Skip to content

Mistrzostwa oglądało się świetnie. DOMINATORZY znów na tronie!

Mistrzostwa Polski w futbolu flagowym w Żurawicy rozstrzygnięte! Było wiele emocji, akcji które zachwyciły. Poznaliśmy kolejne nowe talenty, a jednocześnie mieliśmy szansę sprawdzić jak zawodnicy, którzy grają w futbol w padach, radzą sobie w odmianie olimpijskiej futbolu amerykańskiego i… to nie jest takie proste. Najlepszą drużyną w kraju została ekipa PYP (Push Your Performance) Team. Najmniejsza kadra w stawce, zaledwie 6 zawodników, a Adrian Gródecki, Bartek Kimnes, Kacper Jaszewski, Michał Goszczyński, Michał Włodarczyk i Piotr Paukszteło mogli odbierać złote medale! Co ważne, to był dla nich 3 kolejny mistrzowski tytuł. DOMINATORZY!

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

Mamy rok 2022:

A później 2023…

A następnie rok 2024. I mistrzostwa, które wydawać by się mogło, miały stawkę  najwyższą możliwą. Wielu kadrowiczów doświadczonych mistrzostwami Europy z 2023 roku i niedawnymi mistrzostwami świata w 2024 roku. Wszyscy podkreślali jednak to, że będą to inne mistrzostwa, jeszcze z jednego względu. Przed samymi zawodami w Żurawicy, nie odbywały się turnieje eliminacyjne do MP (ligi wewnątrzkrajowe, poza związkiem, nie są dostępne dla wszystkich). Od razu został rozegrany turniej finałowy, a w stawce znalazło się 8 zespołów (chociaż to też początkowo nie było pewne, na szczęście udało się zebrać 8 ekip), podzielonych na dwie grupy.

– Jest to dla mnie rozczarowujące, że tak niewiele drużyn było w stanie przygotować skład na mistrzostwa. Mało tego, jeszcze na kilka dni przed mistrzostwami, wydawało się ze tych drużyn może być 4 czy 5, bo śledziłem to na bieżąco – mówi Jakub Mazan, zawodnik Panthers Wrocław, na MP grający w składzie SAKiS Kolbudy. – Wiele osób oczekuje dużo od związku i ja to rozumiem, ale też nie rozumiem że nie chcą od siebie dać tyle, by wysłać 10 zawodników, a w przypadku PYP Team nawet 6, by można było rywalizować o mistrzostwo w większym gronie. A to też przeszkadza w odpowiedniej promocji mistrzostw – dodaje Mazan.

Ekipy występowały w składach mieszanych, więc – poza członkami kadry mężczyzn – na boiskach mogliśmy oglądać także reprezentantki Polski z ostatnich MŚ w Lahti. Turniej rozgrywano wg zasad IFAF (w formule 5×5, 2×20 min), które będą obowiązywały podczas igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku.

Grupa A: 

  • SAKiS KOLBUDY (skład oraz trenerzy: Bartosz Gnoza, Daniel Piechnik, Dawid Magrean, Dominika Pławińska, Jakub Kłosowski, Jakub Mazan, Kacper Rokiciński, Kornel Magrean, Michał Golicki, Mikołaj Narewski, Wojciech Przysowa, Zbyszek Jost),
  • Olsztyn Jets (Adam Ossowski, Adrian Dąbrowski, Artur Paź, Filip Suchecki, Kamil Zboch, Krzysztof Bartwicki, Łukasz Markowski, Marcin Zrada, Patryk Piechowski),
  • Cranes Żurawica (Artur Machowski, Benjamin Iwanicki, Grzegorz Chodorowski, Kamil Korecki, Kamil Kruk, Kamil Krzeszowski, Krystian Wilczyński, Marek Chrobak,  Piotr Krzeszowski, Piotr Kupiszewski, Tomasz Rokitowski),
  • Bez Nazwy (Anna Bąk, Artur Czarnik, Jan Wysocki, Krzysztof Karp, Krzysztof Nosow, Mateusz Ozimek, Olaf Sygiet, Paweł Tomeczek, Sebastian Iwanicki, Tomasz Skowroński, Tomek Nowak, Wojciech Simka).

Grupa B: 

  • Rybnik Sharks (Bernard Sowula, Damian Dębiński, Grzegorz Kozub, Łukasz Dudzik, Mateusz Ratajczak, Paweł Kowalczyk, Rafał Pasieka, Tomasz Anderski),
  • Dukes Ząbki (Maciej Walendzik, Damian Sobański, Sebastian Gwiazda, Krzysztof Tkaczyk, Max Polcyn, Marcin Ciecierski, Kamil Olearczyk, Adrian Cichorski, Bartosz Bohdziewicz, Sandra Stec, Julia Ćwiękała, Rafał Sworowski),
  • PYP Team (Adrian Gródecki, Bartek Kimnes, Kacper Jaszewski, Michał Goszczyński, Michał Włodarczyk, Piotr Paukszteło),
  • Kraków Kings (Filip Suwada, Jan Zawadzki, Joanna Wolska, Kacper Sadowski, Kacper Szlachta, Łukasz Korpak, Łukasz Słusznia, Marek Roguski, Mateusz Wiecheć, Paweł Szmit,
    Piotr Łakomski, Szymon Znaniewski).

Zawodnicy, po pojawieniu się w Żurawicy, zostali kompleksowo obsłużeni. Wskazano im m.in. swoje szatnie i w opinii wielu, nawet nie spodziewano się, ze będzie to aż tak dobrze wyglądać. Zapewniona była woda, „jedzenie też można było sobie ogarnąć, ale kto przy tylu spotkaniach myślał o jedzeniu. Co najwyżej jakieś batony i żele” – słyszałem. Ale nie ma to większego znaczenia, jedzenie też było w zasięgu, gdyby ktoś chciał. Podobnie świetnie przygotowane było boisko (przynajmniej na starcie zawodów, bo z każdym spotkaniem naturalna murawa stawała się coraz większym wyzwaniem). Inna strona medalu, ostatnia sprawa organizacyjna, spotkania nie sędziowali arbitrzy ze Stowarzyszenia Sędziów Futbolu Amerykańskiego w Polsce. O powód takiego stanu rzeczy zapytałem przedstawiciela związku Damiana Dębińskiego.

Koncepcja sędziowania flagówki jest w Europie zwykle taka, że zawodnicy drużyn niegrających pomagają w sędziowaniu. Tu natomiast niestety, mimo wcześniejszego sondowania terminu, PSSFA nie znalazło czasu. Mieli sędziować arbitrzy z Ukrainy, natomiast niestety w piątek, po 21 (mistrzostwa odbywały się w sobotę, 21 września – przyp. red.) napisali do nas, że nie wypuszcza ich przez granicę do Polski – praktycznie wszyscy są wojskowymi. Wiec aby na kilka godzin przed  zawodami, nie odwoływać zmagań, w sędziowaniu pomógł m.in prezes Rzeszow Rockets Paweł Gajzler, reprezentanci Polski oraz zarząd. Poziom wiedzy i znajomości przepisów u zawodników grających, tez już pozwala na to, by można było to tak rozegrać – opisuje ze szczegółami przedstawiciel związku. – W związku z planowanym startem ligi na przyszły rok i brakiem sędziów, z pewnością będziemy musieli się posiłkować sąsiadami oraz nowym narybkiem, który mam nadzieje do wiosny zdarzy się „nasędziować” w kilku turniejach towarzyskich – dodaje Dębiński.

O odpowiedź na to dlaczego nie było możliwości pojawić się sędziów z PSSFA na MP, zapytałem też samych sędziów, by mieli możliwość odnieść się do ich braku w Żurawicy.

W momencie „sondowania”, kalendarz wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie. Zaskakująco (lub nie) dużo sędziów pojechało na finał ELFu, plus część pojechała po prostu na mecz (w ten weekend odbywały się m.in.  w ramach spotkań juniorskich PFL starcia Armia Poznań – Tychy Falcons i Rhinos Wyszków – Lowlanders Białystok; w ramach PFL9 Tytani Lublin – Rzeszów Rockets; w ramach ligi czeskiej kobiet, gdzie grają Warsaw Sirens, mecz Sirens – Prague Harpies – przyp red.). Dodatkowo część sędziów po prostu nie chce sędziować flagówki. Związek powinien planować kalendarz pod kątem każdej ligi, a nie nagle wrzucać event na 10 osób na końcu Polski, w tak zapchany dzień. Stwierdzenia „PSSFA nie znalazło czasu” nawet nie będziemy komentować, bo nie mamy w zwyczaju otwierania puszek Pandory czy przerzucania się bezsensownymi argumentami. Pozdrawiamy PSSFA – dostałem odpowiedź na profilu fp od drugiej strony.

A czemu było to dla mnie tak istotne już teraz? Po wielu rozmowach, z uczestnikami spotkań, wiedziałem że były wątpliwości co do wielu decyzji. Nikt nie mówił, że przegrał „bo sędziowie wypaczyli”, ale wspominali o niekonsekwencji zagrań, czy  po prostu „sędziował nam zawodnik, jeden z głównych rywali” i nie czułem, że wszystko jest obiektywne. „Na prośbę o dyskusję w przypadku akcji, dostawałem upomnienia, że lepiej bym zajął się grą, albo swoją drużyną” – mówił inny. Ciekawą anegdotką jest też ta, że jeden z zawodników otrzymał prośbę (od innego uczestnika zawodów, pomagający w przygotowaniach), po jednym ze swoich pierwszych spotkań, by sędziował finał MP. Ten propozycję odrzucił, dał znać że nie ma szans, bo zamierza w tym finale zagrać. Co finalnie się potwierdziło.

Spotkania były bardzo dobre. Mistrzostwa oglądało się znakomicie. Oczywiście, były małe niedociągnięcia, jak na starcie dnia z mistrzostwami spiker zawodów, który zapewne nie pracuje na co dzień z futbolem amerykańskim, zapraszał na mistrzostwa Polski w rugby. Ale z każdą kolejna minuta i godziną, było tylko lepiej. Ze zmianą spikera startującego zawody włącznie. Kończącym był były prezes ZFAP Dawid Biały, który dobrze oddawał emocje najważniejszych spotkań. Szkoda tylko, że zabrakło lepszej promocji, bo impreza ma w sobie olbrzymi potencjał, co też ogłaszaliśmy na naszych mediach i w podcascie. O tym też wyżej wspominał Kuba Mazan.

– Czuję przez to niedosyt, bo faktyczna promocja dużo by stworzyła i pokazała, że ten sport może przyciągać wielu ludzi – dorzuca zawodnik SAKiS KOLBUDY.

***

Klamrą bardzo dobrych zawodów, był mecz finałowy Kraków Kings  z PYP Team, który zakończył się wynikiem 51:52. Idealna reklama futbolu flagowego, o czym wspominali też sami zawodnicy, nawet z drużyny przegranej.  PYP Team pokazał wielką formę taktyczną, ale przede wszystkim znakomite przygotowanie fizyczne. „Jak cyborgi, przecież oni nie mieli jak się nawet zmieniać, niesamowita forma” – mówiono na trybunach i nie tylko, bo sam byłem pod wrażeniem jak fantastycznie wyglądali.

– Mecz finałowy to najlepszy mecz w jakim wystąpiłem. Punkt za punkt, pokazuje to co liczy się w futbolu flagowym – szybkość i podejmowanie ryzyka, rzucając głębokie piłki – mówi rozgrywający Kraków Kings Mateusz Wiecheć. – Szkoda, że nikt ze zwycięskiej drużyny nie dostał do tej pory powołania do reprezentacji, poza Kacprem Jaszewskim – jednocześnie dodaje.

Ekipa Kraków Kings bez wątpienia prezentowała bardzo dobrą flagówkę. Co doceniono również po turnieju, MVP turnieju został Michał Włodarczyk (PYP Team – złoci medaliści), ale już
MVP ofensywy trafiło w ręce Wiechecia (Kraków Kings), a MVP defensywy został jego kolega drużynowy Filip Suwada.

– Jestem niesamowicie dumny z mojej drużyny. Zdobycie 2 miejsca na mistrzostwach Polski w futbolu flagowym to duża sprawa. To było wspaniałe pół roku pełne pracy, zaangażowania i determinacji. Każdy z nas dał z siebie wszystko, by osiągnąć ten sukces. I jestem wdzięczny, że mogłem być częścią tej ekipy – opowiada Wiecheć. – Osobiście, zdobycie nagrody MVP to dla mnie ogromne wyróżnienie. Tym bardziej, że jeszcze niedawno, na mistrzostwach świata, trenerzy nie dawali mi wielu szans na grę. To doświadczenie tylko mnie zmotywowało, by udowodnić, że jestem w stanie rywalizować na najwyższym poziomie i robić różnicę na boisku. 1000 jardów, 18 passing TDs i 4 rushing TDs, to całkiem dobry wynik jak na 5 spotkań – kończy rozgrywający Kings.

***

Bardzo ciekawie było również w meczu o 3 miejsce. Naszpikowana reprezentantami Polski ekipa Bez Nazwy, pokonała Olsztyn Jets (jedna z rewelacji turnieju, odprawiła wcześniej
SAKiS Kolbudy 25:0). Nie brakowało emocji. O wyniku spotkania decydowało jedno posiadanie, a finalny rezultat to 46:39.  Było ciasno, do ostatnich sekund, a wszyscy, niezależnie gdzie oglądali spotkanie (np. jak ja na streamie), znakomicie się bawili.

–  To był bardzo dobry turniej, ale osobiście czułem już w ostatnim spotkaniu, że jest bardzo ciężko fizycznie. Ta intensywność starć w fazie grupowej, to wszystko się odkładało bardzo mocno na zdrowiu i formie. Ale każdy miał takie same warunki do gry, więc po prostu, medal był blisko, jednak to Bez Nazwy skończyli na najniższym stopniu podium – relacjonuje Krzysztof Bartwicki, zawodnik Warsaw Mets, a podczas MP reprezentujący barwy Olsztyn Jets. – Mimo wszystko, z Żurawicy zostawiam dobre wspomnienia. A że do turnieju podeszliśmy na bardzo poważnie, to też dodam fakt, że na turniej przyjechaliśmy dzień wcześniej i spaliśmy w hotelu, by być w jak najlepszej formie, w najważniejszym dniu meczowym – kończy skrzydłowy.

– Grało mi się bardzo dobrze, mimo że sędziowie z Ukrainy nie dali rady dojechać z powodu trudnej sytuacji na wschodzie. Turniej był zorganizowany bardzo dobrze. Super nagrody, fajna atmosfera. Całemu turniejowi towarzyszył rodzinny piknik(festyn), więc też fajnie, że ludzie mogli zobaczyć taki sport jakim jest futbol flagowy  i się dobrze bawić razem z nami! – opowiada Wojciech Simka, w tym sezonie zawodnik Warsaw Eagles i Panthers Wrocław, a w turnieju o MP w FF, grający w ekipie Bez Nazwy. – Uważam również, że poziom mistrzostw, był dużo wyższy niż tych, które odbyły się w poprzednich latach. Super ludzie! – kończy zawodnik.

I taka mała łyżka dziegciu na koniec, dotycząca ostatniej fazy zmagań. Rozmawiałem z wieloma zawodnikami po zawodach i część ma bardzo duży żal do trenera reprezentacji Polski Daniela Piechnika (w turnieju odpowiadał szkoleniowo za ekipę SAKiS Kolbudy), że nie został on na ostatnie spotkania, w tym finał, w Żurawicy, a wracał do domu. Wspominali, że była to dla nich znakomita okazja, by się pokazać, swoją wartość w najważniejszych spotkaniach, szczególnie że trener Piechnik nie awansował z drużyną SAKiS do półfinałów i mógł się dobrze im przyjrzeć. Od jednego nawet usłyszałem, że miał wrażenie, jakby i tak, niezależnie od jego gry, kadra była zamknięta i na powołanie nie ma szans.  I nie ma co ukrywać, nawet najlepszy stream nigdy nie odda tego jak zawodnicy zachowują się na boisku, jak taktycznie reagują na zagrywki czy za linią boczną.

Końcowa klasyfikacja MP:

1. PYP Team;

2. Kraków Kings;

3. Bez Nazwy;

4. Olsztyn Jets;

5. SAKiS Kolbudy;

6. Dukes Ząbki;

7. Cranes Żurawica;

8. Rybnik Sharks

Wszystkie wyniki turnieju -> https://www.tournify.pl/live/mpzurawica2024/schedule

 

Autor: Karol Potaś

***

Przypominamy, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej