Skip to content

Najciekawsze wypowiedzi trenerów NFL po Week 10

Mecz roku, udany debiut trenerski, niespodziewane wtopy faworytów, a także dużo nudy – tak krótko możemy podsumować zakończoną kolejkę numer 10, nowego sezonu NFL. Powoli zaczyna nam się klarować sytuacja w stawce, więc zobaczmy, co na temat swoich drużyn powiedzieli nam trenerzy.

Czarna Pantera: Carolina w moim sercu

Stało się – Panthers wygrali kolejny mecz, tym razem pod opieką tymczasowego (albo i nie tymczasowego) trenera głównego Steve’a Wilksa. Obecny bilans 3-7 nadal daje im szansę na bycie w play-offach, bo NFC South jest po prostu tak beznadziejne, a sam trener opisał sprawę tak:

Jeden i zero. Wygrywaj codziennie.

Z relacji mediów wynika, że to sformułowanie “wygrywaj codziennie” jest swojego rodzaju mantrą dla całej drużyny i niektórzy faktycznie to kupują – jak wyjaśnił weteran Shaq Thompson:

To nie jest takie trudne – trzeba o tym zapomnieć, to są martwe rzeczy. To się już wydarzyło. Nie można żyć w przeszłości. Musisz się zająć przyszłością. Tak jest w całym życiu. Wygrywaj codziennie. Masz coś osobistego? Nie pozwól na to, by sprawy z wczoraj stanęły na drodze przyszłości.

Tak trzeba żyć i tak żyje Steve. Nie możemy pozwolić na to, żeby wynik z poprzedniego tygodnia miał wpływ na to, co się stanie w tym tygodniu. Dlatego wygrywasz codziennie. Wygrywasz treningi, wygrywasz spotkania. Tak jak ja to odbieram i tak to odbierają inni ludzie w naszej drużynie.

Jak tak dalej pójdzie, to Panthers skończą z bilansem 10-7. Ale coś czuję, że w tym “wygrywaniu codziennie” ktoś im jednak przeszkodzi.

Mecz roku

Przed rozpoczęciem sezonu raczej mało kto się spodziewał, że pojedynek między Vikings a Bills, o 13, w Orchard Park, stanie się z miejsca kandydatem do meczu roku. Bills dominowali w pierwszej połowie, ale w drugiej Vikings się obudzili i rozpoczęli swoje niemalże już tradycyjne w tym sezonie czarodziejskie rytuały, doprowadzając do bliskiego wyniku. Niestety, bohaterska obrona Bills stanęła na wysokości zadania i zatrzymała Cousinsa i spółkę tuż przed samym endzone.

I kiedy wydawało się, że wynik jest już ustalony, to nagle… fumble podczas podawania piłki od centera do Josha Allena sprawił, że Vikings zdobyli punkty i nagle prowadzili trzema punktami. Zegar pokazywał jeszcze kilkadziesiąt sekund, więc Allen i jego ofensywa szybko zdobyli kilkadziesiąt jardów i wyrównali spotkanie. Wynik 30:30 i dogrywka.

Pewnie wszyscy wiecie, jak mecz się zakończył (podanie Allena zostało przechwycone przez Patricka Petersona, co zakończyło mecz, bo Minnesota wcześniej zdobyła FG) i po tym cudownym emocjonującym pojedynku, zwycięstwa posmakowali w końcu Vikings, którzy w tym momencie mają (razem z Eagles) najlepszy bilans w całym NFL.

Absolutnie niesamowity występ zanotował skrzydłowy Justin Jefferson, który popisał się jednym z najbardziej imponujących atletycznych występków, jakie widzieliśmy na boiskach NFL. Jednak to nie to najbardziej ucieszyło Kevina O’Connella – jasne, to było bardzo kluczowe, ale trener Vikings zwrócił uwagę na coś innego:

Na to zwróci uwagę raptem kilka osób, zwłaszcza w kontekście tego, co Justin zrobił w tym meczu, ale podczas biegu po przyłożenie Dalvina Cooka, Jefferson miał jeden z najlepszych bloków w naszym sezonie. To był niezwykle ważny moment dla Justina w tym meczu. Potem oczywiście przykuł nasz wzrok swoimi niesamowitymi zagraniami w końcowych momentach meczu, na co nie mam po prostu słów. Bardzo mi zaimponował i cieszę się, że mamy w swoim składzie takiego zawodnika.

I chociaż Bills przegrali, to Sean McDermott nie opuszcza głowy i nie wiesza psów na Joshu Allenie, który przez ostatnie parę tygodni popełnia momentami głupie błędy – takie, których zdawało się, że już się wyzbył na przestrzeni kilku lat swojej kariery.

Trener nie ukrywał, że smak porażki jest bardzo gorzki, ale przynajmniej nadal są w dobrej pozycji:

Wierzę w niego. Tu się wszystko zaczyna. Jest wyjątkową osobą, wyjątkowym zawodnikiem i prawdziwym liderem naszej drużyny. Są przed nami lepsze dni, ale takie jest niestety życie w NFL. Dzisiaj będzie nam trudno zasnąć, ale to przeżyjemy.

Kto wie, może to był przedsmak Super Bowl?

Any Given Saturday

Tak, wiem – Colts byli w zeszłym tygodniu (podobnie zresztą jak Vikings) bohaterami mojego tekstu, ale trudno, żeby nie byli – nie dość, że zwolnili trenera, to jeszcze do tego zatrudnili na jego miejscu totalnego świeżaka w postaci Jeffa Saturdaya.

I wiecie co? Szaleniec wygrał.

Decyzja Jima Irsaya była opisywana przez wiele osób jako “rozczarowująca”, “obrzydliwa”, czy nawet “znieważająca dla NFL”. Trener nie miał jednak czasu na zajmowanie się gadającymi głowami z telewizji, bo musiał się przygotować do swojego debiutu jako trener główny Indianapolis Colts. Dziennikarze oczywiście pytali się go, co sądzi o słowach m.in. Billa Cowhera, czyli legendarnego trenera Pittsburgh Steelers:

Powiem tak stary – Bóg jest moim obrońcą. Nie muszę się bronić przed krytyką. Jestem totalnie pogodzony z tym, kim jestem. Mam ogromny szacunek do tych ludzi i tego, co osiągnęli. Ale ktokolwiek ma jakąś negatywną opinię na mój temat? To jego sprawa. Nie zmieni to tego, kim jestem. Nie mam bladego pojęcia, jak wiele sukcesów tutaj odniesiemy, ale wiem, że będziemy ciężko pracowali i wierzę, że jestem w stanie prowadzić naszą drużynę i naszych trenerów. Jestem bardzo podekscytowany tą możliwością.

Wytłumaczył też, że jego decyzja o podjęciu pracy na stanowisku tymczasowego trenera Indianapolis Colts nie była zbyt długo przemyślana:

Jeśli życie nie jest przygodą, to nie warto go przeżywać. Chcemy mieć przygody jako rodzina. Uczymy tego naszych dzieci. Jestem wokół tego sportu od 25 lat jako zawodnik, trener i członek mediów. 

Cóż, spotkanie z Raiders nie było może wyzwaniem najwyższej próby, ale na Colts i Saturdaya czeka teraz sprawdzian w postaci Philadelphia Eagles. Może być więc ciężko.

Rysa na honorze

O orle mowa – Eagles nareszcie zanotowali pierwszą porażkę w tym sezonie. Wynik 32-21 nie jest do końca odzwierciedleniem tego, co tak naprawdę się działo w poniedziałkowy wieczór, bo Washington zdobyło finałowe 6 punktów dosłownie w ostatniej akcji meczu po akcji kombinacyjnej Philly, ale stało się – w sezonie NFL 2022 nie ma już żadnej drużyny bez porażki.

Jasne, sędziowie nie rozegrali najlepszego spotkania i odgwizdywali faule, których nie powinno być (i vice versa), ale Nick Sirianni powiedział prosto:

Kiedy graliśmy, tak jak graliśmy dzisiaj – w ofensywie, defensywie i nawet w teamsach, to tak się to kończy. Tworzysz swoje własne szczęście, więc dzisiaj nie mogliśmy wygrać, bo graliśmy jak g*wno.

Więc żadne decyzje nie miały wpływu na przebieg tego meczu. Straciliśmy piłkę czterokrotnie, nie mieliśmy właściwie w ogóle czasu w ofensywie, więc złożyło się na to wszystko – ofensywa, defensywa, decyzje trenerskie i special teamsy. To nam przegrało mecz. 

Nie jest to raczej czas na panikę – Philly nadal ma niedużą przewagę w dywizji, a nawet jeśli im się nie uda, to trudno sobie wyobrazić, by Eagles nie załapali się na play-offy.

Sirianni podsumował natomiast swój plan na przyszłość:

Zaczęliśmy 8-0 razem. Przegraliśmy ten mecz razem, poradzimy sobie z tym razem i staniemy się lepsi razem.

I tym pozytywnym akcentem kończymy tegotygodniowe zestawienie. Dzięki bardzo, że dotrwaliście do końca i jak zwykle widzimy się w przyszłym tygodniu. Do zobaczenia!

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: