Skip to content

Najciekawsze wypowiedzi trenerów i zawodników po week 1 w NFL

Pierwsza kolejka spotkań opiewała w zaskoczenia, bliskie spotkania, wygrane po kopnięciach w ostatnich sekundach, a nawet jeden remis. Krótko mówiąc działo się dużo, więc zacznijmy szybko, ale za to od końca – czyli spotkania między Broncos i Seahawks.

Niegościnny powrót do domu

Dla mnie, Seattle było świetnym doświadczeniem. Ktokolwiek twierdzi inaczej, ten nie zna mojego serca i nie zna mojej historii z tym miastem. Dzisiaj było wyjątkowo. Byłem co prawda po innej stronie, niż zwykle, ale to jest miejsce z wyjątkową atmosferą, które zawsze kochałem. Nawet te krzyki mi nie przeszkadzały, to jest niegościnny stadion, zawsze był, więc nie spodziewałem się, że będą wiwatowali  – takimi słowami swój powrót do Seattle skomentował rozgrywający Russell Wilson, który przez kilka lat reprezentował barwy tamtejszych Seahawks i właśnie rozegrał swój pierwszy mecz w barwach Denver Broncos.

Ten zakończył się wynikiem 17-16 na korzyść gospodarzy, co bardzo zadowoliło lokalnych fanów. Ku zaskoczeniu, bohaterem meczu został Geno Smith, rozgrywający Seahawks. Ten wieloletni weteran zagrał świetny mecz, nie popełniając zbyt wielu błędów i zdobywając dwa przyłożenia. Zawodnik powiedział jednocześnie, że jest to jedynie początek:

Zawsze czułem się doceniany, więc to zwycięstwo nic nie zmieni. To po prostu kolejna statystyka do kolumny. Jestem dumny z naszych chłopaków, jestem pod wrażeniem ich pasji. Musimy to podtrzymać. Jesteśmy teraz szczęśliwi i wiemy, że z taką postawą możemy wygrać więcej spotkań. To tylko jeden mecz, musimy być gotowi na 16 kolejnych.

Podobnie sprawę skomentował Pete Carroll, czyli trener Seahawks:

Geno grał dzisiaj tak, jak grał przez wiele tygodni w trakcie okresu przygotowawczego. Tego samego zawodnika widzieliśmy codziennie podczas naszych treningów. Zero jakiejkolwiek różnicy, dlatego byliśmy pewni, że Geno poradzi sobie w tym pojedynku.

***

Święci maszerują prosto do Atlanty

W Saints sporo się zmieniło – przyszli Jarvis Landry i Tyronn Mathieu, pojawił się nowy trener Dennis Allen, a pierwszy start od dawna zanotował Mike Thomas, jeden z najlepszych skrzydłowych w całym NFL. Ten ostatni był bardzo zadowolony z tego, że drużyna wygrała w jego „drugim debiucie” – nawet jeśli zrobili to w dosłownie ostatniej sekundzie meczu.

Nie brałem tego jako pewnik. Kiedy Saints zaoferowali mi drugi kontrakt, to zgodziłem się na to, by tutaj grać, by pomagać Saints w wieszaniu mistrzowskich banerów i walczyć o sukcesy. Więc kiedy nie mogłem tego robić, to czułem się źle. Czekałem na drugą szansę i kiedy się pojawiła, to postanowiłem z niej skorzystać i oddać Saints wszystko, co dali mi.

Dennis Allen pokazał nam natomiast dość szybko, że chociaż jest niedoświadczony jako head coach w NFL, to coach-speak ma opanowany do perfekcji, odnosząc się do powrotu Mike’a Thomasa:

Mike zrobił wszystko, o co go poprosiliśmy. Jest świetny podczas treningów i podczas meczu. On po prostu chce wygrywać i jest hiper skoncentrowany na byciu najlepszym oraz robieniu wszystkiego, by pomóc naszej drużynie.

Po drugiej stronie pojawił się natomiast drugoroczny trener Falcons, Arthur Smith. Jego drużyna po raz kolejny straciła prowadzenie w trakcie ostatnich sekund, co jest teraz niemalże trademarkiem Atlanty. Trener nie traci jednak wiary w siebie i postanowił nieco zaatakować dziennikarzy:

Napisaliście nasz nekrolog w maju. Cały czas będziecie do niego dopisywali kolejne zdania. Kogo to interesuje? Mamy do nagrania jeszcze 16 meczów, więc nie mam czasu na takie głupoty. Musimy zagrać przeciwko LA. Mają nad nami 3 dni przewagi. Piszcie co chcecie. W rankingach byliśmy na 45. miejscu. Pochowaliście nas w maju. Pochowajcie nas po raz kolejny. Mamy to w nosie.

JAZDA TRENERZE!

***

Wielkie cojones nerda z Miami

Utrzeć nosa Billowi Belichickowi w trakcie swojego debiutu jako trener w NFL? Tego doświadczył właśnie Mike McDaniel, czyli nowy trener Miami Dolphins. Jego zatrudnienie wywołało spore zamieszanie – już samo zwolnienie Briana Floresa sprawiło, że ludzie łapali się za głowę. Ten potem pozwał NFL, właściwie przekreślając swoją karierę trenerską… ALE. My nie o tym.

My o tym, że wspomniany Mike McDaniel pokazał swoje cojones w akcji przed zakończeniem pierwszej połowy, kiedy to podczas sytuacji 4th and 7 postanowił grać dalej. Akcja była spektakularnym sukcesem – Tua rzucił piłkę do Waddle’a, a ten kilka sekund później świętował już przyłożenie. Trener wytłumaczył swoją decyzję:

To był świetny moment dla całej naszej drużyny, ale mechanika, która za nim stała to jest jakaś magia. Byliśmy na skraju zasięgu naszego kopacza, Jasona Sandersa, więc zastanawialiśmy się, co zrobić. Wiadomo, fajnie jest być agresywnym, ale z drugiej strony czasu było jeszcze na tyle dużo, że błąd mógłby nas sporo kosztować. Ale po krótkiej decyzji stwierdziliśmy, no dobra, bycie agresywnym może się nam opłacić. To ma nawet spory sens.

Miało to również wielki sens z perspektywy zawodników Miami, którzy byli niezwykle zadowoleni z decyzji trenera:

To było mocarne, stary. To było kozackie. Bardzo nam się podobało – dla nas to wyzwanie, ale pokazuje, że nam ufa bezgranicznie – powiedział Terron Armstead, jeden z liniowych.

Uwielbiam to. Ma ogromne zaufanie do całej ofensywy, dlatego nam na to pozwolił – skomentował Tua.

A na koniec pięknie podsumował wszystko Tyreek Hill:

Będzie potrzebował dużej taczki, żeby wozić w niej swoje klejnoty rodzinne. Ma ogromne cojones.

***

Starcie Gigantów z Tytanami zszokowało świat

Zostając przy temacie cojones – te absolutnie pokazał nowy trener New York Giants, Brian Daboll. Były koordynator Buffalo Bills miał arcytrudne zadanie w swoim pierwszym meczu, ponieważ jego Giants musieli zmierzyć się z faworytami całego AFC, Tennessee Titans. Takiego obrotu spraw nie spodziewał się chyba nikt – Giants nie tylko wygrali ten mecz. Wygrali go po comebacku i udanej próbie za dwa punkty po zdobyciu finałowego przyłożenia.

Zawsze walczymy o zwycięstwo. Będziemy agresywni. To chcemy właśnie robić. Tego chcę nauczyć naszych zawodników. Jeśli to się nie uda, to trudno, jakoś przeżyjemy. Moim zdaniem to była dobra decyzja. Byliśmy jakiś cal czy coś od zdobycia punktów. W takiej sytuacji ufam Saquonowi.

Barkley był w tym meczu sobą sprzed kilku lat – RB1 ciągnął całą ofensywę Giants za sobą i decyzja trenera okazała się być poprawna. Młody zawodnik potwierdził w pomeczowej konferencji, że to był ogromny zastrzyk zaufania ze strony nowego trenera:

Kiedy zdobyliśmy przyłożenie, to byłem na boisku i zobaczyłem, że podnosi dwa palce. Spotkaliśmy się wzrokiem i zrozumiałem, jaki jest nasz plan. Spojrzałem na niego jeszcze raz, powiedziałem pod nosem „jazda kur**” i się ustawiłem. Zagraliśmy to, co chcieliśmy, udało nam się zdobyć punkty i reszta jest historią. Ale trener jest słowny. Powiedział nam, że będzie agresywny i taki właśnie był.

Podobnie zresztą wypowiedział się Sterling Shepard, skrzydłowy Giants:

Powiedział nam: „Nie będę się bał”. Wierzę teraz w każde jego słowo. On nam ufa. To jest kolejne potwierdzenie tego. Doceniamy to całą drużyną.

Oczywiście TItans mieli jeszcze minutę na odpowiedź i prawie im się udało – 47-jardowego kopnięcia nie trafił jednak Randy Bullock z Titans i to ku zaskoczeniu wszystkich, to właśnie Giants wygrali to starcie w Nashville.

To tyle w tym tygodniu – w ramach tej odświeżonej formuły „raportów z konferencji” spodziewajcie się, że bohaterami następnych tekstów będą reprezentanci innych drużyn, ze skupieniem się na najbarwniejszych wypowiedziach i trenerach, którzy w tym roku debiutują. Spodziewajcie się więc wypowiedzi Nathaniela Hacketta, czy Kevina O’Connella.

Do zobaczenia w przyszłym tygodniu!

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

*

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

*

W sieci są wszystkie cztery części zapowiedzi sezonu NFL w podcascie NFLplRadio. Zachęcamy do nadrobienia zaległości.

Leave a Reply

%d bloggers like this: