Skip to content

Najciekawsze wypowiedzi trenerów NFL po Week 13

Pechowa kolejka numer 13 okazała się jedną z najlepszych w ostatnich tygodniach. Kilka dogrywek, niespodziewanych blowoutów, a nawet remis w meczu Giants – Commanders. Zobaczmy, co na temat najciekawszych wydarzeń minionego tygodnia powiedzieli sami trenerzy drużyn NFL. Tekst przygotował Kamil Kacperski!

(Nieudany) Dzień patriotów

Kiedy Bill Belichick przegrywa, reszta (oprócz fanów Patriots) Ameryki się cieszy. Taka jest zasada, a jej powód jest prosty – Patriots i Bill wygrywali tyle, że wszyscy ich nienawidzą. Pats nawet w swoich gorszych momentach są niebezpieczną drużyną, która w każdym momencie może odpalić i wygrać kilka meczów z rzędu (jak np. w zeszłym sezonie, kiedy załapali się nawet na play-offy).

Pewnie na to liczyli fani New England, którzy zebrali się w Foxborough, by obejrzeć spotkanie ich ulubieńców z Bills. Ci, po nierównej formie w ciągu ostatniego miesiąca, mogli potencjalnie mieć kolejne problemy z Belichickiem i spółką. Tak się jednak nie stało, bo chociaż wynik końcowy brzmiał 24-10 dla Buffalo, to mecz wyglądał od pewnego momentu jak blowout i New England miało farta, że Bills po prostu grali średnio jak na swoje warunki. Wymiar kary mógł być bowiem znacznie wyższy.

Sfrustrowana była ofensywa – Mac Jones krzyczał z boku boiska “throw the fu*king ball” do Matta Patricii, który (chyba) pełni funkcję ofensywnego koordynatora, sugerując mu dość jasno, że nie podoba mu się plan gry byłego trenera Lions. Dzieciak potem jednak przeprosił za swoje zachowanie:

Pozwoliłem na to, by moje emocje wzięły górę. Chodziło mi oczywiście o rzucanie dalszych piłek w naszej szybkiej grze podaniami. Muszę sobie z tym lepiej radzić. Ale nie do końca pasowało mi to, co robiliśmy w ofensywie. Tak jak wspomniałem – moim zdaniem mieliśmy za mało dłuższych podań, dlatego zacząłem krzyczeć, żeby pokazać innym, że biorę to na poważnie. To są emocje, to jest futbol. Jestem przepełniony pasją do tego sportu.

A co na to Bill Belichick? Ano jak zwykle coach-talk:

Uważam, że powinniśmy się skupić na robieniu tego, co robimy najlepiej. W tym momencie jest już za późno na to, byśmy drastycznie coś zmieniali w naszej ofensywie. To by było za trudne.

 Jeśli uda nam się znaleźć jakiś sposób, na to, by być stabilnymi w naszej grze, to myślę, że sobie jakoś poradzimy. Nie potrafię tego zrobić i to nas teraz boli. Raz jest coś, potem coś innego i tak cały czas.

Mam ogromny podziw dla reporterów pracujących z Belichickiem na co dzień – wyciąganie odpowiedzi od tego człowieka graniczy z cudem i chociaż może to być rozrywka dla fanów, to z perspektywy dziennikarskiej trudniej mi znaleźć kogoś, kto jest “trudniejszym” rozmówcą niż potężny Bill.

Nieszczęśliwe spotkanie po latach

Nie wiem czy wiecie, ale w niedzielę doszło do oficjalnego debiutu Deshauna Watsona w Cleveland Browns. Zagajam w ten sposób, ponieważ media w NFL niespecjalnie dużo mówiły o jego pierwszym meczu od dwóch lat – program Red Zone praktycznie nie pokazywał fragmentów z meczu Browns-Texans (co prawda nie było za bardzo CZEGO pokazywać, bo mecz był paskudnie nudny), a i samo NFL ograniczyło dostępność spotkania w telewizji zaledwie do rynków lokalnych.

Widzimy więc, że media związane z National Football League starały się nieco “przyćmić” mecz Browns i Texans (zwłaszcza, że nie ma on za bardzo implikacji play-offowych). Niemniej, o sprawie Watsona zdarzało mi się wspomnieć już kilkukrotnie na przestrzeni ostatnich miesięcy, a i Browns są dla mnie całkiem fascynującą franczyzą, która po kilkunastu miesiącach wychodzenia na prostą ponownie znowu wylądowała twarzą prosto w błocie. 

Pomijając jednak całkowicie absurdalną sytuację w klubie, sam Deshaun będzie się musiał przyzwyczaić do tego, że przynajmniej przez kilka następnych miesięcy nie będzie uwielbiany przez fanów swojej drużyny – postawione mu zarzuty były poważne i nawet jeżeli zostanie całkowicie uniewinniony, to niesmak pozostanie. Watson słyszał buczenie przez większość meczu i chociaż w większości było to spowodowane tym, że grali w Houston (skąd poprosił o trade), to część z kibiców niewątpliwie miała inne powody. Rozgrywający nie był jednak zdziwiony:

Oni mają na mnie buczeć. Jestem teraz zawodnikiem Cleveland Browns, gramy na wyjeździe, więc oni mają na mnie buczeć. Niczego innego się nie spodziewałem.

Watson zagrał słaby mecz, ale na razie trener Kevin Stefanski tłumaczy swojego zawodnika tym, że jednak nie grał w profesjonalny futbol od dobrych kilku lat:

Oczywiście stracił mnóstwo czasu, więc musi wrócić do rytmu. Ten pierwszy mecz był kluczowy i cieszę się, że reszta naszej drużyny stanęła na wysokości zadania. Wiemy w końcu na co go stać. Część umiejętności niewątpliwie do niego wróci, jak będzie miał na koncie więcej meczów i więcej sesji treningowych z naszą drużyną. Oczekuję od niego, że wróci do formy.

Cóż można powiedzieć. Sprawa niewątpliwie jest interesująca – jeśli Browns zaczną wygrywać, a Deshaun powróci do formy z czasów Texans, to najprawdopodobniej fani Cleveland dość szybko zapomną, albo przynajmniej wybaczą Watsonowi jego grzechy. Gorzej jednak, jak nadal będą przegrywali – wówczas rozgrywający może już nigdy nie powąchać boiska. Zwłaszcza przy jego kontrakcie.

Titans mają szczęście w nieszczęściu

Sprawa jest prosta – Titans przegrali dwa mecze z rzędu i nagle mają bilans wynoszący zaledwie 7-5. Szczęście mają jednak w tym, że w ich dywizji są dysfunkcyjni Colts, totalnie nierówni Jaguars i cudem żyjący Texans, którzy modlą się już o zakończenie sezonu, draft i powolny rebuild po utracie Deshauna, J.J-a Watta i Deandre Hopkinsa.

Porażka z Eagles na dobrą sprawę nie jest jakąś plamą na honorze – mają w końcu najlepszy bilans w lidze i są obecnie typowani jako jedni z głównych kandydatów do zdobycia Super Bowl. Nie zmienia to jednak faktu, że trener Mike Vrabel absolutnie nienawidzi przegrywać:

Nie możemy pokazywać na siebie palcami. Musimy założyć, że wszyscy nie wykonaliśmy do końca dobrze swojej roboty – bo tak jest. Wracamy do roboty z większą energią i większym samozaparciem. Musimy wygrać następny mecz przeciwko dywizyjnemu rywalowi. Przegrywanie po prostu ssie. Teraz jest kluczowy czas w sezonie, więc mamy do podjęcia kilka decyzji – na ile ufamy samym sobie? Na ile ufamy trenerom? Na ile ufamy osobom po naszej prawej i lewej stronie.

Tu pojawia się jednak ciekawostka – jednym z głównych sprawców porażki Titans z Eagles był… A.J. Brown, który jeszcze w lutym był zawodnikiem Tennessee. Ten został wysłany za kilka picków w drafcie, co było niespodziewane, zwłaszcza dla fanów Titans – ci w końcu od paru lat starają się dotrzeć do Super Bowl, są jedną z najlepszych drużyn w AFC, więc wysłanie swojego najlepszego skrzydłowego do potencjalnych pretendentów do tronu było dziwne.

Teraz za ten “błąd” zapłacił GM Titans, Jon Robinson. Dziennikarze twierdzą, że Vrabel absolutnie nie chciał oddawać Browna nikomu, co mocno poróżniło obu panów. Szefostwo Tennessee stwierdziło jednak, że zamierza stanąć po stronie obecnego Trenera Roku w NFL i Robinson 6 grudnia pożegnał się z Titans.

Trener główny Titans ma mieć teraz “znacznie większą władzę” w Tennessee, niż dotychczas. Ja jestem ciekawy, w jaki sposób Vrabel to wykorzysta.

Beznadziejnie skuteczni Bucs

“Dokładnie tak, jak to planowaliśmy” – zagaił do dziennikarzy Tom Brady podczas swojej pomeczowej konferencji. 45-letni rozgrywający po raz kolejny w swojej karierze postanowił wygrać w ostatniej akcji meczu, dopisując kolejny rekord NFL do swojego nazwiska. Nie będę jednak się rozpisywał na temat jego dokonań, bo po co – wszyscy sobie z nich zdajemy sprawę.

Najciekawsze w tym meczu było jednak to, że Bucs i Brady przez praktycznie 55 z 60 regulaminowych minut byli zamknięci w potrzasku przez Saints. Nie działało nic. Prawda jest taka, że gdyby New Orleans zdobyli 3 punkty więcej, to Tampa nie miałaby szans na powrót do tego spotkania, więc sami strzelili sobie w stopę i dali Brady’emu za dużo czasu. Jak powiedział Brady:

Wiele naszych meczów kończyło się bliskimi wynikami. Część z nich wygraliśmy, część przegraliśmy i dlatego mamy bilans 6-6. Nie jesteśmy tam, gdzie chcieliśmy być, ale będziemy walczyli. Jeszcze możemy wygrać wszystko.

Pod wrażeniem postawy swojego zespołu był również trener główny zespołu, czyli Todd Bowles. Ten jasno zaznaczył, że był zaskoczony tym, jaki mecz rozegrały obie części jego Bucs:

Świetna robota i świetnie wykonanie. Tom dobrze przeczytał defensywę, zobaczył, kto był podwajany, kto był wolny. Świetnie zarządzał drużyną w momencie kryzysowym, nie straciliśmy czasu na ustawianie się, czy inne takie rzeczy. Grali z sercem, grali z ogromnym zaangażowaniem i cała drużyna zasługuje na pochwałę. Defensywa zdobyła piłkę, ofensywa odpłaciła się punktami. I tak dwa razy w najbardziej kluczowym momencie meczu. 

Bucs obecnie zajmują pierwsze miejsce w swojej dywizji NFC South i obecnie mają przewagę jednego meczu nad drugą Atlantą, która przegrała swój mecz ze Steelers. Umówmy się – wszystkie te drużyny muszą walczyć o wygranie dywizji, bo mają za słabe bilanse na bycie w Wild Card, więc najbliższe tygodnie będą absolutnie kluczowe dla całego NFC South. Końcówka sezonu może być więc absolutnie piorunująca.

I w ten sposób dochodzimy do końca tego zestawienia. Końcówka sezonu jak zwykle przysparza nam najwięcej emocji i nie wiem jak wy, ale już się nie mogę doczekać finałowych kolejek. Dzięki bardzo, że wytrwaliście do końca i jak zwykle widzimy się w przyszłym tygodniu. Do zobaczenia!

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

*

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: