Patriotyczny Raport #32. Mecz sezonu
Wydawało się, że po trzech bardzo słabych tygodniach perspektywa jakichkolwiek zwycięstw dla New England Patriots jest mocno nierealistyczna, jednak cała ekipa postanowiła zaskoczyć w zasadzie wszystkich i zagrać najlepszy mecz od 2021 roku. Chwilę po tym, jak wyglądali jak najgorsza drużyna ligi. Ot, NFL. W takim razie co dalej?
*****
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
*****
Tydzień temu pisałem o tanku i o tym, że meczem sezonu było starcie z Raiders, bo prawdopodobnie zadecydowało o przyszłości sezonu dla Patriots. Mecz z Bills sporo w tej kwestii zmienia. Okazuje się, że takim meczem (już na pewno, zmian nie będzie) jest niedzielne spotkanie z Dolphins i to z kilku powodów. Oczywisty jest taki, że jeśli Pats przegrają, być może w nie najlepszym stylu, to bilans 2-6 nie da żadnych perspektyw. Do jakiejkolwiek walki o play-offy potrzeba by było pewnie bilansu co najmniej 9-8, a czy ktokolwiek będzie wierzył, że z ostatnich 9 meczów przeciętnie lub słabo grający Patriots przegrają tylko dwa? No nie do końca. A w dodatku we wtorek jest ostatni dzień przeprowadzania wymian i pojawiają się raporty, że Bill Belichick mógłby (słusznie) oddać niektórych zawodników, jeśli bilans będzie niezadowalający, co dodatkowo osłabi drużynę. Z kolei bilans 3-5 i powiedzmy dobry mecz z Dolphins przywróci nadzieje na dobry sezon. Terminarz w drugiej części sezonu robi się łatwiejszy i z lepszą niż przeciętna grą można byłoby wejść w całkiem fajny okres. W zwycięstwo i utrzymanie dobrej gry jednak trochę wątpię, o czym później. Na sam początek wnioski z meczu z Bills, bo w końcu jest z czego je wyciągać.
Mecz z Bills – atak:
- Bez większej dyskusji top 3 meczów Maca Jonesa w karierze. Nie rzucał daleko, co było częścią planu, ale wszystko, co było do zrobienia, wykonywał w zasadzie idealnie. Może ze dwa rzuty mogłyby być lepsze i tyle. Dotychczas Patriots z Jonesem nie wygrali meczu, kiedy przeciwnik zdobywał 25 punktów i nie mieli zwycięskiej serii na przyłożenie. Oba te punkty zostają odhaczone po bardzo dobrym meczu z Bills, a nie przypadkowo, więc to naprawdę warte uznania;
- Swoje zrobił Bill O’Brien, który po kilku średnich meczach z perspektywy playcallera pokazał tym razem, że ten atak może być na przyzwoitym poziomie, jeśli się w niego wdroży, a talent na boisku będzie wystarczający. Oby, bo jego styl lubię bardziej niż chociażby Josha McDanielsa. Są RPOs, jest używanie ruchu przed swapem – nowoczesna, o dziwo, ofensywa;
- Najważniejsza jest jednak linia, która została całkowicie odmieniona przesunięciem Mike’a Onwenu na prawego tackle’a. Mógłbym mówić kto i jak długo już trąbił, żeby to zrobić wcześniej, ale oszczędzę sobie nerwów i napiszę tylko, że dobrze, że stało się w ogóle i bardzo podobał mi się też rookie Sidy Sow na prawym guardzie oraz nieźle wypadł powód zdrowego Cole’a Strange’a. Piątka Brown-Strange-Andrews-rookie-Onwenu zgodnie z przewidywaniami jest najlepszym możliwym zestawieniem. Moją irytację na fakt, że zajęło to tak długo mogłoby załagodzić wyłącznie przedłużenie kontraktu Onwenu, ale boję się, że w offseasonie może być to kolejny powód do irytacji;
- Dobra linia odgrzebała Rhamondre Stevensona, a Zeke Elliott wygląda w tym sezonie lepiej niż myślałem – ten duet jest zdecydowanie wystarczający, żeby wygrywać;
- Szkoda też, że tak długo zajęło wkomponowanie Demario Douglasa do ataku, ale cieszę się, że młody skrzydłowy pokazał sztabowi, że bez niego po prostu grać nie mogą. Byłoby to znamienne, gdyby po kontraktach dla DeVante Parkera i JuJu Smitha-Schustera i wyborze w drugiej rundzie Tyquana Thorntona rok temu najlepszą trójką okazali się: ten, który już tu jest w ostatnim roku kontraktu (Kendrick Bourne), rookie z szóstej rundy (Douglas) i były pierwszorundowy bust z practice squadu (Jalen Reagor). Znamienne i smutne jednocześnie;
Welcome to the league, @popshotta3 ‼️#NEvsMIA 10/29 on CBS pic.twitter.com/mzxVVcupm8
— New England Patriots (@Patriots) October 27, 2023
- Coraz bardziej lubię ten tercet tight endów, a Pharaoh Brown to w ogóle wszedł w ten atak jak do siebie (bo trochę tak jest, grał wcześniej dla BOB). Mike Gesicki do łapania, Brown do bloków z okazjonalnym chwytem i Hunter Henry jako ten wszechstronny – oby O’Brien korzystał z nich jak najczęściej;
Mecz z Bills – obrona i formacje specjalne:
- Jestem zbudowany tym, jak wyglądała linia defensywna bez Matthew Judona i Josha Uche. Co prawda atak Bills miał swoje problemy, a część tego to zasługa defensywnych schematów, ale i tak wyglądało to znacznie lepiej niż w poprzednich meczach. Co więcej, Uche może tu za chwilę nie być – pojawiają się informacje, że może zostać wymieniony i wcale mnie to nie dziwi, szczególnie jeśli Patriots przegrają z Dolphins. To zawodnik warty kontraktu w okolicach 10-12 milionów dolarów, a Belichick nie zapłaci tyle komuś, kto nie daje rady przeciwko biegom. Inne drużyny nie powinny mieć z tym problemu, więc dobrze dostać za niego jakiś wybór w drafcie. Tylko żeby to była 3-4 runda, inaczej nie ma sensu i niech już zostanie;
- Jeśli obrona miała jakiś konkretny problem w starciu z Bills, to było to niestety tacklowanie. Co najmniej kilka pierwszych prób zostało oddane ze względu na braki w powalaniu przeciwnika, a przecież z Dolphins będzie pod tym względem jeszcze trudniej;
- Wyjdę już do sezonu 2024, ale jak sobie pomyślę o (zdrowym) secondary z Christianem Gonzalezem, trzema Jonesami, JC Jacksonem, Jabrillem Peppersem i (oby) Kyle’em Duggerem, to jakoś tak miło na sercu się robi. Potencjał ogromny, w tym roku przez zdrowie ograniczony;
- Ogólnie obrona się pozbierała po fali kontuzji i po tym, jak atak mocno utrudniał im zadanie. Nie jest to potencjał na jakiś ligowy top ciągnący atak na plecach, ale jeśli atak byłby chociaż średni, to może wyjść z tego przyzwoita drużyna. Ale tylko może;
- Młodzi kopacze zazwyczaj potrzebują trochę czasu na wejście w sezon, dlatego cieszę się, że Chad Ryland i Bryce Baringer. Nie miał łatwego startu Ryland, od razu musiał kopać długie field goale bez lekkiego wprowadzenia, dlatego dobrze, że w meczu z Bills dostał dwa łatwiejsze, a potem wykorzystał jeden naprawdę trudny. Oby to się stabilizowało w kolejnych meczach. Ten rozwój będzie istotny niezależnie od wyników drużyny. Podobnie Baringer, który moc w nodze ma ogromną i trochę tylko musi ustabilizować celność i dostosowanie kopnięcia do kryjących kop kolegów. Obaj jednak pokazują, że mogą jeszcze urosnąć, nawet jeśli w początkowych bólach;
Na plus:
- „Operacja atak” – bo to w zasadzie całość pozwoliła tak zagrać. Połączenie dobrej gry QB z dobrą OL, playcallingiem i najlepszym zestawem łapiących i biegających;
- Anfernee Jennings – chłopak urósł od bycia nieaktywnym w week 1 do gościa grającego prawie wszystkie snapy w obronie. Staje się kandydatem do przedłużenia kontraktu a la Deatrich Wise, czyli nieco przepłaconego, które okaże się wcale nieprzepłacone za sezon czy dwa. Szczególnie jeśli odejdzie Uche;
- Christian Barmore – w końcu jest zdrowy przez dłuższy czas i widać efekty. Prawie samodzielnie wybijał z rytmu Bills przez cały mecz;
- Jabrill Peppers – lider tej obrony, aż szkoda że tylko na dwa lata przedłużył kontrakt. Niemniej to najlepsza umowa, jaką Patriots podpisali w offseasonie;
- Młodzi special teamerzy
Na minus:
- Kyle Dugger – trochę zniknął w tej obronie, odkąd Peppers dostał większą rolę, jakby nie mógł się w trochę innym stylu odnaleźć. A z Bills dodatkowo miał problemy z tacklowaniem, co u niego jest nietypowe;
- DeVante Parker – przegrywanie rywalizacji z kimś z practice squadu jest co najmniej słabe po tym, jaki dostał kontrakt. Nie jakiś super duży, ale już sam fakt przedłużenia przy tym wypada blado;
- Tyquan Thornton – w całym meczu pobiegł może ze trzy ścieżki, raz dostał piłkę i nie wykorzystał tego, jak mógł. Wrócił po kontuzji, więc powinien dostać czas, ale i tak nie zapowiada się z tego udany wybór drugorundowy;
Plan na mecz z Dolphins:
- Przez chwilę wydawało się, że mecz z Dolphins może się dla Patriots znakomicie ułożyć. W Miami mieli problemy z kontuzjami, a nawet był moment, kiedy występ Tyreeka Hilla stanął pod znakiem zapytania. Niestety takiej pomocy nie będzie, a co więcej właśnie mecz z Patriots będzie pierwszym po powrocie Jalena Ramseya. No ale nic, jeśli Patriots faktycznie chcą odwrócić sezon, to niech wygrają z mocnymi Dolphins. Zwycięstwo z mocno osłabionymi mogłoby się okazać złudną nadzieją;
- Jedynym miejscem, gdzie Dolphins faktycznie będą osłabieni, będzie linia ofensywna. W obronie plan jest więc bardzo prosty – odebrać Dolphins możliwości szybkich rzutów i wywierać jak najszybszą presję na Tuę Tagovailoę. Prosty plan, ale bardzo trudny do wykonania;
- W ataku też nie jest zbyt skomplikowanie. Obrona Dolphins ma w tym sezonie problemy, które częściowo mogą rozwiązać powracający cornerzy na czele z Ramseyem, jednak taki atak jak z meczu z Bills może pozwolić Patriots przesuwać piłkę. Kluczem po raz kolejny linia ofensywna, która nie pozwoliła na zbyt wiele w pierwszym meczu z Miami. Jeśli rozkręci się gra biegowa, to może być ciekawe;
- Niemniej nie wydaje mi się, żeby Patriots byli w stanie zagrać drugi taki mecz. Jeśli tak, to bardzo chętnie się pomylę i będę w przyszłym tygodniu pierwszym krzyczącym o tym, że sezon można jeszcze odwrócić. A jak będzie tak, jak się spodziewam, to będę pierwszym krzyczącym o powrocie tanku. Choć dobrze wiemy, że skończy się to zmarnowanym sezonem z bilansem 7-10, prawda?
Autor: Jakub Kazula
*****
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
Categories