Różnica między PFL a ELF jest ogromna!
Kiedy w 2021 roku, do futbolowej społeczności w Europie dotarła wiadomość o powstaniu nowej ligi – European League of Football, której mecze będą rozgrywane na zasadach NFL, a nie tak jak to się poprzednio odbywało w Europie – na zasadach IFAF, czyli de facto na zasadach futbolu akademickiego, wielu fanów potraktowało to jako ciekawostkę i bardziej urozmaicenie, niż jakąś większą zmianę. Jednak z każdym kolejnym meczem, pytań o specyficzne i „inne niż zwykle” decyzje sędziowskie, ruchy rosterowe czy decyzje trenerskie podczas spotkań, pojawiało się coraz więcej. W dzisiejszym artykule postaram się przybliżyć główne różnice w zasadach rozgrywek europejskich i tych, które znamy z naszego polskiego podwórka.
Tekst przygotował Przemysław Lewszyk
Korekta: Roxana Waszak
***
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
Zacznijmy od rozmiaru boiska i odległości na nim. Główne wymiary boiska, czyli jego długość i szerokość, nie różnią się zarówno w przypadku ELF i PFL wynoszą 120×53,5 jardów. Różnice pojawiają się natomiast w położeniu i rozstawieniu hashmarków, czyli linii przerywanych oznaczających nam yardy, oraz tzw. numerów – czyli oznaczeń występujących i oznaczających nam każde kolejne 10 yardów – od 10 do 50, licząc od początku pola punktowego.
W przypadku ELF odległość pomiędzy hashmarkami wynosi 18’-6’’- czyli około 5,64m oraz mają się znajdować w odległości 70’-9’’ (21,3m) od linii bocznej boiska. W PFL natomiast znajdują się one 60’ (18,2m) od linii bocznej. No dobrze, ale co to zmienia z perspektywy taktyki czy gameplanu? Bardzo dużo, hashmarki mówią nam gdzie po akcji zostanie umieszczona piłka – jeżeli akcja skończyła się pomiędzy nimi, piłka zostanie umieszczona na środku, jeśli po prawej lub lewej stronie – odpowiednio na prawym lub lewym hashmarku. W przypadku PFL, w którym odległości pomiędzy hashami są większe, ofensywa rozpoczynająca np. na lewym hashmarku ma więcej miejsca do gry po prawej stronie niż ofensywa ELF rozpoczynająca akcje w tym samym miejscu. Oznacza to więcej miejsca na biegi czy ścieżki dla skrzydłowych, oraz wymusza mocniejsze rzuty na tą stronę niż w przypadku zdecydowanie węższej strony boiska- rozgrywający będzie musiał użyć więcej siły żeby np. rzucić daleką piłkę do odbierającego, biegnącego przy linii bocznej boiska, bo będzie go dzieliła od niego większa odległość. Od strony defensywnej, obrona w tym przypadku jest trudniejsza, obrońcy zazwyczaj muszą się lekko przesuwać do szerszej strony ponieważ jest tam więcej „boiska” do krycia, dodatkowo ukrywanie presji – tzn. ukrywanie zagrywki mającej wywierać presję na QB, docelowo go powalić, jest zdecydowanie trudniejsze ze strony szerszej, bo zawodnika defensywnego dzieli od QB większa odległość, wiec jeśli presja ma zadziałać, zawodnik musi lekko podejść żeby zmniejszyć tą odległość i efektywnie wykończyć akcje.
Następną zmianą, moim zdaniem najważniejszą, a jednocześnie najmniej widoczną dla oka fana, jest długość kwart i brak „mercy rule”. W polskiej lidze długość kwarty wynosi 12 minut, w EFL jest to 15 minut. O ile na pierwszy rzut oka nie jest to znacząca różnica, to w rachunku meczowym w lidze europejskiej, zawodnicy mają 12 minut więcej gry, czyli wg. zasad panujących w polskiej lidze, ich mecz trwałby już nie 4, a 5 kwart. Dodatkowa kwarta zderzeń, sprintów, bloków, która doprowadza organizmy zawodnika do poziomu zmęczenia, którego nie znał z polskich boisk. Nie będąc gołosłownym, pozwoliłem poprosić o opinie zawodników mających doświadczenie w obu ligach- Kamila Rutę i Mateusza Samczuka:
Kamil Ruta: Różnica jest taka, że dopiero teraz, w meczach gdzie kwarty trwają 15 minut, czuję pełne wykończenie organizmu. Jak graliśmy 12 minut, gdzie często nasza defensywa robiła swoje i szybko schodziła z boiska, to czułem że czasem po treningach jestem bardziej zmęczony. Teraz, przy wyrównanym meczu i 4 kwarty x15, dosłownie czasem już czujesz jak żołądek podchodzi do gardła. Ciężko to porównać z czasami grania w Polsce, bo powiedzieć, że tempo, fizyczność czy dynamika gry jest inna, to jakby nie powiedzieć nic. Nie mniej, nawet w „łatwiejszych” spotkaniach, nie sposób nie odczuć, że teraz się gra „5x12min” przeliczając na zasady NCAA. Brak mercy rule i możliwości zakończenia meczu w półtorej godziny, tylko w mojej opinii pozytywnie wpływają na zadowolenie z gry w takim meczu. Regeneracja po nim, to już kompletnie inna sprawa, ale w końcu po to się trenuje, żeby w końcówce meczu czy sezonu, faktycznie pokazać wyższość, dzięki przygotowaniu i ciężkiej pracy przed sezonem.
Mateusz Samczuk: Różnica między PFL, a ELF jest ogromna. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że składa się na to kilka czynników.
Po pierwsze, długość kwart, gramy dłużej, więc wysiłek jest większy. Tu nie ma większej filozofii.
Po drugie, poziom zawodników. Gracz w ELF jest większy, silniejszy i szybszy, niż niż nasi lokali gracze (z całym szacunkiem do polskich zawodników). Świetnie było to widać na meczu z Wiedniem, gdzie DL mógł się rotować, bez wyraźnych spadków jakości w grze. W ELF, każdy starter jest groźnym przeciwnikiem.
Po trzecie, sam sezon wypada w najgorętszym okresie w roku, co również wpływa na wytrzymałość. Ostatni mecz z Czechami to był koszmar. Poranne opady i popołudniowe słońce, sprawiły, że na boisku czułem się jak w saunie. I było jedno z trudniejszych spotkań w mojej karierze.
Grając w ELF musisz mieć dobre zaplecze, i tu ze swojej strony chciałbym podziękować sztabowi PW za profesjonalne podejście do zawodników. Szczególnie chciałbym wyróżnić trenera Łukasza i wszystkich fizjo, którzy pomagają nam utrzymać się w jednym kawałku.
Kolejną rzucającą się w oczy różnicą są kickoffy. W PFL jesteśmy przyzwyczajeni do kickoffów widzianych w lidze akademickiej – piłka zostaje ustawiona na 35y drużyny kopiącej, 10 zawodników jest ustawionych 5y za piłka oraz nabiegający kicker za nimi. Drużyna odbierająca jest ustawiona minimum 10y od piłki, w formacji „rozszerzonej” na całe boisko. Piłka zostaje wykopana i po pokonaniu 10y jest piłką żywą – to znaczy ze zarówno drużyna kopiąca jak i odbierająca ma prawo ją odzyskać. W ELF, w celu ochrony zdrowia zawodników, zaimplementowano kickoffy rozgrywane w lidze XFL. Drużyna kopiąca ustawia się w linii na 35y drużyny odbierającej, drużyna odbierająca w linii na swoim 30y. Kicker ustawia się na 30y drużyny kopiącej, a odbierający piłkę, pomiędzy początkiem pola punktowego a 20 jardem. Piłka zostaje wykopana i w momencie, w którym sędzia da sygnał ręką (oznaczający ze odbierający złapał piłkę lub piłka nie została opanowana przez 3 sekundy przez odbierającego) drużyna kopiąca może rozpocząć akcje. W przypadku kiedy drużyna chce wykonać onside kick – tzn. kopniecie mające na celu odzyskanie piłki, musi to zgłosić sędziemu przed rozpoczęciem akcji. Takie rozwiązanie wymusiło wiele zmian taktycznych u koordynatorów formacji specjalnych, właściwie dwie formacje – czyli kickoff i kickoff return całkowicie się zmieniły. Z perspektywy widza i byłego zawodnika uważam, że kickoff grany na zasadach ELF wybacza o wiele mniej błędów po obu stronach. Sama decyzja o zmianie zasad wykopu piłki, spotkała się z licznymi sprzeciwami ze strony fanów, ale jeżeli nawet NFL poważnie myśli o zaimplementowaniu tych zasad u siebie, to widocznie to rozwiązanie, nawet jeśli mniej „przyjemne” dla oka, sprawdza się i poprawia bezpieczeństwo zawodników.
Report: NFL is considering adopting the XFL’s kickoff style as a possible replacement for the kickoff format, according to Mike Floriopic.twitter.com/kMUbLXykJx
— Dov Kleiman (@NFL_DovKleiman) August 2, 2023
Nie jest tajemnicą, że NFL wg. powiedzenia „defensywa wygrywa mistrzostwa, ale to ofensywa sprzedaje bilety”, poprzez zmianę zasad w ostatnich latach, mocno wspomaga ofensywę. Zmiany te aplikują się bezpośrednio na ligę europejską. W polskiej lidze, do dzisiaj istnieje wśród zawodników, a nawet czasem trenerów, mityczna zasada „5y”, czyli do pięciu yardów od linii wznowienia akcji obrońca może być „w kontakcie” (oczywiście nie może trzymać) z zawodnikiem uprawnionym do złapania piłki. Dlaczego jest to mit? Ponieważ jest to zasada z ligi NFL, a nie z NCAA. W polskiej lidze zawodnik obrony może „być w kontakcie” z zawodnikiem uprawnionym do łapania piłki do momentu aż piłka nie zostanie wyrzucona, w NFL, a co za tym idzie w ELF, zawodnik obrony nie może w jakikolwiek sposób nawiązywać tego kontaktu po odległości 5y. Spora różnice jest również w faulu Defensive Pass Interference. W przypadku zasad polskiej ligi, kara za DPI jest 15y z miejsca rozpoczęcia akcji, wg zasad ELF natomiast jest to tzw. „spot faul”, tzn. piłka zostaje umieszczona w miejscu faulu razem z automatyczna pierwszą próbą. Jak to zmienia grę zawodników? W przypadku zasad panujących w polskiej lidze, kara jest mniej dotkliwa, można powiedzieć, że kiedy kryjący zawodnik czuje, że popsuł krycie na dużej odległości to nawet „opłacalnie” będzie zrobić DPI, bo jego drużyna straci nie 50 tylko 15y. W przypadku ligi europejskiej – tam gdzie był faul, tam zostaje umieszczona piłka. Z mniej istotnych, ale nie mniej ciekawych smaczków, wg. zasad ligi Europejskiej numery 50-79 oraz 90-99 nie są uprawnione do łapania piłki, jednak jeśli przed akcja zawodnik poinformuje sędziego, że chce zostać zgłoszony jako uprawniony do łapania piłki, wtedy na tą konkretną akcją może on to robić. W lidze akademickiej i też w Polsce, nie ma takiej możliwości. Jeżeli jesteśmy już przy łapaniu piłki, to warto wspomnieć że w momencie łapania piłki zawodnik ligi europejskiej musi mieć obie stopy wewnątrz boiska, żeby podanie było kompletne, w przypadku zasad polskiej ligi wystarczy jedna stopa żeby takie podanie zaliczyć.
Kolejną zasadą która na początku może zaskakiwać fanów przyzwyczajonych do polskich boisk, jest zasada “down by contact”. Na naszym rodzimym podwórku, w przypadku w którym zawodnik będący w posiadaniu piłki potknie się i dotknie kolanem ziemi, lub całkowicie się wywróci ale bez udziału i “pomocy” przeciwnika, to akcja jest przerywana i piłka jest umieszczana w miejscu gdzie zawodnik dotknął ziemi (z tego miejsca chciałem pozdrowić returnera z finału Panthers-Lowlanders w 2019 roku). Natomiast w przypadku ligi europejskiej zawodnik, który bez udziału przeciwnika, wywrócił się z piłką, może wstać i dalej kontynuować akcje, co często kończy się efektownymi akcjami.
Ostatnią poważną różnicą są podwyższenia po przyłożeniu. W lidze europejskiej kopniecie na bramkę po przyłożeniu odbywa się z 15y, według zasad IFAF jest to natomiast 3y. Podczas podwyższeń za dwa punkty ELF zaczyna z 2y, IFAF z 3y.
W tym artykule chciałem przybliżyć tylko najważniejsze różnice, wiele mniej istotnych zmian – takich jak np. system odmierzania kar i ich łączenia pominąłem, ale tych bardziej zatwardziałych fanów zapraszam do zapoznania się z rulebookiem obu organizacji.
Autor: Przemysław Lewszyk
Korekta: Roxana Waszak
***
Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
***
Zachęcamy też do naszego podcastu, z zapowiedzią konferencji NFC.