Skip to content

Niedziela z NFL – Week 14 2025

Week 14 to ostatnia kolejka, w której występują BYE weeks. Na zasłużony odpoczynek udali się zawodnicy Patriots, Giants, 49ers i Panthers. Pozostałe ekipy wyjdą (lub już wyszły) na plac boju, by walczyć o przeróżne cele. Jedni o miejsce w play-offach, inni… no przecież nie napiszemy wprost, że o jak najwyższy pick w drafcie ale wiadomo że bywa i tak. Choć w NFL w przeciwieństwie do college football nie ma oficjalnie czegoś takiego jak „rivalry week” to dzisiejszą niedzielę zdecydowanie można tak zatytułować – znaczna część meczów to starcia wewnątrz dywizji.

19:00 Seattle Seahawks (9-3) @ Atlanta Falcons (4-8)

Naszą zapowiedź zaczynamy jednak od spotkania które akurat nie wpisuje się w “rivalry week”. Fani Seahawks mają w tym sezonie powody do zadowolenia, szczególnie jeśli chodzi o postawę ich ulubieńców w meczach wyjazdowych. Podopieczni Mike’a Macdonalda do niedawna mogli pochwalić się długą, sięgającą aż ubiegłego sezonu serią zwycięstw na wyjazdach, którą przerwała jedynie minimalna porażka w Los Angeles z potężnymi w tym roku Rams. Siłą Seahawks jest defensywa co zrozumiałe przy takim HC u steru. Pokaz mocy obrona ekipy ze stanu Waszyngton zaprezentowała tydzień temu gdy bez straty punktu pokonali Vikings 26-0. Ta silna formacja w ostatnich dniach jeszcze się wzmocniła – po kilku tygodniach nieobecności do składu wracają w pełni sił safety Julian Love i defensywny liniowy Jarran Reed.

Dużo gorszą sytuację zdrowotną mają Falcons. Już w trzecim meczu z rzędu zabraknie najlepszego skrzydłowego Drake’a Londona a na IR jest przecież Michael Penix Jr który kilka tygodni temu zerwał ACL w kolanie. Nie dość, że w Atlancie o play-offach można zapomnieć to jeszcze nie ma możliwości ogrywania młodego QB i sezon spisany na straty trzeba dograć Kirkiem Cousinsem. I tylko Bijan Robinson biega swoje – brakuje mu już tylko 5 jardów do przekroczenia granicy 1000 jardów w sezonie.

19:00 Cincinnati Bengals (4-8) @ Buffalo Bills (8-4)

Pojedynek Joe Burrowa i Josha Allena zawsze gwarantuje solidną dawkę emocji. Szkoda, że Bengals przystępują do niego z tak kiepskim bilansem. W trakcie 9 tygodni nieobecności Burrowa wygrali oni zaledwie jedno spotkanie i ich szanse na udział w postseason wiszą na cienkim włosku. Jeśli jednak w kimś pokładać nadzieję to właśnie w graczu o pseudonimie „Joe Cool”. Z nim w składzie Bengals wygrali ostatnie osiem meczów a jeśli chodzi o starcia z Bills to także mogą je wspominać dobrze. Burrow poprowadził swoją ekipę do zwycięstw w play-offach 2022/2023 oraz później w sezonie 2023.

W swoim pierwszym meczu po powrocie z IR Burrow musiał radzić sobie bez Tee Higginsa. Skrzydłowy opuścił już jednak consussion protocol i dziś wybiegnie na murawę Highmark Stadium. Po raz kolejny zabraknie jednak Treya Hendricksona – defensor opuści już piąte spotkanie z rzędu, zmagając się z kontuzją biodra.

Mimo niekorzystnej najnowszej historii starć tych dwóch drużyn faworytami są dzisiaj Bills. Powrót Burrowa nie zmienia bowiem faktu, że Bengals mają absolutnie najgorszą defensywę ligi. I ta kiepska formacja musiałaby dzisiaj zatrzymać Josha Allena, Jamesa Cooka i resztę ekipy ze stanu Nowy Jork. Co prawda Josh Allen ostatnio upodobał sobie oddawanie piłki rywalom – w 4 ostatnich spotkaniach rzucił aż 6 przechwytów – ale pobił za to rekord Cama Newtona w liczbie wybieganych TD.

19:00 Tennessee Titans (1-11) @ Cleveland Browns (3-9)

Kto dobrze orientuje się w świecie internetu ten zapewne zna kultowy filmic “two retards fighting”. Ten tytuł pasuje do starcia, które będzie miało miejsce na Huntington Bank Field w Cleveland. Mimo wszystko da się jednak znaleźć jakiś ciekawy motyw związany z tym spotkaniem. Być może skuszą się na nie ci, którzy lubią oglądać w akcji pierwszorocznych rozgrywających. Co prawda stają oni na czele dwóch najgorszych ofensyw w lidze ale kto wie, może to będzie ten tydzień w którym obaj pokażą drzemiący w nich potencjał.

Dla Cama Warda debiutancki sezon w NFL jest bardzo ciężki ale zdarzyły mu się już przebłyski dobrej gry. Najlepszy mecz zagrał dwa tygodnie temu przeciwko Seahawks i co prawda w kolejnym występie mocno obniżył loty ale mimo tego, że występ przeciwko Jaguars był po prostu brzydki, suche fakty są takie, że było to jego czwarte z rzędu spotkanie bez rzuconego przechwytu.

Shedeur Sanders stawia swoje pierwsze, chwiejne kroki w NFL. Dla syna legendy NFL Deiona Sandersa dzisiejszy mecz będzie dopiero trzecim startem w karierze. To zdecydowanie za wcześnie by stawiać jakiekolwiek wyroki. Wcześniej swój czas na pokazanie się miał inny rookie QB, Dillon Gabriel. Były rozgrywający Oregonu nie zaprezentował jednak niczego co mogłoby wróżyć mu przyszłość jako franchise QB. W Ohio są więc już tylko dwie opcje – albo Shedeur, albo w kolejnym drafcie znów wybieramy rozgrywającego.

W tym śmietniku jakim pod wieloma względami są Browns szkoda tylko Mylesa Garretta. Najlepszy defensor ligi ma już w bieżących rozgrywkach 19 sacków. Przypomnijmy, że oficjalny rekord NFL wynosi 22.5 a nieoficjalny 23 sacki w jednym sezonie. To znaczy, że przy dobrych wiatrach (a linia ofensywna Titans nie należy do najlepszych) ten rekord może paść nawet dzisiaj.

19:00 Washington Commanders (3-9) @ Minnesota Vikings (4-8)

W zeszłym sezonie Vikings wygrali 14 meczów. Commanders z rewelacyjnym Jaydenem Danielsem doszli aż do finału konferencji NFC. Dziś, niecały rok później obie ekipy spotykają się z bilansem 3-9 i 4-8. W Minnesocie po szybkim odpadnięciu z play-offów pozwolono odejść Samowi Darnoldowi. Dziś Darnold jest jednym z najskuteczniejszych QB w lidze a J.J. McCarthy znajduje się po drugiej stronie spektrum. Wikingom nie był w stanie pomóc także Carson Wentz a ofensywa Minnesoty jest tak słaba, że nawet Justin Jefferson potrafi zostać stłamszony do poziomu zaledwie 2 TD w 12 meczach.

Vikings przegrali ostatnie 4 spotkania. Jeszcze dłuższą serię porażek mają na koncie Commanders. Ekipa ze stolicy wracała na tarczy z ostatnich 7 starć. Dobrą wiadomością dla drużyny Dana Quinna jest powrót Jaydena Danielsa, którego kontuzja łokcia kilka tygodni temu wyglądała fatalnie. Co więcej po raz zaledwie 6 w tym sezonie w kadrze meczowej znajdzie się Terry McLaurin, który praktycznie przez cały sezon zmaga się z urazem mięśnia czworogłowego.

Któraś seria porażek wreszcie dobiegnie końca. Niewiele zmieni to w kwestii całego sezonu bo choć obie ekipy nie wyeliminowały się jeszcze matematycznie z play-offów, ich szanse na przedłużenie udziału w rozgrywkach są iluzoryczne.

19:00 Miami Dolphins (5-7) @ New York Jets (3-9)

Podobnie iluzoryczne szanse mają dwie drużyny z AFC East, które zmierzą się na Metlife Stadium. Jets wyłączyli się z walki bardzo szybko po tym jak zaczęli sezon od bilansu 0-7. W ostatnim czasie zdarzają im się lepsze mecze, czego przykładem może być zeszłotygodniowe, wygrane starcie z Falcons. W tym spotkaniu błysnął Adonai Mitchell, który trafił do Nowego Jorku w ramach wymiany z Colts. O tym, że młody skrzydłowy ma spory potencjał wiadomo od dawna. Jednak zarówno w Colts jak i w pierwszych meczach w barwach Jets pogrążały go pomyłki mentalne i upuszczane piłki. Być może świetny występ z Falcons był jednorazowym wyskokiem ale może byliśmy świadkami narodzin nowego WR1, który Jetsom jest bardzo potrzebny pod nieobecność kontuzjowanego Garetta Wilsona.

Dolphins także zaczęli sezon fatalnie od 1-6 ale w ostatnich tygodniach wygląda to już lepiej. Miami wygrało cztery z ostatnich pięciu spotkań w tym trzy z rzędu. W każdym z tych trzech meczów De’Von Achane wybiegał ponad 120 jardów. Im bardziej Dolphins zawierzają swój los w jego ręce (a właściwie nogi), tym mniej oczekuje się od Tuy Tagovailoy i tym lepiej na tym wychodzą.

19:00 New Orleans Saints (2-10) @ Tampa Bay Buccaneers (7-5)

Kolejny pojedynek w ramach dywizji, choć na papierze jest on niestety bardzo jednostronny. Buccaneers co prawda spuścili ostatnio z tonu – wygrali zaledwie jedno z czterech ostatnich spotkań – ale i tak są zdecydowanym faworytem starcia z Saints. Kilka tygodni temu wydawało się, że pozycja Bucs jako lidera NFC South jest niezagrożona. Gorszy okres zbiegł się jednak z rosnącą formą Panthers i przewaga w tabeli jest już tylko minimalna.

W zwycięstwie nad Arizoną duży udział miał wracający aż po 8 tygodniach nieobecności Bucky Irving. Najlepszy mecz w sezonie rozegrał także Chris Godwin. Na ostatnie cztery kolejki ma natomiast wrócić Mike Evans. Wygląda więc na to, że na ostatnią prostą Bucs wbiegną z pełną siłą ofensywną.

W połowie sezonu rookie Tyler Shough przejął rolę startera Saints z rąk Spencera Rattlera. Niewiele zmieniło to w Nowym Orleanie – obaj QB mają w tym roku po jednym zwycięstwie a Shough nie wyglądał w dotychczasowych czterech startach na zdecydowany upgrade względem Rattlera.

19:00 Indianapolis Colts (8-4) @ Jacksonville Jaguars (8-4)

Gdyby przed sezonem ktoś powiedział, że najciekawszym spotkaniem Week 14 może być starcie Colts z Jaguars ludzie pewnie pukaliby się w głowę. A jednak NFL jak zwykle zaskoczyło i ci rywale z AFC South spotykają się z jednakowym bilansem w walce o fotel samodzielnego lidera dywizji.

Colts nie wygrali na stadionie w Jacksonville od 2014 roku. Gospodarze byli górą w 10 ostatnich spotkaniach. Nawet w sezonie 2020, gdy Jaguars wygrali w całych rozgrywkach tylko jeden mecz, było to właśnie zwycięstwo z Colts na własnym obiekcie.

Podopieczni Shane’a Steichena rozgrywają dziwny sezon. No ale czego się spodziewać po ekipie ze stanu Indiana a więc takiego, w którym dzieją się różne dziwne rzeczy – a właściwie to Dziwniejsze Rzeczy, nawiązując do popularnego serialu. Najpierw niespodziewanie odpalił zapomniany przez większość Daniel Jones ale gdy zaczęto mówić o Colts jako o głównym kandydacie do reprezentowania AFC w Super Bowl, w Indianapolis (oddalonym ok. 80 mil od fikcyjnej miejscowości Hawkins) otworzyły się wrota do mrocznej Drugiej Strony i Colts przegrali trzy z ostatnich czterech spotkań, w tym z takimi „potęgami” jak Steelers czy Texans.

W odwrotnej sytuacji są Jaguars – oni mają za sobą trzy zwycięstwa z rzędu. Ekipa z Florydy to jedyna drużyna, która w tym sezonie nie straciła jeszcze 1000 jardów biegowych. Co prawda wynika to bardziej z niewielkiej liczby biegów rywali bo jeśli spojrzeć na średnią liczbę jardów/bieg to Jags nie mieszczą się już na podium. Wciąż są jednak w czołówce co pozwala mówić o nich jako o jednej z najlepszych defensyw biegowych w lidze. Dziś czeka ich test najtrudniejszy z możliwych – powstrzymanie jedynego zawodnika, który daje nadzieję na to, że nagroda MVP trafi do kogoś innego niż rozgrywający. Jonathan Taylor rozgrywa rekordowy sezon. Co się stanie gdy niezatrzymywana siła trafi na nieprzesuwalny obiekt?

19:00 Pittsburgh Steelers (6-6) @ Baltimore Ravens (6-6)

Fakt, że w Week 14 spotkanie drużyn z bilansem 6-6 jest pojedynkiem na szczycie dywizji nie świadczy za dobrze o tej dywizji. Czy jednak mogło być inaczej, skoro jedną z tych drużyn są Steelers prowadzeni przez Mike’a Tomlina czyli ekipa stworzona do tego by kończyć z bilansem 9-8?

To powinien być hitowy pojedynek. Bo przecież mierzą się odwieczni rywale. Bo naprzeciw siebie (choć nie dosłownie) staną dwaj rozgrywający, którzy łącznie zdobyli aż 6 tytułów MVP. A jednak ten mecz nie ekscytuje tak jak powinien ponieważ obie drużyny po prostu grają w tym sezonie futbol daleki od ideału.

Ravens zaczęli od 1-5 gdzie jedyne zwycięstwo udało się odnieść nad Browns. Po BYE week włączyli jednak wyższy bieg i wygrali pięć kolejnych spotkań – aż do ostatniego TNF, gdy zostali zmiażdżeni przez Bengals. Wiemy jednak jak dziwnymi meczami bywają te czwartkowe. Może po prostu zabrakło regeneracji po poprzednim starciu. Teraz czasu na regenerację było wystarczająco i Ravens nie będą już mogli zastosować tej wymówki.

Steelers przegrali ostatnie dwa mecze a w trakcie spotkania z Bills kibice dość wyraźnie dawali do zrozumienia, że nie są zadowoleni z postawy swoich zawodników.

22:05 Denver Broncos (10-2) @ Las Vegas Raiders (2-10)

W sezonie 2015/2016 potężna defensywa doprowadziła Broncos do Super Bowl i triumfu w nim mimo dalekiej od ideału postawy ofensywy prowadzonej przez grającego swój ostatni sezon w NFL Peytona Manninga. Co prawda teraz z atakiem Broncos nie jest aż tak źle (Manning miał w sezonie zasadniczym 9 TD/17 INT) ale Bo Nix nie jest nikim więcej niż przeciętnym „game managerem”. Defensywa zaś znów dominuje. Najmniej straconych jardów/bieg? Broncos. Najwięcej sacków? Broncos. To obrona w znacznej mierze jest odpowiedzialna za imponującą serię 9 zwycięstw z rzędu.

W Raiders z kolei nie działa nic. Gdy Seahawks wysłali do Las Vegas Geno Smitha w zamian za wybór w 3. rundzie draftu mówiono, że to mało za tak solidnego startera. Dziś okazuje się, że Raiders przepłacili. Geno nie ma szans wyrównać historycznego osiągnięcia Jameisa Winstona jakim było 30/30 ale z wynikiem 15 TD/14 INT po 12 meczach stara się go jak najlepiej naśladować.

Ashton Jeanty, który miał być największym talentem na pozycji RB od czasu Saquona Barkleya tylko w jednym meczu przekroczył 80 jardów. Tylko Brock Bowers i Maxx Crosby jak zwykle nie zawodzą.

NFL praktycznie co tydzień funduje nam jakieś niespodzianki. Każdy inny wynik niż zwycięstwo Broncos byłby ogromną sensacją.

22:25 Chicago Bears (9-3) @ Green Bay Packers (8-3-1)

Kiedy myślimy o grudniowym pojedynku o lidera dywizji nie mamy przed oczami starcia ekip 6-6 jak to ma miejsce wyżej ale właśnie takie spotkania jak to na szczycie NFC North.

O Bears mówi się stosunkowo mało, przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Tymczasem ekipa z Wietrznego Miasta wygrała 5 ostatnich meczów i aż 9 z ostatnich 10. Dość ciekawy jest przypadek Caleba Williamsa. Drugoroczny QB ma zaledwie 58.1 % kompletnych podań co plasuje go na szarym końcu ligowej stawki. Choć jego podania rzadko trafiają do celu, stosunkowo rzadko padają też łupem rywali – zaledwie 5 przechwytów znacznie poprawia pozycję Williamsa w ogólnym rankingu rozgrywających.

Jeśli Bears nie mogą liczyć na wybitną grę QB a ich defensywa też nie wzbudza w rywalach przesadnego respektu (choć nie zapominajmy, że Bears prowadzą w kategorii przechwytów, mając ich 17), recepta na dobre wyniki może być tylko jedna – dominująca gra biegowa. I tak też jest w Chicago – 1846 jardów to drugi najlepszy wynik w lidze. W ostatnim meczu z Eagles zarówno D’Andre Swift jak i Kyle Monangai wybiegali po ponad 120 jardów każdy.

Packers także przystępują do tego spotkania z serią zwycięstw – w ich przypadku wynoszącą 3 mecze. Ostatnie dwa tygodnie to triumfy nad rywalami z dywizji – Vikings i Lions. Czy ich łupem padnie także dzisiejszy pojedynek? Ekipa z Green Bay może postraszyć rywali jakością po obu stronach piłki. Z jednej strony Jordan Love i jego 5. najlepszy passer rating w lidze. Z drugiej Micah Parsons, który w ostatnich trzech meczach zanotował aż 6 sacków.

Pierwsza grudniowa niedziela dostarcza nam kilku ciekawie zapowiadających się spotkań. Na które najbardziej czekacie?


Autor: Michał Cichowski

Michał Cichowski View All

Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)

One thought on “Niedziela z NFL – Week 14 2025 Leave a comment

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej