Skip to content

Najciekawsze wypowiedzi trenerów po week 5 w NFL

Kolejna kolejka przeminęła z wiatrem, pozostawiając po sobie mnóstwo emocji, dużo kontrowersji związanych z sędziowaniem, (jak zwykle) multum niespodzianek, a także pierwsze zwolnienie trenera w tym sezonie! Przygotujcie zatem kawkę, rozsiądźcie się wygodnie i przenieście się razem ze mną w świat pomeczowych konferencji, gdzie dowiemy się, co trapi panów ze słuchawkami na głowach. Tekst Kamil Kacperski.

Umarł (k)Rhule, niech żyje (k)Rhule

Mówicie mi Nostradamus – swój poprzedni tekst zakończyłem dywagacjami na temat Matta Rhule’a, a dzisiaj zaczynamy od… Matta Rhule’a. Trener został bowiem oficjalnie zwolniony przez Panthers w poniedziałek 10 października, więc jak sami rozumiecie, musimy poruszyć ten temat.

O decyzji poinformowali nas dziennikarze NFL Network, a następnie potwierdziła je sama drużyna – w tym właściciel Carolina Panthers David Tepper, który opisał swoją decyzję w rozmowie z lokalnymi reporterami:

Myślę, że mogliśmy obserwować pewnego rodzaju progres na przestrzeni ostatnich lat, ale niestety nie udawało nam się wskoczyć na wyższy poziom. A wszystkim zależało na tym, byśmy poszli mocno w górę.

To bardzo dyplomatyczna wypowiedź, jak na kogoś, kto przez najbliższe 4 lata będzie musiał wypłacić swojemu byłemu pracownikowi jakieś 40 milionów dolarów. Ja na miejscu Teppera byłbym absolutnie wściekły, więc czapki z głów dla pana Teppera za zachowanie zimnej krwi i głowy na karku.

Z tego miejsca chciałbym również życzyć powodzenia nowemu tymczasowemu trenerowi Panthers, Steve’owi Wilksowi, który do tej pory był koordynatorem defensywnej gry podaniami i trenerem defensive backów (a w przeszłości był trenerem głównym w Cardinals). Jeżeli ten się sprawdzi, to może liczyć na awans – nawet jeżeli nie w Panthers, to zgarnąć go może inna franczyza. Jak powiedział Tepper:

Zostało nam jeszcze sporo meczów w tym sezonie, więc zobaczymy, jak sobie poradzi. Definitywnie jest w pozycji, żeby brać go pod uwagę do tej roli na stałe. Pogadałem sobie już z nim. Nie mogłem mu oczywiście nic obiecać, ale jeżeli wykona kawał porządnej roboty, to będziemy musieli rozpatrzyć jego kandydaturę.

Ja bym brał i się nie zastanawiał, panie Wilks – Tepper pokazał, że lubi przepłacić i zagwarantować duże pieniądze, więc jeden kontrakt z Panthers i możesz być pan ustawiony do końca życia.

Ziemia nieobiecana

W niedzielę drugi tydzień z rzędu mogliśmy śledzić “London Games”, czyli mecz NFL rozgrywany w Londynie na stadionie Tottenhamu. Naprzeciwko siebie stanęli New York Giants oraz Green Bay Packers i chociaż obie drużyny mogły się pochwalić bilansem 3-1, to umówmy się – Packers byli zdecydowanymi faworytami w tym spotkaniu.

Rodgers i spółka grali na Wyspach pierwszy raz w historii, więc niewątpliwie chcieli zaprezentować się swoim brytyjskim fanom jak najlepiej. I to im się udało, bo w pierwszej połowie rozbijali Giants jak chcieli. Na ich nieszczęście, mecze futbolu mają dwie połowy. Po przerwie Saquon, Jones i reszta ekipy zaczęli bowiem grać jak natchnieni i summa summarum, mecz zakończył się zwycięstwem New York Giants, którzy tym samym sposobem notują bilans 4-1.

Niesamowite, jak szybko zmienia się koniunktura w NFL – przecież sam jeszcze parę lat temu pisałem wam w ramach tego cyklu, żeby w ogóle wyrzucić dywizję NFC East z ligi, bo to jeden wielki meme, a teraz nagle Giants, Cowboys i Eagles wyglądają, jakby mieli być najpoważniejszymi kandydatami do Super Bowl (a przynajmniej tak sugerują ich bilanse).

O Giants jednak już rozmawialiśmy parę tygodni temu i według mojej wewnętrznej rozpiski, którą właśnie wymyśliłem, to ponowna pora na nich przyjdzie dopiero za jakiś czas. Przyjrzyjmy się więc Packers, którzy w tym sezonie wyglądają jakby chcieli, ale nie mogli.

Na papierze bowiem Green Bay to nadal drużyna z ambicjami na mistrzostwo – pewnie, ich ofensywa podupadła po stracie Davante Adamsa, ale za to defensywa wyglądała porządnie, czy nawet najlepiej od lat, a do tego Rodgers odzyskał swojego ulubionego liniowego w postaci Davida Bakhtiariego. Niestety wszystko jednak kuśtyka – Rodgers nie potrafi się na razie dogadać ze swoimi skrzydłowymi, Bakh rozgrywa zaledwie połowę możliwych akcji, a defensywę określiłbym słowami “meh”.

Ale moich dywagacji chyba Wam wystarczy – zobaczmy, co ciekawego na temat sytuacji swojego zespołu ma do powiedzenia trener Matt LaFleur:

Myślę, że wszyscy musimy zrobić więcej po defensywnej stronie piłki – nie jest to bowiem jedynie wina koordynatora Joe Barry’ego. Szczerze mówiąc, to wina jest też po stronie zawodników, bo niektórzy nie dają z siebie 100% przy każdej akcji. Było w tym meczu kilka sytuacji, że błędy kolejno popełniały inne osoby, co pozwalało Giants na rozgrywanie długich akcji w drugiej połowie.

Ostro. Sami zawodnicy również nie byli zadowoleni – corner Jaire Alexander powiedział po meczu, że on “na razie nie panikuje”, ale sytuacja może się zmienić, jeśli przegrają następne spotkanie (przeciwko Jets). Niezadowoleni byli również biegający Aaron Jones i AJ Dillon, którzy jasno dali znać na pomeczowej konferencji, że ich zdaniem mieli za mało roboty w meczu przeciwko Giants. Jak opowiedział pierwszy z nich:

Ja bym obstawił swoją kasę o to, że ja albo AJ bylibyśmy w stanie zdobyć dwa jardy przez dwie próby. Postawiłbym swoje pieniądze bez zawahania. Ale też z drugiej strony nie jestem rozgrywającym, nie wiem, co widział Aaron. Poza tym szacun dla ich obrony, bo są w świetnej formie.

Na szczęście dla Packers, ten detal szybko zauważył też Matt LaFleur, który obiecał poprawę pod tym względem:

Kiedy coś Ci nie idzie, ale widzisz, że Aaron Jones biegł 13 razy i zdobył 63 jardy, a AJ miał 34 po 6 biegach, to trudno jest mi tutaj siedzieć i tłumaczyć, dlaczego nie korzystaliśmy z ich usług więcej. Muszę być bardziej zdyscyplinowany w naszym podejściu do oddawaniu im piłki. 

Tak jak powiedział Jaire Alexander – bilans 3-2 nie jest jeszcze końcem świata, ale LaFleur powinien poważnie pogadać ze swoimi zawodnikami na temat ich ostatnich meczów, bo Packers definitywnie nie przypominają samych siebie.

Wymiana ciosów w Cleveland

Ten mecz, w przyszłym roku, powinien być w prime-time. Drugi raz rzędu Chargers vs. Browns jest totalną strzelaniną, w której ofensywy tylko prześcigają się w coraz bardziej finezyjnym zdobywaniu punktów i jardów. Tym razem spotkanie rozstrzygnęło się na korzyść Chargers, ale jeśli oglądaliście ten mecz, to wiecie, że Brandon Staley i spółka starali się je przegrać.

Jak bowiem inaczej możemy nazwać końcówkę tego meczu, kiedy to Chargers oddali piłkę Browns po nieudanej 4. próbie na własnej połowie. Cleveland zdobyło raptem kilka jardów i już było w stanie kopnąć FG, który wygrałby dla nich ten mecz. Tym razem rookie Cade York nie trafił jednak z odległości 54-jardów, więc Los Angeles może mówić o ogromnym szczęściu. Na drużynę wylał się jednak ogromny hejt ze strony fanów, ale także zawodników – kontuzjowany skrzydłowy Keenan Allen napisał na Twitterze proste:

Co my teraz kur** robimy?

Brandon Staley natomiast wcale nie zamierzał specjalnie długo tłumaczyć swojej decyzji, mówiąc po meczu krótko:

Będę w życiu podejmował takie decyzje, z którymi większość osób nie będzie się zgadzało. Trzeba mieć jednak wewnętrzne przekonanie, że wierzysz w ten proces, nie boisz się go i nie masz potrzeby go bronić.

Cóż, decyzja jest agresywna, ale zrozumiała – przynajmniej dla biegającego Austina Eklera, który zanotował 199 jardów po podaniach i biegach:

To nie jest żadna niespodzianka. Wiecie – mówimy tu o Brandonie Staleyu. Widzieliśmy wszystko, co robił w zeszłym sezonie, więc moim zdaniem to po prostu podtrzymanie jego tendencji z zeszłego roku. Wiemy, kim jest. Wina jest po naszej stronie, bo zawiedliśmy jego zaufanie.

Ps. Staley i Allen porozmawiali już o całej sprawie i według trenera są teraz “bliżej, niż kiedykolwiek wcześniej”.

Jerome Boger, czyli sędzia kalosz

Ach, NFL i ich klasyczna rekompensata – po absolutnie absurdalnej sytuacji z Tuą Tagovailoą z Dolphins, sędziowie najprawdopodobniej dostali nowe wytyczne odnoszące się do sacków. Inaczej bowiem nie można wytłumaczyć tego, co się wydarzyło pod koniec meczu między Falcons a Bucs.

Grady Jarrett w całkiem klasyczny sposób obalił Brady’ego na ziemię, notując sack i w gruncie rzeczy kończąc drive Tampy. Co zatem robią sędziowie? Rzucają flagę za “roughing the passer”, w gruncie rzeczy dając Bucs zwycięstwo.

Sędzia Jerome Boger z miejsca stał się obiektem kpin i wcale nie pomogło to, że w pomeczowym sprawozdaniu wyjaśnił, że jego zdaniem… “Jarrett niepotrzebnie rzucił Bradym o ziemię”. Ah, ok, no tak, przecież defensorzy nie mają prawa do obalania rozgrywających.

Sprawę w poniedziałek skomentował Grady Jarrett, który wyjaśnił, że oglądał akcję wielokrotnie i do tej pory “nie ma bladego pojęcia, co mógłby zrobić inaczej”. Dodał również, że jego zdaniem, takie decyzje sędziów mają negatywny wpływ na sport:

Możemy cofnąć dosłownie wszystko, kamery są praktycznie na całym boisku. Nie mówię, że przez to przegraliśmy ten mecz, ale to definitywnie odebrało nam możliwość wygrania tego meczu. A jeśli odbiera możliwość zwyciężania, to oznacza, że w końcu będzie skutkowało odebraniem możliwości zarabiania pieniędzy. To będzie kosztowało zawodników więcej, niż tylko przegraną. Nigdy nie wiesz, komu się uda przedrzeć do rozgrywającego i go obalić, ale chyba powinniśmy mieć możliwość spojrzenia na sytuację i powiedzenia sobie: “Okej, tu jednak wszystko było adekwatnie zrobione”.

Sędziowie – ogarnijcie się, bo to aż wstyd. Albo ogarnijcie przepisy tak, by nie było żadnych wątpliwości, bo podobna sytuacja spotkała też Chrisa Jonesa, który obalił Dereka Carra w meczu między Chiefs a Raiders.

Zappe na ratunek Patriots

Ech, Detroit Lions, man. Taki potencjał, taka ofensywa – najlepsza w całym NFL na przestrzeni pierwszych kilku tygodni sezonu, man! Tylko poprawić trochę defensywę i Lions mogliby zacząć wygrywać mecze i to w ładnym stylu, man! Tyle nadziei, Dan Campbell to naprawi, man. Jeszcze będzie bilans 10-7 i zwycięstwo w play-offach, man (pozdro dla fanów The Pat McAfee Show).

Takie słowa zapewne dotarły do Foxborough i uszu Billa Belichicka, który w prawdziwie swoim stylu postanowił pokazać fanom Lions, że ich nadzieje mogą spłonąć w fabryce Forda, a play-offy to mogą najwyżej zobaczyć w telewizji.

Nie spodziewajcie się jednak, że Bill na pomeczowej konferencji robił sobie żarty z Lions, czy uskuteczniał jakiś mocarny trash-talk. To jest jednak klasowy trener NFL, który widział na boisku już wszystko. Dlatego klasycznie Belichick mówił w taki sposób, jakby jego Patriots właśnie przegrali 7 spotkanie z rzędu, a nie totalnie zdominowali Lions i wygrali 29-0. Chyba za to właśnie go kochamy:

Miejmy nadzieję, że dzięki temu będziemy mogli się stawać coraz lepsi i z tygodnia na tydzień budować podwaliny sukcesu. Jeśli będziemy ciężko pracowali, grali lepiej i lepiej się komunikowali, to wierzę, że będzie znacznie lepiej. Taki jest nasz plan na przyszłość.

Mówienie tego samego na trzy różne sposoby to prawdziwa sztuka, godna największych polityków. Brawo.

Belichick miał nawet kilka słów pochwał dla rozgrywającego Baileya Zappe’ego, który rozgrywał kolejny mecz pod nieobecność Maca Jonesa i Briana Hoyera. Młodzik wyglądał całkiem nieźle, co docenił jego trener:

Grał z pewnością siebie. Dobrze sobie radzi z rozumieniem gry. Kiedy schodzi z boiska, to potrafi zidentyfikować i wytłumaczyć, co widział, co się stało i zwykle ma rację. Może nie zawsze podejmuje dobrą decyzję, ale przynajmniej rozumie, co się dzieje podczas meczu i jaki był jego błąd.

Na razie jednak o “QB controversy” nie mamy co mówić – kiedy Jones wróci z kontuzji, to zajmie miejsce w podstawowym składzie Patriots. A przynajmniej tak możemy wnioskować, bo sam Belichick powiedział, że “nie zamierza marnować czasu na dyskusje o rzeczach hipotetycznych”. Klasyczny Bill.

I tym sposobem dochodzimy do końca tego zestawienia, które jest nieco dłuższe, niż zwykle, ale wiecie – mamy pierwszą ofiarę wśród trenerów, plus sędziowanie było absurdalnie złe i niekonsekwentne, więc trzeba było o tym pogadać. Na sam koniec, jak zwykle, mogę podziękować za dotarcie do tego momentu i zaprosić was na spotkanie w przyszłym tygodniu. Miłej kolejki numer 6 i do zobaczenia!

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

***

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej