Skip to content

Najciekawsze wypowiedzi trenerów po rundzie Wild Card w NFL

Jeden z największych comebacków w historii, bliskie spotkania dywizyjne i trochę spodziewane zwycięstwo underdoga – pierwsza runda play-offów w NFL zaserwowała nam piękne emocje i dużo dobrej gry. W miniony weekend pożegnaliśmy kolejne sześć zespołów, które szczęścia będą musiały poszukać w przyszłym sezonie. Zobaczmy więc, co do powiedzenia mieli ich trenerzy w tym wydaniu ekstra, które poświęcone będzie wszystkim coachom, którzy już zakończyli rundę play-offów. Tekst Kamil Kacperski.

Na wstępnie przypominamy o naszym wczorajszym live na YT:

A teraz przechodzimy do części właściwej.

***

Bezsenność w Seattle

Seattle jest bez cienia wątpliwości jedną z tych drużyn, które w tym sezonie “przedobrzyły” i zaskoczyły wszystkich swoją formą. Niestety drugą połowę (zarówno meczu, jak i całych rozgrywek) Seahawks mieli znacznie gorszą, niż pierwszą, ale i tak zawodnicy i Pete Carroll powinni być z siebie dumni.

Tak zresztą bez wątpienia jest – trener Seahawks po samym meczu był oczywiście trochę podłamany, ale z drugiej strony 49ers zagrali po prostu jak prawdziwi faworyci i Seattle zwyczajnie zabrakło talentu. I tak wyglądali dobrze przez długie części meczu.

Carroll przez ostatnie kilka dni sporo gadał z dziennikarzami i z jego słów możemy wywnioskować, że plan jest dość prosty. Najpierw zajmie się defensywą:

To mnie dobija. Mecz z Niners był tego świetnym przykładem – mieli długi bieg, na który im pozwoliliśmy i nie byliśmy w stanie go zatrzymać. Najbardziej przeszkadza mi różny poziom agresywności. Musimy być cały czas na tych samych wysokich obrotach, a często zwalniamy albo “za bardzo” chcemy. Muszę sobie z tym poradzić. Poprawić parę rzeczy i nie popełniać błędów – zwłaszcza w grze biegowej.

QB1 pozostanie Geno Smith – a przynajmniej taki jest plan:

Mamy swojego gościa i teraz musimy zająć się tylko stroną biznesową, żeby z nami został na dłużej. Ale nie mamy żadnego ograniczenia w sprawie tego, co możemy zrobić. Ale jego powrót będzie dla nas ważny, to urodzony lider i zawodnicy bardzo go doceniają. On jest ogromną częścią naszych planów i jednym z powodów, dla których patrzymy na przyszłość w tak pozytywny sposób.

Resztę drużyny zbudują przez draft:

Jestem bardzo podekscytowany draftem. Te pierwsze cztery picki, które mamy, to jest dla nas coś ogromnego! Możemy naprawdę dobrze odbudować drużynę, więc jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni na przyszłość.

Brzmi to wszystko rozsądnie i raczej łatwo możemy sobie wyobrazić, że Seahawks w przyszłym sezonie również będą rywalizowali o najwyższą stawkę.

Co tu się odchargerzyło?

Niesamowite jest, jak bardzo Chargers zepsuli sobie sezon przez ostatnie dwa tygodnie. Już decyzja o tym, by wyjść swoim najmocniejszym składem na mecz o nic z Broncos, była głupia i skończyła się kontuzją jednego z kluczowych skrzydłowych LA, Mike’a Williamsa.

Mamy do wyboru tylko 48 zawodników i to nie są łatwe decyzje. Oczywiście z perspektywy czasu łatwo jest patrzeć na sytuację z zewnątrz, ale wewnątrz to nie jest nic łatwego. Nie mamy do dyspozycji nieskończonej ilości zawodników, więc podjęliśmy decyzje, które były dla nas najlepsze w tym czasie.

Potem natomiast doszło do tego absolutnego meltdownu w sobotę wieczorem. Chargers prowadzili z Jaguars 27-0 po głupich błędach Trevora Lawrence’a i ofensywy Jacksonville, ale coś było nie tak. Herbert i spółka nie potrafili do końca wykorzystać tych przechwytów, a także generowali mało jardów i punktów z własnej inicjatywy. Potem zaczęła też zawodzić defensywa, aż doszło do tego, że Joey Bosa stracił cierpliwość i zaczął krzyczeć na sędziego i zszedł z boiska, rzucając przy okazji swoim kaskiem.

Bosa był okrutnie sfrustrowany też po meczu, dzieląc się swoimi przemyśleniami z dziennikarzami:

Oczywiście jeśli ja im coś powiem, to dostaje 40 tysięcy dolarów kary, ale jeśli oni odgwiżdżą wymyślony faul, który potem rujnuje cały sezon dla drużyny, to wracają potem do szatni i sobie żartują: “O zobacz na tego dupka, haha, dostał ode mnie 15 jardów kary, co za przegryw”. Gwarantuję wam, że tak jest, że tak pier*olą za naszymi plecami. Zachłyśnięci władzą. Mam ich k*rwa dosyć.

Trzeba przyznać, że słowa Bosy są mocne, ale obrońca Chargers dodał oczywiście, że nie jest to jedyny powód porażki – LA przegrało, bo “totalnie ssało w drugiej połowie”.

Zachowanie swojego zawodnika skomentował również Staley, który jakimś cudem utrzyma pozycję trenera głównego w Chargers:

Joey był sfrustrowany. Uważam, że to się kumulowało przez cały mecz, aż w końcu postanowił porozmawiać z sędziami i skończyło się, jak się skończyło. Ale nie możemy tracić naszej głowy w taki sposób. Musimy pozostawać w miarę rozważni przez cały mecz, żeby unikać błędów i nie pogrążać się jeszcze bardziej.

Na razie pozycje w Chargers stracili ofensywny koordynator Joe Lombardi i trener rozgrywających Shane Day.

Miami Vice

Szkoda, że Miami nie udało się wykorzystać wszystkich błędów, które popełniła ofensywa Bills. Niestety, Skylar Thompson nie jest Tuą, a skrzydłowi Miami często nie pomagali młodemu rozgrywającemu i upuszczali piłki, które dosłownie uderzały ich w dłonie albo klatki piersiowe. Buffalo w końcu jednak się doczłapało do lini końcowej z wynikiem na ich korzyść, ale powodów do zadowolenia zbyt dużo nie mają i przed kolejnym spotkaniem mają sporo rzeczy do poprawy.

Do poprawy parę rzeczy mają też Dolphins – jak chociażby zarządzanie czasem w kluczowych sytuacjach. Trener Mike McDaniel wyjaśnił, że zamieszanie w ostatnich minutach meczu spowodowane było komunikacją z sędziami i “osobami z góry”:

Już nie pamiętam, czy to sędziowie, czy trenerzy, ale pojawił się sygnał, że mamy pierwszą próbę. Więc na boisko zaczęły wbiegać osoby z personelu odpowiedzialnego za sytuację first-and-10. A nagle mówią, że jest czwarta próba.

Podkreślił więc, że jego plan na przyszłość jest prosty – zdecydowanie bardziej skupić się na szlifowaniu tego aspektu gry:

Więc taka rzecz to kolejny element, który możemy poprawić w przyszłości. I jasne, to był jeden z powodów, dla których cała sytuacja skończyła się jak skończyła, ale nie był to jedyny powód. Możemy znaleźć wiele rzeczy, które mogliśmy zrobić lepiej i na tym skupimy się w nadchodzących tygodniach i miesiącach.

Wiadome jest również to, że Tua Tagovailoa w przyszłym sezonie na 100% będzie QB1 w Miami. To potwierdził nie tylko GM Will Grier, ale również oczywiście McDaniel, który podkreślił, że teraz jego zadaniem będzie próba ochrony zdrowia rozgrywającego.

Jak pewnie wiecie, Tua kilkukrotnie doznał wstrząśnienia mózgu, co wyeliminowało go z kilku kluczowych meczów w tym sezonie i oczywiście może mieć ogromne znaczenie dla jego zdrowia w przyszłości.

Dlatego też postanowiliśmy podejść do tego tak, jak do młodego rozgrywającego, który nie jest przyzwyczajony do kończenia biegu ślizgiem. Mamy pomysły i plany na to, jak mu pomóc, bo łatwo można zauważyć, że dużo jego kontuzji było spowodowanych uderzeniem głowy o murawę. WIęc jako trenerzy zrobimy wszystko, by mu pomóc, ale on też musi nam pomóc i sam dbać o swoje bezpieczeństwo.

W przypadku Dolphins zbyt dużych zmian się nie powinniśmy spodziewać – zniszczyły ich kontuzje w najgorszym możliwym momencie sezonu, więc w przyszłym roku wszystko powinno pójść lepiej.

Pogrzeb niegodny wikinga

Nigdy nie przegraliśmy dwóch meczów z rzędu. Nasi zawodnicy kochali grać ze sobą i dla siebie.

Takimi słowami sezon podsumował krótko Kevin O’Connell, który po bilansie 13-4 w sezonie regularnym definitywnie spodziewał się, że jego drużyna powalczy chociaż o tytuł mistrza NFC. Tak się jednak nie stało, a Giants zagrali prawdopodobnie swój najlepszy mecz w najważniejszym momencie sezonu, zatrzymując potencjalny comeback Vikings.

Bez większych wątpliwości powiedzieć, że pod względem czystego futbolu, to spotkanie między Minnesotą a Nowym Jorkiem było chyba najlepszym w tej rundzie play-offów. Drużyny nie popełniały za dużo błędów, punktów było dużo, ale i defensywa obu drużyn potrafiła się w pewnym momencie zastawić.

Najbardziej kluczowym momentem defensywnym była końcówka spotkania, kiedy to w sytuacji fourth-and-8, Kirk Cousins po presji Dextera Lawrence’a postanowił pozbyć się piłki, rzucając do T.J. Hockensona, który zdobył wówczas… 3 jardy.

Po prostu udało im się wtedy wykonać kluczową akcję. Ale zamiar mieliśmy prosty… chcieliśmy dostać szansę na zwycięstwo, więc musieliśmy rzucić piłkę te kilkanaście jardów. Kirk nie miał do kogo rzucić i to moja wina, bo wybrałem złą zagrywkę…

Tak opisał swój proces myślowy O’Connell, który po chwili postanowił jednak powiedzieć nieco więcej na temat decyzji Kirka Cousinsa:

Ja nie miałem w głowie kompletnie tego, żeby wybrać zagrywkę, gdzie głównym odbiorcą nie jest ktoś, który nie zdobędzie pierwszej próby. Być może powinienem to lepiej zakomunikować Kirkowi: “Hej – piłka powinna pójść tu i tu”.

No nie brzmi to zbyt przekonująco. Może gdyby Kirk Cousins był pierwszorocznym QB, który miał tendencję do tego, by zapominać jaka jest sytuacja na boisku. Ale perspektywa tego, że Cousins mógł sobie nie zdawać sprawy z sytuacji po 10 latach w lidze, jest przerażający.

Sprawa najwyższego priorytetu

Ta dla Baltimore Ravens powinna być prosta – podpisać z Lamarem Jacksonem długoterminowy kontrakt, upewnić się, że QB1 jest zdrowy i otoczyć go w miarę kompetentnymi skrzydłowymi.

Tak, mam nadzieję, że wróci. To jest mój gość. Mam dla niego tylko miłość i szacunek. “Ósemka” jako osoba, jako zawodnik i jako przyjaciel to ktoś, kogo uwielbiam, więc tak – oczywiście, że mam nadzieję, że zostanie tu z nami na stałe – tak do podpisania kontraktu z Ravens zachęcał w pomeczowej konferencji TE Mark Andrews.

Niestety, to nie tylko Andrew i Jackson podejmują decyzje – tutaj sporo do powiedzenia ma jeszcze trener John Harbaugh, GM i właściciele Ravens. Ten pierwszy w pomeczowej konferencji nie odniósł się w żaden sposób do sytuacji z Lamarem, opowiedział za to, co mu się podobało w meczu z Bengals:

Jestem dumny z naszych zawodników. Zagraliśmy dobry mecz. Parę akcji mogliśmy wykonać lepiej, no i oczywiście te straty piłki na końcu nas totalnie dobiły, ale trudno jest zagrać perfekcyjne spotkanie w takich warunkach. Moim zdaniem zagraliśmy mecz, który powinniśmy wygrać. Ale tak jak wspomniałem – te straty okazały się być dla nas końcem.

Przyjechaliśmy tutaj, żeby wygrać mecz. Jesteśmy na tyle dobrzy, że mogliśmy wygrać ten mecz. Ludzie mogą sobie mówić, co chcą, ale jeśli nie sądzicie, że jesteśmy dobrą drużyną, to najwyraźniej nie za bardzo zwróciliście uwagę na ten sezon.

Co jest też całkiem ciekawe – Harbaugh na razie nie planuje żadnych zmian na pozycjach trenerskich w Ravens. Prawda jest jednak taka, że przyszłość Ravens jest uzależniona od tego, czy w drużynie będzie Lamar i więcej nowego na ten temat na razie się nie dowiemy.

Dom spokojnej starości

Floryda jest stanem emerytów i imprezowiczów. Tom Brady kwalifikuje się jednocześnie do obu grup – do końca kariery ma od 24 godzin do (pewnie) 2 lat, a przy okazji od jakiegoś czasu jest świeżo upieczonym singlem.

Dlatego też trudno mi sobie wyobrazić, by GOAT miał zmienić w tym sezonie swoje szaty. Może perspektywa pracy z Joshem McDanielsem w Las Vegas okaże się być warta grzechu, zwłaszcza jakby do grania znowu miał wrócić Gronk. Decyzja Brady’ego niewątpliwie będzie ciekawym wątkiem nadchodzącego offseasonu, ale jeżeli wierzyć słowom Todda Bowlesa, to Bucs są przygotowani na każdą możliwość:

Żadnej przebudowy. Co roku jest przeładowanie. W każdym sezonie mamy wrażenie, że możemy wygrywać. Oczywiście dopracujemy wszystko ze strony schematów i zagrywek. Nie wrócą też wszyscy zawodnicy i będziemy mieli sporo nowych twarzy, ale hej – to wszystko jest częścią futbolu.

Bardzo ostrożny w swoich słowach był również Tom Brady – jego słowa na pomeczowej konferencji możemy traktować bowiem jako zwykłe podziękowanie za sezon współpracy, pożegnanie z franczyzą, a także jako pożegnanie z futbolem ogólnie. GOAT jak prawdziwy polityk wygłosił mowę, którą można podporządkować pod dowolną tezę i jako fan publicznego dyskursu, jestem pod wrażeniem:

Czuję, że to po prostu koniec sezonu. Kocham tę organizację. To jest świetne miejsce. I dziękuję wam wszystkim za ciepłe powitanie. Jestem zaszczycony szacunkiem, który tutaj dostałem i mam nadzieję, że go odwzajemniłem.

Jeżeli to jest pożegnanie Brady’ego z Bucs, to jest to bardzo klasowe pożegnanie. Jasne, przegrali dość sromotnie na własnym stadionie w pierwszej rundzie play-offów, ale z drugiej strony – i tak dał z siebie 3 dobre sezony oraz oczywiście zdobył mistrzowski pierścień. Zasłużył na szacunek.

Jeżeli jest to jego pożegnanie z całym NFL, to szkoda, że nie zrobił tego dwa lata temu po wygraniu 7. pierścienia. Byłoby to cudowne zamknięcie rozdziału i domknięcie perfekcyjnej kariery zakończonej najwyższym wyróżnieniem w tym pięknym sporcie.

Tak jak wspomniałem, decyzja Brady’ego będzie jednym z najciekawszych wątków offseasonu i definitywnie plotki na ten temat będą się pojawiały codziennie – tak samo zresztą jak było trzy lata temu, kiedy GOAT opuszczał Patriots. Niezależnie od tego, jaka będzie to wywoła mnóstwo emocji. To w końcu Tom Brady, który nawet mając na karku 46 lat nadal daje właściwie każdej drużynie szansę na osiągnięcie ogromnych sukcesów. Zwłaszcza jeżeli otoczy się go odpowiednimi ludźmi.

Jak się pewnie domyślacie, w play-offach formuła tego cyklu będzie nieco inna, niż w regularnym sezonie – zamierzam zająć się wszystkimi trenerami, którzy w danym tygodniu odpadną.

I tym wyjaśnieniem kończymy rundę Wild Card w NFL. Jak zwykle dziękuję za dotarcie do końca, jak zwykle zapraszam na przyszły tydzień i jak zwykle życzę sobie i wam świetnych meczów. Do zobaczenia!

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej