Skip to content

Niedziela z NFL – Week 12

Dwunasta kolejka sezonu to aż 6 drużyn na BYE week więc czeka nas dzisiaj nieco mniej spotkań niż w inne niedziele. Mniej meczów nie oznacza jednak mniej emocji. Week 12 przynosi nam nowego QB, debiut perspektywicznego RB i sporo innych smaczków. Jak co tydzień postaraliśmy się zebrać je dla Was w jednym miejscu.

19:00 Minnesota Vikings (8-2) @ Chicago Bears (4-6)

Goście przystępują do tego meczu z serią 3 zwycięstw ale w tych spotkaniach zdobyli łącznie zaledwie 56 punktów. Jeśli chcą dogonić Lions, którzy prowadzą w dywizji potrzebują punktować lepiej niż 19 pkt/mecz. Vikings są niepokonani od czasu gdy na boisko po długiej kontuzji wrócił TJ Hockenson. Swego czasu jeden z czołowych TE ligi jest stopniowo wprowadzany do gry – nie było jeszcze w tym sezonie meczu w którym zagrałby powyżej 50% snapów. W starciu z Titans urazu doznał Josh Oliver więc należy spodziewać się, że rola wracającego po zerwaniu ACL Hockensona wzrośnie.

Na przeciwnym biegunie jeśli chodzi o serię znajdują się Bears – przegrali oni 4 ostatnie spotkania. Tydzień temu byli dosłownie o centymetry (a jako że to futbol to powinienem raczej napisać „cale”) od sprawienia niespodzianki i pokonania Packers. 46-jardowa próba FG została jednak zablokowana i Bears przegrali jednym punktem. Trzeba jednak przyznać, że ofensywa „Miśków” wyglądała o niebo lepiej niż w kilku wcześniejszych meczach. Czy był to jedynie „efekt nowej miotły” czy zmiana ofensywnego koordynatora rzeczywiście poprawi jakość ataku ekipy Matta Eberflusa?

Kibice w Chicago mieli w ostatnich dniach powód do zmartwień gdyż pod znakiem zapytania stał występ ich czołowego RB D’Andre Swifta. Mający problemy z pachwiną biegacz powinien być jednak w stanie pojawić się na boisku. Z kolei jeśli na boisku pojawi się Tremaine Edmunds (a nic nie wskazuje by miało być inaczej) zapisze się on w historii NFL. Linebacker Bears ma szansę zostać najmłodszym zawodnikiem ze 100 występami w sezonie zasadniczym. Edmunds w momencie draftu nie miał nawet 20 lat i z miejsca wskoczył do podstawowego składu Buffalo Bills. W Chicago rozgrywa swój drugi sezon.

19:00 Detroit Lions (9-1) @ Indianapolis Colts (5-6)

W NFL zdarzają się niespodzianki ale takowej nie było w poprzedniej kolejce w Detroit. Lions mieli gładko poradzić sobie z Jaguars i napisanie, że to im się udało byłoby niedopowiedzeniem. Podopieczni Dana Campbella niemiłosiernie przejechali się po rywalach aplikując im aż 52 punkty a tracąc zaledwie 6. Jared Goff zaliczył 4 podania na TD i zanotował perfekcyjny passer rating co było mu bardzo potrzebne po kiepskim występie przeciwko Texans.

W starciu z Jaguars kontuzji ręki doznał podstawowy LB Alex Anzalone, którego czeka teraz kilka tygodni przerwy.

Colts przerwali serię trzech porażek wygrywając z Jets a wracający do roli startera Anthony Richardson rozegrał jedno z najlepszych spotkań w swojej krótkiej karierze. Młody QB nie tylko zaliczył ponad 60% skuteczności podań ale także dwa razy sam zameldował się z piłką w polu punktowym i to po biegach których nie powstydziliby się najlepsi RB. Colts są w takim momencie sezonu, że z jednej strony ciężko im marzyć o play-offach a z drugiej mają za dobry bilans by skutecznie tankować. Najważniejszą kwestią wydaje się więc być rozwój Richardsona i obserwacja jego postępów.

19:00 New England Patriots (3-8) @ Miami Dolphins (4-6)

Gdy te drużyny spotkały się w Week 5 starterami na QB byli Jacoby Brissett po stronie Pats i Tyler Huntley w Dolphins. Przy takiej parze rozgrywających ciężko było liczyć na fajerwerki i tamto spotkanie zakończyło się wynikiem 15-10 dla Miami.

Dziś powinno być o wiele ciekawiej bo obie ekipy przystępują do tego starcia już ze swoimi „franchise QB”. Tua Tagovailoa pokazał tydzień temu, że gdy jest zdrowy należy do czołówki graczy na swojej pozycji. Dolphins jako całość wyglądali w tym meczu dobrze i choć rywalami byli tylko Raiders pojawiła się na Florydzie nadzieja, że można jeszcze coś w tym sezonie ugrać – terminarz jest dość sprzyjający – przed Delfinami jeszcze m.in. dwa spotkania z Jets.

Zdecydowanie mniej korzystny rozkład meczów w pozostających do końca sezonu tygodniach mają Patriots. W Nowej Anglii mają jednak świadomość, że są w trakcie przebudowy i ważniejsze od wyników są inne rzeczy jak choćby rozwój Drake’a Maye. A ten zapowiada się naprawdę obiecująco. Jak w przypadku większości QB u progu kariery na duże liczby w grze podaniowej trzeba jeszcze poczekać choć tydzień temu w starciu z Rams Maye ustanowił swój osobisty rekord notując 282 jardów w grze górą. Za to w kwestii biegów z piłką młody QB może zapisać się w historii. Choć chwalony za mobilność to jednak Maye nie uchodził w procesie okołodraftowym za zawodnika, który swoimi biegami będzie w stanie robić różnicę. Tymczasem notuje on w tym sezonie średnio 9.3 jarda/bieg. W swoim rekordowym sezonie 2006 Michael Vick zebrał aż 1039 jardów biegiem ale jego średnia wynosiła „jedynie” 8.5 y/r.

19:00 Tampa Bay Buccaneers (4-6) @ New York Giants (2-8)

Nie sposób zacząć zapowiedzi tego spotkania od innego tematu niż trzęsienie ziemi w Giants. Po 5 porażkach z rzędu w sztabie Briana Dabolla ostatecznie skończyła się cierpliwość do Daniela Jonesa. Najpierw ogłoszono, że nowym starterem będzie ulubieniec kibiców – nie tylko tych z Nowego Jorku ale także wielu neutralnych – Tommy DeVito. Co więcej Jones spadł w hierarchii aż na 3 miejsce, za swojego dotychczasowego backupa Drew Locka (który pozostaje backupem, tym razem dla DeVito). Kilka dni później „Danny Dimes” poprosił swoich pracodawców o zwolnienie go z drużyny i możliwość poszukania nowych chętnych na swoje usługi. Prośba została rozpatrzona pozytywnie i Jones pozostaje bez klubu.

Niektórzy zadają pytanie – dlaczego nowym starterem został dotychczasowy QB3 a nie QB2? Prawdopodobnie dlatego, że Lock mógłby poprowadzić Giants do kilku zwycięstw i „zepsuć tank”. De Vito zapewne wygra jakieś spotkania ale nie na tyle żeby znacząco pogorszyć pozycję nowojorczyków w przyszłorocznym drafcie.

Bucs podobnie jak Giants wracają do gry po BYE weeku. I podobnie jak dzisiejsi rywale przystępują do tego starcia z serią porażek – w ich przypadku wynoszącą 4 spotkania. W trakcie tej serii Bucs mierzyli się jednak z Ravens, Chiefs i 49ers a więc ekipami z którymi porażka nie jest powodem do wstydu. W Tampie nie ma więc przesadnej paniki – zwłaszcza że podopieczni Todda Bowlesa mają przed sobą najłatwiejszy terminarz spośród wszystkich drużyn w lidze. Przed nimi m.in. dwa mecze z Panthers a także starcia z Raiders czy Cowboys.

Mike Evans opuścił boisko w trakcie spotkania z Ravens w Week 7 i od tego czasu Bucs nie zaznali smaku zwycięstwa. Doświadczony skrzydłowy ma być gotowy do gry w dzisiejszym meczu a jego powrót na plac gry może stanowić tak potrzebną iskrę.

19:00 Dallas Cowboys (3-7) @ Washington Commanders (7-4)

Tak słabych Cowboys jak w tym sezonie nie oglądaliśmy co najmniej od 2020. Wtedy Dak Prescott trafił na IR po Week 5 a większość sezonu jako starter rozegrał Andy Dalton. W obecnych rozgrywkach Kowboje radzili sobie słabo nawet z Prescottem w składzie. Trzykrotny Pro Bowler ponownie musiał przedwcześnie zakończyć sezon a Cowboys z Cooperem Rushem na QB zdobyli w ostatnich dwóch spotkaniach łącznie 16 punktów. Rush pozostaje starterem ale niewykluczone, że wkrótce zobaczymy na boisku Treya Lance.

Blisko powrotu z IR jest Brandin Cooks, którego ostatnio oglądaliśmy w Week 4. Doświadczony WR nie został jeszcze aktywowany na mecz z Commanders ale powinien znaleźć się w składzie w następnej kolejce.

Tydzień temu (a właściwie ponad tydzień bo grali w TNF) Commanders przegrali z Eagles co pogorszyło ich sytuację w dywizji. Podopieczni Dana Quinna na czele z rookie QB Jaydenem Danielsem byli prawdziwą rewelacją pierwszych tygodni sezonu. Od czasu wysokiego triumfu nad Panthers w Week 7 sytuacja nie wygląda już jednak tak kolorowo. Co prawda Commanders wygrali w Week 8 z Bears ale pamiętamy, że miało to miejsce po mocno szczęśliwym Hail Mary. Week 9 to niezbyt przekonujące zwycięstwo 5 punktami nad słabiutkimi Giants a później porażki kolejno ze Steelers i Eagles.

Możliwe że wpływ na gorszą postawę w ostatnich tygodniach miała kontuzja żeber odniesiona przez wspomnianego Danielsa w trakcie meczu z Panthers. Co prawda młody rozgrywający nie opuścił z jej powodu ani jednego spotkania ale kilkukrotnie było widać, że uraz sprawia mu dyskomfort. Być może dodatkowe dni odpoczynku po grze w TNF pozwolą mu wrócić do pełni sił.

19:00 Kansas City Chiefs (9-1) @ Carolina Panthers (3-7)

Chiefs nie muszą już stresować się walką o perfekcyjny sezon. Pytanie jak odniesiona w meczu z Bills pierwsza porażka w roku wpłynie na drużynę Andy’ego Reida. Szczerze mówiąc wątpię by fakt bycia niepokonanym i chęć utrzymania tego statusu do końca rozgrywek spędzała sen z powiek Patricka Mahomesa i powodowała jego słabszą dyspozycję. Przyczyna gorszego statystycznie sezonu musi tkwić gdzie indziej.

Isiah Pachecho, który doznał poważnej kontuzji w Week 2 jest już gotowy do gry co potwierdził Andy Reid. Sztab Chiefs chce jednak dać mu dodatkowy tydzień na powrót do formy i nie zobaczymy go jeszcze w meczu z Panthers. Z drużyną trenuje już także Charles Omenihu, który zerwał ACL w trakcie ostatnich play-offów i nadal czeka na swój pierwszy występ w bieżącym sezonie. Defensor podobnie jak Pacheco nie znalazł się jednak w kadrze meczowej na spotkanie w Charlotte.

Panthers przystępują do tego meczu wypoczęci po BYE weeku i z serią dwóch zwycięstw z rzędu odniesionych przed odpoczynkiem. W dodatku na Bank of America Stadium dojdzie do długo wyczekiwanego debiutu. Jonathon Brooks był pierwszym RB który zszedł z tablicy w trakcie ostatniego draftu – Panthers wybrali go w środku 2. rundy. Były zawodnik Texas Longhorns leczył jednak wówczas kontuzję ACL odniesioną w listopadzie 2023. Zakładano wówczas że biegacz może być w stanie zakończyć rehabilitację na tyle wcześnie by wzmocnić drużynę w początkowej fazie sezonu. Tak się jednak nie stało i Brooks aż do niedawna pozostawał poza aktywnym rosterem. Dave Canales potwierdził w ostatnich dniach, że rookie RB zadebiutuje w dzisiejszym spotkaniu.

19:00 Tennessee Titans (2-8) @ Houston Texans (7-4)

“Sophomore slump” to zwrot znany w sporcie od dekad. W NFL jest on szczególnie kojarzony z pozycją rozgrywającego. Historia zna wiele przypadków w których po świetnym debiutanckim sezonie QB zderza się z rzeczywistością w swoim drugim roku w lidze. Swoje nazwisko do tej długiej listy dopisuje w tym roku CJ Stroud. Oczywiście w jego przypadku nie znaczy to, że gra źle – nadal jest dobrym QB ale nie aż tak dobrym jak w zeszłym roku. Trzy najgorsze mecze Strouda to porażki z Packers, Jets i Lions. Co łączy te trzy spotkania? Nieobecność Nico Collinsa. Skrzydłowy, który w poprzednim sezonie zebrał prawie 1300 jardów złapanych podań jest zdecydowanie ulubionym celem drugorocznego rozgrywającego i jego obecność na boisku jest potrzebna Stroudowi i całej ofensywie Houston do funkcjonowania na pełnych obrotach. Tydzień temu Collins zagrał jedynie 47% snapów w pierwszym meczu po kontuzji a i tak złapał aż 4 podania. Tym razem należy już liczyć na to, że zagra w większym wymiarze czasu.

Titans mają szansę na bardzo wysoki pick w najbliższym drafcie i wydaje się, że zdecydowanie powinni być zainteresowani dostępnymi rozgrywającymi. Will Levis miewa co prawda przebłyski dobrej gry ale to raczej za mało by stać się franchise QB. Na jego obronę można napisać, że Titans mają jedną z gorszych linii ofensywnych w lidze i młody rozgrywający nie ma zbyt komfortowych warunków by rozwinąć skrzydła.

22:05 Denver Broncos (6-5) @ Las Vegas Raiders (2-8)

Po pierwszych trzech meczach sezonu a co za tym idzie po pierwszych trzech meczach w karierze Bo Nix miał 0 podań na TD i 4 przechwyty. Start daleki od optymalnego. Minęło trochę czasu i Nix legitymuje się bilansem 14 TD-6 INT. Ostatnie cztery spotkania to aż 9 rzuconych przyłożeń. Zwłaszcza zeszłotygodniowe starcie z Falcons było popisem gry młodego rozgrywającego. Broncos zachowują niemałą szansę na udział w play-offach ale by się tam znaleźć muszą unikać wpadek jaką niewątpliwie byłaby przegrana z kompletnie rozsypanymi Raiders.

Nie dość, że w drużynie z Las Vegas nie działa prawie żaden aspekt gry (z wyjątkiem fenomenalnego rookie TE Brocka Bowersa) to jeszcze na mecz z dywizyjnym rywalem wypadają im kolejni zawodnicy. Raiders będą w tym spotkaniu bez obu podstawowych RB, gdyż zarówno Alexander Mattison jak i Zamir White zmagają się z urazami. Pokiereszowane jest także secondary – poza kadrą meczową znaleźli się dwa CB – Nate Hobbs i Jakorian Bennett.

22:25 San Francisco 49ers (5-5) @ Green Bay Packers (7-3)

Dużo zmartwień mają w ostatnich dniach kibice w San Francisco. Nie dość, że Niners przegrali z Seahawks ważne spotkanie wewnątrz dywizji to jeszcze w trakcie tego spotkania urazów doznali czołowi zawodnicy obu formacji. W defensywie po zejściu Nicka Bosy, który ma problem z biodrem Seahawks władowali 49ers dwa przyłożenia. Jeśli chodzi o ofensywę to Brock Purdy dograł mecz do końca ale w tygodniu kłopoty z barkiem nasiliły się i stało się pewne, że rozgrywający nie zagra na Lambeau Field.

Starterem 49ers w tym spotkaniu będzie Brandon Allen. Ostatni raz w tej roli oglądaliśmy go w 2021 roku w barwach Bengals. W karierze legitymuje się dodatnim bilansem TD:INT 10-6 ale na tym właściwie kończą się pozytywne rzeczy, które można by o nim napisać.

Swoje problemy mają także Packers – w dzisiejszym meczu nie zagrają dwaj starterzy z defensywy. Jaire Alexander cały czas ma kłopot z kolanem, które uszkodził w Week 8. Mięsień dwugłowy daje się z kolei we znaki Edgerrinowi Cooperowi. Największym problemem Packers pozostaje jednak napakowana jak kabanos dywizja, w której bilans 7-3 daje zaledwie trzecie miejsce.

22:25 Arizona Cardinals (6-4) @ Seattle Seahawks (5-5)

W ostatnim meczu dwunastej Niedzieli z NFL przenosimy się do Seattle gdzie na Lumen Field będzie mieć miejsce starcie o fotel lidera NFC West. Tydzień temu Seahawks polecieli do Kalifornii wypoczęci po BYE week i nową energię było widać szczególnie w defensywie, która dobrze radziła sobie z ofensywnymi schematami Kyle’a Shanahana. Geno Smith co prawda rzucił brzydki przechwyt a w 4. kwarcie nie dał rady wykonać udanego QB sneak w trzeciej próbie ale odkupił winy wbiegając do endzone w samej końcówce spotkania. Choć do składu wrócił DK Metcalf to po raz kolejny najjaśniej świecącą gwiazdą ofensywy był Jaxon Smith-Njigba. Nieźle wyglądała linia ofensywna w której znalazło się dwóch nowych starterów – RT Abe Lucas i C Olu Oluwatimi. Wśród kibiców Seahawks wróciła wiara w projekt Mike’a Macdonalda.

Cardinals w pewnym sensie wcielają się w rolę Seahawks sprzed tygodnia – tym razem to oni po BYE weeku przyjeżdżają do rywala z dywizji. Z tą różnicą, że Hawks jechali do Santa Clara w roli underdoga a w przypadku dzisiejszego starcia zdania na temat faworyta są podzielone. Przed odpoczynkiem Cardinals wygrali cztery mecze z rzędu co pozwoliło im objąć prowadzenie w NFC West. Kyler Murray nie generuje takiej prasy jak Josh Allen, Lamar Jackson czy Joe Burrow ale swoją grą nie odstaje od wielkich nazwisk i w tym sezonie prezentuje poziom nie tylko godny Pro Bowl (w którym znalazł się już dwa razy) ale wręcz ma szansę włączyć się do dyskusji o MVP, zwłaszcza jeśli Cards będą dalej kontynuować swoją dobrą passę.

Za tydzień nietypowa kolejka z trzema meczami w Thanksgiving. Śnieg, który widzieliśmy w TNF w Cleveland jest zwiastunem że wkraczamy w decydującą fazę sezonu. Choć teoretycznie warte w tabeli tyle samo to zwycięstwo w Week 12 waży więcej niż w pierwszym miesiącu rozgrywek.

Jak zwykle zapraszamy do czynnego udziału w życiu naszej facebookowej grupy:

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/


Autor: Michał Cichowski (@michal29shs)

Michał Cichowski View All

Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej