Skip to content

Niedziela z NFL – week 14

Week 14 to w wielu ligach Fantasy Football ostatnia kolejka sezonu zasadniczego. W NFL do finałowych rozstrzygnięć jest jednak jeszcze daleko. To ostatni tydzień z ekipami na BYE choć są to tym razem tylko dwie drużyny. W akcji zobaczymy więc dzisiaj prawie wszystkie zespoły choć niestety nie wszystkie gwiazdy bo kontuzji nie brakuje.

Na wstępie, zapraszamy na najnowszy odcinek naszego podcastu. 

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

19:00 Tampa Bay Buccaneers (5-7) @ Atlanta Falcons (6-6)

Gdyby spojrzeć tylko na bilanse drużyn można by pomyśleć, że to spotkanie o małym znaczeniu dla walki o play-offy. A jednak jest dokładnie odwrotnie – mierzą się bowiem dwie ekipy walczące bezpośrednio o prowadzenie w NFC South. Tydzień temu zarówno Bucs jak i Falcons wygrali swoje mecze ale mierzyli się z dużo słabszymi rywalami – Panthers i Jets. Zwłaszcza spotkanie Falcons z Jets było „widowiskiem dla koneserów” – Atlanta wygrała 13:8 ale ich skrzydłowi złapali w tym meczu 1 (słownie JEDNO) podanie – dokonał tego Drake London. Pozostałymi adresatami podań Riddera byli TEs i RBs. Komicznie mierna ofensywa to jedno ale trzeba pochwalić obronę Falcons dzięki której zresztą, są oni faworytami dzisiejszego meczu zdaniem bukmacherów.

Bucs przystąpią do tego meczu bez dwóch ważnych graczy w defensywie – CB Jamela Deana i LB Devina White’a. Potrzebują więc solidnego występu ze strony formacji ataku, której największą gwiazdą pozostaje Mike Evans. Doświadczony skrzydłowy po raz 10. z rzędu przekroczył 1000 jardów złapanych podań w sezonie. Do tej pory jedynym zawodnikiem, który tego dokonał był Jerry Rice.

19:00 Detroit Lions (9-3) @ Chicago Bears (4-8)

Lions to drużyna, której mecze są gwarantem dużej liczby punktów. Włączając transmisję można spodziewać się kilku przyłożeń ze strony ofensywy ale także sporej liczby oczek oddanych rywalom. Tak też było ostatnio w starciu z Saints, które Lions wygrali 33-28. Ekipa z Detroit jak zresztą wskazuje jej bilans pozostaje jednym z głównych faworytów do najwyższych laurów w tym sezonie.

Z kolei Bears, pogodzeni raczej z faktem kolejnego roku bez play-offów mają w tej końcówce roku jeden cel – pozostałe do rozegrania spotkania są niejako „sprawdzianem” dla Justina Fieldsa. QB kończy swój trzeci sezon w NFL a to oznacza, że wkrótce Bears będą musieli zdecydować czy skorzystać z opcji przedłużenia kontraktu swojego rozgrywającego o 5. rok. Jeśli w Chicago postanowią wybrać w najbliższym drafcie nowego QB, będą raczej mogli wybierać z pełnej puli gdyż to oni będą pewnie dysponować pickiem #1 „wypracowanym” przez Panthers.

19:00 Indianapolis Colts (7-5) @ Cincinnati Bengals (6-6)

Tydzień temu Colts wygrali po dogrywce emocjonujące starcie z Titans a wywołany przeze mnie do tablicy w przedmeczowej zapowiedzi Gardner Minshew rozegrał bardzo solidne spotkanie. Było to niezwykle istotne przy absencji Jonathana Taylora. RB, który w 2021 był liderem ligi pod względem wybieganych jardów i zdobytych TD, opuści również dzisiejszy mecz w Cincinnati.

Bengals w spotkaniu kończącym 13. kolejkę sprawili niemałą niespodziankę wygrywając po dogrywce z Jacksonville Jaguars. Jake Browning, który pod nieobecność Joe Burrowa pełni rolę startera w ekipie z Ohio niespodziewanie wyglądał w MNF jak topowy QB. Czy będzie w stanie powtórzyć tak dobry występ także dzisiaj? Przy okazji meczu rozgrywający Bengals zamieni pewnie kilka słów ze swoim vis-a-vis, którego dobrze zna z czasów gry w college’u. Browning był bowiem QB Washington Huskies w czasie gdy Minshew prowadził ofensywę Washington State Cougars. W 2018 w Apple Cup (corocznym pojedynku tych dwóch uniwersytetów) górą był Browning. Jak będzie dzisiaj?

19:00 Jacksonville Jaguars (8-4) @ Cleveland Browns (7-5)

Jaguars i Browns to drużyny z dużymi aspiracjami w tym sezonie więc obie będą chciały jak najszybciej podnieść się po zeszłotygodniowych porażkach. Nie będzie to jednak łatwe zadanie ponieważ obie ekipy zmagają się z kontuzjami kluczowych zawodników. W przegranym meczu z Bengals urazu kostki nabawił się Trevor Lawrence. Kibice w Jacksonville przez cały tydzień śledzili więc doniesienia z treningów. Ostateczna decyzja w kwestii występu Lawrence’a zostanie podjęta na przedmeczowej rozgrzewce. W dotychczasowej karierze QB Jaguars nie opuścił ani jednego spotkania i na Florydzie mają nadzieję, że ten status zostanie utrzymany. Nawet nie będący w pełni zdrowia Lawrencje daje bowiem większe szanse na zwycięstwo niż CJ Beathard.

Browns tydzień temu starali się nawiązać walkę z Rams ale ostatecznie przegrali 19-36. Joe Flacco w swoim debiucie w barwach ekipy z Cleveland wyglądał całkiem nieźle jak na zawodnika, który miał dłuższy rozbrat z futbolem. Choć Dorian Thompson-Robinson wrócił już do zdrowia po wstrząśnieniu mózgu w roli startera ponownie powinniśmy zobaczyć Flacco.

Kluczowe dla jakichkolwiek prób przewidywania wyniku meczu będzie to, czy zagra w nim Trevor Lawrence. Przy jego nieobecności faworytami, nawet pomimo własnych problemów na pozycji QB, będą gospodarze.

19:00 Carolina Panthers (1-11) @ New Orleans Saints (5-7)

Mimo trzech porażek z rzędu sytuacja Saints nie jest jeszcze tragiczna i drużynę z Nowego Orleanu możemy jeszcze oglądać w play-offach. Trzeba jednak wrócić na zwycięską ścieżkę. Nie da się ukryć, że lepszej okazji niż starcie z Panthers nie można sobie wymarzyć.

W Carolinie zmiana trenera nie przyniosła jak na razie zmiany wyników. Nie zmienia się także postawa Bryce’a Younga dla którego pierwszy sezon w NFL jest bardzo ciężki.

19:00 Houston Texans (7-5) @ New York Jets (4-8)

Texans wygrali tydzień temu arcyważne spotkanie z Broncos ale radość kibiców w Colorado została trochę przyćmiona przez kontuzję Tanka Della. Rookie WR który był jednym z objawień tego sezonu nie wróci już na boisko w bieżącej kampanii. CJ Stroud stracił więc jednego ze swoich ulubionych odbiorców podań. W meczu przeciwko Broncos z bardzo dobrej strony pokazała się defensywa, w szczególności CB Derek Stingley, który ma już 4 INT w tym sezonie.

W Jets próbowano ostatnio gasić pożar benzyną. W dwóch ostatnich meczach rolę startera na QB powierzono Timowi Boyle. Ten zgodnie z oczekiwaniami nie okazał się wybawcą i krótko po spotkaniu z Falcons nie tylko stracił swoją rolę ale nawet został zwolniony. Ofensywę Jets ponownie będzie więc prowadził Zach Wilson. Czy kolejne już w jego karierze posadzenie na „karnym jeżyku” przysłuży się Wilsonowi? Raczej nikt w to nie wierzy.

19:00 Los Angeles Rams (6-6) @ Baltimore Ravens (9-3)

Ravens to ekipa z absolutnego topu ligi w tym sezonie. W dodatku z Lamarem Jacksonem jako QB są oni prawdziwymi pogromcami drużyn z NFC. Jackson jako starter ma bilans 18-1 przeciwko ekipom spoza własnej konferencji. Ciężko więc dziwić się, że to gospodarze są wyraźnym faworytem tego spotkania.

Dla Rams będzie to pierwszy od dłuższego czasu sprawdzian przeciwko poważnej ekipie bo choć wygrali oni trzy ostatnie mecze to było to przeciwko Seahawks, Cardinals i Browns a każda z tych drużyn ma mniejsze lub większe problemy. Jak przeciwko elitarnej defensywie Ravens zaprezentuje się mocny duet skrzydłowych Rams – Cooper Kupp i Puka Nacua? Ten drugi ma realną szansę pobić rekord liczby jardów złapanych podań przez pierwszoroczniaka należący od 1960 roku do Billa Gromana. Choć wtedy sezon trwał zaledwie 14 spotkań tego rekordu nie udało się pobić ani Justinowi Jeffersonowi ani Ja’Marrowi Chase’owi. Byłoby niezwykłą sprawą gdyby ta sztuka udała się WR-owi wybranemu dopiero w 5. rundzie.

22:05 Minnesota Vikings (6-6) @ Las Vegas Raiders (5-7)

Wspomnieliśmy wyżej o Justinie Jeffersonie i czas znowu napisać o tym zawodniku. Nazwiska skrzydłowego Vikings próżno było szukać w naszych zapowiedziach przez ostatnie kilka tygodni. Teraz jednak utalentowany WR kontuzję mięśnia dwugłowego ma już za sobą i będziemy mogli oglądać go na boisku po raz pierwszy od Week 5. Powrót „El Jeffe” nie mógł nastąpić w lepszym momencie. Vikings trochę niespodziewanie wygrali 5 meczów z rzędu tuż po tym jak trafił na IR ale ostatnio przegrali z Broncos i o zgrozo z Bears. Pod nieobecność Jeffersona w Minnesocie zmienił się QB i teraz po raz pierwszy będzie on łapał piłki rzucane przez Joshuę Dobbsa.

Zmiana QB w trakcie sezonu nastąpiła także w Las Vegas. Na tę chwilę starterem i zapewne kandydatem do roli „QB of the future” pozostaje Aiden O’Connell. Obie ekipy wracają do gry po BYE week a jak wiemy przerwa w rytmie meczowym nie zawsze jest dla drużyn NFL korzystna. Kto poradzi sobie z tym lepiej?

22:05 Seattle Seahawks (6-6) @ San Francisco 49ers (9-3)

Nie ma szczęścia w tym sezonie Geno Smith. Od początku rozgrywek QB Seahawks jest często krytykowany za swoją postawę, która choć nie jest tragiczna, pozostaje wyraźnie gorsza niż w ubiegłym roku, gdy Smith sięgał po nagrodę Comeback Player of the Year. Tydzień temu podobnie zresztą jak całej ofensywie Seahawks wreszcie udało mu się zagrać bardzo dobre spotkanie. Gdy sprawy zaczęły więc wchodzić na właściwe tory, na drodze stanął uraz pachwiny, którzy przytrafił się Smithowi w ostatnich dniach i sprawia, że jego występ w dzisiejszym meczu stoi pod bardzo dużym znakiem zapytania. Jeśli nie będzie w stanie zagrać, po raz pierwszy od czasu przyjścia do Seattle rolę startera pełnić będzie Drew Lock. Delikatnie mówiąc nie jest to wymarzona sytuacja dla Seahawks przy starciu z arcyrywalem z San Francisco.

Niepewny jest również występ obu czołowych biegaczy w ekipie gości – Kennetha Walkera i Zacha Charbonnet. Z kolei po stronie gospodarzy Kyle Shanahan będzie miał do dyspozycji prawie wszystkich kluczowych zawodników z wyjątkiem Arika Armsteada, który opuści dzisiejszy mecz z powodu kontuzji stopy.

Według bukmacherów 49ers są absolutnym faworytem nie tylko do zwycięstwa ale wręcz do zdominowania Seahawks i po tym co ekipa z Santa Clara pokazała chociażby ostatnio w starciu z Eagles – ciężko się temu dziwić.

22:25 Buffalo Bills (6-6) @ Kansas City Chiefs (8-4)

W ostatnich latach starcia Bills z Chiefs były gwarantem wielkich emocji w pojedynkach dwóch świetnych QBs Josha Allena i Patricka Mahomesa. I choć to jedno się nie zmienia – Allen i Mahomes znów będą prowadzić ofensywy swoich drużyn – to jednak w tym roku spotkaniu tych ekip nie towarzyszy aż tak silna aura „absolutnego hitu”.

Jest tak głównie za sprawą zdecydowanie słabszej (w porównaniu do ubiegłych lat) formy Bills. Przy bilansie 6-6 play-offy są odległym marzeniem. Dyspozycja Chiefs też pozostawia jednak sporo do życzenia. Na początku sezonu zwracało się uwagę na mierny styl zwycięstw ekipy Andy’ego Reida ale nadal były to zwycięstwa. Z kolei w ostatnich 5 meczach, Chiefs aż 3-krotnie musieli uznać wyższość rywali. O ile przegrana z Eagles jest czymś co stosunkowo łatwo przełknąć o tyle powroty „na tarczy” z Denver czy Green Bay to już powód do niepokoju.

Przed gospodarzami ważne zadanie uspokojenia zmartwionych kibiców. Nie pomoże w tym Isiah Pacheco, który zmaga się kontuzją barku. Co gorsza możliwe, że jest to uraz który wykluczy go nie tylko z dzisiejszego spotkania ale może nawet skończyć się wylądowaniem na liście IR.

22:25 Denver Broncos (6-6) @ Los Angeles Chargers (5-7)

Gdy Broncos w kolejkach 7-12 odnieśli 5 kolejnych zwycięstw dużą zasługę miał w tym Russell Wilson, który w pięciu kolejnych spotkaniach ani razu nie oddał piłki rywalom poprzez INT. Seria zwycięstw Broncos zakończyła się w ubiegłą niedzielę w Houston i zakończyła się również świetna seria Wilsona. Doświadczony QB aż 3 razy został przechwycony przez rywali ale trzeba przyznać, że tylko 1 z INTów można zaklasyfikować jako ewidentną winę rozgrywającego a w dodatku było to już w samej końcówce spotkania gdy Broncos desperacko potrzebowali zdobyć TD. W pozostałych akcjach Wilson wyglądał dobrze i w Denver wierzą, że tak będzie też w kolejnych spotkaniach.

Chargers przystępują do tego meczu po zwycięstwie przeciwko Patriots ale styl w jakim przyszło im wygrać nie zasługuje nawet na to by o nim pisać. Z dziennikarskiego obowiązku przypomnę jedynie, że wynik tamtego spotkania to 6-0.

Obie ekipy chcąc zachować mniejsze lub większe szanse na play-offy muszą to spotkanie wygrać. Obie będą chciały podnieść się po nienajlepszych występach swoich formacji ofensywnych. Na SoFi Stadium emocji nie powinno zabraknąć.


Autor: Michał Cichowski

Michał Cichowski View All

Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej