Skip to content

Najciekawsze wypowiedzi trenerów po Week 6

Aż trudno w to uwierzyć, ale przebyliśmy właśnie jedną trzecią drogi do końca sezonu regularnego NFL w 2022 roku. Co jest całkiem zabawne, to fakt, że nadal o większości drużyn nie możemy powiedzieć nic. Ich forma pnie się do góry, po czym spada jak na rasowym rollercoasterze. Zapraszam was więc na magiczną podróż po świecie najciekawszych trenerskich wypowiedzi – być może razem znajdziemy jakieś powody, które wytłumaczą nam taki stan rzeczy. Tekst Kamil Kacperski

Brązowa plama w Cleveland

Bo raczej trudno jest inaczej nazwać to, co się dzieje w budynku Browns.

Decyzja o pozbyciu się Bakera Mayfielda być może była poprawna, ale możemy się na pewno zgodzić, że niewątpliwie była nieco kontrowersyjna. Zwłaszcza, że jego miejsce miał zająć Deshaun Watson, rozgrywający utalentowany, ale mający (podobno) sporo za uszami.

Ale o tym doskonale pewnie wiecie, Browns pojawiali się w tym cyklu już wielokrotnie, więc chyba nie mamy potrzeby przypominać ich perypetii z off-seasonu. Teraz jednak przyszedł czas na sezon regularny i jest mizernie – Cleveland mają bilans 2-4, notując kolejną porażkę z rzędu. I to przeciwko Patriots, których startującym QB jest Bailey Zappe. Auć.

Jasne, wszyscy w Browns najprawdopodobniej czekają na to, aż Deshaun będzie mógł wystąpić w meczu (to nadejdzie w Week 11) – jeżeli Cleveland ma mieć jednak szanse na play-offy, to będzie musiało jeszcze wygrać kilka spotkań, żeby nie wypaść z wyścigu.

Jeżeli jednak spodziewacie się, że ich trener Kevin Stefanski zapoda wam jakąś płomienną przemowę, która obudzi Browns i zaczną grać śpiewająco, to trafiliście na złego człowieka. Ten bowiem po diabolicznie złej porażce z Pats miał do powiedzenia zaskakująco mało i nie wyglądał za bardzo, jakby się przejmował:

Pokonali nas. To było frustrujące, rozczarowujące i wiecie jeszcze jakie, ale to czas na przegrupowanie, naukę i pójście dalej. Moim zdaniem tak do tego podejdziemy. Ale tak jak wspomniałem, bardzo rozczarowujące. Pokonali nas, wykonali kawał porządnej roboty, a my wcale im w tym nie przeszkadzaliśmy. Za dużo błędów.

Chwilę potem dodał:

Nie mam teraz zbyt dużo odpowiedzi. Wierzę w ludzi, których mamy w szatni. Naprawdę wierzę. Widziałem, że potrafią grać. Musimy tylko skupić się na kolejnej grze, nic innego nie zadziała.

Nie mogę się doczekać, aż Watson zadebiutuje w barwach Browns. To będzie piękny weekend z żartami na Twitterze. Palce lizać.

Kruki? Co najwyżej wrony

Naprawdę nie wiem, co wyczynia Baltimore. Z jednej strony mają absolutnego arcymistrza magicznych sztuczek Lamara Jacksona (któremu na razie nie chcą przedłużyć kontraktu), a z drugiej strony równie magicznie potrafią przegrać właściwie każdy mecz. Żadna przewaga w ich przypadku nie jest bezpieczna – i to w obie strony.

Fani Ravens muszą mieć dosyć tego, że ich spotkania równie dobrze można rozstrzygać za pomocą rzutu monetą. Zgadza się z tym nawet bilans, który teraz wynosi 3-3. Co jest więc z nimi nie tak?

Ano nad sprawą zastanowił się John Harbaugh, który szybko wytłumaczył światu, co jego zdaniem jest złego w ich podejściu do końcówek meczów:

Kiedy oglądasz taśmy z naszych meczów, to widać, co możemy osiągać i na co nas stać. Moim zdaniem popatrzysz też na okoliczności, w których przegrywamy – to są te same wyzwania, tylko trochę inne okoliczności. Wszystkie trzy porażki były podobne – musimy się nauczyć, żeby nie popełniać tych samych błędów.

No okej, czyli problem jest zdiagnozowany. Powtórzył się już trzy razy, ale przynajmniej wiemy z czym walczymy. Jaka jest solucja?

Wiem po prostu, że zaatakujemy te problemy w ten sam sposób, który już to robiliśmy – będziemy nadal agresywnie biegali z piłką, będziemy uderzali głową w mur, aż mur w końcu runie. Rozpędzimy się i trudno będzie nas zatrzymać – moim zdaniem, musimy to zacząć już teraz. Jazda! Nie ma czasu do stracenia. Wiem, że nasi zawodnicy myślą to samo. Takie jest nasze nastawienie na ten tydzień.

“Uderzanie głową w mur”… Z tym trzeba uważać, panie Harbaugh. Przy obecnych zasadach w NFL, za to można trafić do concussion protocol na co najmniej trzy tygodnie. Albo oberwać flagą za roughing the passer – zależy, po której stronie piłki się znajdujesz.

Bayou Boys

Było tak blisko. Saints i Andy Dalton muszą sobie pluć w brodę po niedzielnym spotkaniu z Bengals. Rudowłosy rozgrywający, miał szansę po raz kolejny zemścić się na Cinci, po tym gdy Ci po 9 latach wiernej służby wyrzucili go do śmieci, jak starą zabawkę.

Niestety, do jego nowego domu, w Nowym Orleanie przyjechali oni – Bayou Boys. Ja’Marr Chase i Joe Burrow. Panowie wygrali koledżowe mistrzostwo na stadionie Saints, a przez kilka lat reprezentowali biało-fioletowe barwy lokalnego LSU, więc dla obu panów był to powrót na stare śmieci. Co jednak ważniejsze – te czasy były też wypełnione wygrywaniem.

Dlatego też, chociaż Bengals zaczęli nieco powolnie, to w pewnym momencie Chase i Burrow odpięli wrotki i ku zaskoczeniu nikogo trochę się przejechali po obronie Saints. Bardzo zadowolony z takiego obrotu spraw był niewątpliwie Zac Taylor, który po meczu wypowiadał się o swoich gwiazdach w samych superlatywach:

Wiem, że ten mecz był wyjątkowy dla Ja’Marra. Nie przykładałem do tego specjalnie wagi w trakcie spotkania, bo Chase potrafi się odpalić wszędzie, ale teraz mogę na to spojrzeć z innej perspektywy. On wrócił do domu, Joe wrócił do domu, La’el Collins wrócił do domu. Każdy z nich tutaj grał i wiem, że to było dla nich wyjątkowe. Cieszę się, że ich powrót był tak bardzo udany, bo takie szanse trzeba wykorzystywać.

Potem skomentował relację Chase’a i Burrowa:

O to chodzi w tej lidze. Musisz mieć świetnych zawodników. Niezależnie od tego, co im zaserwujesz jako trener, to w tych kluczowych momentach oni są za to odpowiedzialni i muszą dowieźć. I oni dowożą.

Po meczu głos zabrał również Joey B, który nieco uspokoił fanów Bengals, mówiąc, że nareszcie się obudzili:

Moim zdaniem nareszcie wiemy, kim jesteśmy. Przez ostatnie trzy kwarty graliśmy właściwie na zawołanie. Tego nam jeszcze brakuje. Znowu zaczęliśmy powolutku, ale to rzecz do poprawy w kolejnych spotkaniach. Najważniejsze jest jednak to, że kiedy była potrzeba, to udało nam się zdobywać punkty.

Z perspektywy zwykłego fana NFL, te słowa podnoszą nieco na duchu – liga jest po prostu lepsza, kiedy Joe i Ja’Marr zaczynają się bawić w próbę pobijania ofensywnych rekordów.

Koniec miesiąca miodowego w Dallas

Cooper Rush miał piękny miesiąc jako starter Cowboys. Wygrał bez większych problemów aż 4 mecze z rzędu (z czego dwa były przeciwko zeszłorocznym uczestnikom Super Bowl), nie popełniał właściwie błędów, a defensywa i gra biegowa Dallas była momentami wybitna. Pojawiły się nawet głosy, że drużyna może nie chcieć powrotu Daka Prescotta (sam właściciel Jerry Jones stwierdził, że chciałby mieć “QB controversy” w Cowboys – to w końcu dobre dla biznesu).

Każda opowieść musi mieć jednak jakieś zakończenie. A jako że Rush przeżywał właściwie miesiąc miodowy, to scenarzyści NFL musieli wymyślić jakiś tragiczny finał – tym było spotkanie z Philladelphia Eagles DAWGS.

Rush w pierwszej połowie dwa razy oddał piłkę przeciwnikom, po czym do kompletu oddał im ją jeszcze raz w drugiej części spotkania, notując definitywnie swój najgorszy występ w karierze jako członek Cowboys. Po meczu rozgrywający nie miał zbyt dużo do powiedzenia:

To tylko pokazuje wam, że trzeba grać przez całe cztery kwarty. Nie można rozpoczynać meczów w tak powolny sposób.

Czyli co? Teraz czekamy na powrót Daka? Chyba na to wychodzi – Mike McCarthy uspokoił w poniedziałek rano media i fanów Cowboys, opowiadając w rozmowie z dziennikarzami, że gwiazdor Dallas jest już właściwie gotowy do gry:

Jesteśmy praktycznie przekonani, że Dak dostanie pozwolenie na granie jeszcze dzisiaj albo najpóźniej jutro. A to oznacza, że wróci do treningów z pierwszą drużyną już w środę. Nie mogę jednak jasno potwierdzić, że to Prescott wybiegnie na boisko w niedzielę.

Swoje magiczne usta na temat całej sprawy otworzył również wspomniany wyżej Jerry Jones. Legendarny właściciel/GM Dallas Cowboys nadal pozostaje niezmiennie optymistycznie nastawiony wobec przyszłości i opowiedział, że na Daka czeka niespodzianka:

Jesteśmy lepszą drużyną, niż 5 tygodni temu. Poprawiliśmy się w dobry sposób. Zrobiliśmy to za pomocą treningów, młodych zawodników. Zawodnicy słuchali naszych trenerów, wykonują ich polecenia. Mamy bardzo głęboki zespół, każdy zawodnik jest lepszy, niż był parę dni temu. Jesteśmy po prostu lepsi, niż drużyna, która przegrała z Tampą.

Dak chyba nie mógł sobie wyobrazić lepszej okazji na powrót – Cowboys w najbliższej kolejce będą grali przeciwko najgorszej defensywie w NFL, która należy obecnie do Detroit Lions. Sprawdzian zdaje się być zatem wybitnie prosty.

Panie i panowie – koniec. Wystarczy nam tego dobrego. Jak zwykle dziękuję bardzo za dotrwanie do tego momentu i jak zwykle zachęcam do śledzenia naszego portalu. Sobie i wam życzę świetnej kolejki numer 7 i widzimy się już za tydzień. Do zobaczenia!

Tekst i tłumaczenia przygotował Kamil Kacperski

***

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: