Nowy cykl! Zapraszamy na podsumowanie week 1 w ELF
W miniony weekend wystartowała najlepsza liga futbolu amerykańskiego w Europie. Czwarty sezon European League of Football zapowiada się na bardzo wyrównany wśród najsilniejszych zespołów na kontynencie, a co za tym idzie – może być najlepszym do tej pory. Zespoły, które były już silne, stały się jeszcze silniejsze, a słabsze starają gonić się ten nierówny peleton. Pierwszy tydzień o niczym nie przesądza, ale daje dobry wgląd w to jak wygląda siła poszczególnych drużyn. Zapraszamy na podsumowanie pierwszej kolejki sezonu 2024 ELF.
W naszych mediach podcastowych jest też podcast – wywiad, z prezesem Panthers Wrocław Michałem Latosiem. Zapraszamy do nadrobienia przed week 1
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
lub klikając przycisk ->
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
Fehervar Enthroners 18 – 43 Vienna Vikings
Mistrzowie sprzed dwóch lat otworzyli sezon 2024 spotkaniem na wyjeździe na Węgrzech. Enthroners rok temu należeli do jednej z najsłabszych ekip zajmując czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej z bilansem 3-9. Jednak w tym offseasonie włodarze węgierskiego klubu postarali się o wzmocnienia, przede wszystkim w ofensywie w postaci QB Johna Mangela oraz WR Nathaniela Robitaille, który w poprzednim sezonie był ważnym ogniwem mistrzowskich Rhein Fire. Jednak i to nie wystarczyło na wciąż silnych Vikings, dla których brak awansu do zeszłorocznego finału był nie tyle rozczarowaniem, co nie spełnieniem ambicji. Wikingowie wyszli na szybkie prowadzenie 19-0 w pierwszej kwarcie, w której wymusili dwie straty na ofensywie Enthroners. Gospodarze pierwsze punkty zdobyli na początku drugiej kwarty, kiedy to przechwyt na przyłożenie zamienił Roedion Henrique, grający w poprzednim sezonie w Leipzig Kings. Jednak po tym przyłożeniu katastrofalnym kick offem popisał się kicker Węgrów, co dało Vikings świetną pozycję na boisku, czego jednak nie wykorzystali nie zdobywając punktów. Natomiast pięknym, 40-jarodowym podaniem popisał się John Mangel do Nathaniela Robitaille’a, by w następnej akcji ponownie znaleźć Amerykanina długim podaniem i zdobyć przyłożenie, które zmniejszyło stratę Enthroners do jednego posiadania. Vikings nie pozostawali dłużni i również odpowiedzieli przyłożeniem kończąc tym samym pierwszą połowę. Druga część należała tylko do Austriaków, którzy nie dopuścili już do straty punktów i kontrolowali resztę spotkania. Bohaterem był włoski skrzydłowy Vienna Vikings – Jordan Bouah, który złapał 3 piłki na przyłożenie. Po stronie Enthroners Najlepszy był wspomniany Nathaniel Robitaille, który poza 1 TD uzbierał również 174 jardy.
Helvetic Mercenaries 19 – 23 Barcelona Dragons
Spotkanie teoretycznie z rzędu tych mniej porywających, ponieważ obie ekipy poprzedni sezon kończyły na dużym minusie. Te zespoły łączy jednak nie tylko gra we wspólnej konferencji i kiepski bilans z poprzedniego sezonu, ale również poprawa sytuacji na rozegraniu. Do Dragons dołączył Amerykanin Levi Lewis, a do Mercenaries znany z polskich boisk Carlton Aiken, który rok temu zaprowadził Silesia Rebels do mistrzostwa Polski. Przed meczem doszło do małego skandalu, kiedy to organizatorzy puścili hymn Hiszpanii… z czasów rządów dyktatora gen. Francisco Franco. Jednak odstawiając na bok pozaboiskowe wpadki, samo spotkanie trzymało w napięciu do ostatnich minut. Pierwsza kwarta zakończyła się bez zdobyczy punktowej po obu stronach i dopiero pod koniec drugiej kwarty wynik otworzyli Szwajcarzy po podaniu Aikena, a następnie QB Mercenaries popisał się pięknym, ponad 50-cio jardowym biegiem na przyłożenie. Połowa zakończyła się prowadzeniem Helvetic Mercenaries 12-3. W drugiej połowie po fatalnym błędzie returnera gospodarzy, Dragons mieli świetną pozycję na boisku i wykorzystali to, a Lewis zdobył pierwsze przyłożenie w katalońskiej ekipie. Dragons podwyższyli za 2 punkty i wynik na tablicy wynosił już tylko 12-11 dla Mercenaries. Aiken dwoił się i troił, rzucił dalekie podanie na touchdown, ale reszta zespołu ewidentnie nie dawała rady, co wykorzystali Dragons i zdobyli jeszcze dwa przyłożenia, które zapewniły im zwycięstwo. Zdecydowanie najważniejszą postacią na boisku był QB Barcelona Dragons Levi Lewis, który zdobył łącznie 4 TD w tym spotkaniu – 3 podaniowe i 1 biegowe. Poza Aikenem po stronie Mercenaries wyróżnił się skrzydłowy Anthony Brown, który złapał dwie piłki na przyłożenie i zaliczył aż 194 jardy.
Seamen Milano 0 – 32 Raiders Tirol
Jak widać po wyniku, mecz należał do tych z kategorii “do pośmiania się”, głównie przez fikołki włoskiej drużyny. Jak zaczął się ten “spektakl”? Center Seamen przy snapie… odbił piłkę od własnego tyłka, co skończyło się stratą na rzecz Raiders i przyłożeniem. Dalej było równie ciekawie. Zablokowany przez mediolańczyków punt, którego jednak nie zamienili na punkty, ponieważ QB Seamen, Zach Bronkhorst rzucił przechwyt w ręce… defensywnego liniowego. Następnie Bronkhorst rzucił kolejny przechwyt. Jednak Raiders również nie ustrzegli się wpadek – center źle wykonał snap przez co QB D’Angelo Fulford nie złapał na początku piłki, jednak na szczęście Austriaków zdążył ją zrecoverować zanim zrobili to Seamen. Do przerwy Raiders Tirol prowadzili 16-0 i w drugiej połowie podwoili to prowadzenie nie dopuszczając do straty punktów. Raiders dali Włochom lekcje futbolu, a Seamen muszą się pogodzić, że tytuł najgorszej drużyny sezonu 2024 powędruje prawdopodobnie do nich.
Panthers Wrocław 49 – 39 Berlin Thunder
Drugi dzień rozgrywek otworzyło hitowe spotkanie rozegrane na Tarczyński Arena we Wrocławiu, gdzie Panthers zmierzyli się ze swoim “odwiecznym” rywalem z Berlina. Do tej pory polska ekipa mierzyła się z Thunder sześciokrotnie – 3 razy wygrywali Panthers, 3 razy Berlińczycy. Wielomiesięczne przygotowania i efektywny marketing wokół meczu otwarcia przełożyły się na frekwencję – na trybunach Tarczyński Arena zasiadło ponad 15 tysięcy widzów, którzy przyjechali również spoza Wrocławia i okolic. Początek spotkania jednak nie nastroił Wrocławian pozytywnie – Thunder zdobyli dwa przyłożenia, podczas gdy Panthers mieli wyraźne problemy z przejściem defensywy Niemców oraz z zatrzymaniem Jakeba Sullivana. Jednak wrocławianie szybko wrócili do gry. Najpierw po długim podaniu Stevena Duncana z Wrocławiem ponownie przywitał się Jakub Mazan, a następnie pierwsze dwa przyłożenia w barwach Panthers zdobył Gennadiy Adams. Rozpoczęła się wymiana ciosów niczym w dobrym pojedynku bokserskim, a kluczowym elementem dla kształtu całego spotkania okazały się straty – A. J. Wentland przechwycił podanie Sullivana, co powinno być uznane za pick six (przynajmniej na moje oko). Prawdziwą zmorą Panthers okazał się Aaron Jackson, który zdobył dwa przyłożenia po kick offach. Druga połowa to dalsze wymienianie ciosów. Z tego pojedynku wyszli zwycięsko wrocławianie, którzy piękną akcją zmyłkową zapewnili zwycięstwo.
– Atmosfera była niesamowita! Naszych zawodników na trybunach wspierało aż kilkanaście tysięcy kibiców. To spotkanie z pewnością przejdzie do historii, tym bardziej że nasza drużyna zaczęła sezon w świetnym stylu. Teraz nie zwalniamy tempa, bo już w najbliższą sobotę podejmiemy na Stadionie Olimpijskim rywali ze Stuttgartu. Cel to kolejne zwycięstwo, zapraszamy kibiców na trybuny, wierzę, że znów zobaczymy tłumy! – przekonuje Michał Latoś, prezes Panthers Wrocław.
Niekwestionowanym bohaterem spotkania został rozgrywający Panthers – Steven Duncan, który uzbierał 230 jardów i zdobył aż 5 TD i zasłużenie został nagrodzony tytułem MVP pierwszego tygodnia rozgrywek. Na wyróżnienie zasługują również RB Dawid Brzozowski, który wybiegał 131 jardów, LB AJ Wentland, który zapisał na swoje konto przechwyt i aż 16 tackli oraz QB Thunder – Jakeb Sullivan, który rzucił na ponad 297 jardów i 3 TD.
Cologne Centurions 12 – 42 Rhein Fire
O tej samej porze co we Wrocławiu, rozpoczęło się spotkanie w Kolonii, gdzie Centurions podejmowali obecnych obrońców tytułu. Gospodarze byli zdecydowanymi underdogami i nikogo raczej nie dziwi tak wysoka wygrana drużyny z Dusseldorfu. Fire dominowali zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Jardian Clark mimo, że stracił parę ofensywnych broni w offseasonie, dalej udowadnia dlaczego został niemal jednogłośnie wybrany MVP sezonu 2023. Rozgrywający Fire zagrał świetne zawody, jednak na wyróżnienie zasługuje też biegacz Glen Toonga. Centurions nie można odmówić pomysłowości, a ich nowy rozgrywający Isaiah Weed, widać że zna się na rzeczy i może być naprawdę dobrym QB w ELF. Jednak Centurions brakuje talentu na innych skill positions oraz przede wszystkim w obronie.
Prague Lions 21 – 31 Hamburg Sea Devils
W Pradze spotkały się ze sobą dwie drużyny, które poprzedniego sezonu zdecydowanie nie mogą zaliczyć do udanych. Sea Devils zakończyli poprzednie rozgrywki z rozczarowującym bilansem 4-8 i pierwszy raz w historii European League of Football nie weszli do play offów. Natomiast w przypadku Lions kiepski wynik sportowy zszedł na drugi plan, kiedy nad klubem zawisło widmo upadku i już w pierwszym sezonie mogli podzielić losy Leipzig Kings. Tak się jednak na szczęście nie stało. Ba, można nawet powiedzieć, że zespół z Pragi w ten sezon wchodzi zdecydowanie silniejszy. Mimo to, na początku spotkania, szczęście Czechom nie sprzyjało. Najpierw zablokowano ich punt, po którym Sea Devils wykorzystali pozycję na boisku i zdobyli szybkie przyłożenie. Lions również odpowiedzieli touchdownem. Prażanie stanęli przed idealną okazją na wyjście na prowadzenie po bardzo udanym drive i okazje na zapisanie sobie drugiego przyłożenia miał WR Travier Fields-Jackson… gdyby ten nie wypuścił piłki na linii 1 jarda przed polem punktowym. Na domiar złego Sea Devils zdobyli 99-cio jardowe przyłożenie po świetnym podaniu Javariana Smitha do Jarvisa McLama. Lions próbowali jeszcze desperacko przed przerwą wyrównać, co jednak skończyło się przechwytem, a Sea Devils zdążyli jeszcze kopnąć na bramkę. Po przerwie prowadzenie Hamburga zwiększył RB Lucas Harting Candido, po długim 77-mio jardowym biegu. Sea Devils w grze podaniowej robili co chcieli i na początku czwartej kwarty wyszli na prowadzenie 31-7, ale Czesi nie złożyli jeszcze broni bo w krótkim odstępie czasu udało im się nadrobić 14 punktów, co jednak nie wystarczyło na dogonienie Niemców.
Stuttgart Surge 27 – 5 Munich Ravens
Ostatnie spotkanie week 1 zapowiadało się na hitowy pojedynek dwóch mocnych ekip – obecnych wicemistrzów Europy, z drużyną z play offowymi aspiracjami. Ravens w końcu udało się zebrać skład, który może uczynić z nich czarnego konia tego sezonu. Surge w jeden sezon zamienili się z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia, który sezon 2023 zakończył bilansem 11-1 i przegraną w finale z Rhein Fire. W tym roku cele zespołu z Badenii-Wirtembergii są jasne i jest nią walka o mistrzostwo. Jednak zamiast hitu otrzymaliśmy jednostronne spotkanie, które od początku było pod kontrolą Surge. Ravens byli bezradni w ofensywie i gubili się w defensywie nie mogąc powstrzymać Reilly’ego Hennesseya i spółki. Jedyne zdobyte punkty przez Monachijczyków w tym spotkaniu to field goal oraz safety po złym snapie przy puncie. Krótko mówiąc, Ravens daleko jeszcze do mierzenia się z najlepszymi, a Surge udowadniają, że dalej są jedną z najsilniejszych drużyn w Europie.
Terminarz week 2:
1 czerwca:
Panthers Wrocław – Stuttgart Surge (godz. 17:00)
Wrocławska ekipa wraca na Stadion Olimpijski, na którym zmierzy się z dużo silniejszym rywalem niż Berlin Thunder. Panthers już rok temu przekonali się o sile Surge, kiedy to Niemcy pokonali w ćwierćfinale Wrocławian 37-14. Panthers się wzmocnili, ale czy to wystarczy do zrewanżowania się za zeszłoroczne play offy? Przekonamy się już w sobotę o 17:00.
Madrid Bravos – Barcelona Dragons (godz. 17:30)
Pierwszy w historii mecz zespołu z Madrytu i od razu spotkanie z drużyną z Barcelony. Historia rywalizacji na linii Madryt – Katalonia, nie tylko na tle sportowym, jest tak długa i bogata, że nowa rywalizacja tworzy się sama. Po wypowiedziach trenerów i zawodników obu ekip, wiadomo, że będzie gorąco, a smaczku spotkaniu powinno dodać to, że w składzie drużyny ze stolicy Hiszpanii jest wielu byłych zawodników Dragons, w tym czołowy defensor w Europie – Luke Glenna. ELF dostało swoje “El Clasico”, więc dla samego kontekstu warto będzie śledzić to spotkanie.
Vienna Vikings – Raiders Tirol (godz. 18:00)
Kolejna odsłona austriackiej rywalizacji, która jednak ponownie zapowiada się jednostronne spotkanie i to futboliści z Wiednia będą zdecydowanym faworytem. Ale kto wie? Być może Raiders Tirol uda się pokonać Vikings po raz pierwszy w rozgrywkach ELF?
Seamen Milano – Munich Ravens (godz. 19:00)
2 czerwca:
Berlin Thunder – Prague Lions (godz. 13:00)
Hamburg Sea Devils – Paris Musketeers (godz. 13:00)
Zapowiada się bardzo ciekawe i wyrównane spotkanie w ramach Konferencji Zachodniej. Musketeers poważnie wzmocnili kadrę i nie ukrywają swoich aspiracji na grę w play offach, a QB Zach Edwards w końcu może cieszyć się z tego jak został obudowany. Po drugiej stronie Sea Devils, którzy również mają chrapkę na awans po rozczarowującym zeszłym roku. Wiadomo, że to dopiero początek sezonu, ale właśnie takie spotkania często ważą na końcu o tym, kto gra dalej, a kto może zaczynać wakacje. Spodziewajcie się wyrównanego i zaciętego pojedynku.
Cologne Centurions – Fehervar Enthroners (godz. 13:00)
Frankfurt Galaxy – Rhein Fire (godz. 16:25)
Prawdziwy hit kolejki. Dla Galaxy nowy sezon to nowe nadzieje na zdetronizowanie odwiecznego rywala, więc należy spodziewać się pełnych trybun we Frankfurcie nad Menem. Z Galaxy do Thunder odszedł co prawda Jakeb Sullivan, ale na jego miejsce udało się ściągnąć rozgrywającego Luke’a Zahradkę, który poprzedni sezon spędził w Mediolanie. Jeśli twoja drużyna jest jedną z najgorszych w ELF, a mimo to jest się wymienianym wśród top 5 QB w lidze, to co w takim razie będzie kiedy Zahradka będzie miał wokół siebie dobrze obudowaną drużynę właśnie pokroju Galaxy? Dla Fire to mecz o dodatkowym ciężarze, bo jeśli uda im się wygrać to spotkanie, wówczas wyrównają rekord Vikings w liczbie meczów wygranych z rzędu, który obecnie wynosi 16. Czy Fire wykonają krok w kierunku pobicia tego rekordu, czy Galaxy ich przed tym powstrzyma i pokaże, że obecni mistrzowie są jak najbardziej do pokonania?
Tekst: Igor Białecki
***
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na Facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
Categories