Skip to content

Najciekawsze wypowiedzi trenerów NFL po Week 12

Spieszmy się kochać NFL, tak szybko odchodzi. Ten weekend był wyjątkowy, bowiem NFL świętowało Dzień Dziękczynienia, zapewniając nam trzy, całkiem niezłe, spotkania w czwartek. Ten “długi weekend” dobiegł jednak końca, a my możemy jedynie powspominać emocje i zobaczyć, co tam ciekawego opowiadali nam trenerzy i zawodnicy National Football League. Tekst Kamil Kacperski.

Na wstępie przypominamy o naszym podcaście, z analizą szans na play-offy i zapowiedzią kolejnego tygodnia w NFL.

Motywator pierwszej wody

Zaczniemy od “zmartwychwstałego” Tuy Tagovailoi i jego Miami Dolphins. Rozgrywający po okropnie wyglądających kontuzjach z początku sezonu wrócił jakiś czas temu do gry i wygląda jak prawie-MVP tego sezonu zasadniczego. Jasne – jego liczby nie są spektakularnie ogromne, ale w końcu jest parę meczów w tył.

Liczy się jednak to, że obecnie Tua jest według wielu statystyk najcelniejszym rozgrywającym w całym NFL. To nie bierze się znikąd – jasne, Jaylen Waddle i Tyreek Hill to świetni skrzydłowi, którzy są w stanie złapać praktycznie każdą piłkę i przy okazji w wyścigu pokonają właściwie każdego defensora w lidze. Tagovailoa jednak sam mocno popracował nad sobą, a pomógł mu także nowy trener, Mike McDaniel.

W weekend pojawiła się bowiem informacja, że McDaniel postanowił przygotować kompilację ponad 700 akcji z udziałem rozgrywającego, które miały na celu jedno – odbudować pewność siebie Tagovailoi. Trener nazwał to “atakiem na kryzys tożsamości”, który może dopaść każdego:

Jako trener starasz się wejść w czyjeś buty. Mam wrażenie, że ludzie do końca nie potrafią zrozumieć, jak trudne jest bycie rozgrywającym w NFL. Masz innych zawodników, którzy na tobie polegają. Masz przeciwników, którzy próbują Cię co kilkanaście sekund obalić na ziemię. Podejmujesz w ułamku sekundy kilka decyzji na raz, podejmując przekalkulowane ryzyko. To jest naprawdę ciężka robota. A Ci, którzy byli wybrani w top 5, top 10 draftu mają jeszcze gorzej, bo oczekuje się od nich, żeby byli dobrzy już teraz w tym momencie. A oni sami nie chcą zawieść ludzi, którzy ich tutaj sprowadzili. To jest ciężka robota. 

Dziennikarze dopytywali McDaniela, co skłoniło go do tego, by tak “agresywnie” zaczął się zajmować swoim rozgrywającym:

Tutaj nie działałem na podstawie żadnych faktów. Używałem intuicji – gość obrywał z każdej strony, ludzie o nim gadali w negatywnym kontekście, a do tego moim zdaniem dostał od życia beznadziejne karty – nie mógł korzystać ze swoich najlepszych umiejętności. Gość jest niesamowitym point guardem, a oni kazali mu grać jak niskiemu skrzydłowemu. To zaczęło się nawarstwiać, więc po prostu współczułem temu dzieciakowi i starałem się jak najbardziej mu pomóc wyjść z tego kryzysu.

Tua niewątpliwie się teraz odpłaca swoimi występami.

No Urban, No Problem

Zostajemy na chwilę na Florydzie, gdzie oprócz Dolphins i Buccaneers swój dom mają również Jacksonville Jaguars. Ci w spektakularny sposób wygrali w niedzielę z Baltimore Ravens, a jednym z bohaterów spotkania był niewątpliwie Trevor Lawrence – młody rozgrywający, zeszłoroczny pick numer 1 w drafcie zanotował chyba swój najlepszy występ w NFL, zdobywając 3 przyłożenia oraz kluczowe podanie przy próbie za 2 punkty, które zapewniło Jags zwycięstwo.

W pomeczowych konferencjach uwagę przykuły jednak komentarze defensora Andrew Wingarda, który nie krył złości przeciwko byłemu już trenerowi Jags, Urbanowi Meyerowi. Ten stwierdził bowiem, że sukcesy Lawrence’a są zasługą jego ciężkiej pracy i trenowaniu pod skrzydłami Douga Pedersona:

Jestem bardzo szczęśliwy z powodu tego, jak rozwijał się Trevor. Nie miał łatwo – w zeszłym roku musiał się użerać z Urbanem Meyerem jako rookie. Nie wiem nawet, czy można to nazwać rookie year. Ale to jak dorósł, jak się rozwinął i to nie tylko na boisku, jak wiele zaczął znaczyć dla ludzi wokół naszej organizacji, to jak się zaczął przygotowywać jest spektakularne.

Pochwał swojemu młodemu rozgrywającemu nie szczędził również wspomniany Doug Pederson, który po meczu stwierdził:

Czasami to, co widzę ja, to, co widzi fan i to, co widzi Trevor może się znacząco różnić. Ten gość ma niesamowity talent do rzucania piłką, jest bardzo mądry i ma niezwykły przegląd pola. To widać. Widać to, jak on z dnia na dzień jest lepszy w podejmowaniu decyzji i jak dorasta.

A co o nowym trenerze Jags sądzą sami zawodnicy? Cóż, jeśli wierzyć Wingardowi:

Umarłbym za Douga Pedersona. Przyrzekam. Na sto procent pobiegłbym za nim do bitki. Uwielbiam tego gościa i jego nastawienie. Masz bilans 3-3, chcesz wejść do play-offów, a on nie zmienia podejścia. Przychodzimy do roboty, pracujemy dalej i wiemy, że to przyniesie efekty. Dzisiaj widzieliśmy tego efekty i teraz atmosfera w szatni jest perfekcyjna.

Wszyscy nienawidzą Russa

Ach, Denver Broncos i Russell Wilson. Cóż za wspaniała saga, nie uważacie? Jeden z najlepiej opłacanych rozgrywających ma w tym momencie tyle samo przyłożeń w trakcie sezonu, co Carson Wentz z Commanders, który… siedzi na ławce od 6. kolejki.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Russ nic nie zmienia. Nie postanawia nieco spuścić z tonu, nie próbuje wygrać z byciem “stereotypowym rozgrywającym”. Nadal występuje w cringe’owych reklamach Subwaya, odprawia dość spektakularne modły przed spotkaniami, czy też biega po samolocie w trakcie podróży do Londynu.

I to wszystko byłoby spoko, gdyby jego Broncos wygrywali mecz za meczem i faktycznie byli poważnymi kandydatami do wygrania AFC. Ale nie są – mają bilans 3-8, w ostatnim meczu przegrali 10-23 z Panthers, a Russ zanotował 142 jardy po 19 udanych podaniach (na 35 prób) i jedno przyłożenie. Trochę słabo, nie?

Na tyle słabo, że w trakcie meczu z Panthers, Wilson dostał werbalny ochrzan od defensywnego liniowego Mike’a Purcella.

Jak swoje zachowanie tłumaczył defensor?

Jesteśmy w tym wszystkim razem, kropka. Jest rozgrywającym naszej ofensywy, właśnie wchodzi na boisko. My straciliśmy wtedy przyłożenie, więc nie wykonaliśmy swojej pracy, ale potrzebujemy znaleźć gdzieś jakąś motywację. Widziałem, że się szykuje do wejścia na boisku, więc chciałem go jakoś zmotywować i wyszło mi jak wyszło.

A co krzyknął Purcell? “Musimy ku*wa się ruszyć”. Co na to Russ?

Ja się z nim zgodziłem. Więc tutaj akurat jesteśmy na tej samej stronie. Nie ma żadnej animozji. Musimy wygrywać. Musimy wychodzić na boisku i mieć trochę niesforności i agresji w naszej grze. Musimy wygrywać te mecze. Ci zawodnicy wychodzą na boisko i walczą w każdej akcji. Są w tym świetni, a my jako ofensywa musimy to wykorzystywać i zdobywać więcej punktów.

W tym wszystkim jest jeszcze trener Nathaniel Hackett, który chyba powoli traci kontrolę nad szatnią i swoimi zawodnikami. A przynajmniej tak może się wydawać, gdy patrzy się na dysfunkcyjność Broncos z zewnątrz. Trener na razie jednak stara się bagatelizować sprawę:

Tu chodzi o całą naszą drużynę i ja chcę znaleźć po prostu sposób na to, by wygrywać mecze futbolu. To jest dla mnie najważniejsze. Nasi trenerzy i zawodnicy pracują strasznie ciężko. Chcę im jak najbardziej pomóc.

W Broncos nie działa nic oprócz defensywy. Nie mam bladego pojęcia, jak im się uda zaradzić tej sytuacji, ale coś czuję w kościach, że Hackett na pozycji head coacha zbyt długo nie usiedzi i w przyszłym sezonie Russ będzie mówił “Let’s ride” do kogoś innego.

Czarno-żółte bicie serca

Pittsburgh notuje właśnie swój najgorszy sezon od czasów zatrudnienia w drużynie Mike’a Tomlina. Trener po raz pierwszy w karierze szkoli Steelers bez Big Bena na pozycji startującego rozgrywającego i chyba po raz pierwszy jego mantra “the standard is the standard” jest właściwie pustą wydmuszką, a nie opisem gry Pittsburga.

Nadzieja jeszcze jest – w tym momencie Steelers mają bilans 4-7, co oznacza, że mogą przegrać jeszcze jeden mecz, żeby zakończyć sezon z pozytywnym wynikiem. Ale coś czuję, że to im się jednak nie uda i Tomlin pierwszy raz w karierze będzie miał wynik negatywny.

Jasne, ich rozgrywającym jest rookie Kenny Pickett, zespół nie jest zbyt dobry w ofensywie, a defensywnie przez kilka tygodni pauzował kontuzjowany T.J. Watt, jeden z najlepszych zawodników w całym NFL. Nic z tego nie jest jednak wymówką do tego, by przegrywać i Coach Tomlin sobie doskonale zdaje z tego sprawę, zauważając jednak, że jego drużyna zaczyna wyglądać nieco lepiej:

Czy moglibyśmy grać lepiej w znacznie szybszym tempie? Oczywiście, że tak. Nie sądzę, żeby ktoś z nas był specjalnie cierpliwy – na pewno nie Kenny. To nie jest biznes dla osób cierpliwych. Pracujesz, kiedy czekasz na wyniki – to właśnie robimy z Kennym.

Nie zmieniła się również “polityka” Steelers:

Naszą jedyną agendą jest stworzenie planu, który pozwoli naszym zawodnikom na błyszczenie w swoich rolach, co poskutkuje zwycięstwem.

Podczas Monday Night Football się udało, a Steelers zanotowali zwycięstwo 24-17 przeciwko Indianapolis Colts, przy okazji poprawiając statystyki Tomlina:

Steelers końcówkę roku mają dość łatwą – dwa razy zmierzą się z Ravens, co będzie zadaniem dość trudnym, ale poza tym będą grali przeciwko Falcons, Browns, Panthers i Raiders, więc bilans 9-8 nadal jest możliwy. Myślicie, że im się to uda?

I w ten sposób dochodzimy do końca tego zestawienia. Dzięki bardzo, że wytrwaliście do końca i jak zwykle widzimy się w przyszłym tygodniu. Do zobaczenia!

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

***

Zachęcamy też do naszej dedykowanej grupy fanów na facebooku. Link do dołączenia poniżej.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: