Skip to content

Najciekawsze wypowiedzi trenerów NFL po Week 11

Mijająca kolejka w NFL była bardzo różna. Nie obyło się bez spektakularnych wpadek i dużej ilości czegoś, co w piłce nożnej nazwalibyśmy “kopaniną”. Ale były też momenty wielkie, jakm.in.  zwycięstwo w ostatnich sekundach, Kansas City Chiefs nad Los Angeles Chargers,  przy tym w LA. A jak to wyglądało  z perspektywy trenerów czy zawodników biorących udział w konferencjach prasowych? Zapraszamy na raport Kamila Kacperskiego.

Na wstępie przypominamy o naszym podcaście, z podsumowaniem week 11 i zapowiedzią kolejnego tygodnia w NFL.

Lew nie sprzymierza się z kojotem

(Nie mylić z letnimi kołnierzami z polotem – przyp. red.)

Detroit Lions wygrali nie jeden, ale aż TRZY mecze z rzędu. Powtarzam – Lions wygrali TRZY mecze z rzędu. I to przeciwko nie byle komu – mówimy tutaj w końcu o Packers (jasne, w tym sezonie są słabi, ale to nadal Packers), rywalach dywizyjnych w postaci Bears, a teraz także faworytom całego NFC, New York Giants. Ten niebywały wyczyn niewątpliwie sprawił, że zasłużyli na miejsce w tym zestawieniu. Znaczy prawda jest taka, że Dan Campbell mógłby być tutaj co tydzień, bo jest niezwykle elektryzującą postacią, ale to jednak Lions, więc ograniczałem się tylko do sytuacji przymusowych.

Niemniej jednak, co by nie mówić, Lions wyglądali przeciwko Giants naprawdę dobrze. Nie popełniali błędów, dobrze punktowali ofensywę Nowego Jorku, a także grali schludny i efektywny futbol w ofensywie. To oczywiście poruszyło wielkiego “Zioma” z Big D, który po meczu praktycznie płakał ze szczęścia podczas rozmowy z drużyną w szatni, man:

Jak powiedział Campbell po meczu:

Moim zdaniem wszyscy wykonali kawał porządnej roboty. Zaimponowała mi zwłaszcza nasza defensywa, która gra lepiej, niż w poprzednich tygodniach i nareszcie udało nam się parę razy przechwycić piłkę.

Im dalej w las, tym może być tylko lepiej – tak krótko można podsumować to, co Campbell uważa za swoją filozofię na nadchodzące tygodnie:

Kiedy udaje się zdobyć jedno zwycięstwo, potem drugie, potem trzecie, to w końcu staje się to twoją drugą naturą. Trudno jest to wytłumaczyć. Ale wszystko zaczyna się jednak od zaangażowania. Zaangażowanie, i to świadome zaangażowanie, jest kluczem do sukcesu w futbolu i to na tym nam zależy. To też otrzymujemy od naszych zawodników. 

Kto wie, może faktycznie Lions tak bardzo polubią wygrywać, że będą się od tej pory bali przegrywać? Jedno jest pewne – granie dla Dana Campbella musi być niezwykłą frajdą, a jego zaangażowanie emocjonalne jest czuć praktycznie w każdym momencie meczu, w każdym fragmencie z treningu i na każdej z pomeczowych konferencji. Gość jest niesamowity i chyba nie będę osamotniony w tym, że życzę mu samego dobrego w finałowych tygodniach tego sezonu.

O samych Lions, przeczytacie też dużo w #OkiemKickera. Jeśli nie nadrobiliście jeszcze publikacji Dawida Pańczyszyna, zachęcamy do nadrobienia zaległości. 

OkiemKickera #14

Fioletowy deszcz, nie przykryje fioletowych łez

Zaledwie tydzień po absolutnie spektakularnym thrillerze w Buffalo, Minnesota Vikings zostali totalnie zmieszani z błotem przez “Drużynę Ameryki”. Cowboys kompletnie zmietli ich z powierzchni boiska, wygrywając 40-3, nawet przez moment nie dając Vikings złudzeń na powrót do tego meczu.

Oczywiście ofensywa Cowboys robiła w tym meczu praktycznie co chciała, ale to defensywa kompletnie zamknęła usta Minnesocie, nie pozwalając im nawet myśleć o wyrównaniu wyniku. Głos w sprawie zabrał jeden z liderów obrony Cowboys, Micah Parsons. Zawodnik wyrasta na jednego z najlepszych defensorów w całej lidze i zdaje sobie sprawę nie tylko z tego, jak bardzo jest utalentowany, ale też z tego iloma innymi dobrymi kumplami jest otoczony:

Wiedzieliśmy dość wcześnie, że jako obrona będziemy sercem i duszą tej drużyny. Defensywa wygrywa mistrzostwa, a my wiemy, ile talentu siedzi codziennie na spotkaniach i odprawach. Niezależnie od tego, czy ofensywa zdobędzie 100 punktów czy 0 punktów, to my i tak musimy wyjść na boisko i grać swoje. Ofensywa nie ma absolutnie żadnego wpływu na to, jak my gramy. Nawet jeśli ich energia jest niska, to nie ma to żadnego odzwierciedlenia w tym, co robimy my.

Cóż, po takim spotkaniu rodzą się w głowie pytania pokroju: jak daleko mogą dojść Cowboys w bardzo nierównym NFC? W końcu wpadki zdarzyły się nie tylko opisywanej Minnesocie, ale też Eagles, którzy przegrali z Commanders, a w ostatnią niedzielę ledwo dorównali kroku Colts (który są w gruncie rzeczy cyrkiem na kółkach). Trener Cowboys Mike McCarthy pochodzi z Pittsburgha i jest z tego powodu raczej powściągliwy w swoich wypowiedziach, dlatego w rozmowie z dziennikarzami z Dallas powiedział dość jasno:

Rozmawianie o czymkolwiek innym, niż pokonanie Giants, jest stratą czasu – i mojego, i waszego. Tutaj chodzi tylko o pokonanie Giants.

To samo pytanie zadano również GM-owi i właścicielowi Cowboys, Jerry’emu Jonesowi. Ten był nieco bardziej wylewny:

Super Bowl w tym roku? Zdecydowane tak. Bez cienia wątpliwości. Moim zdaniem mieliśmy wystarczająco dużo przeciwności. Mogliśmy mieć ich nawet więcej… ale tak, myślę, że możemy użyć naszego doświadczenia z tego sezonu i jak trafimy do play-offów to będziemy gotowi. Ale bez dwóch zdań mam wrażenie, że jak patrzę na naszą drużynę, to widzę chłopaków, którzy mogą nam wygrać Super Bowl.

Ech Jerry. Nie zmieniaj się, ty chory optymisto.

Just Win, Baby

Chociaż trudno jest w to czasami uwierzyć, to zwycięstwa w NFL są sobie zawsze równe – a przynajmniej w kategorii bilansu i ich znaczenia w wyścigach o play-offy albo wysokie picki w drafcie.

Różnić się mogą natomiast w kontekście psychologicznym – tacy np. Eagles w tym momencie sezonu wręcz oczekują, że wygrają każdy mecz. Jasne, może być trudniej, może być łatwiej. ale koniec końców scenariusz jest jeden: za trzy godziny w kolumnie zwycięstw dopisujemy “+1”.

Taki plan najprawdopodobniej mieli przed startem sezonu Raiders – w końcu w zeszłym roku doszli do play-offów, ich główni zawodnicy w obronie i ofensywie zostali w Las Vegas, a do tego w offseasonie dołączyli do nich gwiazdorzy pokroju Davante Adamsa. Co mogło pójść nie tak?

Ano do tej dobrze naoliwionej maszyny Richa Bisacci można było wrzucić nie tylko kilka gwoździ, ale całą skrzynkę z narzędziami. Taką dziwną metaforą bowiem określiłbym pomysł na to, by Raiders zatrudnili w roli trenera głównego Josha McDanielsa. Ofensywny guru z Patriots, który jako HC w Broncos okazał się być całkiem mierny, był dość kontrowersyjnym wyborem – zwłaszcza, że zawodnicy zdawali się uwielbiać włoskiego magika od special teamsów.

Początek sezonu szybko potwierdził te obawy. Raiders przegrywali mecz za meczem, kolejne tygodnie tylko psuły morale, a Las Vegas wyglądało, jakby zawodnikom odebrano ich talent (coś jak w “Kosmicznym meczu”). Rozgrywający Derek Carr nawet publicznie się popłakał, bo miał dosyć przegrywania. W końcu jednak wszyscy w organizacji przypomnieli sobie chyba słowa legendarnego Ala Davisa i postanowili po prostu wygrać.

I to w spektakularny sposób – mówimy przecież o przyłożeniu w dogrywce. Lepiej być chyba nie może? Jeden rzut oka na szatnie Raiders po meczu w niedzielę mówi nam wszystko – uśmiechy na ustach, uczucie zrzucenia z barków ogromnego ciężaru i wewnętrzny spokój.

Niemała w tym zasługa wspomnianego wyżej Davante Adamsa. Skrzydłowy miał nierówny początek sezonu, ale w ostatnich spotkaniach zaczął się odpalać – łapie kluczowe podania, zdobywa ważne przyłożenia i przy okazji jest absolutnym koszmarem dla defensywy, która musi skupiać na nim praktycznie całą swoją uwagę, dając innym zawodnikom Raiders sporo wolności. To właśnie ten ostatni aspekt gry Adamsa najbardziej docenia jego nowy trener główny:

Davante absolutnie dopracował do perfekcji swoje umiejętności okłamywania defensywy. Jest bardzo utalentowany atletycznie, ale imponuje mi jego mózg, jego zrozumienie gry i odnajdywanie się na boisku. Jak w ostatniej akcji – ta nie ma prawa mieć miejsca, jeśli Davante nie wykonuje kilku ruchów i nie ustawia się w odpowiednim miejscu. On to wszystko rozumie. Jest wyjątkowym zawodnikiem. Naprawdę.

Następnie dodał:

Davante potrafi grać w grę wewnątrz gry, co sprawia, że jest na zupełnie nowym poziomie.

Z bliansem 3-7 w tym roku Raiders pewnie nic nie ugrają. I jasne – to zwycięstwo nie jest w sumie ważne w kontekście wyścigu o play-offy. Zdaje się jednak być kluczowe w tym, jaka będzie przyszłość tego składu i ich trenera, co może być w tym momencie znacznie ważniejsze dla fanów, niż szanse na postseason.

Mozolny powrót do formy

Cincinnati Bengals w zeszłym sezonie nieco zszokowali świat, kiedy nieoczekiwanie zameldowali się w Super Bowl. Chociaż ultymatywnie mecz przegrali, to popularne były wówczas głosy o tym, że ta porażka jedynie zbuduje ich charakter, a Cincy w najważniejszym meczu sezonu jeszcze zobaczymy.

Plan na offseason był prosty – wystarczyło załatać linię ofensywną i jeszcze bardziej rozwinąć kluczowych ofensywnych zawodników. Łatwiej jest jednak to powiedzieć, a nieco trudniej zrobić.

Bengals nowy sezon zaczęli całkiem słabo, notując niespodziewaną porażkę ze Steelers, a potem przeciw Cowboys. Odbili się od dna po meczu z Jets, następnie z Dolphins, ale już Ravens nie dali im zasmakować zwycięstwa. Z bilansem 2-3, Cincy wyglądało słabo.

Sezon ma jednak 18 kolejek, więc półtora miesiąca później Bengals mogą się już pochwalić bilansem 6-4 i bez cienia wątpliwości będą się liczyli w walce o play-offy w AFC. Do tego udało im się zrewanżować Steelers, z którymi tym razem bez żadnych wątpliwości wygrali 37-30 po naprawdę niezłym meczu.

Jestem zadowolony z dzisiejszego meczu. Ale to nie oznacza, że będę zadowolony też w przyszłą niedzielę. Mamy nadal przed sobą 7 dni ciężkiej pracy, by przyszykować się do pojedynku z naprawdę dobrą drużyną. Jedno jest pewno – z Titans możemy być gotowi na podobny poziom fizyczności, co dzisiaj ze Steelers.

Tak występ swojego zespołu skomentował Zac Taylor, który jeszcze parę tygodni temu mógł być na “gorącym krześle”. Na pomeczowej konferencji coach znalazł również czas na to, by niejako podsumować poprzednie 10 tygodni i opowiedzieć o tym, jak Bengals szykują się na kluczową końcówkę sezonu:

Wiecie – w tym momencie nie możemy zrobić już nic na temat tego, co zrobiliśmy na początku sezonu. Możemy się skupić tylko na tym, co jest teraz. A tutaj mamy powody do zadowolenia. Chłopaki przez cały tydzień byli skupieni tylko na meczu przeciwko Steelers. Na tym nam zależało, taki był nasz motyw przewodni i taki będzie nasz motyw przewodni do końca tego sezonu.

Powtórzyć ten magiczny run z początku 2022 roku będzie Bengals bardzo trudno – Chiefs wyglądają na żądnych krwi, Buffalo chce w końcu udowodnić, że zasługuje na pierścień, a i Titans nie mogą się w końcu doczekać swojego momentu w glorii i chwale.

Jak jednak doskonale wiemy, w play-offach może się wydarzyć wszystko, a bilans i to, jak się do nich dostałeś, nie ma absolutnie żadnego znaczenia. I kto jak kto, ale Bengals o tym doskonale wiedzą.

I w ten sposób dochodzimy do końca tego zestawienia. Dzięki bardzo, że wytrwaliście do końca i jak zwykle widzimy się w przyszłym tygodniu. Do zobaczenia!

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

***

Przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: