Skip to content

NFLPolska espresso #108

Za nami trzynasta niedziela w lidze NFL. Jak co tydzień emocji nie brakowało, więc bez zbędnego przedłużania zapraszamy na espresso, które przygotował Kuba Ciurkot!

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

Atlanta Falcons 13:17 Los Angeles Chargers

Los Angeles Chargers wygrywają na wyjeździe z Atlantą Falcons 17 do 13. Cóż to było za spotkanie, nie zapomnę go nigdy 😉 Kirk Cousins rzucił aż 4 interceptions. Tak grając nie da się wygrać meczu. Nawet jeśli masz solidną obronę. Defensywa Falcons robiła co mogła, jednak Cousins tego dnia po prostu rzucał im kłody pod nogi. Chargers być może wielkiego spotkania nie zagrali, jednak skorzystali z pomocnej dłoni rywali. Ciężar gry w ataku wziął na swoje barki WR Ladd McConkey. Skrzydłowy gości złapał 9 piłek na 117 jardów. Co ciekawe drugi najlepszy wide receiver Chargers złapał tego dnia dwie piłki na zaledwie 12 jardów. Po drugiej stronie piłki kapitalnie spisał się CB Tarheeb Still. Zaliczył dwa przechwyty, w tym jedno zamienił na przyłożenie. Do tego wzorowo kopał Cameron Dicker. Trafił trzy field goale, dzięki którym zainkasował 9 punktów. Dla Chargers to już ósma wygrana w tym sezonie. Prezentują się nadspodziewanie dobrze i osobiście jestem bardzo ciekawy jak daleko zajdą.

Chargers 8-4, Falcons 6-6

Cincinnati Bengals 38:44 Pittsburgh Steelers

„Strzelanina” w Cincinnati na korzyść gości z Pittsburgha. Obydwie formacje ofensywne były tego dnia na tyle dobrze dysponowane, że każde choćby najmniejsze niepowodzenie w postaci straty lub odkopnięcia miało znaczenie. Steelers wygrali, ponieważ popełnili mniej błędów. Przede wszystkim Russell Wilson tylko raz rzucił przechwyt. Była to jedyna strata gości w tym spotkaniu. Natomiast po stronie Bengals nie było już tak kolorowo, bowiem Joe Burrow rzucił jeden przechwyt i zaliczył dwa fumble. To właśnie te trzy straty zadecydowały o porażce gospodarzy. Co prawda w końcówce przebudziła się defensywna Bengals. Joe Burrow i spółka próbowali odrabiać straty, jednak najzwyczajniej w świecie brakło im czasu. Po stronie Steelers Russ Wilson zakończył mecz z 414 jardami podaniowymi, natomiast po drugiej stronie piłki niezawodny T.J. Watt zaliczył 2 sacki, 3 tackle na stratę jardów oraz jedno wymuszenie straty piłki. Dzięki tej wygranej Pittsburgh Steelers umocnili się na pierwszym miejscu w dywizji AFC North.

Steelers 9-3, Bengals 4-8

Jacksonville Jaguars 20:23 Houston Texans

Texans wygrywają z Jaguars, jednak przynajmniej dla mnie niesmak po tym spotkaniu pozostał, gdyż brutalny atak na rozgrywającego gospodarzy nie powinien mieć miejsca. Ja wiem, że zaraz mi ktoś napisze komentarz, że kiedyś to były tackle, teraz to nie ma. Ale przez takie bandyckie ataki można stracić rozum i być „roślinkom”. Z resztą pozostawiam Wam tą akcję do indywidualnej oceny…

Po tym „ataku” wywiązała się niemała bójka, a sam zainteresowany Azeez Al-Shaair z Texans został wyrzucony ze spotkania. Trevor Lawrence opuścił murawę na meleksie, a jego miejsce zajął Mac Jones i trzeba powiedzieć sobie szczerze, że nie zagrał złego spotkania. Ba, mogę nawet stwierdzić, że grał naprawdę dobrze. Zapisał na swoim koncie 235 jardy podaniowe (20/32) oraz 2 rzucone przyłożenia. Jednak strata Jaguars do rywali, w szczególności na początku czwartej kwarty była zbyt duża. Texans prowadzili 23 do 6 i mogli kontrolować przebieg spotkania. W końcówce co prawda nieco odpuścili, dlatego też mieli nerwową końcówkę, jednak zdołali dowieść zwycięstwo do mety. Bardzo dobre zawody rozegrał RB Joe Mixon (łącznie 119 zdobytych jardów i przyłożenie), WR Nico Collins (8 złapanych piłek na 119 jardów) oraz K Ka’imi Fairbairn (3/3 FG, 2/2 XP). Dzięki temu zwycięstwu Texans są o dwa kroki od wygrania dywizji AFC South 😉

Texans 8-5, Jaguars 2-10

Minnesota Vikings 23:22 Arizona Cardinals

Vikings męczyli, męczyli i w końcu wymęczyli zwycięstwo nad Cardinals. Pierwsza połowa była bardzo trudna do oglądania, bowiem na tablicy wyników widniał rezultat 9 do 6 dla gości. Punktowali tylko kickerzy, a obydwie formacje ofensywne miały ogromne problemy ze zdobywaniem jardów. Dopiero w drugiej części spotkania coś ruszyło. Cardinals z animuszem rozpoczęli trzecią kwartę, gdyż celnie trafili za trzy oczka, a następnie zdobyli przyłożenie. Prowadzili 19 do 6 i wszystko mieli w swoich rękach. Byłem niemal pewny, że tego zwycięstwa już nie wypuszczą, jednak końcówka należała do gospodarzy tego spotkania. Najpierw pod koniec trzeciej kwarty przyłożenie zdobył Johnny Mundt. Następnie przechwyt zaliczył Byron Murphy Jr., celnie z pola kopną John Parker Romo i strata została zmniejszona do trzech oczek. Vikings nie zamierzali się zatrzymać. Na field goala gości odpowiedzieli przyłożeniem. Wyszli na upragnione prowadzenie, po czym przechwycili piłkę, kończąc tym samym mecz. Po stronie zwycięzców warto wyróżnić magika w postaci Justina Jeffersona. Wide receiver Vikings złapał 7 piłek na 99 jardy, momentami skupiając na sobie uwagę nawet dwóch defensorów.

Vikings 10-2, Cardinals 6-6

New England Patriots 24:25 Indianapolis Colts

Indianapolis Colts po szaleńczej końcówce pokonują w delegacji New England Patriots 25:24. Gospodarze tego spotkania postawili naprawdę trudne warunki przybyszom z Indiany. Spotkanie było bardzo wyrównane, jednak ostatnia minuta należała do gości. Najpierw QB Anthony Richardson rzucił piłkę na przyłożenie do Aleca Pierce’a, a następnie sam wbiegł z piłką w pole punktowe podwyższając za dwa oczka. Head coach Colts poszedł va banque, gdyż mógł celnym extra pointem doprowadzić do dogrywki. Co ciekawe na zegarze pozostało jeszcze 12 sekund. Patriots chcieli chyba wziąć przykład z Kansas City Chiefs, gdyż sprawnie przeprowadzili trzy akcje i w czwartej spróbowali kopnięcia z pola, jednak ich kicker Joey Slye nie dokopał z aż 68 jardów.

Colts 6-7, Patriots 3-10

New York Jets 21:26 Seattle Seahawks

Kryzys New York Jets trwa w najlepsze. Dla ekipy z zielonej części Nowego Jorki to dziewiąta porażka w tym sezonie. Zamiast walczyć o Super Bowl (tak przynajmniej przed sezonem wszyscy zapowiadali), to włączyli się do walki o pierwszy pick przyszłorocznego draftu. Porażka z Seahawks może dziwić, gdyż mecz ten rozpoczęli bardzo dobrze. Po pierwszej kwarcie prowadzili 16 do 0. Początek idealny. Jednak z biegiem czasu było już tylko gorzej. Inicjatywę zaczęli przejmować goście. Nie do zatrzymania był defensywny liniowy Leonard Williams. Grał niczym potwór. Zapisał na swoim koncie 2 sacki, 3 tackle na stratę jardów oraz niesamowite 92-jardowe pick-6. Dla Seahawks to siódma wygrana w tym sezonie. I co ciekawe pomimo nienajlepszego rekordu 7-5 zajmują pierwsze miejsce w dywizji NFC West.

Seahawks 7-5, Jets 3-9

Washington Commanders 42:19 Tennessee Titans

Stołeczni nie dali choćby najmniejszych szans rywalom z Tennessee i zasłużenie zwyciężyli różnicą aż 23 punktów. Gospodarze znakomicie rozpoczęli to spotkanie, bowiem już po pierwszej kwarcie prowadzili 21 do 0. Dzięki temu spokojnie mogli kontrolować przebieg rywalizacji. Bardzo dobre zawody rozegrał WR Terry McLaurin. Złapał osiem piłek na 73 jardy i 2 przyłożenia. W świetnej dyspozycji był również duet running backów Brian Robinson Jr. (16 biegów na 103 jardy i przyłożenie)-Chris Rodriguez Jr. (13 biegów na 94 jardy i przyłożenie). Generalnie Commanders bardzo dobrze biegali z piłką, gdyż łącznie w 45 próbach zdobyli 267 jardów i 3 przyłożenia. Atak wykonał swoje zadanie, jednak wielkie brawa należą się również formacji defensywnej, która przejęła dwie piłki i raz za razem nękała rozgrywającego rywali. Dzięki tej wygranej Commanders przerwali niechlubną serię trzech porażek z rzędu i oficjalnie wrócili do zażartej walki o najwyższe miejsca w fazie playoffs.

Commanders 8-5, Titans 3-9

Carolina Panthers 23:26 Tamp Bay Buccaneers (po dogrywce)

Faworytem spotkania byli Buccaneers, jednak przez większość część spotkania to Pantery prowadziły grę. Goście z Florydy dopiero w ostatniej akcji regulaminowego czasu gry, za sprawą kickera Chase’a McLaughlina doprowadzili do remisu.

W dogrywce pierwotnie żadna ze stron nie mogła znaleźć sposobu na punkty, gdyż najpierw wcześniej wspomniany kicker Buccaneers spudłował kopnięcie z pola, a następnie Panthers zaliczyli fumble. Na ich nieszczęście była to strata przy pierwszej próbie, na 34 jardzie rywali. Byli o krok od wygranej, jednak rzucili koło ratunkowe w kierunku Buccaneers, którzy skorzystali z okazji. Sprawnie przeprowadzili swój drive, przemieszczając się z piłką na 10 jard gospodarzy. Kolanko w wykonaniu Bakera Mayfielda i po celnym field goalu po raz drugi w tym spotkaniu Chase McLaughlin utonął w objęciach kolegów z zespołu.

Bez wątpienia to kicker gości został bohaterem spotkania, jednak na słowa uznania zasługuje również wide receiver Mike Evans (8 złapanych piłek na 118 jardów i przyłożenie) oraz duet running backów Bucky Irving (25 prób biegowych na 152 jardy i przyłożenie oraz trzy złapane piłki na 33 jardy)-Rachaad White (11 biegów na 76 jardów). Zwycięstwo co prawda wymęczone, jednak dzięki niemu Buccaneers wskakują na pierwszej miejsce w dywizji NFC South.

Buccaneers 6-6, Panthers 3-9

New Orleans Saints 14:21 Los Angeles Rams

Los Angeles Rams wygrywają w Nowym Orleanie z miejscowymi Saints, jednak pierwsza połowa wcale na to nie wskazywała. Goście nieźle wyglądali w obronie, jednak nie byli w stanie zapunktować, w konsekwencji czego na przerwę schodzili z sześcioma oczkami straty do gospodarzy. W szatni prawdopodobnie musiało paść kilka mocnych słów, gdyż po przerwie na murawie pojawiła się zupełnie inna ofensywa z Los Angeles. Ciężar zdobywania jardów na swoje barki wziął RB Kyren Williams (15 biegów na 104 jardy i przyłożenie) oraz WR Puka Nacua (5 złapanych piłek na 56 jardów i przyłożenie). Co ciekawe Święci mieli swoją okazję w końcówce, aby doprowadzić do dogrywki, jednak zostali zatrzymani na 18 jardzie gości. Dzięki tej wygranej Rams z całą pewnością podejmą rękawice ze Seattle Seahawks (7-5), Arizoną Cardinals (6-6) i San Francisco 49ers (5-7) w walce o mistrzostwo dywizji NFC West.

Rams 6-6, Saints 4-8

Baltimore Ravens 19:24 Philadelphia Eagles

W hicie kolejki górą Philadelphia Eagles. Z tak mocną defensywą i motorem napędowym w postaci Saquona Barkley’a fani Eagles mogą spać spokojnie. Formacja obronna gości stanęła na wysokości zadania. Zatrzymała Derricka Henry’ego na 82 zdobytych jardach biegowych. Szczerze mówiąc oczekiwałem troszkę więcej od rywalizacji dwóch topowych running backów. Co prawda Saquon Barkley wybiegał 107 jardów i przyłożenie, jednak „odpalił” dopiero w czwartej kwarcie, kiedy to po pokonaniu 25 jardów z piłką wbiegł w pole punktowe gospodarzy. Eagles grali bardzo fizycznie i przyniosło to zamierzone efekty, gdyż z Ravens po prostu tak trzeba grać. Gospodarze nie mogli złapać rytmu, a z pewnością nie pomógł w tym kicker Justin Tucker, który rozgrywa prawdopodobnie najgorszy sezon w karierze. Spudłował wczoraj dwa field goale oraz jednego extra pointa. W całym sezonie kopie z pola na skuteczności zaledwie 74% (34 miejsce w lidze). Ravens przegrywają piąte spotkanie w sezonie i tym samym muszą gonić Pittsburgh Steelers w wyścigu o tytuł w dywizji AFC North. Natomiast Eagles są jedno zwycięstwo od zapewnienia sobie mistrzostwa w dywizji NFC East. Za tydzień po domowym meczu z Carolina Panthers powinno już być po wszystkim.

Eagles 10-2, Ravens 8-5

Buffalo Bills 35:10 San Francisco 49ers

W grudniu nie polecam przyjeżdżać do Buffalo! Dobitnie przekonali się o tym gracze San Francisco 49ers, którzy zostali dosłownie rozbici na białej murawie. Co prawda w pierwszej połowie spotkania kontuzji kolana nabawił się running back gości Christian McCaffrey. Jednak uważam, że nawet z nim w składzie 49ers nie daliby rady. Josh Allen grał jak z nut. Zapisał na swoim koncie 148 jardów podaniowych (13/17), 2 rzucone przyłożenia, 3 biegi na 18 jardów i przyłożenie oraz złapaną piłkę na przyłożenie. Tym samym został pierwszym rozgrywającym w historii NFL, który złapał podanie na przyłożenie, pobiegł po przyłożenie i podał podanie na przyłożenie w jednym meczu.

Prócz Allena w ofensywie znakomicie dysponowany był duet running backów James Cook (14 biegów na 107 jardów, w tym 65-jardowe przyłożenie)-Ray Davis (11 biegów na 63 jardy i przyłożenie). Jednak w mojej opinii kluczową rolę odegrała linia ofensywna (zero puszczonych sacków oraz świetne wygradzanie ścieżek dla biefaczy) oraz defensywa, która wymusiła 3 fumble. Nie do zatrzymania był potężny defensywny liniowy Greg Rousseau. Zapisał na swoim koncie sacka, 3 tackle na stratę jardów oraz przechwycone fumble. Dzięki tej wygranej Bills zapewnili sobie piąte z rzędu mistrzostwo w dywizji AFC East i zostali czwartą drużyną od czasu reorganizacji dywizji w 2002r., która wygrała dywizję, mając do rozegrania pięć lub więcej meczów. Wcześniej dokonali tego Indianapolis Colts w 2009, New England Patriots w 2007 oraz Philadelphia Eagles w 2004.

Bills 10-2, 49ers 5-7

Jeśli dotrwałeś do tego momentu zostaw komentarz o treści ESPRESSO ! Miłego dnia brygada!

 

Autor: Jakub Ciurkot

***

Z tego miejsca zapraszam na naszego TikToka, którego osobiście prowadzę.

***

Przypominamy, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

One thought on “NFLPolska espresso #108 Leave a comment

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej