Skip to content

DeAndre Hopkins. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu

Historia nowego skrzydłowego Arizony Cardinals to mieszanka talentu podarowanego od Boga, ciężkiej pracy i nieszczęśliwych historii rodzinnych. Z tych okoliczności powstał gracz, który w dotychczasowych 7 sezonach w NFL, 5-krotnie przekroczył 1100 zdobytych jardów, złapał 54 podania na touchdown, jednocześnie opuszczając tylko 2 mecze. Do tego stał się drugim najmłodszym zawodnikiem, który przekroczył 600 złapanych podań łącznie. Za tymi liczbami kryje się jednak wyboista droga, którą musiał przejść ten zaledwie 28-letni chłopak. Zapraszamy do lektury!

Kompilacje najlepszych momentów DeAndre Hopkinsa obfitują w sytuacje, gdzie absolutnie niekryty spokojnie łapie długie podanie albo w ekwilibrystyczne akrobacje, które doprowadzają do chwytu w sytuacjach wydawałoby się beznadziejnych. Pokrywa się to ze słowami jego trenera z college’u, Dabo Swinneya: kiedy jest kryty, jest szeroko otwarty; kiedy jest podwajany, wciąż jest otwarty. Wszystko dzięki zwinności i elastyczności, która daje mu przewagę nad obrońcami.

Wypracowania swojej niewiarygodnej kontroli ciała Hopkins upatruje m.in. w… krzywych nogach, które miał w dzieciństwie. Bez względu na to, czy to faktycznie wpłynęło na jego utrzymywanie balansu, szybkość i dość filigranowa budowa pozwalają mu wręcz przemykać pomiędzy defensorami, a także ustawiać się w taki sposób, by palce sięgały tam, gdzie ich ręce nie sięgają. To mu wystarcza.

Wszystko to złożyło się na reakcje, jakie nastąpiły po marcowej wymianie DeAndre do Cardinals, a wypowiadane były w tonie popularnego mema z Donaldem Trumpem:

Tak w istocie odbierano ruch Texans, którym, co ciekawe, nie był zaskoczony sam zainteresowany. Podobno wcześniej wspominał nawet znajomym, że przeczuwa swój transfer do Cardinals – i bum, zapłacono za niego RB Davidem Johnsonem, wyborem w II rundzie draftu 2020 oraz w IV rundzie draftu 2021.

Pożegnalny telefon od trenera Billyego O’Briena go nie zaskoczył, był taki, jak całe ich relacje podczas gry dla Texans – bez emocji. Hopkins uważa, że dostawał za mało uwagi od trenera, który po prostu się nim nie przejmował, nie interesował się swoim zawodnikiem jako człowiekiem, a jeśli już to robił, to tylko na pozór. O’Brien miał też wyrażać swoje wątpliwości co do rzekomego towarzystwa Hopkinsa, w którym ten się obracał, a nawet podobno przywołał w tym kontekście Aarona Hernandeza, skazanego mordercę, tragiczną postać Patriots.

Anonimowe źródła próbowały jednak zszargać reputację Hopkinsa już po wymianie. Nie trenuje dostatecznie dużo, obraca się w złym towarzystwie, w 2019 grał gorzej. Głosy tego typu broniły decyzji klubu, a wrażliwemu Hopkinsowi spędzały sen z powiek. Siłę znalazł jak zawsze w rozmowie z matką. Nie jestem idealny. Popełniam błędy, ale po tym wszystkim co przeszliśmy… – zaczął jej się pewnego razu tłumaczyć. Przerwał w pół zdania, a ona nic nie musiała mówić. Wiedziała to, a on to czuł i cenił sobie ponad wszystko.

Rozstanie Hopkinsa z największym miastem Teksasu być może było dla zawodnika nieuniknione, ale jednocześnie ekstremalnie trudne emocjonalnie. Uwielbia klimat Houston, a Houston uwielbia go z wzajemnością – kulturalnego, skromnego chłopaka, z wielkim sercem, od którego nigdy nie słychać narzekania. O tym uczuciu może świadczyć kilkudziesięciotysięczna petycja wzywająca do odwołania O’Briena za ten ruch kadrowy, którego dopuścił się wiosny i za jego wcześniejszy stosunek do gwiazdy zespołu.

Inną zadrą w sercu jest rozerwanie superduetu Hopkins-Watson. Rozgrywający Texans karierę zaczynał podczas obecności Hopkinsa w klubie, a więc grał z nim przez cały swój dotychczasowy czas w lidze. Panowie rozumieli się bez słów, co często widać było w podaniach, które wykonywali niemal na pamięć, a DeAndre odwracał się do piłki tuż przed odebraniem jej. Obaj uczęszczali zresztą do wspomnianego Clemson, a także obaj wychowywani byli przez samotne matki. Dla dwójki młodych Afroamerykanów takie punkty styczne są niesamowitą więzią, która w pewien sposób tworzy ich nierozerwalnymi kompanami. Miała z pewnością duży wpływ na wzajemne zrozumienie i zgranie. Hopkins zresztą dalej będzie kibicem Watsona, wspomniał zresztą, że Deshaun będzie niesamowity beze mnie.

Wreszcie, pomimo tego, że stadion w Houston ma przeszło 70 tysięcy miejsc, Hopkins żałuje tego jednego, umiejscowionego za jednym z end zone. To tam zawsze siedziała jego matka i to ona była powodem jednej z najbardziej oryginalnych cieszynek po touchdownach, która jednocześnie nosi ciężkie brzemię przeszłości. WR Texans biegł z piłką do swojej mamy, by ta mogła poczuć w rękach sukces syna. Zawsze ma ku temu mniejszą okazję, niż inni, uboższa o jeden zmysł.

Wzrok straciła, gdy DeAndre miał 10 lat. Powód? Nieznana jej kobieta wylała na nią kwas, w przypływie złości i zazdrości o chłopaka, z którym równocześnie się spotykały. Sabrina Greenlee przeszła ogromną ilość operacji, wizja nawet przez moment zdawała się wracać, jednak ostatecznie bezpowrotnie ją utraciła. Ich beznadziejna sytuacja stała się jeszcze gorsza, a ona sama musiała się nauczyć kompletnie nowej rzeczywistości.

Ojciec zginął w wypadku samochodowym, gdy Hopkins miał 6 miesięcy, ale nie był on święty – tak samo zresztą, jak prawie każdy inny wybranek jego matki. Miała zdecydowanie pecha do mężczyzn, zawsze znajdowała patologicznych przedstawicieli tej płci, którzy znęcali się nad nią. Nie inaczej było z biologicznym ojcem DeAndre; zapewniał rodzinie dodatkowe dochody, jednocześnie oczekując jednak na rozprawę, która mogła przynieść nawet kilkadziesiąt lat więzienia. Synowi pozostawił głównie geny, dzięki którym DeAndre kładzie galaretkę niemal na każde jedzenie.

Matka pozbawiona pomocy, a potem również wzroku, dokonała niemożliwego, zapewniając byt swojej czwórce dzieci.

Sabrina od zawsze kibicowała DeAndre. Za czasów jego gry w lidze pee wee, czyli takiej dla najmłodszych dzieciaków, głośno go dopingowała, krzyczała na sędziów i biegała wzdłuż linii.  Po wypadku początkowo stawiała na siebie i swoje uczucia – czemu trudno się dziwić, gdy nagle tracisz wzrok i musisz zmienić dosłownie całą swoją percepcję. W dodatku, gdy córka ucieka z płaczem na Twój widok po powrocie ze szpitala, a syn jest przerażony Twoim wyglądem, niełatwo jest się podźwignąć. I z tym też miała problem Sabrina – pogrążała się w pustce, zwłaszcza po wyjściu dzieci do szkoły. Sama w domu, z utraconą pracą i nauką życia na nowo. Imała się różnych zajęć dorywczych, ale żadne z nich nie było tak lukratywne jak handel prochami. Dilowała czasami nawet wespół z córką i obie oczekiwały przy stole, aż do drzwi zapuka kolejny klient. Ta patologia powodowana była jednak przez chęć przeżycia i zapewnienie dzieciom jako takiego poziomu życia, co dla ociemniałej kobiety było nadludzką próbą.

Marazm spowodowany depresyjnymi myślami i zapuszczeniem korzeni w domu spowodował, że Sabrina od czasu młodocianej ligi nie odwiedziła DeAndre na żadnym meczu. Gdy w końcu postanowiła to zrobić, pożałowała tego bardzo szybko – zabandażowana na głowie czuła wszechobecne spojrzenia, pomimo niemożności zobaczenia tych wszystkich oczu. Ponownie zaszyła się w domu, a syn ponownie zaczął nalegać na jej obecność podczas meczów.

Wiedziałam, że chce, abym tam była, ale to było naprawdę trudne – tak wspomina tamte czasy. W końcu jednak matczyna miłość wygrała ze wstydem. Wtedy też rozpoczęła się swoista tradycja, podczas której matka zasiada na widowni, a córki tuż obok niej, zdając jej relację z meczu. Nie zmieniło się to nawet w NFL – stadionowy spiker nie był dla Sabriny wystarczający. Potrzebowała dokładnych relacji, wszystkich szczegółów z dokonań syna i jego drużyny. Od tamtego czasu nie liczyli się dla niej inni ludzie; liczył się syn i jego pragnienie, by była obecna na każdym meczu, na który może przyjść.

Wsparcie udzielane przez matkę dodawało mu bowiem boskich sił.

Nie nauczysz kogoś takiego łapania piłki, jak robi to on. To jest dar od Boga. Tak wypowiadał się o obecnym graczu Cardinals wspominany już Swinney. Po tego naznaczonego gracza zaczęły się ustawiać kolejki college’ów, jednak on postawił na bliskie domu Clemson. Matkę przekonywał, że wcale to nie ona była powodem tej decyzji, ale wszyscy wiedzieli, jak bardzo jest to nieprawdziwe. Motywacja była oczywista.

Sama gra w futbol kształtowała się już wcześniej, na ulicach Południowej Karoliny, gdzie przez trudną sytuację w domu grali wspólnie z rodzeństwem. Na betonie, bez sprzętu ochronnego. DeAndre zarzeka się, że jego siostra była wtedy lepsza niż wielu chłopaków.

Hopkins w college’u biegał, grał w koszykówkę i futbol. Co ciekawe, grając w kosza Hopkins uwielbiał… podawać, a na treningach „z marszu” potrafił popisać się idealnym podaniem na alley-oopa podczas gry sparingowej. Nie grał jednak wielu minut, a chcąc odnosić sukcesy, musiał poświęcić cały swój czas jednej dyscyplinie. Padło na jajowatą piłkę i na trzecim roku zanotował 1 405 zdobytych jardów i 18 przyłożeń. I gdy analitycy zastanawiali się nad jego rozwojem, co może mu pomóc, jak powinien to rozegrać, on już wiedział – pójdzie do NFL, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja.

Potrzebujemy jedzenia na stole. Zawsze wiedziałem, że jestem odpowiedzialny nie tylko za siebie, wiedziałem to już od młodego wieku. Ludzie polegali na mnie – tak argumentował swoją decyzję, która skądinąd dziś wydaje się jak najbardziej słuszna. O wyborze z 27 numerem w pierwszej rundzie draftu 2013 dowiedział się siedząc w ulubionej restauracji, z rodziną obok. Nawet z ojcem, który obecny był w postaci zdjęcia na stole. Nie znał faceta, ale czuł, że nie może o nim zapomnieć. Wiedział, że ma w sobie jego cząstkę.

Deandre był zawsze inny. Utalentowany, ale inny. Uwielbia modę, zresztą jak jego ojciec. Już jako dzieciak chodził po tanich sklepach, szukając kolorowych szalików i apaszek, a także markowych ubrań. Nie gardził damską garderobą, gdy ta pasowała na jego ciało i do stylu. Nie dbał o zdanie innych, chciał czuć się dobrze w tym, co zakłada. Zapuścił również dredy na przekór przekonaniu, że mogą one być powodem dyskryminacji wśród pracodawców. Zżył się jednak z nimi i wielokrotnie zaplatał w różne grubości, aktualnie nosząc potężne pasma. W jego obecnej pracy taka fryzura nie wpływa zresztą na postrzeganie pracownika, a wręcz jest szeroko rozpowszechniona. Dodatkowo trochę jak biblijny Samson, upatruje we włosach źródła swojej siły i zapowiada, że będzie nosił je z dumą, wiedząc dokładnie, kim jest i czego chce.

View this post on Instagram

It’s up!

A post shared by Deandre Hopkins (@deandrehopkins) on

Kurtuazja Hopkinsa nie wyklucza jednak jego walki o swoje pragnienia, cele i przekonania. Po poparciu protestów Colina Kaepernicka, mocno zaangażował się w obronę interesów czarnoskórych zawodników. Po falach słuchania hymnu na klęczkach ukazał się w ESPN artykuł, gdzie przywołano rzekome słowa nieżyjącego już właściciela Texans, Boba McNaira: nie możemy pozwalać, by więźniowie rządzili więzieniem. To bezsensowne porównanie i oczywiste konotacje z okresem niewolnictwa rozwścieczyły Hopkinsa, który gdy to usłyszał, spakował się i wraz z innymi zawodnikami wyszedł z ośrodka treningowego. Mówił że poczuł się wtedy wolny, pewien że postąpił właściwie. I nawet pomimo tego, że te słowa pozostawiły znamię na zawsze, zawsze odnosił się do McNaira z szacunkiem, respektując go. Ameryka zbudowana jest na konkretnych wartościach, a niektóre z nich nie leżą w interesie pewnych ludzi, na przykład mnie. W takim świecie żyjemy. Z taką klasą Hopkins wypowiadał się później o tej niesławnej akcji.

Poza boiskiem czyta, dokształca się w temacie aranżacji wnętrz, angażuje się w akcje charytatywne, a także planuje własny biznes. Nie ma czasu na żadne gierki i krzywe akcje. Po prostu się od nich odcina, a każde wydarzenie przyjmuje za napęd do kolejnych działań. Transfer do Arizony? Ok. Nawet tam jeszcze nie pojechał ze względu na koronawirusa, a już wpłacił 150 tys. dolarów na walkę z jego skutkami w Arizonie.

Aktywnie wspiera matkę w jej projekcie SMOOOTH, który pomaga ofiarom przemocy domowej. Co jak co, ale Sabrina – niestety – zna się na tym temacie. Powiedzieć, że jej wybory życiowe w sferze uczuciowej były nietrafione, to jak nic nie powiedzieć. Bita jeszcze przed 15 rokiem życia, lądowała w szpitalu, a jeden z jej związków mógł się przecież skończyć tragicznie. I tak pozostawił trwałe blizny, zarówno na ciele jak i w psychice, jednak ta niesamowicie silna kobieta potrafiła się ze wszystkiego podnieść. I to nawet wiedząc o tym, że w domu bywało tak źle, że DeAndre w środku nocy zakładał buty i biegł ile mógł przez wiele kilometrów, byle tylko uciec choć na jakiś czas. Pewnie tez dzięki temu potrafi się dziś urwać obrońcom nawet w beznadziejnej sytuacji.

Więź DeAndre z jego matką to historia niemal filmowa, nie dziwi więc, że w maju Sabrina zgodziła się, aby wyprodukowano film o jej życiu. Dziś sama szeroko wykorzystuje technologię, która ułatwia jej codzienne życie, dlatego nawet przeprowadzka syna do Arizony nie spowoduje spadku jej zapału podczas dopingowania go.

Hopkins spędził w Texans część kariery, której często wśród sportowców nie można odżałować – był postacią wielką, jednak nie zwieńczył tego spektakularnym sukcesem drużynowym. Czy uda się to w Arizonie? Można w to powątpiewać, jednak nie zmienia to faktu, że zaliczył w Cardinals potężny debiut, który niestety zaginął podczas tak wielu sensacji Tygodnia nr 1. Skrzydłowy złapał tam 14 podań, co jest jego nowym rekordem kariery, zyskał tym 151 jardów i pomimo braku przyłożeń, walnie przyczynił się do zwycięstwa nad finalistami Super Bowl.

Zapowiedź hitchcockowskiego scenariusza – mocne uderzenie, a potem tylko mocniej? To w planach ma kadra z Arizony, a dała temu wyraz podpisując z nowym nabytkiem klubu 2-letnie przedłużenie warte 54,5 mln dolarów, co uczyniło go najwięcej zarabiającym graczem w historii NFL, niebędącym quarterbackiem. Hopkins teoretycznie wchodzi teraz w swój prime time, więc z pewnością będziemy bacznie obserwować jego poczynania i wpływ na nową drużynę.

Brat bohatera tekstu, Marcus, wspomniał kiedyś jedną z ich wspólnych nocy. Leżeli tuż przed zaśnięciem, gdy nagle DeAndre zerwał się i przemówił: Stary, tylko sobie wyobraź – jedna futbolówka może zabrać Cię tak daleko [Man, just imagine – one football can take you so far – nieprzetłumaczalna wieloznaczność, gdzie „football” w oryginale oznacza zarówno piłkę, jak i dyscyplinę]”.

Po prośbie brata o sprecyzowanie myśli dopowiedział: Wszystko, co musisz zrobić, to złapać ją. Wygląda na to, że podczas tego odbioru wyszedł na czystą pozycję.

Autor tekstu: Piotr Zach

Źródło zdjęcia na okładce: instagram @ deandrehopkins i espn .com

Źródła materiałów do tekstów:

One thought on “DeAndre Hopkins. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu Leave a comment

Leave a Reply

%d bloggers like this: