Skip to content

ROOKIE WATCH #5 weeks 11-14

Zbliżamy się do końca sezonu regularnego, a to oznacza, że dla niektórych z debiutantów będzie to koniec ich pierwszego roku w karierze zawodowej. Dla części był to bardzo udany sezon, a dla innych już niekoniecznie i w tym roku zapewne niewiele się w ich grze zmieni, dlatego to podsumowanie rookies będzie ostatnie w standardowej formie, a już w następnym, które wypadnie po 17. kolejce, będzie swoistym “wręczeniem” nagród indywidualnych dla debiutantów, ale nie ograniczę się tylko do OROY i DROY, a wyróżnienie otrzyma najlepszy rookie z każdej pozycji. Zapraszamy zatem na ostatnie w tym sezonie podsumowanie debiutantów w klasycznej formie.

Na wstępie, zapraszamy na najnowszy odcinek naszego podcastu. 

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.

***

OFENSYWA

J. STROUD (QB, Houston Texans)

275/441 pass completion (62.4%); 3631 passing yds; 20 TD; 5 INT; 55.3 QB rating

 No co tu dużo mówić? Stroud po staremu gra jak z nut i kieruje ofensywą Texans, że aż przyjemnie się ich ogląda i mają realną szansę na grę w play offach, co najwięksi optymiści nawet nie zakładali. Jednak następne tygodnie będą dla Strouda utrudnione, ponieważ w spotkaniu z Broncos kontuzji kończącej sezon nabawił się inny świetny debiutant – WR Tank Dell, z którym Stroud złapał wspólną chemię, a w meczu z Jets urazu doznał kolejny skrzydłowy Nico Collins, który w tym sezonie stał ulubionym celem podań Strouda i na mecz z Titans jest “questionable”. Oczywiście Stroud będzie miał utrudnione zadanie pod warunkiem, że sam zagra, bo tego na razie (w chwili pisania tych słów) nie wiemy, gdyż sam na Metlife w Nowym Jorku nabawił się wstrząsu mózgu. Z resztą mecz z Jets można zaliczyć do najgorszych w wykonaniu Texans w tym sezonie, bo ponieśli sromotną klęskę 6-30, Stroud miał tylko 10 celnych podań na 23 próby, 91 jardów podaniowych i o zgrozo Zach Wilson wyglądał jak dobry rozgrywający. Głównie ten mecz, sprawił że QB rating Strouda tak mocno spadł, ale mimo to rozgrywający Texans pozostaje w czołówce ligi w jardach podaniowych. Ale to jest NFL, takie mecze po prostu się zdarzają, szczególnie gdy gra się młodym, nieogranym zespołem. A sam Stroud niedługo powinien wrócić do “dawnej” formy.

 

WILL LEVIS (QB, Tennessee Titans)

130/223 pass completion (58.3%); 1593 passing yds; 8 TD; 3 INT; 37.1 QB rating

“Armata” znów daje o sobie znać. Tym razem największy fan majonezu poprowadził w tym tygodniu Titans do zwycięstwa nad Miami Dolphin, kiedy drużyna z Nashville przegrywała różnicą dwóch posiadań na 3 minuty do końca spotkania. Naprawdę imponujący comeback, w którym Levis miał swój duży udział, a całe spotkanie z Dolphins można zaliczyć jako drugie najlepsze młodego rozgrywającego w NFL, mimo że nie było jakoś wybitnie. Ba, pierwsze podanie Levisa w meczu skończyło głupim podaniem, które przechwycił defensywny liniowy Dolphins i wszedł z piłką do endzonu Titans. Ale zgodnie z zasadą “gorzej być nie może”, było tylko lepiej. Levis wie jak posyłać dalekie piłki i w Miami miał jak się nimi wykazać. Inna kwestia, że duża część jego podań jest niecelna, często przelatując swoich odbiorców. Ale taka już cecha “ludzkiej armaty” – daleko, ale częściej niecelnie niż celnie. Natomiast trzeba pochwalić to jak Will Levis porusza się w kieszeni, kiedy wywierana jest na nim presja. Rzadko co prawda decyduje się na podania pod presją, tylko ucieka i próbuje sam zdobyć jardy biegami, ale lepsze to niż niepotrzebne straty, które Levis i tak rzadko popełnia. Mocne ramię, w połączeniu z umiejętnym bieganiem może przywodzić na myśl styl Josha Allena i jeśli Titans zadbają o jego rozwój, rzeczywiście mogą z jego potencjału wykrzesać kogoś rodzaju QB Bills. Levis złapał dobrą chemię z DeAndre Hopkinsem, któremu dobrze zrobiła zmiana rozgrywającego, bo jego statystyki od razu poszły w górę. Titans powinni skupić się też dobrym obudowaniu Levisa, bo poza właśnie Hopkinsem, Derrickiem Henrym i Peterze Skoronskim, nie ma za bardzo na kim Levis polegać, szczególnie gdy patrzy się na linię ofensywną, która wymusza na nim częste uciekanie z kieszeni. Niemniej, W Tennessee mają w rękach wyjątkowy talent, który wymaga szlifierki i odpowiedniego nakierowania, a może wyrosnąć QB na lata.

TOMMY DeVITO  (QB, New York Giants)

83/126 pass completion (65.9%); 855 passing yds; 8 TD; 3 INT; 26.2 QB rating

Nareszcie i on zawitał do przeglądu debiutantów. Tommy DeVito stał się trzecim starterem Giants w tym sezonie, po tym jak kontuzji doznali kolejno Daniels Jones i Tyrod Taylor i każdemu się wydawało, że z trzecim QB, niewydraftowanym wolnym agentem nie ma już o co grać, jak tylko patrzeć w Tankathon, czy Giants wylądują w top 3 draftu z szansą na Drake’a Maye’a lub Caleba Williamsa. Tymczasem rozgrywający o włoskich korzeniach, dalej mieszkający z rodzicami, wziął Nowy Jork szturmem i to tankowanie Giants popsuł, bo poprowadził swój zespół do trzech zwycięstw z rzędu, a swój duży wkład w dwa zwycięstwa z Commanders i Packers miał DeVito. Tommy stał się bardzo medialny i głównie przez niego Giants nie zostali jeszcze zapomnieni, mało tego, dalej mają jakieś szanse na grę w posseasonie. Małe, ale mają. Swoje zrobiła na pewno cała włoska otoczka rodziny DeVito, która wygląda i zachowuje się jak stereotypowa włoska rodzina (w pozytywnym znaczeniu), a jego agent wygląda jak typowy włoski mafiozo. Cała ta otoczka, historia z mieszkaniem z rodzicami, bo ma bliżej do centrum treningowego, robienie słynnego włoskiego gestu i przede wszystkim całkiem niezła jak na UDFA gra przełożyły się na to, że DeVito stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników w Nowym Jorku.

Co do samej gry DeVito – trzeba sobie powiedzieć, że nie jest to gra na najwyższym poziomie. Opiera się głównie na krótkich i okazjonalnych długich podaniach, ale takie granie jest skuteczne i ograniczające straty do minimum. Dzięki temu gra ofensywna Giants nie opiera się wyłącznie na Saquonie Barkleyu, a  z tego gorzej niż przeciętnego korpusu WR-ów da się coś wyciągnąć. Chociaż muszę przyznać, że raz na jakiś czas DeVito rzuci taką piłkę, że ręce same składają się do oklasków.

Wykazuje się również dużą szybkością w akcjach, w których postanawia wziąć sprawy w swoje nogi, natomiast w kieszeni nie panikuje przez co popełnia mało strat. Z pewnością pomaga mu w tym system Briana Dabolla, w którym jak widać czuje się jak salami na pizzy. Jednak dalej jest to gra na poziomie backupa i prawdopodobnie po powrocie Daniela Jonesa, Tommy’ego DeVito będziemy mogli oglądać tylko z ławki, no chyba że Jones po kontuzji zaliczy taki zjazd, że będzie on rotacyjnie wymieniał się z DeVito. Pozytywem jest na pewno to, że DeVito pokazał na co go stać i nie wypadnie z ligi po 1-2 sezonach, a może zostanie na dłużej jako porządny rezerwowy, którego na wszelki wypadek będzie się chciało mieć na ławce.

 

PUCA NACUA (WR, Los Angeles Rams)

82 receptions/ 126 targets; 1113 receiving yds; 4 TD

Puca Nacua się nie zatrzymuje i udowadnia, że jest być może najlepszym skrzydłowym wybranym w tegorocznym drafcie, w niezwykle mocnej klasie na tej pozycji. Nacua po meczu z Ravens dołączył do Odella Beckhama Jr., Anquana Boldina i Randy’ego Mossa, tych, którzy w pierwszych 13 spotkaniach w karierze uzbierali ponad 1100 jardów po podaniach. A w zasięgu Nacui pozostaje jeszcze rekord jardów po podaniach debiutanta, który obecnie wynosi 1473 jardy i należy do Billa Gromana. Jeśli o nim nie słyszeliście, to nie martwcie się, bo rekord ten jest nieruszony od… 1960 roku, czyli czasów kiedy prawie w ogóle nie rzucało się piłką. Blisko w latach 2020-2021 byli kolejno Justin Jefferson i Ja’Marr Chase, ale żadnemu się nie udało przekroczyć tej magicznej granicy. Czy uda się to debiutantowi z piątej rundy? Mam nadzieję, że tak i jeśli po drodze nie stanie się nic złego (np. kontuzja Stafforda lub samego Puki *odpukać*), bardzo możliwe, że będziemy świadkami historii.

RASHEE RICE (WR, Kansas City Chiefs)

59 receptions/  75 targets; 663 receiving yds; 6 TD

W Kansas City na korpus skrzydłowych w tym roku można bardziej narzekać, niż chwalić (zwłaszcza po ostatnim “popisie” Kadariusa Toneya), ale w tym wszystkim jest światełko w tunelu, bo Rashee Rice rozwija się tak jak powinien, a przy ogólnej mierności reszty WR-ów, wyrósł na nr 1 spośród nich. Rice naprawdę wykazuje się dużą inteligencją boiskową pokazując się do podań na wolne pole i bardzo sprytnie porusza się w endzonie, gubiąc zawodników secondary rywali. Jednocześnie udowadnia, że umie łapać piłki w trudnych sytuacjach oraz zdobywać jardy już po ich złapaniu. Jego zdolności jeśli chodzi o footwork mogą przywodzić na myśl Zay’a Flowersa . W systemie Chiefs Rice odnajduje się jak ryba w wodzie i bieganie po wytyczonych ścieżkach łączy z improwizowaniem i szukaniem wolnej pozycji do podania. Chiefs na pewno zadbają o jego rozwój i co prawda nie jest to wymarzony cel podań Patricka Mahmoesa, ale są widoki na to, aby takim się stał.

TYJAE SPEARS (RB, Tennessee Titans)

73 biegi; 358 jardów biegowych; 4.7 jarda na bieg; 1 TD; 39 receptions; 281 receiving yds

Spears jest jednym z ciekawszych running backów z tegorocznego draftu. Jest drugi w rotacji za Derrickiem Henrym, a mimo to potrafi wyciągnąć ze swoich snapów przyzwoite liczby. Dodatkowo posiada ważną w dzisiejszej NFL, a wręcz pożądaną cechę u biegacza, czyli łapanie piłek po podaniach. Spears potrafi pobiec daleko i szybko, a do tego złapać piłkę w niełatwej sytuacji, co pokazał w spotkaniu z Dolphins. Biegowo może wyglądać nieco gorzej patrząc na jego średnią ilość jardów na bieg, ale są perspektywy na to, że się poprawi. Tak wszechstronny zawodnik z pewnością jest cennym dodatkiem do drużyny z Nashville, która wkrótce będzie przechodziła przebudowę.

AIDAN O’CONNELL (QB, Las Vegas Raiders)

154/244 pass completion (63.1%); 1613 passing yds; 8 TD; 7 INT; 35.4 QB raitng

Gdybym napisał o rozgrywającym X, że gra jak zdrowy Jimmy Garoppolo lub Derek Carr, to prawdopodobnie nie byłaby to szczególna pochwała, ale dla debiutanta z czwartej rundy wręcz przeciwnie. O’Connell nie tylko “przygarnął” numer po Dereku Carrze, ale i zabrał pracę Jimmy’emu Garoppolo. Czy gra wybitnie? No nie, ale gra na tyle przyzwoicie jak na tak daleko wybranego rookie, żeby w hierarchii rozgrywających był wyżej od dwóch weteranów. OK, ci swoją grą też nie imponują, ale mimo wszystko na pewno mają więcej doświadczenia od Aidana i powinni być faworytami. Młodemu QB z pewnością pomaga też sytuacja samego klubu, który w zasadzie nie już o co walczyć, więc może sobie pozwolić na eksperymenty, a O’Connellowi czas na ogranie się w lidze i nabycie doświadczenia. Widać, że ma zmysł do analizowania gry i znajdowania receiverów, jednak dalej ma pewne braki techniczne i to głównie z nich wynikają popełniane straty. Ma również problemy w poruszaniu się w kieszeni i często jest przez to sackowany, ale są to rzeczy, które można poprawić i przy odpowiednim otoczeniu O’Connell może być ciekawym projektem do obserwowania.

DE’VON ACHANE (RB, Miami Dolphins)

63 biegi; 581 jardów biegowych; 9.2 jarda na bieg; 7 TD; 18 receptions; 125 receving yds; 2 receiving TD

Sezon eksplozywnego rookie running backa został przerwany na parę tygodni z powodu kontuzji, ale gdy już wrócił, znów zachwycał swoją efektywnością i efektownością biegania. Achane dzięki swojej drobnej posturze jest zarówno szybki jak i gibki i z łatwością mija obrońców rywali. Większość jego jardów po podaniach to tak naprawdę wybiegane jardy po screen passach, więc to raczej też trzeba zaliczyć do jardów biegowych.  Z pewnością Achane wpasował się w widowiskowy, ofensywny styl Dolphins i jest być może najlepszym biegaczem wybranym w dalszych rundach

 

QUENTIN JOHNSON (WR, Los Angeles Chargers)

29 reception/ 45 targets; 333 receiving yds; 1 TD

Jeśli fani Chargers mają się gdzieś doszukiwać pozytywów w tym fatalnym dla ich drużyny sezonie, to na pewno nie w Quentinie Johnsonie. Najwyżej wybrany w tegorocznym drafcie skrzydłowy nie pokazywał się ze szczególnie dobrej strony, ale dałem mu trochę czasu na “rozkręcenie” się. I niestety na to rozkręcenie się dalej czekamy, a Johnson w tym czasie upuszcza podanie za podaniem. Nie potrafi urywać się rywalom, przez co jest mało targetowany, a jeszcze mniej z tego łapie. Często jest nakrywany czapką przez obrońców i nie potrafi walczyć w powietrzu o piłkę. A gdy już się wydaje, że złapał piłkę, to przytrafia mu się takie coś:

Już przed draftem były pewne czerwone flagi co do Johnsona, a Chargers wybrali tak, a nie inaczej. Nie chcę jednak jeszcze przyklejać Johnsonowi łatki busta, ponieważ po tym sezonie zmienia się sztab trenerski w Chargers i trzeba liczyć, że nowy zespół trenerów naprowadzi go na odpowiedni kierunek i choć trochę zetrze złe wrażenie po pierwszym sezonie. Potencjał zdecydowanie ma.

 

BRYCE “HIS AIRNESS” YOUNG (QB, Carolina Panthers)

244/417 pass completion (58.5%); 2192 passing yds; 9 TD; 9 INT; 29.6 QB rating

Nie bez powodu nazwałem Younga przydomkiem jednego z najlepszych koszykarzy świata, tyle że w jego przypadku bynajmniej nie jest to komplement. Young, chyba stwierdził, że lepiej żeby podanie było przerzucone, niż przechwycone, co samo w sobie nie jest głupim założeniem – a nuż receiver do niej dobiegnie i jakimś cudem złapie piłkę. Tyle, że w przypadku Younga takie podania zdarzają się parę, paręnaście razy na mecz. I to już nie jest dobre. W meczu z Saints Young rzucał piłką, która była chyba aż za dobrze napompowana, bo takich przerzuconych podań naliczyłem siedem, jak nie więcej. W dodatku mam wrażenie, że z meczu na mecz Young gra coraz gorzej. W pierwszej części sezonu regularnie udawało mu się zdobywać powyżej 20 celnych podań, przy co prawda niskich zdobyczach jardowych, ale było jako tako celnie. Natomiast ostatnie cztery mecze Younga to kolejno 16, 18, 15 i 13 celnych podań. Regres widoczny gołym okiem. W dodatku jeśli obserwuje się Younga na boisku często ma się wrażenie jakby panikował za każdym razem, gdy ma podać piłkę, jakby bał się, że popełni błąd. Dość powiedzieć, że o tylko jedno przyłożenie mniej od Younga – który opuścił tylko jeden mecz – mają Will Levis, Aidan O’Connell i Tommy DeVito, którzy starterami zostali pod koniec października lub na początku listopada. Rozwój młodego rozgrywającego to kolejny powód do zmartwień w Charlotte, bo jeśli okaże się, że Young jest bustem, a ktoś z dwójki Caleb Williams/ Drake Maye będzie grał jak z nut, to będziemy mogli mówić o najgorszej wymianie w całej historii NFL. Na 95% Panthers będą mieli pierwszy pick w drafcie, który i tak należy do Bears, dwóch trenerów na wysokich kontraktach zostało zwolnionych w ciągu dwóch lat, problemy Young… A to nie koniec zmartwień w Panthers. I naprawdę szkoda mi tego debiutanta, bo trafił do drużyny, w której jest obecnie największy burdel w lidze i która myślała, że jak wybierze topowego rozgrywającego w drafcie, to będzie pozamiatane. Otóż nie.

 

DEFENSYWA

JI’AYIR BROWN (S, San Francisco 49ers)

24 tackles; 2 INT; 4 passes defended

Do tej pory prawie niewidoczny safety, nagle w ostatnich meczach miał swój breakout. Nie co się oszukiwać, że safety nie jest bardzo prestiżową pozycją, zwykle polega to na bronieniu średnich i długich podań oraz na naprawianiu błędów cornerbacków i jest ostatnią deską ratunku w secondary, ale kiedy już go potrzebujesz, to chcesz mieć kogoś dobrego. Przed sezonem największą niewiadomą zespołu z Santa Monica była właśnie secondary i to jak będzie wspierała zespół w krytycznych momentach. Brown stał się porządnym uzupełnieniem w tej formacji, a przy nieobecności Hufangi należy go jeszcze bardziej docenić, że praktycznie nie da się odczuć braku kluczowego DB Niners. Brown jest obecnie najpewniejszym punktem głębi pola i skutecznie zatrzymuje dalekie zagrania rywali, ale i bliżej linii radzi sobie bardzo dobrze.

 

BRIAN BRANCH (S, Detroit Lions)

61 tackles; 2 INT; 7 passes defended

Branch dalej udowadnia, że może być jednym z najlepszych graczy secondary tegorocznego draftu, dalej dzieląc i rządząc na backfieldzie. Mimo słabości Lions w obronie w ostatnich tygodniach, to właśnie Branch razem z Hutchinsonem są najjaśniejszymi punktami tej formacji. Branch potrafi nakryć czapką większość receiverów, których pilnuje i często nie pozwala na udane podanie przez zbicie piłki. Jego umiejętności antycypacji akcji są naprawdę imponujące i przyjemnością będzie oglądanie jego dalszego rozwoju.

 

JORDAN BATTLE (S, Cincinnati Bengals)

42 tackles; 1 sack; 3 passes defended

Tak, kolejny safety. Battle niespodziewanie został jednym z lepszych dodatków do defensywy Lou Anamuro i zastąpił niezbyt lubianego w Cincinnati Eliego Apple’a. W zasadzie mógłbym napisać to samo, co przy Branchu i Brownie, ale Battle jest również wykorzystywany w pass rushu. Bengals mogą mieć w swoich szeregach bardzo wszechstronną broń.

 

DEONTE BANKS (CB, New York Giants)

55 tackles; 2 INT; 11 passes defended

Krytykowałem go, potem znowu krytykowałem, ale teraz muszę pochwalić, bo Banks wyraźnie się poprawił w stosunku do poprzednich tygodni i z naprawdę wielką przyjemnością oglądało się jego pojedynki 1v1 ze skrzydłowymi. Dzięki niemu w spotkaniu z Packers duża część podań była nieudana, a skrzydłowi z Green Bay mieli prawdziwe ciężary żeby wyrwać mu się wyrwać. Wcześniej wydawał się totalnym jeźdźcem bez głowy i często gubił krycie. Teraz wydaje się wręcz liderem spośród cornerbacków. Nie wystrzelił od razu jak Gonzalez czy Witherspoon, ale rokuje zdecydowanie lepiej niż np. Forbes. Liczę na to, że utrzyma taką formę, a być może załapie się do mojej top 5 rookie CB tego sezonu.

 

JALEN CARTER (DT, Philadelphia Eagles)

27 tackles; 4 sacks; 2 wymuszone fumble; 1 TD

Carter kontynuuje swój niesamowity debiutancki sezon i pewnie zmierza po nagrodę DROY, co mecz udowadniając, że jest nie tyle jednym z lepszych zawodników obrony Orłów, ale być może najlepiej prezentującym się w tym sezonie, spośród wszystkich defensorów drużyny z Philly.

 

KĄCIK KICERÓW

JAKE MOODY* (San Francisco 49ers) – 17/20 FG (82.4% → 85%); 47/47 XP (100%); najdłuższy field goal: 57 yds

CHAD RYLAND* (New England Patriots) – 12/18 FG (66.7%); 17/17 XP (100%); najdłuższy field goal: 51 yds

ANDERS CARLSON* (Green Bay Packers) – 20/25 FG (86.7% → 80%); 24/27 XP (94.1% → 88.9%); najdłuższy field goal: 52 yds

BRANDON AUBREY (Dallas Cowboys) – 30/30 FG (100%); 39/42 XP (96.3% → 92.9%); najdłuższy field goal: 60 yds

Brandon Aubrey w spotkaniu z Philadelphia Eagles dokonał paru historycznych wyczynów. Przede wszystkim został pierwszym kickerem w historii NFL, który trafił dwa field goale z odległości 59 jardów lub większej w jednym meczu. Został również pierwszym kickerem, który trafił pierwsze 30 field goali w swojej karierze.

BLAKE GRUPE (New Orleans Saints) – 24/31 FG (79.2% → 77.4%); 27/27 XP (100%); najdłuższy field goal: 55 yds

Tekst: Igor Białecki

***

Przypominamy, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/ 

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej