Skip to content

NFL Divisional Round – zapowiedź Buffalo Bills vs Cincinnati Bengals

Kto dołączy do Kansas City Chiefs i zamelduje się w finale konferencji AFC? Zapowiedź starcia divisional round, którego pierwsze gwizdki usłyszymy o21, Buffalo Bills – Cincinnati Bengals przygotowali Jakub Ciurkot (Bills) oraz Paweł Sałata i Dominik Kędzierawski (Bengals), zapraszamy!

Na wstępie przypominamy o naszej zapowiedzi weekendu w podcascie NFLplRadio:

A teraz przechodzimy do części właściwej…

30 lat minęło od ostatniego występu Buffalo Bills w Super Bowl. Bills Mafia nie chce czekać kolejnego, choćby roku. Fani Bills chcą Super Bowl tu i teraz. Co więcej, oni chcą mistrzostwa. Upragnionej victorii, która marzy się każdemu sympatykowi Bills. Zwycięstwa, które poprzednie pokolenia nie miały okazji zasmakować. Wielu ekspertów twierdzi, że tegoroczny skład jest równie dobry, jak ten z lat 90′, kiedy to Bills aż czterokrotnie grali w Super Bowl (wszystkie cztery niestety przegrali). Na ten temat można polemizować godzinami, jednak ja osobiście nie pamiętam lepszej ekipy w Buffalo. Co prawda oglądam tą drużynę zaledwie 8 lat, ale patrząc na dwudziesty pierwszy wiek mogę śmiało rzecz, że obecna ekipa jest najlepsza i ciężko będzie w przyszłości stworzyć coś lepszego. Ludzie z organizacji przez ostatnie lata wykonali kawał świetnej roboty, w konsekwencji czego w chwili obecnej Bills mają bardzo mocną drużynę oraz równie mocny, jak nie lepszy, sztab szkoleniowy. HC Sean McDermott, wraz z GM Brandonem Beanem przez ostatnie 6 lat budowali ten zespół kawałek, po kawałku, z dratu na draft. Dzięki czemu po tak długim czasie Bills są zespołem kalibru mistrzowskiego.

Już przed startem sezonu głośno mówiono o wysokich aspiracjach Bills. Balonik był pompowany od samego początku. Czy to dobrze, czy źle, nie mnie oceniać. Myślę, że każdy w organizacji z tyłu głowy, już przed startem sezonu miał jeden cel: MISTRZOSTWO. Parę lat temu Bills mogli zadowalać się awansem do PO, ale nie teraz. Z roku na rok „apetyt” jest coraz większy. Finał konferencji, czy nawet gra w SB Bills nie wystarczą. Josh Allen i spółka wiedzą na co ich stać, żadne podrzędne miejsce ich nie usatysfakcjonuje.

Początek sezonu był bardzo dobry w wykonaniu Buffalo Bills. Cały zespół wyglądał wyśmienicie. Bills wyglądali jak dobrze naoliwiona maszyna, a przeciwnicy wydali się bezradni. Po tak obiecującym początku, fani ostrzyli sobie ząbki na perfekcyjny sezon bez porażki, jednak z biegiem czasu gra Bills, jak i same wyniki zaczynały wyglądać coraz gorzej. W całym sezonie Bills przegrali trzy spotkania, można powiedzieć, że tylko trzy, ponieważ obiektywnie patrząc jest to bardzo dobry wynik. Jednak ich gra w drugiej części sezonu nie wyglądała dobrze. Obronę męczyły ciągłe kontuzje kluczowych graczy, a Josh Allen miał dwa tryby. Raz grał jak MVP, by później przełączyć się w Allena z rookie sezonu. Bez wątpienia nie był to łatwy sezon zasadniczy. Bills, w sumie jak każda inna drużyna, mieli swoje problemy. Kontuzje, zasypane miasto (starcie z  Cleveland Browns przeniesione do Detroit), chwilę grozy z Damarem Hamlinem, no trochę tego było. Na pewno każda z tych sytuacji w jakimś stopniu wpłynęła na ten zespół. Jednak za miesiąc nikt o tym nie będzie pamiętam. Zarówno jeśli Bills odpadną już w tą niedzielę, czy jeśli wygrają Super Bowl. Na końcu liczyć się będzie, tylko i wyłącznie wynik sportowy.

Przed ekipą z Buffalo mecz z Cincinnati Bengals na Highmark Stadium w Buffalo. Obie ekipy podjęły rękawice już w sezonie zasadniczym, jednak każdy dobrze wie jak ten mecz się zakończył. Pokrzywdzonych jest kilku, ale taką decyzję liga podjęła i musimy się z tym pogodzić. Cincinnati Bengals to zeszłoroczny uczestnik Super Bowl  oraz  w mojej opinii jedna z najlepszych drużyn tegorocznych rozgrywek. Bills, Chiefs i Bengals. Te drużyny są wyjątkowe, każda z nich ma w sobie to coś wspaniałego. Każdy pojedynek pomiędzy tymi ekipa będzie inny, a zarazem przepiękny. Podobnie będzie w ten weekend. Zarówno jedni, jak i drudzy liczą na zwycięstwo. Kto będzie faworytem w mojej opinii? Nikt. W tym meczu nie będzie faworyta. Na przeciw siebie staną dwie potężne drużyny, mające w swoich składach prawdziwych gladiatorów. W tym starciu może wydarzyć się dosłownie wszystko. Najmniejsze szczegóły zadecydują o tym kto przejdzie dalej.

Mógłbym nawijać makaron na uszy godzinami i napisać kolejną epopeję narodową, ale nie w tym rzecz. A więc krótko i na temat. Moim zdaniem kluczowa będzie postawa Josha Allena. Jeśli Bills chcą ten mecz wygrać, to Allen musi włączyć tryb MVP. O obronę jestem spokojny, gdyż już nie raz wyciągała Bills z opresji. Allen=klucz do zwycięstwa.

Josh Allen przybył do Buffalo i stał się potworem. Jest supergwiazdą i  jednym z największych powodów, dla których tu przyjechałem!-Von Miller, LB Bills

Dziękuję, pozdrawiam i oddaję głos do studia. Let’s go Buffalo!!!

PS. oczywiście zachęcam też do dużej analizy (jeśli jeszcze tego nie nadrobiliście) w Buffalo Bill(an)s #3!

Autor: Jakub Ciurkot

Równo rok temu, 22 stycznia, fani Cincinnati Bengals jeszcze przed meczem z Tennessee Titans już w transie. Tydzień wcześniej ich zespół pokonał Las Vegas Raiders, przełamując ponad trzydziestoletnią klątwę. Dla Bengals tyle by wystarczyło, wszak nikt nie spodziewał się, iż Tygrysy zajdą tak daleko. Nie oznaczało to jednak składania broni, o czym dobitnie przekonali się Titans. Bengals nie mieli nic do stracenia. Ukochany kopciuszek całej ligi nie odstępował Titans kroku, a gdy na kilka minut przed końcem objął prowadzenie, NFL zdawała się mieć w sobie choć odrobinę romantyzmu. Gdy Logan Wilson złapał strącone podane Ryana Tannehilla, wysyłając Bengals do finału konferencji, nastała ekstaza. Bengals byli na fali, z której nie dało ich się zrzucić. Byli niczym futbolowy Rocky, nie do zdarcia, wyrywający wygrane w końcówce, a rytm „Eye of the Tiger” byłby idealnie dopasowanym utworem. I chociaż zakończenie ich sezonu również idealnie odwzorowało film, Bengals zaznaczyli swoją obecność w lidze. 

W rok wiele potrafi się jednak zmienić. Bengals nie są już kopciuszkiem. Są faworytem. W takiej sytuacji, tracisz swój element zaskoczenia. Zaczynasz być głównym obiektem analiz przeciwników. A droga przed tobą zaczyna stawać się coraz bardziej kręta. W tym wielkim wyścigu pod górę, na twojej drodze stawiają jeszcze ściany. I Bengals zderzyli się z pierwszą napotkaną. Zespół dołączył do wyścigu zbrojeń, gdy stanęły nad nim oczekiwania. Po raz pierwszy od dawna w Cincinnati pojawiło się poczucie presji. Nagły sukces wyraźnie przyspieszył proces budowy zespołu, zwłaszcza w linii ofensywnej będącą w tamtym momencie achillesową piętą zespołu. Underdog przestał istnieć, teraz Cincy stawało przed obroną pasa. I tylko każdy naprzeciwko nich wchodził w rolę Clubbera Langa, chętny udowodnienia swojej siły na faworycie. I w pierwszych tygodniach sezonu Bengals zostali sprowadzeni na zimę. Dwie porażki, linia ofensywna w strzępach, Joe Burrow sprawiał pozory ofiary regresu, a Ja’Marr Chase po prostu zaginął. Bengals byli przewidywalni i każdy wykorzystywał to przeciwko nim. A dla drużyny o takich ambicjach to powód do bicia na alarm. Ten alarm nie został zignorowany.

Po porażce z prowadzonym przez Coopera Rusha Dallas Cowboys, Bengals zakasali rękawy i za zamkniętymi drzwiami rozpoczęli proces ratowania sezonu. Zac Taylor częściowo odłożył analitykę na bok, Joe Burrow przystosował się do kontrowania defensyw, zmieniono główny schemat gry biegowej, a linia ofensywna położyła szczególny nacisk na komunikację. I to zadziałało. Zamiast gonić wynik, jak w pierwszych dwóch kolejkach, Bengals skupili się na tym, by kontrolować spotkanie od samego początku, również poprzez wybieranie piłki po wygranych rzutach monetą. Od teraz to Bengals mieli naciskać od samego początku, nakładając presję na rywalach. Pozwoliło im to odnaleźć pazur, którego potrzebowali jako faworyci. Ta proaktywność Bengals nie tylko uratowała im sezon, ale przede wszystkim stworzyła bardziej kompletny zespół. Czwarta ofensywa oraz jedenasta defensywa według DVOA, pozwalają Bengals na walkę z każdym, niezależnie od przebiegu spotkania.

I nawet przeciwko tak eksplozywnej ofensywie jaką posiada Buffalo, Bengals są w stanie nie tylko dotrzymać kroku, czy ograniczyć Bills, ale przede wszystkim są w stanie narzucić kontrolę. Niezależnie od wyniku, droga jaką Bengals przebyli w sezonie 2022 na dobre umacnia ich w gronie faworytów ligi. Wygrali z post-Superbowlowym kacem, zyskując cenne doświadczenie. Tak jak Rocky przed rewanżem z Langiem. Jeszcze trochę namieszają w AFC.

Autor: Dominik Kędzierawski

***

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej