Skip to content

Celebryckie Super Bowl – fani Rams oraz Bengals pośród znanych i lubianych

Super Bowl, jak co roku przyciągnie uwagę milionów przed telewizorami na całym świecie. W tym roku najważniejszy mecz w sezonie odbędzie się w słonecznej Kaliforni, w mieście Aniołów. Jest to wręcz wymarzona okazja dla wszelkiego rodzaju bywalców i celebrytów, by pokazać się i przypomnieć o sobie szerszej publiczności. Zresztą horrendalne ceny biletów na to widowisko też zdradzają, że dużym targetem dla organizatorów są majętni i dobrze sytuowani widzowie. Jednak, pośród całej rzeszy mniej zaangażowanych w sam sport, a bardziej nastawionych na “bycie” w centrum uwagi, Super Bowl LVI przyciągnie również parę znanych nazwisk, które od lat są zadeklarowanymi fanami Los Angeles Rams oraz Cincinnati Bengals. W tekście przedstawimy kilkoro z nich. Zapraszamy!

Magic Johnson (Rams) – legendarny koszykarz grający w przeszłości w barwach Los Angeles Lakers, jest znany ze swojego olbrzymiego przywiązania do miasta oraz zespołów sportowych, które w nim stacjonują. Poza Lakers, odwiedza również regularnie stadiony Rams oraz Dodgers. Podczas minionego sezonu miał nawet okazję spotkać się na jednym z meczów baseballowych z cieszącym się z uroków sportowej emerytury Drew Breesem oraz jego synami:

Miłość do wszystkich zespołów pochodzących z LA nie jest u niego na pokaz. Johnson był jedną z pierwszych osób, które od razu wykupiły karnet na wszystkie mecze Rams, kiedy tylko ci powrócili do Miasta Aniołów (z St. Louis w 2016 roku). Miłość trwa nieprzerwanie przez ostatnie 6 lat, a kiedy tylko Magic dowiedział się (oczywiście z trybun SoFi Stadium) że jego klub zagra w tegorocznym finale, momentalnie wykupił lożę na ten mecz i pogratulował Stanowi Kroenkemu i drużynie, zapewniając o swoim pełnym oddaniu i zamiarze żarliwego kibicowania podczas meczu finałowego:

George Clooney (Bengals) – tak jest! Wielki George Clooney jest fanem zespołu Bengals i wiemy to bezpośrednio od niego samego. Przyznał się do tego osobiście. W dodatku w najbardziej prestiżowych okolicznościach jakie można sobie wyobrazić – na czerwonym dywanie podczas rozdania Oscarów w 2012 roku. Jako reporter dla NFL Network Rich Eisen Podcast podczas ceremonii rozdania nagród akademii obecny był wówczas S Baltimore Ravens Ed Reed. Kiedy Clooney pojawił się na czerwonym dywanie, zauważył zawodnika, podszedł do niego i krzyknął: „Hej, Reed boleśnie mnie zraniłeś! Jestem fanem Bengals”. Reed miał mu odpowiedzieć, że Bengals zranili się sami, ale bardzo docenił oddanie aktora zespołowi z Cincinnati. A oddanie to wynika prawdopodobnie z konotacji rodzinnych. Clooney’owie pochodzą bowiem z Lexington, a ojciec George’a był prominentnym pracownikiem stacji telewizyjnej w Cincinnati właśnie.

Danny Trejo (Rams) – charakterystyczny meksykanin to kolejny po Magicu Johnsonie fanatyk wszystkich sportowych drużyn z LA. Równie fanatycznie wspiera Rams co i baseballistów z Dodgers. Niedawno zamieścił nawet na swoich social mediach filmik zachęcający do gorącego dopingowania Rams podczas walki o Super Bowl:

Jego sieć Trejo’s Coffee & Donuts w Hollywood sprzedaje również specjalne donuty inspirowane kolorystyką zespołu:

Danny w wywiadach chętnie wraca pamięcią do czasów swojego dzieciństwa i opowiada jak zawsze starał się zakraść w dzień meczowy na stary stadion Rams – Colloseum, by móc obejrzeć mecz ukochanej drużyny. Teraz ma to szczęście, że bilet na jeden z najważniejszych meczów w historii klubu może sobie kupić korzystając ze swojego statusu gwiazdy, w dodatku mecz odbędzie się w rodzinnym mieście.

Woody Harrelson (Bengals) – niesamowicie popularny Hollywoodzki aktor będzie wspierał przyjezdnych z Ohio. A jest im winien mocne wsparcie, ponieważ – jak sam twierdzi – to on jest odpowiedzialny za sprowadzenie na Bengals klątwy, przez którą nie wygrali oni meczu w fazie play off przez ponad 30 lat:

Na szczęście starania NFL Network najwyraźniej podziałały i Woody będzie mógł z pełnym zaangażowaniem oglądać finał, a być może nawet pierwszy w historii triumf swojego ukochanego zespołu w NFL.

Flea (Rams) – gitarzysta zespołu Red Hot Chilli Peppers, wraz ze swoimi kolegami zagrał na inauguracyjnym meczu Rams na obiekcie Colosseum po ich powrocie do Miasta Aniołów. A dla każdego widza, który miałby jakiekolwiek wątpliwości co do jego intencji związanych z tym koncertem (jakoby była to dla niego zwyczajna fucha) dwa lata później wygłosił dość jasne oświadczenie w kwestii swojego oddanie barwom Rams:

Co więcej, śledzi bacznie poczynania swojego zespołu i przed tegorocznym finałem konferencji NFC również nie omieszkał pokazać swojego wsparcia w mediach społecznościowych:

Carmen Electra (Bengals) – aktorka urodziła się i wychowała w Sharonville w Ohio, a także uczęszczała do Princeton High School, dlatego jej sympatia do zespołu Tygrysów jest w pełni zrozumiała. Trzeba jednak przyznać, że wygląda ona na bardzo oddaną i będąca na bieżąco. Po triumfie w finale konferencji AFC nad Kansas City Chiefs, nie omieszkała się pochwalić swoimi wrażeniami z oglądania meczu na swoim Instagramie:

Bryan Cranston (Rams) – sam serialowy Heisenberg będzie wspierał poczynania Los Angeles Rams. Takiego wsparcia można pozazdrościć. Jego historia z zespołem nie była jednak usłana różami. Aktor opowiadał w wywiadzie dla NFL Network, że w przeszłości i dzieciństwie bardzo lubił śledzić poczynania zespołu, jednak kiedy ten został przeniesiony do St. Louis, złamało mu to serce i nie potrafił dalej mu kibicować. Opowiadał, że to jak zostać pokonanym przez inne miasto, a on dorastający w LA nie potrafił tego przełknąć. Szczęśliwie dla niego, jego ulubiony zespół powrócił do jego miasta, a on na nowo odnalazł swoją dawno odrzuconą sympatię i na nowo kibicuje oraz ekscytuje się meczami Rams.

John Legend (Bengals) – kolejnym wychowanym w miłości do miejscowego klubu jest legend(arny) piosenkarz R&B. Urodził się on i wychowywał bowiem w Springfield w stanie Ohio, a sentyment i sympatia do zespołu Bengals są najwyraźniej wciąż tak samo silne jak w latach młodości:

Którzy z nich będą mieli okazję do świętowania, a którzy jedynie do pokazania się na trybunach i robienia dobrej miny do złego rezultatu? Tego dowiemy się już w najbliższych godzinach. Niemniej jednak, po przytoczonych tu historiach i nazwiskach, widać świetnie, że futbolem i meczem Super Bowl żyją w USA wszyscy. Od najmłodszych kibiców, po największe gwiazdy kina, muzyki, czy sportu. Każdy ma swój ukochany zespół i kiedy nadchodzi godzina chwały, kiedy zespół staje w szranki o najwyższe laury, każdy prawdziwy fan musi okazać swoje wsparcie. Fani Rams i Bengals – to jest Wasz wieczór. Bawcie się dobrze, a wszystkim pozostałym pozostaje życzyć po prostu fantastycznego widowiska.

Autor: Paweł Sałata

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: