Skip to content

NFL Wild Card Games – zapowiedź Cincinnati Bengals vs Las Vegas Raiders

Ziarno od plew oddzielone, starciem Cincinnati Bengals  – Las Vegas Raiders otwieramy najlepszy, playoffowy okres w NFL.  O 22.30 czeka nas rywalizacja w konferencji AFC, mecz w teorii z wyraźnym faworytem, ale dla gospodarzy  nie musi być to formalność. Dlaczego Raiders widzą w nim swoją szansę? Zapowiedź przygotowali Bartosz Wieczorek (część dotyczącą Bengals) oraz Karol Potaś (Raiders), zapraszamy!

Na starcie przypominamy i zachęcamy do odsłuchania naszego podcastu:

Cincinnati Bengals  – Las Vegas Raiders – sobota, godz. 22.30

31 – tyle lat czekają kibice Cincinnati Bengals na zwycięstwo swojej drużyny w play-offach. Kiedy ostatnio zespół ze stanu Ohio wygrał w postseason:

– wyszukiwarka Google jeszcze nie istniała

– nie można było wysyłać wiadomości sms

– absolutnym hitem kinowym był „Kevin sam w domu”, a utwory Madonny (która była jeszcze młoda i zdolna) zdobywały szczyty list przebojów na całym świecie

– Houston Texans, Carolina Panthers i Jacksonville Jaguars jeszcze nie powstały, a Cleveland Browns i Los Angeles Rams nie opuściły swoich pierwotnych lokalizacji

– Tom Brady miał zaledwie 13 lat.

Obecny szkoleniowiec Bengals, Zac Taylor był w trzeciej klasie podstawówki, a najstarszy zawodnik, Clark Harris był jeszcze przed swoimi siódmymi urodzinami. Przez ostatnie trzydzieści lat świat zmienił się diametralnie, a tylko Bengals utkwili w tym samym miejscu. Kibice w Queen City mają dosyć kolejnych porażek i niepowodzeń swojego zespołu. Wszyscy są spragnieni zwycięstwa.

Triumf przeciwko Las Vegas Raiders ma być swoistym początkiem nowej ery i równocześnie zamknięciem pętli czasu. 13 stycznia 1991 roku Bengals odnieśli porażkę w starciu z Raiders (wówczas zlokalizowani w Los Angeles), która zapoczątkowała niechlubną serię bez zwycięstwa w play-offach, najdłuższą obecnie w NFL. Ten mecz został głównie zapamiętany przez kontuzję Bo Jacksona, który przedwcześnie musiał zakończyć karierę. Niektórzy fani Bengals doszukują się teorii, że faul Kevina Walkera na Jacksonie jest karą za grzechy, która wciąż ciąży nad drużyną ze stanu Ohio. Kto wie, być może w sobotę dobiegnie ona wreszcie końca.

Są ku temu powody – Bengals zachwycają w ostatnich tygodniach i bezstronni kibice wsiadają do bandwagonu, który ma zaprowadzić zespół nawet do finału rozgrywek. Joe Burrow wrócił do świetnej formy po zerwaniu więzadeł i jest jednym z najlepszych rozgrywających trwającego sezonu. Joe Mixon należy do czołówki running backów w NFL. Niezwykle zabójcze są „trojaczki”, a więc trójka skrzydłowych, która sieje spustoszenie na murawie – Ja’Marr Chase, Tee Higgins i Tyler Boyd. Na szczególne uznanie zasługuje ten pierwszy, który świetnie odnalazł się w Bengals i od razu odrestaurował więź ze swoim kolegą z uczelni LSU, Joe Burrowem.

Trzeba docenić też przede wszystkim sztab trenerski, który sprawił, że Bengals dość niespodziewanie awansowali do postseason. Przed sezonem nikt nie stawiał na Cincy złamanego grosza. Wszyscy zgodnie twierdzili, że Bengals będą na ostatnim miejscu w dywizji, a tymczasem pewnie triumfowali z bilansem 10 zwycięstw i 7 porażek. Zac Taylor udowodnił, że warto było dać mu szansę w roli pierwszego trenera. Lou Anarumo poprawił grę w defensywie Bengals. Nieocenionym wzmocnieniem okazał się Frank Polack, który z beznadziejnie wyglądającej na papierze ofensywnej linii stworzył solidny monolit.

Przez osiem lat kibicowania Cincinnati Bengals, jestem przyzwyczajony do spektakularnych porażek mojego zespołu. Wykładamy się zawsze w momencie, w którym nie powinniśmy spuszczać nogi z gazu, jak to było np. w ostatnim wild card game przeciwko Pittsburgh Steelers. Nieprzewidywalność obecnych rozgrywek, a także sensacyjna porażka z New York Jets uczuliła mnie, żeby przystępować do play-offów z niezbyt wysokimi oczekiwaniami. Nawet jeśli sezon Bengals już można uznać za udany, to pozostanie ogromny niedosyt.

Typ: Cincinnati Bengals  – Las Vegas Raiders 24:21 (po dogrywce)

Autor: Bartosz Wieczorek

Las Vegas Raiders meldują się w fazie play-off pierwszy raz od 2016 roku. Ale jeśli wtedy wszyscy wiedzieli, że raczej z Houston Texans nie ma co szukać realnej szansy na wygraną (rozgrywającym był Connor Cook, po tym jak nogę złamał pod koniec fazy zasadniczej Derek Carr – 3 w głosowaniu na MVP tamtego sezonu), tak teraz nastroje są zupełnie inne. Raiders już dawno zostali skreśleni przez wielu ekspertów, niektórzy uważali, że maksymalnie co osiągną, to 3 miejsce AFC West. Natomiast ekipa z Las Vegas ostatecznie zameldowała się w PO z #5 seedem, tuż za zwycięzcami dywizji. W międzyczasie trzeba pamiętać, że drużyna ma tymczasowego trenera Richa Bisaccię (Jon Gruden złożył rezygnację po „aferze mailowej”), najlepszy skrzydłowy Henry Ruggs III jest od dłuższego czasu w więzieniu (albo za chwilę tam się znajdzie na długie lata), pierwszorundowy corner Damon Arnette został zwolniony za grożenie śmiercią, z bronią w rękach, w mediach społecznościowych (i po prawdzie wiele innych, skumulowanych występków), a jeden z najlepszych TE Ligi Darren Waller pauzował blisko pół sezonu. Ponadto społeczność Raiders bardzo przeżyła śmierć swojej legendy Johna Maddena. I to wszystko skumulowało się na rok, w którym Raiders nie dość że awansowali do PO, też mają realną szansę przejść do półfinałów konferencji.

W tym sezonie Raiders grali już z Bengals, ulegli im 13:32, lecz teraz będzie zupełnie inne granie. Przede wszystkim Raiders są inną drużyną. Rich zmienił zespół, jednocześnie samemu „dojrzewając” na stanowisku głównego trenera. Ekipa z Las Vegas traci niewiele punktów, jednocześnie „uwielbia” ekipy, które mają chwiejną linię ofensywną. W życiowej formie Maxx Crosby po jednej stronie (nieprzypadkowo chwilę temu został nominowany do drugiego zespołu All Pro), po drugiej Yannick Ngakoue, doskonale dogadują się na DE, a w rotacji jest też m.in. mający dobre momenty duet Clelin Ferrell & Carl Nassib. W środku najpewniej zagrają Quinton Jefferson i Johnathan Hankins. I jeśli wymienione nazwiska zdominują w pierwszych minutach gospodarzy, to wydaje się że Derek Carr i spółka, wykonają resztę niezbędnej do wygranej pracy.

Co ważne, w meczu, już po tygodniowym (chociaż limitowanym), cyklu treningowym zagra Waller, zawodnik absolutnie tej ofensywie niezbędny. Z Chargers w week 18 był na boisku, ale jak sam wspominał, nie czuł się komfortowo. W sobotę powinno być zdecydowanie lepiej. Jednak najważniejszą informacją dla ofensywy Raiders jest zdrowy, prezentujący życiówkę Josh Jacobs. Po meczu z Chargers, wydawało się, że ma problem z żebrami. Natomiast wszystkie raporty dochodzące z zespołu mówią, że z wychowankiem Alabamy jest wszystko w porządku. W przedłużaniu serii w ataku (przez to ograniczaniu Burrowa) to niezbędny element układanki.

I na koniec jeszcze jedno, Bengals wygrali dywizję, grają przed swoimi kibicami, są wyraźnym faworytem ekspertów, mają genialnego Joe Burrowa na rozegraniu, więc nikt nie bierze pod uwagę potknięcia w PO już na Raiders. Natomiast ekipa z Las Vegas, udowodniła w ostatnich tygodniach, że lubi być skreślana. Nakręca się tym i wie, że jest w stanie jeszcze raz obalić analizy ekspertów. Najlepiej w ostatniej kwarcie, kopnięciem Daniela Carlsona (podobnie jak Crosby drugi garnitur All Pro), w ostatnich sekundach spotkania.

Mój typ: 27:26

Autor: Karol Potaś

Kto wygra mecz?

View Results

Loading ... Loading ...

*

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. Na grupie co tydzień będzie publikowany specjalny post pod którym zachęcamy do wymieniania spostrzeżeń dotyczących niedzielnego grania w NFL!

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: