Skip to content

Patriotyczny niezbędnik #2

Kolejny mecz New England Patriots za nami, a więc czas na kolejną część Patriotycznego Niezbędnika. Tym razem zajmiemy się w nim poniedziałkowym meczem z New York Jets. Wynik? 33-0. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że większość wniosków będzie pozytywna. A czy w ogóle jakieś będą negatywne?

Jasne, że będą. Mimo bycia fanem Patriots zawsze jestem w stanie się do czegoś przyczepić. A może właśnie to bycie fanem jest powodem? W każdym razie rzeczy do poprawy zawsze się znajdą, nawet jeśli wygrywa się 33-0. Więc po kolei. Oto 18 wniosków po meczu z Jets:

Atak:

1. To właśnie atak będzie obiektem tych negatywnych wniosków. Choć oczywiście nie w całości. Pierwszy, ogólny – jest lepiej niż w meczach z Bills i Giants, jednak wciąż kilka rzeczy wymaga poprawy.

2. Tom Brady po słabszych ostatnich meczach w końcu zagrał dobre spotkanie na swoim poziomie, mimo że statystyki na to nie wskazują. Znowu rzucił przechwyt, jednak tym razem nie była to jego wina. Poza tym rzucił bardzo ładny touchdown do Phillipa Dorsetta i ogólnie zarządzał grą „po swojemu”. W statystykach nie pomogły mu też upuszczone piłki jego skrzydłowych, w tym Juliana Edelmana i Sony’ego Michela (to prawdopodobnie byłby touchdown).

3. A skoro już przy tym jesteśmy – Sony Michel wciąż gra nierówno. Po części jest to wina linii ofensywnej, ale po części także samego Sony’ego, który biega nierówno, często mało dodaje od siebie, a i takie dropy jak ten wyżej wymieniony mu nie pomogą. A z drugiej strony zdobył w tym meczu aż trzy przyłożenia. To powinno uratować jego snapy w kluczowych, biegowych momentach, mimo tego że są kandydaci do przejęcia chociaż części.

4. Jednym z nich jest Brandon Bolden. Ponad rok temu odchodził z Patriots jako special teamer, który w ataku pojawiał się bardzo rzadko, głównie kiedy wynik był rozstrzygnięty i trzeba było odciążyć podstawowych biegaczy. Teraz, w dość podeszłym jak na biegacza wieku (29 lat), biega, łapie piłki (jego niemal 30-jardowy chwyt w tym meczu na chwilę pozwolił zapomnieć, że na boisku nie ma Josha Gordona), blokuje, returnuje kopnięcia i wciąż gra ważne role w special teamach. Najbardziej wszechstronny biegacz Patriots?

Innym z kandydatów jest Damien Harris, czyli rookie, który jednak ma dużo dalszą drogę do przebycia, jeśli chce wywalczyć sobie snapy jeszcze w tym sezonie. W meczu z Jets wszedł na kilka akcji po urazie Michela i w pierwszym biegu pobiegł 13 jardów. Wciąż jest jednak biegaczem numer pięć w barwach Patriots i jeśli nic się nie wydarzy to tak prawdopodobnie zostanie.

James White to z kolei… James White. Łapie co trzeba i kiedy trzeba.

5. Bardzo ciekawa sytuacja jest na pozycji fullbacka. Zarówno James Develin, jak i jego zmiennik Jakob Johnson są aktualnie na liście kontuzjowanych, a mimo to w meczu z Jets Patriots użyli na tej pozycji aż czterech różnych zawodników. Zagrali tam TE Eric Tomlinson (ściągnięty w tygodniu m.in. właśnie po to), TE Ben Watson, rezerwowy center/guard James Ferentz i…obrońca, linebacker Elandon Roberts. Najwięcej, zgodnie z oczekiwaniami, grał Tomlinson, jednak każdy z pozostałych graczy miał udział przy kolejnych przyłożeniach Michela. Przy pierwszym blokował Watson, przy drugim Ferentz, a przy trzecim Roberts. Roberts w dodatku stwierdził, że ostatni raz trenował jako fullback w swoim pierwszym sezonie w lidze (2016), jednak nie widzi w tym żadnego problemu. Co będzie dalej? Regularna rotacja na pozycji fullbacka? To byłoby bardzo… belichickowe.

6. Skoro przy blokowaniu jesteśmy – linia ofensywna jest wciąż bardzo nierówna. Tom Brady często ma mało czasu i musi uciekać przed szybko nadciągającymi rusherami. Tak już chyba pozostanie, przynajmniej do powrotu Isaiah Wynna (dostępny od 11. tygodnia i meczu z Eagles). Oczywiście o ile nie zobaczymy tu jeszcze jakiejś wymiany przed trade deadlinem (Patriots według raportów szukają głównie WR i TE, co potwierdzili biorąc Mohammada Sanu).

7. A co u skrzydłowych? Dorsett wrócił i ma się dobrze, a Jakobi Meyers zdobywa coraz większe zaufanie Brady’ego. W dodatku po prostu gra bardzo dobrze. Kolejny mecz, w którym złapał wszystko rzucone w jego kierunku, a jeśli nie złapał, to było to spowodowane faulami przeciwnika (dwukrotnie). W dodatku był całkowicie otwarty na prawdopodobny touchdown w akcji z przechwytem Brady’ego. Zabrakło dosłownie momentu dobrej protekcji, by Brady mógł spokojnie rzucić.

Edelman z kolei wciąż jest wyraźnie poobijany i widać, że żebra wciąż mu doskwierają. Na pewno jest to zawodnik, którego trudno zdjąć z boiska, jednak jakieś limitowane snapy w takich meczach mogłyby mu pomóc na przyszłość.

8. Na pozycji tight enda również mieliśmy dość nietypową sytuację, bo dwaj dotychczasowi (Matt LaCosse i Ryan Izzo) nie grali przez kontuzję, a dwaj nowi (Watson i Tomlinson) kontrakty podpisali kilka dni temu (choć Watson był tu oczywiście wcześniej). Watson zagrał dobry mecz, widać, że nie wypadł z kręgu zaufania Brady’ego i jest po prostu najlepszym na ten moment tight endem Patriots. A Tomlinson będzie blokującym TE/FB i bardzo może się w tej kwestii przydać, bo dotychczas były z tym pewne problemy.

Obrona:

9. 4 przechwyty, 1 przejęty fumble + sack (o dziwo tylko jeden) – to bilans obrony Patriots po kolejnym znakomitym meczu. Zresztą jaki miałby być, kiedy po stronie przeciwnika widnieje 0 punktów?

10. Sam Darnold w pewnym momencie meczu powiedział, że „widzi duchy” i nie był to bynajmniej żart. Darnold był wręcz przerażony tym, z czym musiał sobie radzić od początku meczu. Ciągła presja, ciągły atak ze strony rusherów Patriots sprawił, że rozgrywający Jets miał prawo bać się ataku niemal z każdej strony. Do tego stopnia, że wielokrotnie wyrzucał piłkę niemal w ciemno byle tylko uniknąć uderzenia ze strony przeciwnika. Stąd sacków co prawda wiele nie było, ale presji i uderzeń bardzo dużo. A to przełożyło się na 4 przechwyty drugiej linii Patriots. Nie widziałem jeszcze tak złego meczu Darnolda. Bo i niewiele gorzej dało się zagrać.

11. Rusherzy Patriots przed tygodniem zaczęli nazywać się „Boogeymanami” (istota nadprzyrodzona z brytyjskich wierzeń, którą straszyło się niegrzeczne dzieci), a w tym tygodniu będący pod ich ciągłą presją Darnold stwierdza, że „widzi duchy”. Hm…

12. Najbliżej punktów Jets byli w trakcie serii, w której zdobyli prawie 40 jardów dzięki trzem karom Patriots. Dwie z nich przypadły drugorocznemu cornerbackowi, JC Jacksonowi. Jackson ma bardzo agresywny styl gry, często gra na granicy przepisów i przez to zdarzają mu się takie mecze, jeśli trafi się bardziej wrażliwa grupa sędziowska. Osobiście nie mam nic przeciwko temu stylowi, podoba mi się, jednak co jeśli ta wrażliwa grupa sędziowska przytrafi się w ważniejszym meczu?

13. John Simon to jeden z najbardziej niedocenianych graczy Patriots. Głównie dlatego, że nie ma może aż takiego talentu czy statystyk, jak Dont’a Hightower, Kyle Van Noy czy Jamie Collins. Niemniej jednak idealnie pasuje do systemu Patriots i nie miałbym nic przeciwko, gdyby został tu na dłużej, może nawet do końca kariery?

14. Brak Michaela Bennetta (zawieszenie przez drużynę na jeden mecz) w ogóle nie był widoczny, co jest czymś niezwykłym, biorąc pod uwagę jak ważnym miał być zawodnikiem w momencie przyjścia do zespołu. To wciąż zawodnik o dużych możliwościach, jednak jest w odwrotnej sytuacji niż Simon – w ogóle nie pasuje do systemu, który zmienił się od jego przyjścia. Warto zwrócić na niego uwagę przed deadlinem, może być ciekawym assetem do wymiany.

Special Teams

15. Mike Nugent był bezbłędny po raz pierwszy odkąd gra w barwach Patriots. Nie miał co prawda okazji spróbować żadnego dalszego kopnięcia, ale krok po kroku. Na razie cieszy fakt, że perfekcyjnie trafił bliskie.

16. Jake Bailey z kolei jest świetnym, acz młodym punterem, przez co jest jeszcze nieco nieregularny. Pomiędzy świetnymi kopnięciami zdarzy mu się czasem jedno bardzo mierne i tak właśnie było w meczu z Jets. Jednak, jak można się domyślić, nie miało ono większych konsekwencji.

17. Kolejny przechwyt po puncie – tym razem pomógł… były gracz Patriots, Braxton Berrios, wypuszczając łapaną przez Baileya piłkę. Przejął ją Matthew Slater, bo kto inny?

18. Gunner Olszewski tymczasem od swojego jedynego upuszczonego kopnięcia w barwach Patriots stał się bardziej pewny i nie tylko pewnie łapie, ale i potrafi czasem zdobyć kilkanaście jardów returnem. A wspominam o tym nieprzypadkowo – obaj panowie, Olszewski i Berrios, walczyli na campie Patriots o tę rolę. Wygrał Olszewski i na razie wydaje się, że Patriots wybrali właściwie.

To tyle na dziś, za tydzień wracamy z podsumowaniem po meczu z Cleveland Browns. Czy Baker Mayfield i spółka postawią trudniejsze warunki drużynie Billa Belichicka? Na pewno, bo… czy da się postawić łatwiejsze?

Autor: Jakub Kazula

%d bloggers like this: