Zapraszamy na podsumowanie week 2 w ELF
Drugi tydzień rozgrywek European League of Football za nami, a to oznacza, że wszystkie ekipy zagrały przynajmniej jeden mecz. Ta kolejka obfitowała w dużo emocjonujących i wysoko punktowanych meczów, jednak niemal wszędzie obyło się bez niespodzianek (a szkoda). Zapraszamy na podsumowanie week 2 ELF.
W naszych mediach podcastowych jest też podcast – wywiad, z prezesem Panthers Wrocław Michałem Latosiem. Zapraszamy do nadrobienia.
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
lub klikając przycisk ->
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
Panthers Wrocław 34 – 44 Stuttgart Surge
Mimo niemalże jesiennej aury we Wrocławiu, frekwencja na Stadionie Olimpijskim dopisała i kibicom Panthers udało zrobić się naprawdę gorącą atmosferę. Jednak nawet mimo tak dobrego wsparcia trybun, Panthers nie udało się pokonać wicemistrzów Europy, a porażka ta boli tym bardziej, że zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Ale od początku. Jeśli miałbym opisać to spotkanie w dwóch słowach byłyby to: “flagi” i “straty”. Mecz zaczął się dla Panthers doskonale – Surge byli zmuszeni oddać piłkę w pierwszym drive i świetnym returnem po puncie popisał się Devan Burell. Panthers jako pierwsi wpisali się na tablicę wyników zdobywając przyłożenie. Następnie defensywa wrocławian wymusiła fumble i odzyskali piłkę, co udało zamienić się jedynie na field goal. Surge w pierwszej połowie popełniali masę błędów i nie potrafili “wejść” w mecz, przy okazji łapiąc co rusz flagi po obu stronach piłki. Panthers byli w gazie i do końca pierwszej połowy prowadzili 20-14. Jednak zanim nastąpiła przerwa goście nabrali rozpędu – odkryli słabość defensywy Panthers, którą okazały się screen passy, którymi przez cały mecz maltretowali wrocławian. Na domiar złego QB Steven Duncan rzucił pod koniec drugiej kwarty przechwyt, co pozbawiło Panthers na podwyższenie prowadzenia. Trzecia kwarta to krytyczny moment dla drużyny Dave’a Christensena, Surge dominowali i wyszli na prowadzenie 30-20, podczas gdy Panthers zaczęli łapać flagi w defensywie i nie potrafili przejść bardzo dobrej obrony ze Stuttgartu. Dopiero na początku czwartej kwarty udało wrócić się na tablicę wyników i zmniejszyć prowadzenie Surge do 3 punktów. Defensywa Panthers stanęła na wysokości zadania zatrzymując Niemców przed polem punktowym, a kicker Surge nie trafił strzału na bramkę i wydawało się, że wrocławianie znów mają wszystkie karty w ręku aby rozstrzygnąć o wyniku spotkania. Jednak radość nie trwała długo, bo już w pierwszym podaniu Duncan rzucił drugi tamtego wieczoru przechwyt. Surge wykorzystali ten prezent od rozgrywającego Panthers i ich prowadzenie zwiększyło się do stanu 37-27. Panthers jednak dalej walczyli, a Duncan zrehabilitował się ponad 40-sto jardowym podaniem, które na przyłożenie zamienił Przemysław Banat. Na 3 minuty przed końcem wrocławianie znów mieli wszystko w swoich rękach, ale wówczas piłkę wypuścił Daniel Bender, co praktycznie przekreśliło szanse na wygranie tego spotkania. Zabrakło trochę szczęścia, ale nie można nie zauważyć, że pewnych błędów indywidualnych można było uniknąć. Niemniej walka trwała do końca, a Panthers pokazali, że są w stanie nawiązać równy pojedynek z teoretycznie silniejszym przeciwnikiem.
Madrid Bravos 42 – 12 Barcelona Dragons
Pierwszy mecz nowej franczyzy w ELF i od razu wysokie zwycięstwo i to nad lokalnymi rywalami. Lepszego wejścia do ELF Bravos nie mogli chyba sobie wymarzyć. Mimo, że to ich pierwszy rok istnienia, nie oznacza to, że skład złożony jest z żółtodziobów niemających doświadczenia na takim poziomie. Wręcz przeciwnie – jako QB w Madrycie gra Chris Helbig, były zawodnik Vienna Vikings. W składzie Bravos znajdziemy również czołowego defensora ELF – Luke’a Glennę, który rok temu otrzymał nagrodę dla defnsywnego gracza roku jako zawodnik… Dragons. Poza nimi jest jeszcze duet skrzydłowych – Willie Patterson (Rhein Fire) oraz Jean Claude Madin (Hamburg Sea Devils). Pierwsze przyłożenie dla drużyny z Madrytu zdobył RB D’Wayne Obi, a Bravos kontrolowali praktycznie całe spotkanie nie dając Dragons nawet zbliżyć się do siebie wynikiem. Levi Lewis, który zaliczył tydzień wcześniej bardzo dobry występ z Mercenaries, tak w starciu z defensywą Bravos był cieniem samego siebie. Jednak w drużynie z Barcelony ewidentnie nic tego dnia nie stykało, bo ofensywa była bezradna, a defensywa niczym dzieci we mgle, czego dobrym dowodem są statystyki QB Bravos Chrisa Helbiga – 343 jardy i 4 TD. Pewne i zasłużone zwycięstwo Bravos na start ich przygody z ELF.
Vienna Vikings 27 – 6 Raiders Tirol
Piąta odsłona “bitwy o Austrię” w ELF i piąta wygrana Wikingów. Na stadionie w Wiedniu zgromadziło się ponad 10 tysięcy kibiców, co z pewnością imponuje, ale w tej kolejce nie brakowało spotkań z większą frekwencją. Obie drużyny były uniesione po wysokich wygranych sprzed tygodnia. Raiders po ostatniej demolce urządzonej Milano Seamen przyjeżdżali do Wiednia jako nie jako faworyci, ale z dużą chęcią na sprawienie niespodzianki. Na początku goście przeważali, w pierwszej kwarcie wychodząc na prowadzenie 6-0. Niestety dla Raiders okazały się to ich jedyne zdobyte tamtego popołudnia punkty, bo później do gry wróciła silna defensywa Vikings, która co rusz zatrzymywała – grającego dobre spotkanie mimo wszystko – QB D’Angelo Fulforda. Ogarnęła się również ofensywa, o czym dało znać duo QB Ben Holmes – WR Jordan Bouha i jeszcze przed przerwą Vikings wyszli na prowadzenie 12-6. Raiders nie pomógł nawet świetny return Devina Taylora, który dał im świetną pozycję w red zone. Reszta meczu przebiegała pod znakiem błędów Raiders, kiedy to najpierw ich kopnięcie z pola zostało zablokowane, następnie returner wypuścił piłkę na własnej połowie, a na koniec rezerwowy rozgrywający Vikings ośmieszył obronę Raiders 35-cio jardowym biegiem. Na wyróżnienie zasługuje również TE Vikings – Florian Bierbaumer (prawdopodobnie najlepszy na swojej pozycji w ELF), który złapał dwie piłki na przyłożenie. Natomiast we wtorek doszło do niespodziewanego ruchu ze strony Raiders, którzy zwolnili swojego QB1 – D’Angelo Fulforda, co jest bardzo dziwne biorąc pod uwagę dobrą grę zawodnika w obu meczach.
The RAIDERS Tirol and their QB D'Angelo Fulford part ways. pic.twitter.com/GUox17mVMp
— European League of Football (@ELF_Official) June 4, 2024
Milano Seamen 7 – 47 Munich Ravens
Obie ekipy przegrały swój pierwszy mecz w sezonie i dla obu były to ofensywne rozczarowania. Seamen w spotkaniu z Raiders zdobyli okrągłe 0 punktów, podczas gdy Ravens, którzy mieli w końcu odpalić ofensywnie, zatrzymała się na 5 punktach w starciu ze Stuttgart Surge. Ravens się otrząsnęli, a Seamen jedną nogą (a może nawet i obiema) jeszcze zostali w off seasonie. Jednak pierwsza kwarta nie zapowiadała tak jednostronnego spotkania, obie drużyny zdobyły swoje pierwsze przyłożenia w sezonie 2024 i zaciekle walczyły. Jednak później zaczął się koncert w wykonaniu QB Chada Jeffriesa i Ravens objęli prowadzenie do przerwy 24-7. Seamen mimo dobrej postawy w defensywie, nie byli w stanie zatrzymać Amerykanina, a Włochom niespecjalnie pomagała formacja atakująca, która co rusz oddawała piłkę Monachijczykom. Kwintesencją tego spotkania w wykonaniu Seamen niech będzie sytuacja, kiedy returner dotknął piłki, ale jej nie złapał, po czym podniósł ją, zaczął z nią biec… żeby wypuścić ją na własnym piątym jardzie. Tak jak tydzień wcześniej Chad Jeffries zaprezentował bardzo niewiele, żeby nie powiedzieć – nic, tak w ten weekend rzucił na 181 jardów i 4 TD oraz sam zdobył 2 TD biegowe. Drugi tydzień z rzędu Seamen zostali rozgromieni na własnym stadionie i taki stan rzeczy nie mógł obyć bez konsekwencji. Pierwszym zwolnionym trenerem w tym sezonie został koordynator ofensywy Włochów Malik Hoskins, a jego miejsce w sztabie zajął Tony Addona, który w przeszłości był head coachem Milano Seamen.
🇮🇹 Tony Addona è il nuovo Offensive Coordinator. Bentornato a bordo Coach! ⚓️ 🏈
🇺🇸 Tony Addona is the new Offensive Coordinator. Welcome back Coach! ⚓️ 🏈#MilanoSeamen #anchorgang #ELF pic.twitter.com/qsB7dOIJ7p
— Milano Seamen (@Seamen_milano) June 3, 2024
Cologne Centurions 35 – 10 Fehervar Enthroners
Osobiście spodziewałem się, że Węgrzy nawiążą chociaż w jakimś stopniu równą walkę z Centurions, którzy przecież zasługują na miano co najwyżej ligowego średniaka, a tymczasem tuż po rozpoczęciu meczu było widać, kto będzie dyktował tempo spotkania. Tuż po pierwszym kick offie świetnym powrotem z piłką popisała się gwiazda drużyny z Kolonii – Connor Wedington, który został zatrzymany dopiero na 15 jardzie połowy przeciwnika. Cologne wykorzystali pozycję na boisku i zdobyli przyłożenie. Enthroners mieli szansę na wyrównanie, ale doszło do nieporozumienia między QB Johnem Mangelem, a biegaczem, który nie złapał piłki, co skończyło się stratą na rzecz Centurions. Do czwartej kwarty drużyna z Szekesfehervaru nie potrafiła zdobyć punktów i Centurions w pewnym momencie wyszli na prowadzenie 25-0, aż w końcu Enthroners drugi raz w tym spotkaniu zablokowali kopnięcie na podwyższenie, ale tym razem odzyskali piłkę i obrońca Węgrów wbiegł z nią w pole punktowe Centurions, zdobywając 2 oczka. Następnie John Mangel znalazł w end zone Nathaniela Robitaille, by potem podwyższyć za 2 punkty. Jednak z nadrabianiem punktów było już za późno, a Centurions zdołali jeszcze zwiększyć prowadzenie.
Hamburg Sea Devils 14 – 41 Paris Musketeers
Na stadionie Werderu Brema zapowiadało się jedno z ciekawszych spotkań drugiej kolejki, gdzie miały zmierzyć się dwie teoretycznie silne ekipy z aspiracjami do gry w play offach. Przełożyło się to na frekwencję, bo na trybunach zasiadło prawie 14 tysięcy widzów. Wyszło jednak na to, że z tych dwóch silnych ekip, tylko jedna wyszła na boisko – Musketeers rozgromili gospodarzy i przez całe spotkanie pokazywali kto tu rządzi. Sea Devils zdobyli swoje pierwsze przyłożenie dopiero w końcówce drugiej kwarty, kiedy Paryżanie prowadzili już 20-0. Prawdziwy koncert zagrał duet Musketeers QB Zach Edwards (który jest jednym z kandydatów do zgarnięcia tegorocznego MVP) – WR Austin Mitchell. Edwards rzucił na 269 jardów (76.9% skuteczności podań) i 4 przyłożenia, a wszystkie złapał właśnie Mitchell, który łącznie złapał piłki na odległość 152 jardów i zasłużył sobie na tytuł MVP tygodnia drugiego. To jak ten skrzydłowy urywa się obrońcom, jak trudne podania łapie oraz to jak porusza się po złapaniu piłki, może według mnie zaważyć na tym, że Mitchell za długo na Starym Kontynencie nie zabawi i wróci grać za Ocean.
4 TDs in his first ever game for the @parismusketeers 🤯 Austin Mitchell is your Citizen MVP of Week 2 ⭐️ pic.twitter.com/aWAfgHiCCP
— European League of Football (@ELF_Official) June 3, 2024
Sam Edwards dołożył do tego 67 jardów i 2 przyłożenia zdobyte dołem. Defensywa paryżan również nie próżnowała nie dając dużego pola do popisu rozgrywającemu Sea Devils – Javarianowi Smithowi oraz skutecznie ograniczając Jarvisa McLama. W tej chwili wiele osób zajmujących się ELF zadaje sobie jedno pytanie – czy to Musketeers są tacy silni, czy Sea Devils słabsi niż się zapowiadało? A może jedno i drugie?
Berlin Thunder 48 – 17 Prague Lions
Po porażce z Panther we Wrocławiu, Thunder zagrali pierwszy mecz przed własną publicznością w tym sezonie ze znacznie niżej notowanymi Prague Lions, którzy nie przypominali siebie sprzed tygodnia, kiedy to zacięcie rywalizowali z Hamburgiem. Thunder mieli całe spotkanie pod kontrolą nie dając Lions większego pola do popisu. Dość powiedzieć, że Prażanie pierwsze punkty zdobyli dopiero w trzeciej kwarcie, kiedy Berlin był już w zasadzie pewny wygranej. Wyróżnić należy przede wszystkim defensywę Berlińczyków ze świetnym Kylem Kitchensem na czele, który co snap praktycznie wywierał presję na rozgrywającym Lions. Thunder zbiera pierwsze w sezonie zwycięstwo, podczas gdy Czesi na swoją “jedynkę” z przodu będą musieli poczekać do mecze z Enthroners, bo kalendarz nie układa się dla nich zbyt przychylnie.
Frankfurt Galaxy 20 – 31 Rhein Fire
Na koniec prawdziwy hit drugiego tygodnia. Fire, dla których celem jest obrona mistrzowskiego tytułu, kontra wzmocnieni Galaxy, którzy dzięki dwóch nowym wzmocnieniom w ofensywie mają nabrać nowego kolorytu. Początek spotkania nie zawiódł – Fire w pierwszej kwarcie wyszli na prowadzenie 14-3, po pięknym biegu Glena Toongi oraz po chyba najłatwiejszym podaniu w karierze Jardiana Clarka do Kelvina McKnighta. Galaxy nie pozostawali dłużni i świetnym trick playem zdobyli ponad 30 jardów. Aż w końcu pierwsze przyłożenie w barwach Galaxy zdobył nowy gwiazdor zespołu – QB Luke Zahradka. Następnie Galaxy mieli świetną sytuację, aby zatrzymać Fire, po tym jak ich punter nie złapał piłki po snapie, ale ten spokojnie ją podniósł, pobiegł i zdobył pierwszą próbę zostając nieoczekiwanym bohaterem pierwszej połowy. Dzięki temu Glen Toonga mógł zapisać na swoje konto drugie w tym spotkaniu przyłożenie. Galaxy jednak przed końcem drugiej kwarty odpowiedzieli zdobywając punkty, a zrobili to w bardzo ekwilibrystyczny sposób. Mianowicie, zagrali słynne “Philly Special” i w ten sposób WR Markell Castle zdobył swoje pierwsze przyłożenie… podaniowe, a Luke Zahradka przyłożenie po złapaniu piłki. Do przerwy wynik na tablicy wynosił 21-17 dla Fire i wszystko wskazywało na jeszcze więcej emocji w drugiej połowie. Galaxy naprawdę może żałować, że nie wyciągnęło więcej z tego meczu, bo mieli dwie znakomite sytuacje, które mogli zamienić na przyłożenie, w tym po przechwyconym podaniu Clarka. Frankurtyczy grali pomysłowo, wykorzystywali dużo trick playów, ale również nie wystrzegali się błędów. Sam Zahradka rzucił przechwyt w kluczowym momencie spotkania. Fire zdobyli w drugiej połowie tylko 10 punktów, co może boleć Galaxy, bo mistrzowie byli jak najbardziej do pokonania. Drużyna z Dusseldorfu natomiast kontynuuje swoją zwycięską passę 16 wygrany meczów pod rząd, zrównując tym samym rekord Vienna Vikings. Jeśli wygrają następny mecz z Bravos, będą samodzielnymi posiadaczami nowego rekordu. Co ciekawe, ostatni mecz Fire przegrali we wrześniu 2022 roku. Ostatnią drużyną, która ich pokonała byli nieistniejący już dzisiaj Leipzig Kings.
Sytuacja w tabeli w poszczególnych konferencjach po drugiej kolejce, wygląda następująco:
The standings are taking shape after Week 2 👀 pic.twitter.com/RPfJfO1rPZ
— European League of Football (@ELF_Official) June 2, 2024
Terminarz week 3:
8 czerwca:
Rhein Fire – Madrid Bravos (godz. 14:30)
Barcelona Dragons – Raiders Tirol (godz. 18:00)
Helvetic Mercenaries – Milano Seamen (godz. 19:00)
9 czerwca:
Paris Musketeers – Frankfurt Galaxy (godz. 13:00)
Kolejny pojedynek z udziałem Paryżan, który zapowiada się niezwykle emocjonująco. Czy Muszkieterzy udowodnią, że pogrom na Sea Devils to nie przypadek? A może Galaxy pokażą, że stać ich na więcej niż to co pokazali w spotkaniu z Fire? W dodatku będzie to pojedynek dwóch rozgrywających, którzy wymieniani są w europejskim top 5. Zach Edwards i Austin Mitchell? A może Luke Zahradka i Markell Castle? Jedno jest pewne – w Paryżu szykuje się prawdziwa bitwa, która już teraz może ważyć o tym kto będzie grał w play offach z Konferencji Zachodniej, a kto nie.
Berlin Thunder – Fehervar Enthroners (godz. 13:00)
Panthers Wrocław – Vienna Vikings (godz. 13:00)
Panthers serię trzech meczów domowych z rzędu zamykają spotkaniem z Vikings, którzy po spotkaniach mają bilans 2-0. Panthery natomiast po rywalizacjach z Berlin Thunder i Stuttgart Surge są 1-1. Dla wrocławian taki bilans nie jest powodem do wstydu, szczególnie patrząc na ogólną grę zespołu. Oba zespoły prezentują wyrównany poziom i bez wątpienia są to dwa najlepsze zespoły Konferencji Wschodniej, co oznacza, że spotkanie we Wrocławiu będzie dla obu ekip swoistą weryfikacją tego, jakie oczekiwania na ten sezon powinni mieć ich kibice. Ktokolwiek wygra w niedzielę na Olimpijskim, bardzo ułatwi sobie awans z pierwszego miejsca w konferencji. W poprzednim sezonie Panthers dwukrotnie przegrali z Vikings, jednak oba spotkania kończyły się różnicą jednego posiadania. Czy tym razem wrocławianom uda odwrócić się losy rywalizacji?
Munich Ravens – Prague Lions (godz. 16:25)
Tekst: Igor Białecki
***
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na Facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
Categories