Skip to content

NFL: podsumowanie Pro Bowl 2023

Mimo iż NFL oglądam od 15 lat, to Pro Bowl nie oglądałem w zasadzie nigdy. Nie do strawienia dla mnie był ten “udawany” futbol! Nie jestem w tym oryginalny, bo narzekania na Pro Bowl było słychać głośno i powszechnie. No ale jak dowiedziałem się, że w tym roku ma to być mecz (a nawet kilka spotkań!) futbolu flagowego, pomyślałem – to jest to! Tu nikt nie będzie udawał, bo flagówka to to odmiana futbolu bezkontaktowa z założenia. Jak to finalnie wyglądało? Zapraszam do tekstu.

No i jesteśmy już po całym Pro Bowl, podczas którego było mnóstwo fajnych wydarzeń. I naprawdę mi się podobało. Po pierwsze wszystko obyło się na luzie. Zawodnicy grali w ogromnej większości bez spiny, niektórzy nawet nie znali reguł. 😉 Reguły nie do końca znane były chyba także sędziom np. blitzowanie raz wymagało odpowiedniego dystansu, innym zaś razem nie. Do ogólnego luzu dostosowali się prowadzący – naprawdę telewizja ESPN dała radę! Było z uśmiechem, radośnie i przyjemnie. Myślę, że bardzo też taką atmosferę wspomagali szefowie obu teamów – AFC Pyton, a NFC Eli Manning. Bracia już w filmach reklamujących to wydarzenie pokazali z jak idealnym dystansem podchodzą do tego święta futbolu i że traktują Pro Bowl jako zabawę, a nie śmiertelną rywalizację. Pomysł z braćmi Manning – idealny! Chapeau bas! Ale to nie znaczy, że mecze były niemrawe, rozgrywane na pół gwizdka czy jakieś udawane. Większość zawodników chciała jednak pokazać swoje skille. Chwyt Kyle’a Juszczyka, na 57 sekund przed końcem trzeciego meczu, można oglądać w nieskończoność!

Ponieważ były trzy mecze i na boisku zobaczyliśmy całą gromadę zawodników, to byli oczywiście tacy, którzy znali zasady, którym się chciało i którzy zrobili show. Poza Juszczykem, podobała mi się gra Geno Smitha, Kirka Cousinsa, George’a Kittle, CeeDee Lamba czy też Tyreka Hilla. Hill i KaVonte Turpin grali w obie strony, a blitze obydwu były bardzo groźne. Nie dziwi to, bo obaj się niesamowicie szybcy. Nieźle grali obrońcy Jaire Alexander, który zaliczył pic six. Interception, po rzucie brata (!), zaliczył Trevon Diggs. INT, po rzucie Jareda Goffa, zaliczył też Pat Surtain II. 

Ciekawe czy bracia Manning specjalnie tak ułożyli składy, by mecze były coraz lepsze, czy też to wyszło niejako samo i było wynikiem rosnącej stawki rywalizacji, bo o ile pierwsze spotkanie to radosna flagówka, którą oglądamy zazwyczaj, to już w meczach nr 2 i 3 obrona była naprawdę mocna i grająca na 100%.  Na tym tle też, na bardzo zagubionego wyglądał Jared Goff, którym Eli Manning musiał sterować jak podczas rozgrywki Maddena – mecz nr 2. Niesamowicie lepiej wyglądał na jego tle Kirk Cousins – mecz nr 3. Tak, tak – Kirk Cousins!

I na koniec refleksja, zapytanie – ile piłek mieli przygotowanych organizatorzy? Dość szybko przestałem liczyć, ale większośc piłek po przyłożeniach, podwyższeniach, a niektóre nawet po interception, wylądowała w trybunach. To naprawdę było chyba kilkadziesiąt sztuk! 

Futbol flagowy podczas Pro Bowl – jestem na tak! Z każdym kolejnym meczem liczba zawodników znających przepisy będzie coraz większa, a tym samym rosnąć będzie poziom gry. Nikt już nie będzie mówił o “udawaniu gry”, a liczba piłek wędrujących będzie truskawką na torcie tego luzackiego święta futbolu i NFL.

Ps. choć wynik pewnie nie był najważniejszy warto odnotować, że NFC wygrało falagówkową rywalizację z AFC 2-1. W pierwszym meczu wygrana NFC 33-27, w drugim, chyba najlepszym spotkaniu, górą byli zawodnicy AFC, zwyciężając 18-13. W meczu nr 3, znowu zwyciężyli podopieczni Eli Maninnga – tym razem 35-33.

Tekst: Łukasz Pająk

Dodaj komentarz