Okiem Kickera #29 – zerwany Achilles już nie kończy sezonu?
W ostatnim czasie rozwój medycyny sprawił, że wiele tematów, do tej pory niemożliwych do wyleczenia, stało się możliwymi. Ale to co się dzieje po zerwaniu Achillesa przez Aarona Rodgersa, jest czymś szokującym, co zasługuje na osobny tekst. Tematem zajął się Dawid Pańczyszyn, zapraszamy!
Na wstępie, zapraszamy na najnowszy odcinek naszego podcastu.
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
lub klikając przycisk ->
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
Jedenastego września, już w czwartej zagrywce jako rozgrywający NY Jets, Aaron Rodgers zostaje powalony na ziemię przez Leonarda Floyda z Buffalo Bills, a sztuczna murawa na MetLife Stadium więzi jego stopę w nienaturalnym skręcie. Rodgers nie jest w stanie opuścić boiska o własnych siłach, stadion dzielony przez Giants i Jets pochłania kolejną ofiarę, dyskusja o sensie gry na sztucznej murawie znowu rozbrzmiewa, a Jets po doznaniu smaku nadziei w offseason, po raz kolejny opadają w odmęty rozpaczy, który towarzyszy im od lat. Choć ostatecznie wygrywają z Bills, dalsza część sezonu jedynie utwierdza ich w przekonaniu, że to mógł być punkt zwrotny w losie ich zespołu, gdyż pomimo doskonałej defensywy, która dostarcza kilku zwycięstw, robi to nie dzięki, ale pomimo tragicznej wręcz ofensywy. Zbudowanej na zawodnikach, którzy mogliby stanowić o jej sile jedynie w zestawie z Rodgersem, który ściągnął ich do Nowego Jorku, by otoczyć się znajomymi i sprawdzonymi twarzami. Jednak w momencie, kiedy to Zach Wilson przejął stery, potrzebni byli zawodnicy, których wartością są indywidualne umiejętności, a nie zgranie z quarterbackiem.
Niedola fana Jets to jednak materiał na osobną książkę, może nawet trylogię (trzymaj się Dawid T.). Dziś spojrzymy na fragment nogi, który w momencie kontuzji przypomina napiętą gumę, pękającą pod wpływem przeciążenia. Zerwany achilles jest zmorą każdego sportu i oznacza długą przerwę, a często koniec kariery. I choć osoba, która doznała może zrobić parę kroków o własnych siłach, to już nawet wejście po schodach graniczy z cudem. Kiedy pomyślimy więc o bieganiu po murawie, skokach nad obręcz czy kopnięciu piłki, możemy jednocześnie sięgnąć po baśnie Andersena, z podobnym skutkiem. Badanie opublikowane w Orthopedic Journal of Sports Medicine, które zawierało analizę 47 zawodników z NBA, po zerwaniu Achillesa pomiędzy 1970-2019, ci którym udało się w ogóle wrócić, mieli skrócone kariery i „zmniejszone wykorzystanie gry i wydajność w punktach wszechczasów w stosunku do ich indywidualnego poziomu wyjściowego przed indeksem”. Zgodnie z danymi Proven Performance Technology, i artykułami naukowymi, sportowcy zazwyczaj doświadczają między 20 a 40 procent spadku w wydajności podczas pierwszego sezonu i wracają od 80/85% poziomu sprzed kontuzji. Klay Thompson, Kevin Durant, DeMarcus Cousins, Rudy Gay, John Wall, czy ś.p. Kobe Bryant to największe nazwiska z NBA, które musiały sobie radzić z lękiem każdego sportowca, który stał się ich rzeczywistością. Niektórzy wrócili na wysoki poziom, inni stali się przeciętnymi ligowcami, dla innych oznacza koniec kariery jako takiej. Żadnemu jednak, nie udało się wrócić na sam szczyt, gdzie wcześniej, choćby przez chwilę, mieli swoje miejsce. (Kevin Durant co prawda nadal jest All Starem, ale nie w pierwszej piątce, co przy jakości, do jakiej przyzwyczaił fanów, jest spadkiem w formie).
Starczy jednak NBA, w końcu to NFL jest akronimem, który nas interesuje. Tutaj, sprawny achilles zdaje się być jeszcze bardziej istotny, a korki i murawa, sztuczna czy też naturalna, oznaczają dla niego większe wyzwanie. W ostatnich latach nie obyło się bez zerwań tego ścięgna wśród kluczowych zawodników. Tylko w tym sezonie ofiarami byli wspomniany wcześniej Aaron Rodgers, Kirk Cousins, J.K. Dobbins, czy też Tre’Davious White. W poprzednich latach kontuzji tej doznali Cam Akers, James Robinson, czy Marlon Mack. Między 30 a 40% graczy NFL, którzy doznają zerwania Achillesa, nie wraca do wysokiego poziomu rywalizacji. Średnia długość rekonwalescencji trwa od 10 do 12 miesięcy, w przypadku jak Cama Akersa, ta sztuka udała się w sześć krótkich miesięcy. Już te pół roku zdawało się być spotkaniem najnowszych osiągnięć medycyny z nadludzkimi właściwościami gracza NFL, a trzeba dodać, że 6 listopada media obiegła informacja, że RB który w tym sezonie trafił do Minnesoty, ponownie uległ tej samej kontuzji. To co dzieje się aktualnie w przypadku Aarona Rodgersa, zakrawa więc już na czarną magię.
Spójrzmy na specyfikę samej kontuzji. Ścięgno Achillesa łączy mięśnie łydki z kością piętową. Aby doszło do zerwania, musi wystąpić potężna, często nagła, nadmierna siła rozciągająca. Pierwsze kilka tygodni po zerwaniu to po prostu unieruchomienie. Zerwania można leczyć operacyjnie lub za pomocą gipsu lub szyny. Sportowcy decydują się na operację, ponieważ zmniejsza ona ryzyko ponownego urazu. Istnieją jednak inne komplikacje, które mogą wystąpić po operacji, takie jak infekcja lub brak wystarczającej ilości czasu na zagojenie się obszaru po operacji, których nie mają opcje niechirurgiczne. Następne tygodnie polegają na ponownym unieruchomieniu, a następnie testowaniu zoperowanego obszaru, by w końcu przejść do ćwiczeń z obciążeniem. Dopiero w trzecim miesiącu można, po uprzednim wycofywaniu z użycia usztywnienia, rozpocząć ćwiczenia ruchowe, aby po czterech miesiącach, wrócić do lekkich ćwiczeń futbolowych, z zaznaczeniem, że normalny chód odbywa się bez bólu. Dopiero zaś po upływie sześciu miesięcy, można mówić o jakimkolwiek powrocie do zajęć z drużyną. Tyle w teorii, według której Rodgers powinien aktualnie pracować z fizjoteraupetuą nad mobilnością. W praktyce, właśnie wrócił do treningów z drużyną. Już 15 października, kibice przed meczem Jets, mogli zobaczyć go na boisku bez kul, rzucającego futbolówką. To co zdawało się być pobożnym życzeniem, albo hail mary z własnego 30 jarda, okazało się rzeczywistością. Rodgers 29 listopada został przywrócony do składu, a nagranie z treningu gdzie trenuje z drużyną już obiegło media społecznościowe.
Sytuacja budzi wśród niektórych wątpliwości, co do wiarygodności samej diagnozy, a fakt tak szybkiego powrotu widzą jako argument przemawiający za mniej drastyczną kontuzją. Osobiście jestem rozdarty jak rzeczywiście kontuzjowany achilles. Z jednej strony tempo powrotu byłego rozgrywającego Green Bay wydaje się być fizycznie niemożliwe i rzeczywiście sugeruje delikatniejszy uraz. Z drugiej strony, czy udałoby się utrzymać w tajemnicy rzeczywiste rozmiary kontuzji, z NFL stojącym tuż za plecami, by kontrolować choćby najmniejsze niuanse w funkcjonowaniu ligi? Zwłaszcza w momencie, gdy do sportu już oficjalnie zawitały firmy bukmacherskie, a można było obstawić choćby możliwość powrotu Rodgersa, nie mówiąc np. o dotarciu Jets do fazy playoff? Skłaniam się ku opcji, w której QB Jets otrzymał coś co dla zwykłych śmiertelników będzie dostępne za kilka lat, a może nigdy, bo jest zwykłym eksperymentem, którego efekt będziemy mogli widzieć na własne oczy. Sam zainteresowany mówi, że liczy się z możliwością szybkiego powrotu na stół operacyjny po nieudanym powrocie, jednocześnie zaznaczając: “”Myślę, że co najgorszego może się wydarzyć? Znowu coś niefortunnego i wtedy po prostu wrócimy do rehabilitacji. Myślę, że według mojego własnego harmonogramu, jeśli rehabilitacja będzie wolniejsza i nieco bardziej przemyślana, pięć miesięcy, maksymalnie sześć miesięcy to prawdopodobnie czas na powrót do 100 procent. Moim zdaniem nie ma więc żadnych przeciwwskazań do powrotu”. Zakładając więc, że Rodgers ponownie uszkodzi więzadło, normalne tempo rehabilitacji pozwoli mu rozpocząć kolejny sezon od samego początku.
Oczywiście nic nie jest obiecane, 40 lat na karku nie sprzyja regeneracji i może się okazać, że to co wydarzyło się 11 września, będzie praktycznym końcem jego kariery, a krótki, nowojorski rozdział, jedynie poprzedzi ten ostatni, jaki będzie miał miejsce w Canton. Nie zmienia to jednak faktu, że równie dobrze, historia Aarona Rodgersa w Nowym Jorku będzie miała happy end, kibice Jets w końcu skonsumują nadzieje, jakie dotychczas okazywały się być jedynie fatamorganą, a jego powrót do zdrowia stanie się inspiracją dla innych i wyśrubuje ramy medycznych cudów, jakimi zaskakują nas sportowcy.
Przypominamy, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
Categories
AKTUALNOŚCI, NFL, NFL, Wpisy