Skip to content

NFLPolska espresso #65

Ostatnia niedziela listopada za nami. A co za tym idzie sezon zasadniczy w NFL wchodzi w decydującą fazę. Dwunasta niedziela z pewnością nie zawiodła. W dzisiejszym espresso praktycznie każde spotkanie jest godne uwagi, więc nie przedłużamy i zapraszamy na NFLPolska espresso, które przygotował Kuba Ciurkot!

Na wstępie przypominamy się z ogłoszeniem. W tym sezonie, niedzielę z NFL zawsze otwieramy godzinę przed pierwszym meczem, od live streamu na yt i rozmów z wami. 

A teraz przechodzimy do spotkań, bo tam…

Carolina Panthers 23:10 Denver Broncos

Pantery z Charlotte pokonują przed własną publicznością Denver Broncos 23 do 10. Oj Broncos, co wy robicie? Takie było pompowanie przed sezonem! Russell Wilson prawdopodobnie żałuje, że zmienił „siekierę na kijek”, ale sam nie pomaga, aby miało to inaczej wyglądać.

Broncos są po prostu słabi. Panthers, którzy grają o nic, zdominowali rywali i pewnie wygrali ten mecz. Bardzo dobre zawody rozegrał duet running backów D’Onta Foreman (24 próby biegowe na 113 jardów)-Chuba Hubbard (17 prób biegowych na 65 jardów) oraz WR DJ Moore (4 złapane piłki na 103 jardy i 1 przyłożenie). Po drugiej stronie piłki, dwoma sackami popisał się Brian Burns. Pantery wygrały całkowicie zasłużenie, a Broncos no cóż… zostawię to bez komentarza.

Panthers 4-8, Broncos 3-8

Cleveland Browns 23:17 Tampa Bay Buccaneers (po dogrywce)

Sensacja w Cleveland! Miejscowi Browns pokonują Tampa Bay Buccaneers, po dogrywce 23 do 17. Pierwsza połowa wyrównana, remisowy wynik po 10. W trzeciej kwarcie, na prowadzenie wyszli goście za sprawą przyłożenia zdobytego przez Ko Kiefa (jedyne podanie posłane w jego stronę w tym meczu). Przez dłuższą chwile wydawało się, że Browns nie są w stanie wrócić do meczu. A jednak. Swój ostatni drive zamienili na przyłożenie i rzutem na taśmę doprowadzili do dogrywki.

W doliczonym czasie gry, najpierw zatrzymali atak kierowany przez Toma Brady’ego, by potem zadać decydujący cios, który zadecydował o zwycięstwie Browns. Decydującą przyłożenie zdobył, świetnie spisujący się tego dnia running back gospodarzy Nick Chubb (łącznie 132 jardy i przyłożenie).

Browns sensacyjnie wygrali, a Buccaneers pomimo rekordu 5-6 wciąż pozostają na pierwszym miejscu w swojej dywizji.

Browns 4-7, Buccaneers 5-6

Jacksonville Jaguars 28:27 Baltimore Ravens

Kolejna sensacja miała miejsce na Florydzie, gdzie Jacksonville Jaguars, po istnym thrillerze, pokonali Baltimore Ravens 28 do 27. Pierwsze trzy kwarty spokojne, bez większych emocji. Na minimalnym, dwupunktowym prowadzeniu byli Ravens i prawdopodobnie nikt nie spodziewał się takich emocji w ostatniej odsłonie spotkania. Czapki z głów za czwartą kwartę! Cios za ciosem, przyłożenie za przyłożenie. Na nieco ponad 2 minuty przed końcem spotkania na prowadzenie 27 do 20 wyszli Ravens. Jaguars mieli jeszcze wystarczająco dużo czasu, żeby odpowiedzieć i tak też zrobili. Potrzebowali 108 sekund na przejście 75 jardów i zdobycie sześciu punktów. Po przyłożeniu postanowili zaryzykować i zagrać va banque. Jaguars postanowili podwyższyć za dwa punkty i w tym wypadku ryzyko opłaciło się, bowiem Zay Jones złapał piłkę i dzięki temu Jaguars wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Ravens pozostało jeszcze 14 sekund.  Lamar Jackson zdołał zdobyć 12 jardów, jednak pozycja na kopanie wciąż była bardzo daleka. Justin Tucker kopnął piłkę najmocniej jak tylko potrafił, jednak 67 jardów dało o sobie znać i piłka nie doleciała do obramowania bramki. Jaguars wygrali po niesamowitej końcówce i w tym wypadku można mówić, że ryzyko się opłaca.  Warto wspomnieć, że świetne zawody po stronie zwycięzców rozegrał duet Trevor Lawrence (29/37, 321yds, 3TDs)-Zay Jones (11 złapanych piłek 145 jardów).

Jaguars 4-7, Ravens 7-4

Miami Dolphins 30:15 Houston Texans

Delfiny, bez większych problemów, pokonują Houston Texans 30 do 15. Już przed spotkaniem było wiadomo, że będzie to mecz do „jednej bramki”. Dolphins od samego początku ruszyli na rywali, w konsekwencji czego po dwóch kwartach prowadzili aż 30:0!!! W drugiej części gry, przy tak wysokim wyniku, Dolphins nieco spuścili z tonu, Tua Tagovailoa dostał wolne i po prostu dograli ten mecz do końca. Texans walczyli o zachowanie godności do samego końca. Dzięki temu zdołali zminimalizować wymiary porażki. Delfiny dopisują kolejną wygraną do rekordu i wciąż pozostają na czele dywizji AFC East.

Dolphins 8-3, Texans 1-9-1

New York Jets 31:10 Chicago Bears

Zawodnicy New York Jets nie dali żadnych szans Chicago Bears, pokonując swoich oponentów 31 do 10. Miejsce Zacha Wilsona zajął Mike White i trzeba powiedzieć sobie jasno, że był to strzał w dziesiątkę. White (22/28, 315yds, 3TDs, 149.3 RTG) rozegrał fantastyczne spotkanie. Wyglądał jak potwór i prawdopodobnie zagości  w pierwszym składzie na dłużej. Jets ogólnie zdominowali rywali pod każdym możliwym względem. Bears byli bezradni. Trevor Sieman, czyli gracz, który zajął miejsce kontuzjowanego Justina Fieldsa, nie sprostał i wynik był taki, a nie inny.

Jets 7-4, Bears 3-9

Tennessee Titans 16:20 Cincinnati Bengals

W jednym z ciekawiej zapowiadających się spotkań tej niedzieli, Cincinnati Bengals pokonali w delegacji Tennessee Titans 20 do 16. Co ciekawe Bengals wygrali ten mecz bez WR Ja’Marr Chase’a oraz RB Joe Mixona. Bengals pomimo braku swojego RB1 dobrze grali dołem. Łącznie w 28 próbach biegowych zdobyli 108 jardów i przyłożenie. Natomiast, w grze podaniowej, górował Tee Higgins, który zapisał na swoim koncie 114 jardów i przyłożenie. Po stronie Titans, zabrakło dobrej postawy biegowej Derricka Henry’ego. Running back gospodarzy zdobył zaledwie 38 jardów biegiem w 17 próbach. Co prawda złapał trzy piłki na łączną długość 79 jardów (najlepszy wynik w drużynie), ale jednak zabrakło tych jardów dołem. Bengals odnieśli bardzo cenne zwycięstwo, które z pewnością podbuduje zespół przed decydującą częścią sezonu zasadniczego.

Bengals 7-4, Titans 7-4

Washington Commanders 19:13 Atlanta Falcons

Przed rozpoczęciem spotkania nie byłem w stanie wytypować faworyta w tym zestawieniu. Nie myliłem się, gdyż mecz był bardzo wyrównany i tak na prawdę do ostatniego posiadania losy zwycięstwa wisiały na włosku. Zarówno Commanders, jak i Falcons świetnie biegali. To właśnie na grze biegowej obie ekipy opierały swoją grę przez całe spotkanie. Po stronie zwycięzców Brian Robinson Jr. zdobył łącznie 125 jardów i 1 przyłożenie, z czego 105 jardów biegiem. Falcons, w końcówce spotkania, mieli wszystko w swoich rękach, jednak w ostatnim, swoim posiadaniu Marcus Mariota, będąc na 29 jardzie Waszyngtonu, rzucił interception… Stołeczni odnieśli bardzo cenne zwycięstwo. Co ciekawe pomimo rekordu 7-5 zajmują ostatnie miejsce w swojej dywizji.

Commanders 7-5, Falcons 5-7

Arizona Cardinals 24:25 Los Angeles Chargers

Los Angeles Chargers pokonują na wyjeździe Arizona Cardinals 25 do 24. Powiedzieć, że Chargers wygrali to spotkanie rzutem na taśmę, to jakby nie powiedzieć nic. Ogólnie rzecz biorąc mecz był bardzo rwany. Na początku Cardinals wyszli na 10-punktowe prowadzenie, a później Chargers odpowiedzieli dwoma przyłożeniami. Przed przerwą gospodarze jeszcze zapunktowali i dzięki temu schodzili na przerwę z przewagą trzech punktów. Po przerwie główną rolę odgrywały formacje defensywne, które nie pozwoliły na wiele swoim odpowiednikom po drugiej stronie piłki. Po trzech kwartach był wynik remisowy i sprawa zwycięstwa była kwestią otwartą. Pierwszy cios, na samym początku czwartej odsłony, zadali Cardinals, za sprawą przyłożenia zdobytego przez Jamesa Connera. Przez dłuższy czas gospodarze tego spotkania utrzymywali prowadzenie i byli bardzo blisko zwycięstwa, aż do ostatniej minuty spotkania. Chargers w swoim ostatnim posiadaniu, mieli bardzo dobrą pozycję startową, bowiem zaczynali z 38 jarda rywali, mieli czas i 1.48 na zegarze. Zdołali zdobyć przyłożenie, a nawet postanowili „pójść za ciosem” i podwyższyć za dwa oczka. Wrzawa na stadionie, Justin  Herbert otrzymuje piłkę, chwila zastanowienia, pass i piłka ląduje w rękach Geralda Everetta. Chargers win! Justin Herbert (35/47, 274yds, 3TDs oraz cztery biegi na 38 jardów-najlepszy wynik w drużynie) bez wątpienia był jednym z najważniejszych ojców sukcesu. Wziął atak na swoje barki, a  w decydującym momencie wytrzymał ciśnienie i dał swojej drużynie zwycięstwo.

Chargers 6-5, Cardinals 4-8

Seattle Seahawks 34:40 Las Vegas Raiders (po dogrywce)

JOSH JACOBS SHOW!!!

Las Vegas Raiders odnoszą drugie zwycięstwo z rzędu. Tym razem pokonują w spotkaniu wyjazdowym Seattle Seahawks 40 do 34. W tym starciu formacje defensywne nie miały zbyt dużo do gadania. Istna wymiana ciosów, jak w dobrej walce bokserskiej. Po czterech kwartach był remis po 34. W doliczonym czasie gry, pierwsze posiadanie Raiders skończyło się niecelnym field goalem z 56 jardów. Seahawks otrzymali pomocną dłoń od rywali, jednak swojej szansy również nie wykorzystali i musieli wykonać punt. W drugim podejściu Raiders byli bezlitośni i za sprawą Josha Jacobsa wygrali ten mecz (niesamowity, 86-jardowy bieg na przyłożenie).

Running back Raiders był piękny. Ba, był F-E-N-O-M-E-N-A-L-N-Y!!! Łącznie zapisał na swoim koncie potężne 303 jardy (z czego 229 dołem) i 2 przyłożenia. Zdecydowanie był to mecz jednego zawodnika, który w pojedynkę przesądził o losach spotkania.

Raiders 4-7, Seahawks 6-5

Kansas City Chiefs 26:10 Los Angeles Rams

Walec o nazwie Kansas City Chiefs nie bierze jeńców i przejechał kolejna ofiarę. Los Angeles Rams, bez QB1 Matthew Stafforda, byli bezradni na tak dobrze dysponowanych Chiefs. Bryce Perkins (13/23, 100yds, TD, 2INTs oraz 9 prób biegowych na 44 jardy) nie sprostał wyzwaniu, a jego Rams nie mieli zbytnio żadnych argumentów, aby chociaż w najmniejszym stopniu zagrozić Chiefs. Patrick Mahomes (27/42, 320yds, TD, INT oraz 4 próby biegowe na 36 jardów) i spółka być może nie zagrali fantastycznego spotkania, jednak na tak dysponowanych Rams bez większych kłopotów taka gra wystarczyła. Chiefs odnieśli pewne zwycięstwo i z rekordem 9-2 prowadzą w konferencji AFC.

Chiefs 9-2, Rams 3-8

San Francisco 49ers 13:0 New Orleans Saints

W San Francisco kibice oglądali tzw. mecz do jednej bramki. Spotkanie bez wątpienia nie porwało sympatyków zebranych na stadionie, czy przed odbiornikami, gdyż mogliśmy oglądać zaledwie jedno przyłożenie. Główną rolę w tym pojedynku odegrały formacje obronne, a w szczególności defensywa 49ers, która dwukrotnie przejęła piłkę. Alvin Kamara zaliczył dwa fumble, a jedno z nich, gdy miał dosłownie jard do pola punktowego rywali.

Gospodarze tego spotkania byli zdecydowanie zespołem lepszym, mającym więcej argumentów w ataku. Zasłużone zwycięstwo i umocnienie swojej pozycji w dywizji NFC West.

49ers 7-4, Saints 4-8

Philadelphia Eagles 40:33 Green Bay Packers

W ostatnim spotkaniu niedzieli Orły pokonały Green Bay Packers 40 do 33. Patrząc na grę biegową Eagles ręce same składają się do oklasków. Ekipa z Filadelfii biegała w tym meczu 49 razy. Mieli średnią biegową 7.4 jarda na próbę co daje łącznie 363 jardy!!! Potężna liczna.

Najlepiej dysponowani w tym aspekcie byli rozgrywający Jalen Hurts (157 jardów) oraz biegacz Miles Sanders (143 jardy i 2 przyłożenia). Eagles dosłownie zabiegali rywali i nasze przewidywania z wczorajszego live’a okazały się prawdziwe. Jalen Hurts i spółka wygrali ten mecz, co prawda nie wysoko, ale zwycięstwo to zwycięstwo.

Co ważne, w trakcie spotkania, z powodu problemów zdrowotnych, boisko opuścił Aaron Rodgers. Czy to coś poważnego dowiemy się zapewne wkrótce, ale niespodziewanie swoją szansę otrzymał Jordan Love i miał kilka niezłych zagrań. Czy będzie to jakaś wskazówka na przyszłość i Love otrzyma więcej minut na boisku?

Eagles 10-1, Packers 4-8

-A tak prezentują się wszystkie niedzielne wyniki w week12:

Autor: Jakub Ciurkot

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: