Skip to content

Niedziela z NFL – Week 15

Trwająca 15. kolejka tego sezonu jest pierwszą, w której mecze rozgrywane były również w sobotę. Dwa z trzech wczorajszych meczów były naprawdę fenomenalnymi widowiskami i spowodowały, że fani futbolu nie musieli czekać aż do niedzieli by obejrzeć swoich ulubieńców. Nie ma już BYE weeks więc mimo sobotnich meczów wciąż pozostało sporo spotkań do rozegrania. Pozostaje mieć nadzieję, że któreś z dzisiejszych starć dorówna poziomem emocji do Colts@Vikings.

19.00 Philadelphia Eagles (12-1) @ Chicago Bears (3-10)

Gdy najlepsza obecnie drużyna w lidze mierzy się z jedną z najsłabszych typ na zwycięzcę może być tylko jeden. Nie inaczej jest tutaj – Eagles przystępują do tego meczu jako 8-punktowy faworyt. Wiemy jednak, że w NFL tydzień bez niespodzianki jest tygodniem straconym. Czy dziś taką sensację możemy zobaczyć w Chicago?

Bears to najbardziej jednowymiarowa defensywa w całej lidze. „Miśki” mają najwięcej jardów zdobytych po ziemi i najmniej podaniowych. Tam biegają wszyscy – z rozgrywającym włącznie. Justin Fields ma średnio ledwie 158 jardów podaniowych na mecz za to aż 75 biegowych. W tym sezonie ma niewiele więcej podań na TD (13) niż TD zdobytych samemu po ziemi (8).

Gameplan ułożony jest tak by maskować słabsze strony młodego QB i eksponować jego zalety. Nie pozwala to jednak wygrywać meczów, nie przy przeciętnej obronie Bears. Fields ma potencjał by rozwinąć się w prawdziwego dual-threat QB ale jeśli przez ostatnie 2 tygodnie (Bears mieli BYE week) nie poprawił znacznie swojego poziomu rzutowego to gospodarzom będzie ciężko zaskoczyć czymkolwiek topową defensywę Eagles.

19.00 Atlanta Falcons (5-8) @ New Orleans Saints (4-9)

Kto regularnie czyta nasze zapowiedzi ten wie, że jedną z najbardziej intrygujących rzeczy, które mogą wydarzyć się w ciągu danej kolejki są debiuty, bądź pierwsze starty młodych rozgrywających. Falcons (którzy wciąż mają matematyczne szanse na play-offy) dostarczają nam więc w tym tygodniu powodu do ekscytacji.

Pierwsze snapy w karierze rozegra bowiem Desmond Ridder. Głównym powodem zmiany na pozycji QB jest kontuzja kolana Marcusa Marioty ale trener Artur Smith powiedział, że rozważał wprowadzenie Riddera nawet gdyby Mariota był zdrowy.

Ridder to zawodnik, którego Falcons wybrali w trzeciej rundzie tegorocznego draftu. Był to zaledwie drugi QB wybrany w tym naborze (pierwszym był Kenny Pickett). W trakcie poprzedzającego draft NFL Combine, Ridder uzyskał 4.52s na 40 jardów co było najlepszym wynikiem wśród QBs w danym roku. To wynik podobny np. do Justina Fieldsa, który w 2021 uzyskał 4.46s. Potencjał atletyczny Riddera jest z całą pewnością bardzo wysoki. A jak wyglądają jego umiejętności czysto futbolowe? Oczywiście odpowiedzi na to pytanie nie poznamy dziś wieczorem ale jakiś rąbek tajemnicy na pewno zostanie uchylony.

19.00 Detroit Lions (6-7) @ New York Jets (7-6)

Jeśli goście wygrają to spotkanie, Lions i Jets zrównają się bilansem. Kilka tygodni temu to zdanie brzmiało nieprawdopodobnie – gdy Lions mieli bilans 1-6, Jets mogli pochwalić się stosunkiem 6-3. W listopadzie i grudniu bezbronne lwiątka wyrosły jednak na prawdziwych królów dżungli – podopieczni Dana Campbella wygrali 5 z ostatnich 6 spotkań, ulegając tylko nieznacznie (25-28) Buffalo Bills. I o ile ten zryw można nazwać niespodzianką o tyle postawa Jets w ostatnich meczach raczej do takich nie należy. W przypadku drużyny z Nowego Jorku to właśnie świetny początek sezonu był wynikiem ponad stan.

Z powodu kontuzji, której doznał tydzień temu Mike White (po jednym z uderzeń w tułów ucierpiał tak bardzo, że po meczu trafił do szpitala) do roli startera wraca Zach Wilson. Przekonamy się jak ta miesięczna przerwa w grze wpłynęła na drugorocznego QB.

Lions, którzy lepiej spisują się przed własną publicznością niż na wyjazdach już raz wygrali w tym sezonie na MetLife Stadium. Miesiąc temu pokonali tu 31-18 New York Giants. W tamtym spotkaniu prawie niewidoczny był Jared Goff a Jamaal Williams zdobył aż 3 przyłożenia. Jets powinni stanowić większe wyzwanie dla ofensywy Lions więc jeśli goście chcą podtrzymać dobrą passę, Goff musi zapewne zaprezentować się lepiej.

19.00 Pittsburgh Steelers (5-8) @ Carolina Panthers (5-8)

Choć bilans wskazuje, że są to równe drużyny ich sytuacja w kontekście walki o play-offy różni się diametralnie. Szanse Steelers oscylują w okolicach błędu statystycznego z kolei Panthers mogą śmiało powalczyć o zwycięstwo w ultra słabej dywizji NFC South.

Panthers wygrali oba spotkania od czasu powrotu Sama Darnolda. Ciężko jednak którekolwiek z tych zwycięstw przypisać jako zasługę rozgrywającego. Darnold rzuca mało i są to głównie proste, krótkie podania. Tak uproszczony gameplan może się sprawdzić w jednym, dwóch może trzech spotkaniach ale na dłuższą metę Panthers nie mogą polegać na byłym rozgrywającym USC Trojans jako QB of the franchise.

Po stronie Steelers zabraknie dzisiaj Kenny’ego Picketta więc w roli startera ponownie zobaczymy Mitcha Trubisky’ego. Na ten moment ciężko stwierdzić czy jest to osłabienie czy wzmocnienie potencjału ofensywy Steelers. Długofalowo na pewno większe nadzieje pokłada się w pierwszoroczniaku ale na dzień dzisiejszy obaj dają podobne (czyli niewielkie) szanse na zwycięstwa.

19.00 Dallas Cowboys (10-3) @ Jacksonville Jaguars (5-8)

Zwycięstwo w dzisiejszym meczu oznaczałoby dla Cowboys zapewnienie sobie udziału w play-offach. Zadanie może jednak nie być tak łatwe na jakie się wydaje. Jaguars po zeszłotygodniowym zwycięstwie nad Titans liczą się bowiem w walce o dywizję. Dla franczyzy, która w ostatnich 10 latach tylko dwa razy zakończyła sezon z większą liczbą zwycięstw niż 5 grudzień jest zazwyczaj miesiącem, w którym myśli krążą już wokół kolejnego roku. Tym razem jest inaczej i dopóki będą mieli szansę na awans do play-offów powinni być niełatwym kąskiem dla kolejnych rywali. W Jacksonville liczą, że wysokie wybory w dwóch ostatnich draftach (cztery picki w pierwszych rundach, dwa razy #1) przełożą się na poprawę jakości gry.

Goście będą chcieli pokazać, że ubiegłotygodniowy mecz z Texans był tylko małym potknięciem. Co prawda Cowboys wygrali ten mecz ale ekipa z Houston była dosłownie o jeden jard od sprawienia ogromnej niespodzianki.

19.00 Kansas City Chiefs (10-3) @ Houston Texans (1-11-1)

Czy Texans stać na to by dwa tygodnie z rzędu postawić się zdecydowanym faworytom? Przekonamy się za kilka godzin. Pewne jest natomiast to, że Texans wybrali dość ciekawy sposób by zaskoczyć Cowboys. Przez cały mecz rotowali rozgrywającymi i w efekcie zarówno nominalny starter Davis Mills jak i jego zmiennik Jeff Driskel rozegrali po 50% snapów. Eksperyment można zaliczyć do całkiem udanych bo Cowboys faktycznie wyglądali na srogo zaskoczonych. Teraz element zaskoczenia znika bo Chiefs z pewnością odrobili pracę domową i przygotowali się na ponowne zastosowanie przez Texans takiego wariantu. Co zrobi trener Lovie Smith? Na pewno ma on świetną okazję do tego typu eksperymentów wszak Teksańczycy mają niewiele do stracenia – są prawie pewni wybierania z #1 więc nawet przypadkowe zwycięstwo nie musi krzyżować planów związanych z „tankowaniem”.

Co słychać w Chiefs? Można powiedzieć, że „wieje nudą” – Mahomes i spółka znowu robią to do czego nas przyzwyczaili – wygrywają mecz za meczem (no chyba, że na drodze stają Bengals) więc nie bardzo jest o czym pisać.

22.05 Arizona Cardinals (4-9) @ Denver Broncos (3-10)

Pierwszy z czterech meczów pasma późnowieczornego to starcie dwóch ekip, które w tym sezonie spisują się poniżej oczekiwań. W dodatku dziś obie ekipy będą prowadzone przez rezerwowych rozgrywających.

Kyler Murray tydzień temu zerwał ACL nie tylko oznacza dla niego koniec rywalizacji w tym sezonie ale także stawia pod dużym znakiem zapytania jego dostępność w początkowej fazie przyszłorocznej kampanii. O ile nie wydarzy się żadne zdarzenie losowe, starterem do końca sezonu będzie Colt McCoy co nie daje żadnych powodów do ekscytacji ani kibicom Cardinals (bo nie jest to żaden młody zawodnik, dla którego doświadczenie meczowe byłoby przydatną lekcją) ani graczom Fantasy Football bo McCoy nie słynie z dostarczania dużej liczby punktów.

Russell Wilson co prawda przeszedł pozytywnie przez NFL-owski concussion protocol po wstrząśnieniu mózgu, którego doznał tydzień temu w starciu z Chiefs i mógłby zagrać w dzisiejszym spotkaniu jednak Denver postanowili zastosować dodatkowe środki ostrożności wobec swojego kosmicznie opłacanego QB i pozostawić go poza składem meczowym. Drugi start w tym sezonie zaliczy więc Brett Rypien.

Biorąc pod uwagę klasę obu rozgrywających i jakość formacji obronnych (zwłaszcza Broncos) nikt nie będzie zdziwiony jeśli ten mecz zakończy się wynikiem w stylu 9-6.

22.05 New England Patriots (7-6) @ Las Vegas Raiders (5-8)

Rzadko zdarza się by drużyna po meczu wyjazdowym nie wracała do własnego ośrodka. Tak jednak zrobili Patriots, którzy po zwycięstwie nad Cardinals w ostatnim MNF pozostali w pustynnej Arizonie, skąd przenieśli się do Nevady na mecz z Raiders. Podopieczni Billa Belichicka mają trudny terminarz w ostatnich trzech tygodniach sezonu więc by pozostać w walce o postseason muszą wygrać w Las Vegas.

Raiders po trzech zwycięstwach z rzędu mogli poczuć, że łapią odpowiedni rytm. Pociąg Raiders został jednak wykolejony na stacji Los Angeles Rams i to przez Bakera Mayfielda. Dziś chyba nikt w tej organizacji nie pragnie zwycięstwa nad Patriots bardziej niż HC Josh McDaniels. Wieloletni członek sztabu szkoleniowego ekipy z Bostonu będzie chciał pokazać byłemu szefowi, że jest w stanie samodzielnie prowadzić drużynę do zwycięstw w najlepszej lidze świata.

22.25 Tennesee Titans (7-6) @ Los Angeles Chargers (7-6)

Trochę jak w przypadku Steelers i Panthers mamy tutaj starcie dwóch drużyn o identycznym bilansie ale dużej różnicy w kwestii szans na play-offy. Titans pozostają faworytem do zwycięstwa w AFC South ale trzy porażki z rzędu sprawiły, że to co niedawno wydawało się być na wyciągnięcie ręki, będzie jeszcze ekipę z Tennessee kosztować sporo pracy.

Chargers z kolei o dywizji mogą na 99% zapomnieć ale w wyścigu po dzikie karty ich sprzymierzeńcem jest stosunkowo łatwy terminarz w końcówce sezonu. Ważnym ogniwem w tej walce jest z pewnością Mike Williams. W 5 meczach, które skrzydłowy opuścił z powodu kontuzji kostki Chargers zaliczyli bilans 2-3. Tydzień temu w swoim powrocie Williams zlapał 6 piłek na ponad 100 jardów i 1 TD.

22.25 Cincinnati Bengals (9-4) @ Tampa Bay Buccaneers (6-7)

Tom Brady vs. Joe Burrow. Jeden to żywa legenda tego sportu, najbardziej utytułowany rozgrywający w historii. Drugi to młoda gwiazda, która co prawda nie dorobiła się jeszcze mistrzowskiego pierścienia ale grała już w swoim pierwszym Super Bowl a powinna zagrać jeszcze w niejednym.

Będzie to pierwsze boiskowe spotkanie tych dwóch QBs. Gdy Brady ostatnio grał przeciwko Bengals, Burrow był jeszcze gwiazdą LSU Tigers. Dla „Joe Brr” jest to z kolei pierwszy w karierze mecz przeciwko Buccaneers.

W Bengals nie ma już śladu po słabym początku sezonu (przypominamy, zaczęli oni od 0-2) i znów mówi się o nich jako o jednym z głównych faworytów do występu w Super Bowl.


Na koniec przypominamy o naszym podcaście:

 

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na Facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/


Autor: Michał Cichowski (@michal29shs)

Michał Cichowski View All

Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej