Patriotyczny Raport #28. Szansa na niespodziankę?
New England Patriots wymęczyli zwycięstwo z New York Jets w meczu, który powinien być „zamknięty” znacznie wcześniej. Mimo że nie było to zdecydowanie najładniejsze zwycięstwo, a drużyna nadal ma problemy, starcie z Cowboys widzę jako szansę na sprawienie niespodzianki. Choć oczywiście do tego będzie potrzeba kilku czynników.
*****
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
*****
W końcówce meczu z Jets Patriots prosili się o porażkę, ale dobrze, że do niej nie doszło. Z przebiegu meczu na nią nie zasłużyli, a 0-3, szczególnie po porażce ze słabymi Jets, byłoby dołem niemal niemożliwym do wygrzebania się przy wciąż trwających problemach w drużynie. Pierwsze zwycięstwo przyniosło zarówno parę pozytywnych, jak i negatywnych wniosków.
Mecz z Jets – atak:
- To pierwszy mecz, w którym mam sporo zastrzeżeń co do playcallingu Billa O’Briena, ponieważ za bardzo przypominał mi poprzednie sezony. Nie pod względem kreatywności (tu jest lata świetlne do przodu), a pod względem zachowawczości i grania zbyt bezpiecznie. Bieganie przy dalekich trzecich próbach, mniej różnorodności w ataku, zero ryzyka, a próba sneaku na koniec pierwszej połowy, żeby zdobyć dwa jardy dla kickera, kompletnie bez sensu. Wiem z czego to się wzięło – beznadziejna pogoda plus chęć ograniczenia ryzyka straty w meczu z drużyną, która męczyła się w ataku i lepiej było im nie pomagać. Niemniej o mało nie przesadzili;
- Mac Jones trzeci mecz z rzędu kończy z pozytywną oceną. Nie jest idealnie, ale podejmuje niezłe decyzje, potrafi je wykonać i – co nadal najważniejsze – naprawdę świetnie radzi sobie pod presją. Nieoddanie żadnego sacka tej świetnej linii Jets jest połączeniem jego czucia presji, nieco lepszej linii ofensywnej i gameplanu O’Briena. Musi popracować nad timingiem i zgraniem ze skrzydłowymi przy dłuższych podaniach. Choć jest ich i tak niewiele przez dotychczasowe problemy z linią ofensywną;
- A skoro jesteśmy przy linii, to jest w końcu pozytyw, który można o niej powiedzieć. Vederian Lowe zastąpił Calvina Andersona na prawym tackle’u, a na pozostałych czterech pozycjach po raz pierwszy zagrali razem planowani starterzy. Trent Brown jest jak na razie fantastyczny – można zażartować, że ten gość w ostatnim roku kontraktu to inna bestia, choć ja i tak zawsze lubiłem go bardziej niż inni, nawet jeśli w tamtym roku było marudzenie na zbyt dużo flag. Wysoki poziom trzyma David Andrews, a Mike Onwenu już zrzucił trochę rdzy i zaczyna wyglądać, jak powinien. Od razu przełożyło się to na grę biegową – w pierwszych dwóch tygodniach OL Patriots była oceniana na najgorszą w lidze w grze biegowej, a z Jets zagrali na poziomie top 10 i to przeciwko świetnej linii defensywnej;
- Niestety gorzej jest w grze podaniowej, a linia w NFL jest zazwyczaj tak dobra, jak jej najsłabsze ogniwo. W Patriots jest ich aktualnie dwa. Lowe jest spodziewanym – chłop znikąd dostał tę robotę, zresztą nie wiadomo, na ile jest się w stanie rozwinąć, ale jak na kogoś, kto przyszedł do drużyny przed chwilą, nie było tragedii. Był lepszy niż Anderson tydzień temu i miał też trudniejsze zadanie. Niestety tym mniej spodziewanym jest Cole Strange, który nie dość, że znów chyba pogorszył sobie kolano, to jeszcze przed tym grał nie najlepiej. Robił to w dużej mierze przeciwko topowemu DT w lidze, Quinnenowi Williamsowi, więc ma wymówkę, ale i tak jest to co najmniej martwiące. Jest szansa, że przeszkadza mu zdrowie i fakt, że nie trenował cały offseason, ale dopóki nie zacznie się poprawiać, to będzie problem. Nie zdziwię się jeśli – czy to przez kontuzję, czy bez niej – w meczu z Cowboys zagrają Atonio Mafi albo Sidy Sow;
- Skoro gra biegowa się polepszyła, to i biegacze wyglądali lepiej. Są tutaj jednak dwie strony medalu – z jednej Zeke Elliott w barwach Patriots wygląda na razie lepiej, niż myślałem. Z drugiej – Rhamondre Stevenson wygląda gorzej, co także jest martwiące. I problemem nie jest tylko linia – Mondre wygląda po prostu, jakby ruszał się trochę wolniej i mniej eksplozywnie niż nas do tego przyzwyczaił. Miejmy nadzieję, że to chwilowe – jego umiejętności z piłką w rękach rok temu ciągnęły drużynę na plecach i teraz też muszą być na miejscu, jeśli ta gra biegowa ma się rozkręcić;
- Jeszcze się wstrzymam z ostateczną oceną po raptem trzech meczach, ale na razie wygląda na to, że moje wstępne marudzenie na „wymianę” Jakobiego Meyersa na JuJu Smith-Schustera było niestety prawidłowe – Meyers nadal wygląda jak Meyers w Raiders, a JuJu nie jest nawet w pierwszej piątce najważniejszych opcji podaniowych Patriots. Nie tylko nie ma zgrania z Jonesem (to się na szczęście może zmienić), ale też nie wygląda na tak eksplozywnego, jak kiedyś. Dałem się przekonać, że do systemu O’Briena będzie pasował lepiej, ale na razie tego nie widać;
- Pisałem tydzień temu, że grupa tight endów jest naprawdę ciekawa, szczególnie jak O’Brien wprowadzi trochę nieprzewidywalności w zagrywkach i jedyny touchdown w tym meczu był właśnie taki. Nikt się nie spodziewał Pharaoh Browna łapiącego piłki, więc dwa razy udało się z tego skorzystać, w tym raz na kilkudziesięciujardowy touchdown. Dodatkowo Brown jest coraz lepszy w blokowaniu, a O’Brien coraz częściej używa trzech tight endów na boisku jednocześnie, w tym Browna nawet jako fullbacka. Granie play-action jest kluczowe przy tej grupie WRów i TE, a w meczu z Jets w końcu było tego więcej;
Mecz z Jets – obrona i formacje specjalne:
- Zgodnie z przewidywaniami obrona nie pozwoliła na zbyt wiele słabemu Zachowi Wilsonowi, który w dodatku był absolutnie przerażony tym, co się dzieje na boisku. Nie licząc jednej serii z przyłożeniem, atak Jets był w zasadzie zamknięty;
- Linia defensywna absolutnie zjadła OL Jets, który jak na razie jest jednym z najgorszych w lidze. Matthew Judon, Josh Uche, Keion White, a przede wszystkim Christian Barmore, który miał najwięcej presji grając ze środka – wszystko było takie jak powinno, a safety zdobyte przez Judona to wisienka na torcie. Anfernee Jennings doczekał się pierwszego meczu w sezonie i też bardzo dobrze sobie poradził, szczególnie w grze biegowej. Jedyne co może psuć tę radość to fakt, że gorszych linii ofensywnych od Jets to w tym sezonie Patriots już raczej nie uświadczą;
- Po gorszym meczu z Dolphins na swój poziom wrócił też Ja’Whaun Bentley. Gość był absolutnie wszędzie – latał po boisku przy każdej próbie biegowej Jets, wielokrotnie mijając linię ofensywną rywala, jeszcze zanim w ogóle ogarnęła co się dzieje. W meczach z klasycznie biegającymi drużynami Bentley szeroko uśmiechnięty niszczy biegaczy od próby do próby;
- Podobnie zresztą jak Kyle Dugger i Jabrill Peppers, mimo że obaj grają jako safety. W kwestii ekipy mocnego uderzenia ta trójka wygląda świetnie, a tanie przedłużenie kontraktu Peppersa może się okazać długofalowo najlepszą decyzją Patriots w tegorocznej wolnej agenturze;
- Christian Gonzalez jest najpiękniejszy. Wygrał właśnie nagrodę dla defensywnego rookiego miesiąca i całkowicie zasłużenie. Tym razem podążał za świetnym Garretem Wilsonem i nie oddał mu prawie nic. Pod względem stylu gry i zachowania bardzo mocno przypomina mi młodszego Stephona Gilmore’a – karierę na tym poziomie biorę dla Gonzo w ciemno. Takie ładne rzeczy się dzieją panie Belichick, jak bierze pan w drafcie ludzi, których lubię. Oby tak częściej;
- Za dużo hejtu od fanów Patriots otrzymywał w ostatnim czasie Myles Bryant, więc muszę go docenić za początek sezonu. Gra być może najlepiej w karierze i to nawet z przymusu na zewnątrz, gdzie spodziewałbym się dramatu;
- Special teamy nie miały najlepszego dnia. 2/4 trafione field goale mogą martwić przy młodym kopaczu, ale mnie szczerze mówiąc nie martwią (na razie). Po pierwsze warunki do kopania (nie tylko pogoda, ale i boisko) były beznadziejne, po drugie nie były to łatwe kopnięcia, a po trzecie zawiodły wysokie snapy w wyjątkowo słabszym dniu Joe Cardony. Chad Ryland ma przed sobą dużo do poprawy i rozwoju, ale na razie nie ma co się przejmować, bo nie ma żadnych łatwych kopnięć, które psuje. Szczególnie że trafił dwa inne stosunkowo dalekie i pokazał, że nogę to akurat ma konkretną;
Na plus:
- Christian Gonzalez
- Trent Brown
- Pharaoh Brown
- Zeke Elliott
- Cała linia defensywna
- Ja’Whaun Bentley
- Jabrill Peppers
- Myles Bryant
Na minus:
- Bill O’Brien
- JuJu Smith-Schuster
- Cole Strange
Plan na Cowboys:
- Nie zrozumcie mnie źle – nadal uważam, że Cowboys są wyraźnym faworytem tego meczu i po prostu zdolniejszą drużyną, jednak ze względu na ten konkretny matchup myślę, że Patriots mają większe szanse na niespodziankę, niż w meczach z Dolphins i Eagles;
- W meczu z Cardinals wyszły wszystkie znaki zapytania Cowboys. Jedyne, co mnie martwi, to że na spotkanie z Patriots zdążą być naprawione – linia ofensywna przynajmniej w części wyzdrowieje, a Zack Martin i Tyler Biadasz są kluczowi dla tego ataku. W dodatku kontuzja Trevona Diggsa zaskoczyła Cowboys chwilę przed meczem i było to widać po nieporozumieniach w secondary. Z tygodniem dodatkowego treningu powinni to ogarnąć i zacząć przywiązywać dużo większą uwagę do swoich słabych stron;
- Niemniej nie jest to drużyna, która Patriots zabije szybkością jak Dolphins lub taka, co do której na spotkaniach przedmeczowych powinno się podchodzić z dużą obawą. Nie jestem na razie fanem ataku Cowboys pod wodzą Mike’a McCarthy’ego i Briana Schottenheimera, ponieważ zrobił się mocno zachowawczy i konserwatywny. Mają problemy ze zdobywaniem punktów po wejściu do redzone, a wszystkie te koncepty są dość proste i klasyczne, przynajmniej w tej chwili. Kluczowe będzie powstrzymanie gry biegowej, szczególnie jeśli wrócą Martin i Biadasz – w podaniowej na razie playcallerzy nie szaleją;
- Z kolei w obronie ich linia defensywna jest bardzo mocna, ale potem już bywa różnie. Dlatego np. Cardinals byli w stanie zdobyć wiele jardów dołem. Jak już przeszli za linię defensywną ekipy z Dallas, to robiło się znacznie łatwiej. Patriots potrzebują bardzo dobrego biegowo meczu – od linii, Zeke’a i Rhamondre. A jak to będzie siadało, to dużo play-action dla namieszania w głowie secondary, które nie może się odnaleźć bez Diggsa;
- Najważniejsze mogą być pojedyncze matchupy – na boisku w tym meczu będzie jeden zawodnik zdolny odmienić losy spotkania w zasadzie samemu i będzie to Micah Parsons. Jeden z najlepszych zawodników w NFL bez podziału na pozycje, który w odróżnieniu od kilku innych czołowych pass rusherów, jest bardziej wszechstronny i potrafi zaatakować z każdej pozycji. A to oznacza, że Cowboys będą go przestawiać tam, gdzie będzie najsłabszy punkt linii ofensywnej Patriots. Najpewniej naprzeciwko Lowe’a, ale paru snapów naprzeciwko Strange’a/jego backupa także nie wykluczam. Parsonsa nie da się powstrzymać, ale można go spowolnić – bez tego meczu się nie wygra. Cardinals się udało, oby udało się też Patriots. Jeśli linia zagra przyzwoicie (i w podaniach, i w biegach), to jest szansa zdobyć wystarczająco punktów, by powalczyć o zwycięstwo, ponieważ osłabione secondary i wcale nie tacy mocni linebackerzy Cowboys mogą być skutecznie atakowani nawet przez nieregularny atak Pats;
- W tym układzie trzeba będzie oczywiście dobrze się pokazać w obronie – jeśli Dak Prescott z kolegami wrzucą 25-30 punktów, jak w poprzednim meczu Patriots-Cowboys po 60 minutach, to zwycięstwa nie będzie. Dobra informacja jest taka, że ten atak pasuje do tego, co lubią grać w obronie Patriots. Cowboys biegają dość klasycznie i siłowo, co premiuje obronę z takimi zawodnikami jak Bentley czy Davon Godchaux (jeśli zagra, a nie wiadomo). Dużo będzie zależało od tego, w jakiej formie będą powracający liniowi Cowboys;
- W grze podaniowej kluczem będzie szybka presja na Daku oraz powstrzymanie Ceedee Lamba, który w ostatnim meczu obu drużyn się z secondary Patriots pobawił zdobywając prawie 150 jardów. Zobaczymy jak będzie z presją, bo tu ciągle wspominane zdrowie linii Cowboys ma ogromne znaczenie. Jeśli chodzi o krycie, to po takim starcie trudno sobie wyobrazić inny scenariusz, niż Gonzalez 1 na 1 z Lambem. Kluczowe będzie też zdrowie Jonathana Jonesa, bo z nim na boisku powinno być znacznie łatwiej powstrzymać bardzo szybkiego Brandina Cooksa. Jeśli Jones nie zagra, to mogą być problemy, bo co z tego, że Gonzalez czasem przytrzyma Lamba, jak Cooks będzie robił co chciał;
- Nadal stawiałbym na Cowboys, głównie ze względu na to, że zdrowieją i boję się Parsonsa przeciwko wciąż zardzewiałej OL, ale z trójki meczów, które Patriots dotychczas mieli z faworytami, ten jest jedynym, w którym mam cichą nadzieję na niespodziankę;
Autor: Jakub Kazula
*****
Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
Categories