Skip to content

Najlepsze wypowiedzi trenerów i zawodników NFL po Week 3

Chociaż pojedynki między Broncos i Niners oraz Cowboys i Giants (oba prime-time) raczej przynudzały, to trzecia kolejka w ogólnym rozrachunku raczej nie rozczarowała fanów futbolu. Były niespodziewane zwroty akcji, wykręcone końcówki, a także kompletnie odrealnione blow-outy. Nie zabrakło też oczywiście ciekawych wypowiedzi trenerów i zawodników – te najlepsze zebraliśmy dla was poniżej. Zapraszamy!

Niech (nie) żyje Las Vegas!

Panie, a kto to panu tak spier****? – można by się zapytać właściciela Las Vegas Raiders, Marka Davisa. Umocnienie w ofensywie za sprawą genialnego skrzydłowego Davante Adamsa (którego przed sezonem obstawiałem jako kandydata do OPOY, głupi ja), Chandler Jones w defensywie, a do tego jeden z architektów sukcesów Patriots Josh McDaniels jako head coach… No i mamy bilans 0-3.

Coś się definitywnie zepsuło. Chociaż tak naprawdę, to raczej jeszcze zwyczajnie nie zaczęło działać i Raiders na razie mogą się pochwalić najgorszym bilansem w całym NFL, bo nawet Jets wygrali mecz. McDaniels pozostaje jednak całkiem optymistycznie nastawiony wobec przyszłości swojej drużyny – w końcu wszystkie spotkania mogły równie dobrze zakończyć się wynikiem pozytywnym dla LV:

Musimy nauczyć się grać przez całe 60 minut i zasługiwać na zwycięstwo. Tutaj nie ma drogi na skróty. Nie ma tak, że wsadzimy kogoś na boisku i nagle magicznie będziemy systematycznie wygrywali. Zależy nam na tym, żeby nauczyć się systematyczności i odpowiedzialności – od zarówno trenerów, jak i zawodników. To zaczyna się od naszego podejścia, od naszego przygotowania – musimy być skupieni na treningach, podczas spotkań, podczas ustalania planu na mecz, a potem także na boisku. Jeżeli wszystkie te rzeczy będziemy robili systematycznie, dokładnie i rzetelnie, to przełoży się to na zwycięstwa. I to nie takie “na farcie”.

Na temat tej sprawy głos zabrał również Maxx Crosby, jeden z najlepszych defensorów w lidze i definitywnie lider w szatni Raiders. Ten powtórzył nieco słowa swojego trenera, dodając, że te porażki są bardzo frustrujące dla starszych zawodników, którzy przecież wiedzą jak to jest wygrywać w NFL – zaledwie kilka miesięcy temu byli w play-offach.

Robimy dużo dobrych rzeczy, ale brakuje nam dobicia rywala i dowiezienia zwycięstwa. Dla was musi to być frustrujące, rozumiem. Dla nas to też jest frustrujące. Codziennie zapierd**** na treningach, dajemy z siebie wszystko i chcemy być jak najlepsi. Czuję, że jesteśmy na dobrej drodze i chociaż na razie jest trudno i można mieć wrażenie, że świat się wokół nas wali, to mamy dużo pozytywów, które musimy zostawić na przyszłość.

Po drugiej stronie barykady stał natomiast trener TItans Mike Vrabel, prywatnie jeden z moich ulubieńców w NFL. Ten były zawodnik Patriots jest typowym amerykańskim badassem, który nie mówi zbyt dużo, nie owija w bawełnę i wygląda tak, że w razie potrzeby mógłby w sezonie zapewnić jeszcze parę sacków swojej defensywie.

Na jego szczęście, Titans udało się wygrać przeciwko Raiders i zdobyć pierwsze “W” w sezonie. Jak stwierdził coach, to powinno bardzo podnieść morale w drużynie:

To pomoże wszystkim. Przegrywanie ssie, zwłaszcza, kiedy jesteś przyzwyczajony do wygrywania i masz wysokie oczekiwania wobec samego siebie. Jestem podekscytowany tym wynikiem. Naprawdę. Nasi chłopcy zasługiwali na wygraną dużo wcześniej, ale się nam nie udało. W tej lidze o wszystko musisz walczyć i dzisiaj walczyli jak dzicy. Jestem z nich dumny.

Chi-Town Hero

I nie – niestety nie jest to drugoroczny rozgrywający Justin Fields. Ten, jak sam twierdzi, grał “śmieciowo” i zwycięstwo Bears nad Texans należy przypisać defensywie i running backom z Chicago, a także pierwszorocznemu trenerowi drużyny z “polskiego miasta” – Mattowi Eberflusowi.

Sam mecz należał raczej do tych nudnych, ale jeśli Eberflusowi uda się naprawić “powietrzną” ofensywę Bears, to w całkiem słabym NFC raczej nikt im nie stanie w drodze po play-offy. Trener wyjaśnił dziennikarzom, że ma nawet pewien pomysł na podjęcie się tego procederu, ale zaznaczył, że to nie będzie łatwe:

Tu chodzi o wszystkich. Naprawdę. To zależy od skrzydłowych, tight endów, running backów, rozgrywającego, ochrony. Wszystko musi grać i być w rytmie, żeby działało. Chodzi o wszystkich 11 zawodników z naszej drużyny, którzy są wtedy na boisku. Zresztą trenerzy też muszą być w tym samym rytmie. No i zależy nam na tym, żeby zapewnić Justinowi jak najwięcej komfortu – zwracaliśmy na to uwagę po poprzednich spotkaniach. Musimy się upewnić, żeby Fields miał czas i miejsce na rozpracowywanie defensywy z kieszonki, bez żadnego biegania i ryzykowania zdrowiem.

Z planem (chyba) zgodził się wspomniany Fields, który również ma przemyślenia na temat swojej gry:

Muszę być po prostu lepszy. I tyle, nie ma w tym żadnej filozofii… Grałem totalnie śmieciowo. Serio muszę to poprawić.

Prosto, zwięźle i na temat. Lubię tego dzieciaka.

Renesans niedoszłych mistrzów NFL

“Dzięki, że jesteście” – powiedział pewnie trener  Zac Taylor w kierunku Jets, których Bengals bez większych problemów pokonali na wyjeździe w niedzielne popołudnie, notując przy okazji swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie. Reprezentanci AFC w poprzednim Super Bowl prezentowali się w pierwszych dwóch meczach tragicznie. Kulała nieco defensywa Cincy, Joe Burrow nie mógł ustać na nogach przez dziurawą linię ofensywną, a jak już udało mu się rozegrać jakąś akcję, to podawał piłkę raz swoim skrzydłowym, a raz defensywie.

Krótko mówiąc wyglądało to bardzo słabo, ale na szczęście dla Bengals w NFL są jeszcze drużyny pokroju Jets, dzięki którym można zarobić nie tylko łatwe zwycięstwo, ale również podbudować morale. Jak po meczu stwierdził Zac Taylor:

Nareszcie udało nam się wystartować szybko. Zaczęliśmy od 7 punktów, defensywa zaczęła drugą połowę od przejęcia piłki. Nareszcie mogę tutaj stanąć i powiedzieć wam: Tak, udało nam się wystartować szybko. I czysto, co mnie bardzo cieszy. Nie oddawaliśmy im piłki, zdobyliśmy kilka przyłożeń, więc jestem dumny z naszej drużyny. Wyglądamy tak jak powinniśmy wyglądać, zwłaszcza na tle dobrej drużyny, która w zeszłym tygodniu pokonała inną dobrą drużynę. Nigdy nie jest łatwo grać na wyjeździe, więc jestem bardzo dumny z postawy naszych zawodników.

Niemalże wniebowzięty był również wspomniany rozgrywający Bengals, Joe Burrow. Młody zawodnik nie mógł się nacieszyć z tego, że jego drużyna szybko zdobyła prowadzenie i go już nigdy nie oddała:

To jest idealna sytuacja, prawda? Dzięki temu możemy potem spokojnie biegać, zagrywać play action, a nie cały czas grać podaniami. To będzie dla nas bardzo ważne w perspektywie całego sezonu – zaczynać szybko, zdobywać punkty i nie oddawać tego prowadzenia. To otwiera nam mnóstwo możliwości i przy okazji bardzo pomaga naszej linii ofensywnej, a także trenerom. To jest kluczowe. 

Fly like an Eagle

Jeden z moich faworytów z zeszłego sezonu, Nick Sirianni, udowadnia teraz wszystkim, że jego głupoty na temat zasiewania kwiatów i rozkładania nawozu miały tak naprawdę sporo sensu. Jego Eagles latają obecnie wysoko, wyglądają na naprawdę niebezpiecznych w ofensywie i potrafią zmiażdżyć swoich oponentów w defensywie.

Philly to druga drużyna z bilansem 3-0 w NFL i chociaż Sirianni ma sporo powodów do zadowolenia, to sezon się dla niego dopiero zaczął. Zresztą po co macie czytać moje wypociny – zobaczcie, jaką kozacką metaforę zaoferował dziennikarzom head coach Eagles:

To dobry start do tego sezonu. Ale wiemy, że jesteśmy w trakcie walki o mistrzostwo wagi ciężkiej i mamy 17 rund. W przerwie między każdą idziemy do swojego narożnika, siadamy, bierzemy głęboki oddech i zastanawiamy się, co zrobiliśmy nie tak, co zrobiliśmy dobrze i skupiamy się na poprawieniu tych pierwszych elementów. Potem wracamy na środek ringu i myślimy tylko o tej konkretnej rundzie. Nie zastanawiamy się: “A co będzie, jak zostaniemy mistrzami świata wagi ciężkiej?”, czy “A co będzie w rundzie 9?”. Kiedy tak robisz, to dostaniesz prosto w twarz i zostajesz znokautowany. Więc naszym celem jest skupienie się na następnej rundzie.

A w następnej rundzie nie będzie łatwo, bo Philly nie dość, że zmierzy się z dobrze wyglądającymi Jaguars, to jeszcze dowodzonymi przez znajomą twarz. Trener Jacksonville to Doug Pederson, który wygrał z Eagles mistrzostwo NFL w sezonie 2017. To trener, który ma pomnik pod stadionem Eagles. To trener, który jest niejako ikoną sportu w Filadelfii.

Dlatego też Nick Sirianni bierze “4 rundę” bardzo poważnie, nie szczędząc swojemu przeciwnikowi komplementów:

Jeśli chodzi o Douga, to mam dla niego mnóstwo szacunku. Nie znam go osobiście, ale rozmawiałem z nim kilka razy. Znam go też z opowieści ludzi, którzy pracowali z nim, kiedy był w Philly oraz przez Franka Reicha. Słyszałem o nim same fenomenalne rzeczy, wiem, że jest świetnym trenerem. Oczywiście przyniósł temu miastu mistrzostwo, więc mam do niego szacunek też przez ten pryzmat.

Cóż, Sirianni niewątpliwie próbuje zdobyć szacunek fanów z Filadelfii, przyjeżdżając na mecze w oldschoolowej koszulce Mike’a White’a. Skąd taki wybór? Ponieważ skrzydłowy zdobywał średnio 19 jardów po złapaniu piłki w Waszyngtonie.

DAWG.

Koniec i bomba, kto przeczytał, ten wiadomo co. Jak zwykle dziękuję za to, że przeczytaliście całość i jak zwykle zachęcam do częstego zaglądania na naszą stronę – przynajmniej raz w tygodniu! Cieplutko pozdrawiam i widzimy się za 7 dni.

 

PS. Nie ma nic o “butt-puncie”, Dolphins i Bills, bo gdybym się uparł, to co tydzień mógłbym pisać o McDanielu i Tyreeku Hillu, bo obaj odlatują na konferencjach i opowiadają cudowne głupoty. Może to dobry pomysł na segment? TBD.

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej