak w jakim stanie w tym sezonie jest ekipa z Nowego Orleanu więc zwycięstwo nad nimi nie jest w stanie powiedzieć niczego na temat możliwości Rams. Bills będą zdecydowanie trudniejszym przeciwnikiem dla podopiecznych Seana McVaya, którzy wciąż liczą się w „wyścigu żółwi” o fotel lidera NFC West.

22:25 Chicago Bears (4-8) @ San Francisco 49ers (5-7)

Sezon 49ers wyglądałby zapewne inaczej gdyby nie liczne problemy zdrowotne, które w tym tygodniu uderzyły ich po raz kolejny. W ostatnich kilku dniach na IR trafili zarówno Christian McCaffrey jak i Jordan Mason. To znaczy, że Isaac Guerendo w jednej chwili z RB3 awansował na pozycję RB1. W obronie nadal brakuje Nicka Bosy a Niners nie dość, że są poobijani to jeszcze muszą podnieść się mentalnie po laniu otrzymanym w Buffalo tydzień temu.

Bears przegrali 6 meczów z rzędu. Jednak ich ostatnia porażka wyróżnia się od pozostałych – Miśki miały szansę doprowadzić do dogrywki ale fatalne zarządzanie z zegarem kosztowało ich zwycięstwo. Matta Eberflusa kosztowały z kolei pracę. Tymczasowym trenerem głównym został Thomas Brown a w Chicago liczą na „efekt nowej miotły”.

Jak co tydzień zapraszamy Was do wspólnego przeżywania emocji na naszej facebookowej grupie. Zachęcamy także do aktywności na portalu X pod tagiem #NFLpl.

Link do grupy: https://www.facebook.com/groups/464888500937826/


Autor: Michał Cichowski (@michal29shs)

Michał Cichowski View All

Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej