Skip to content

Niedziela z NFL – week 15

Przed nami dość specyficzna futbolowa niedziela. Po względem liczby meczów to najbardziej obfity dzień w całym sezonie. Niestety większość z nich to spotkania bez znaczącej stawki. Przy zbliżających się wielkimi krokami play-offach skupiamy więc dziś swoją uwagę na tych starciach, które najmocniej wpływają na kształt końcowej klasyfikacji.

19:00 Washington Commanders (8-5) @ New Orleans Saints (5-8)

Jedną z kilku drużyn, które są stosunkowo blisko play-offów ale nie mogą jeszcze spać spokojnie są Commanders. Największym zagrożeniem dla podopiecznych Dana Quinna są Los Angeles Rams, którzy po zwycięstwie nad 49ers w TNF utrzymują się w walce o postseason. Ekipę ze stolicy czeka jeszcze m.in. ciężki mecz z dywizyjnym rywalem Eagles więc nie mogą pozwolić sobie na wpadki z teoretycznie słabszymi przeciwnikami jak trzy tygodnie temu w starciu z Cowboys.

Commanders przyjeżdżają do Ceasars Superdome w roli faworyta. Oczywiście każdy w organizacji marzy by wrócić tu za niecałe dwa miesiące – to właśnie na tym stadionie odbędzie się Super Bowl. Skoro o powrotach mowa warto zatrzymać się przy postaci Marshona Lattimore. 4-krotny Pro Bowler, który całą dotychczasową karierę spędził w Nowym Orleanie na początku listopada trafił do Commanders w ramach wymiany. Kontuzja mięśnia dwugłowego sprawiła jednak, że na debiut w nowych barwach musiał trochę poczekać. Złożyło się tak, że swój pierwszy mecz w innej drużynie niż Saints Lattimore rozegra właśnie przeciwko Świętym i to w Nowym Orleanie.

Luizjanę zna też dobrze Jayden Daniels. Rookie QB przez dwa ostatnie sezony swojej kariery w NCAA grał przecież w LSU Tigers. Rok temu sięgnął po Heisman Trophy a niedługo ma szansę zgarnąć kolejną statuetkę – tym razem dla Rookie of the Year w NFL.

Po stronie Saints oglądać będziemy nowego rozgrywającego. Derek Carr znajduje się w concussion protocol a do tego ma jeszcze problem z dłonią. Na pierwszych treningach w tym tygodniu obowiązkami startera dzielili się Spencer Rattler który zastępował Carra już w 3 meczach tego sezonu i Jake Haener, który kilkukrotnie wchodził na boisko z ławki. Rywalizację wygrał ten drugi – czeka go więc pierwszy raz w roli startera.

19:00 Miami Dolphins (6-7) @ Houston Texans (8-5)

Dolphins wygrali 4 z ostatnich 5 meczów i pozostają w gronie drużyn, które mogą jeszcze marzyć o grze w postseason ale ekipa z Miami musiała odrabiać bilans 2-6 w związku z czym ich szanse na play-offy oscylują w okolicach 12%. Swoje nadzieje mogą pokładać w stosunkowo łatwym terminarzu. Najtrudniejsze zadanie czeka ich właśnie dzisiaj kiedy to zawitają w Houston.

Fani Dolphins oprócz terminarza mają też jeszcze jeden powód by wierzyć w powodzenie tej trudnej misji – nazywa się on Tua Tagovailoa. Jak długo QB rodem z Hawajów jest w formie, Dolphins są w stanie nawiązać walkę z każdym rywalem. A w formie Tua jest ostatnio wybitnej. W czterech ostatnich meczach jego bilans TD/INT to 11/0. Każde z trzech ostatnich spotkań kończył z przekroczoną granicą 300 jardów podaniowych.

Tydzień temu pisaliśmy o coraz bliższym powrocie na boisko Bradleya Chubba. Niestety nie nastąpi to w Week 15. Pass rusher ma za sobą kolejny tydzień treningów ale po tak poważnej kontuzji jak zerwane ACL potrzeba czasu by być gotowym nie tylko do treningu ale także do meczów.

Houston Texans mogą już dzisiaj zapewnić sobie triumf w dywizji AFC South. Potrzebują do tego zwycięstwa nad Dolphins i przegranej Colts z Broncos. Kibiców ekipy z Teksasu może jednak martwić postawa ich ulubieńców w ostatnich tygodniach. Przed BYE weekiem podopieczni DeMeco Ryansa wygrali tylko 3 z 7 ostatnich spotkań. Przegrali w tym czasie z Jets czy Titans a z Jaguars wygrali zaledwie trzema punktami.

Sezon Teksańczyków można podzielić na dwa rozdziały – do kontuzji Stefona Diggsa (bilans 6-2) i po niej (2-3). Oczywiście nie jest tak, że w Houston nie ma kto łapać podań – Nico Collins i Tank Dell to także świetni skrzydłowi jednak Collins też opuścił w tym sezonie kilka meczów z powodu urazu. Sympatycy Texans liczą, że po BYE week oglądać będą nowe oblicze swojej drużyny. Więcej oczekiwać można od CJ Strouda. Zdobywca nagrody Rookie of the Year za zeszły sezon, w tym roku spuścił z tonu – liczby które notuje są co najwyżej przeciętne.

Pozostałe spotkania pasma o 19:

19:00 Kansas City Chiefs (12-1) @ Cleveland Browns (3-10)

19:00 Cincinnati Bengals (5-8) @ Tennessee Titans (3-10)

19:00 Baltimore Ravens (8-5) @ New York Giants (2-11)

19:00 Dallas Cowboys (5-8) @ Carolina Panthers (3-10)

19:00 New York Jets (3-10) @ Jacksonville Jaguars (3-10)

22:25 Indianapolis Colts (6-7) @ Denver Broncos (8-5)

Colts i Broncos w poprzedniej kolejce mieli BYE week a teraz zmierzą się w bezpośrednim pojedynku, który ma ogromne znaczenie dla kształtu play-offów w konferencji AFC. Spośród dzisiejszych spotkań żadne nie ma aż tak dużego ciężaru gatunkowego jak to na Mile High Stadium w Denver. W tej chwili to gospodarze są bliżsi wywalczenia dzikiej karty – wyliczenia ekspertów dają im ok. 70% szans, przy ok. 30% po stronie Colts. Jednak jeśli to goście wyjdą z dzisiejszego starcia zwycięsko predykcje będą wynosić po ok. 50% u obu drużyn.

Faworytem są Broncos – przed BYE week wygrali oni trzy mecze z rzędu. Po serii świetnych występów trochę gorsze zawody przeciwko Browns rozegrał co prawda Bo Nix ale błysnęła za to formacja obronna za którą odpowiada Vance Joseph. Broncos w starciu z Browns zdobyli aż 2 przyłożenia po akcjach powrotnych po przechwycie. Autorem jednego z nich był Nik Bonitto. Pass rusher który w poprzednich dwóch sezonach był jedynie rotacyjnym zawodnikiem w bieżących rozgrywkach ma już 11 sacków i jest jednym z liderów defensywy.

W przypadku Colts ich bilans na papierze wygląda znacznie lepiej niż ich gra. Przyjrzyjmy się kilku zwycięstwom – konkretnie ostatnim trzem. 25-24 z Patriots, 28-27 z Jets i 16-10 z Dolphins to nie są imponujące wyniki. Drużynie Shane’a Steichena brakuje jakości zarówno w ofensywie jak i w defensywie. Mam nadzieję, że w Indy nikt nie wierzy już w budowanie przyszłości wokół osoby Anthony’ego Richardsona bo lepiej już chyba wierzyć w Świętego Mikołaja.

22:25 Buffalo Bills (10-3) @ Detroit Lions (12-1)

Jeden z dwóch największych hitów 15. kolejki sezonu NFL. Co prawda zarówno Bills jak i Lions są już pewni udziału w play-offach więc ten mecz może jedynie wpłynąć na ich rozstawienie w drabince ale mowa tu o dwóch drużynach, które patrząc na ich grę mogą spotkać się wkrótce w Super Bowl.

Wg. bukmacherów to właśnie Lions mają obecnie największe szansę na zdobycie tytułu mistrzowskiego. Bills są jednym z czołowych pretendentów a wobec niezbyt przekonującej postawy Chiefs wydają się być faworytem do reprezentowania AFC w wielkim meczu. Gospodarze przystępują do dzisiejszego meczu z imponującą serią 11 zwycięstw z rzędu.

Jared Goff zna uczucie gry w największym meczu futbolu na świecie – prawie 6 lat temu występował w nim wraz z kolegami z Rams. Ciężko jednak o dobre wspomnienia z tego spotkania – Rams zdobyli zaledwie 3 punkty i przegrali z Patriots. Patrząc na grę Goffa w barwach Lions można jednak mieć przekonanie graniczące z pewnością, że w ew. drugim występie na wielkiej scenie Goff poprowadzi swoją ofensywę do znacznie lepszych zdobyczy punktowych. Do Super Bowl jest jeszcze daleka droga – aby była jak najłatwiejsza warto przystąpić do play-offów z jak najwyższym rozstawieniem. A Lions mimo imponującego bilansu wciąż nie mogą być pewni zwycięstwa w dywizji – Vikings tracą do nich bowiem zaledwie 1 mecz.

Bills triumf w słabiutkim AFC East zapewnili sobie już dwa tygodnie temu. Wciąż mają szansę na topowe rozstawienie w konferencji ale zeszłotygodniowa porażka z Packers mocno utrudniła im to zadanie. Heroiczny występ Josha Allena, który zaliczył 3 TD podaniowe i sam dołożył 3 kolejne biegiem okazał się niewystarczający i Bills przegrali 42-44 kończąc serię 7 zwycięstw z rzędu. Allen umocnił tym wyczynem swoją pozycję lidera w wyścigu po MVP. QB Bills powinien mieć do dyspozycji cały arsenał ofensywny – po 4 meczach absencji do gry wraca rookie WR Keon Coleman a bardzo prawdopodobny jest też powrót TE Daltona Kincaida.

22:25 Pittsburgh Steelers (10-3) @ Philadelphia Eagles (11-2)

Choć w NFL rywalizacje toczą się głównie pomiędzy zespołami z jednej dywizji a rzadziej z jednej konferencji to zdarzają się spotkania pomiędzy ekipami z NFC i AFC obok których nie można przejść obojętnie. Do takich należą mecze Steelers z Eagles czyli dwóch ekip z Pensylwanii.

Eagles pokazują że by wygrywać mecze w 2024 wcale nie potrzeba fenomenalnej gry podaniowej. Oczywiście nie chodzi o to, że Jalen Hurts i reszta ofensywy robi coś źle bo pod względem niektórych statystyk wykręca on lepsze liczby niż w sezonie 2022 kiedy to zajął 2. miejsce w głosowaniu na MVP. Po prostu Eagles nie muszą dużo podawać bo bardzo dobrze biegają. Jak co roku mnóstwo TD po akcjach typu „tush push” zdobywa właśnie Hurts. W tym roku ma on jednak fenomenalnego pomocnika. O Saquonie Barkleyu piszemy w „Niedzieli z NFL” praktycznie co tydzień ale ciężko się temu dziwić – były gracz Giants ma dużą szansę przekroczyć w tym sezonie magiczną granicę 2000 wybieganych jardów.

Kapitalnie spisuje się prowadzona przez doświadczonego Vica Fangio formacja obronna. W ostatnich dwóch latach Eagles przeznaczyli wszystkie 4 picki w pierwszych dwóch rundach draftu na wybór zawodników defensywy i ten wybór procentuje bo Orły mają w tej chwili czołową obronę w lidze. W procesie przeddraftowym sporo mówiło się, że Cooper DeJean może zostać wybrany już w pierwszej rundzie. Tak się nie stało a Eagles sięgnęli po niego z #40. Były DB Iowa Hawkeyes swoją postawą w debiutanckim sezonie pokazuje, że typowanie go jako pierwszorundowca nie było przesadzone. GM Howie Roseman trafił nie tylko z wyborem w drugiej rundzie – pierwszego dnia draftu również wybrał CB – Quinyona Mitchella z Toledo. Efekt? Mitchell to w tej chwili po Jaredzie Verse z Rams drugi główny kandydat do nagrody Defensive Rookie of the Year. Dwóch starterów na CB w Eagles to debiutanci. W pierwszej linii grają z kolei drugoroczniacy Jalen Carter i Nolan Smith. W Filadelfii obsada obrony wydaje się być zabezpieczona na lata.

Trochę inaczej wygląda sytuacja w Pittsburghu. Najważniejsi zawodnicy defensywy czyli Cameron Heyward i TJ Watt to doświadczeni weterani. Trochę młodszy jest Alex Highsmith który tydzień temu wrócił na boisko po kilku tygodniach nieobecności i od razu zaliczył sacka i tackle for loss. Utalentowaną młodzież znajdziemy po drugiej stronie linii wznowienia… z tym, że są oni akurat kontuzjowani. Roman Wilson, którego Steelers wybrali w 3. rundzie ostatniego draftu doznał poważnej kontuzji jeszcze przed startem sezonu. Z kolei inny skrzydłowy George Pickens opuści drugi mecz z rzędu z powodu urazu mięśnia dwugłowego.

Steelers nie wygrali w Filadelfii od 1965 roku czyli Mike’a Tomlina nie było wtedy jeszcze na świecie. Kto miałby zakończyć tą niezwykle długą serię jak nie trener, który w 11 z 18 sezonów w NFL odniósł co najmniej 10 zwycięstw i nigdy nie miał bilansu poniżej .500?

22:25 New England Patriots (3-10) @ Arizona Cardinals (6-7)

Kilka tygodni temu Cardinals z bilansem 6-4 byli liderami NFC West i trzymali w swoich rękach los awansu do play-offów. Trzy kolejne porażki w tym dwie z rywalem ze Seattle sprawiły, że sytuacja ekipy z Glendale w Arizonie nie tylko nie jest tak kolorowa ale stała się wręcz dramatyczna. Dzisiaj mają dobrą okazję do powrotu na zwycięski szlak bo na State Farm Stadium przyjeżdżają będący w głębokiej przebudowie Patriots ale nawet wygrana w tym spotkaniu zwiększy szansę Cards na postseason o zaledwie kilka procent.

Ostatnie tygodnie są ciężkie szczególnie dla Kylera Murraya – QB po raz pierwszy w swojej karierze zaliczył dwa mecze z rzędu z 2 przechwytami. Kiedy Murray nie posyła piłek w ręce rywali lubi adresować je w kierunku Treya McBride’a. Co ciekawe rozgrywający swój trzeci sezon w NFL TE jest na drugim miejscu pod względem liczby złapanych podań (80) wśród zawodników na swojej pozycji (więcej ma tylko Brock Bowers)i na siódmym ogólnie ale ani jedno z nich nie skutkowało TD.

Patriots wygrali 8 z ostatnich 9 spotkań z Cardinals ale zdecydowana większość z nich miała miejsce w erze Toma Brady’ego. Dzisiaj są zdecydowanym underdogiem. Jednym z głównych problemów ekipy z Bostonu jest postawa linii ofensywnej. Poprawa tego aspektu gry może nastąpić za sprawą powrotu czołowego członka tej formacji w ostatnich dwóch sezonach. Cole Strange stracił połowę poprzednich rozgrywek i większość obecnych z powodu kontuzji kolana. Kilka dni temu został aktywowany z listy Physically Unable to Perform i wrócił do treningów.

22:25 Tampa Bay Buccaneers (7-6) @ Los Angeles Chargers (8-5)

Dzisiejszą zapowiedź kończymy spotkaniem drużyn, które nie są jeszcze pewne udziału w play-offach ale mogą postawić duży krok w tym kierunku. Chargers musieliby się bardzo postarać by wypaść z grona ekip, które powalczą w postseason – nawet po ew. porażce w dzisiejszym meczu ich szanse będą wynosiły ok. 80%. Znacznie więcej do stracenia mają Buccaneers – dla nich przegrana oznacza problemy – zwłaszcza jeśli w MNF Falcons wygrają z Raiders.

Baker Mayfield w swoim drugim sezonie na Florydzie zamienił się w tzw. gunslingera – w 13 meczach ma już tyle samo TD co w zeszłym sezonie ale z drugiej strony ma też więcej przechwytów. Aby utrzymać Bucs w walce o play-offy musi trochę lepiej dbać o piłkę. W kluczowym momencie sezonu ekipa Todda Bowlesa mierzy się z małą plagą kontuzji. W meczu z Raiders urazu pleców doznał Bucky Irving i jego występ w dzisiejszym spotkaniu stoi pod znakiem zapytania. Doniesienia z Tampy są jednak optymistyczne i mówi się, że Irving powinien być w stanie zagrać przeciwko Chargers. Dłuższa absencja czeka za to Antoine Winfielda Jr-a który zmaga się kontuzją kolana.

Po stronie Chargers z czasem walczy Ladd McConkey. Rookie WR, który tydzień temu ominął swoje pierwsze spotkanie w karierze nadal nie doprowadził kolana do pełnej sprawności. W klubie panuje optymizm co do jego szans gry w dzisiejszym meczu. Z drobnymi urazami kostki i uda zmaga się też Justin Herbert ale w jego przypadku nie ma mowy o zagrożonym występie. Kontuzja ramienia wyeliminowała za to podstawowego TE ekipy Jima Harbaugha – Willa Dissly’ego.

Terminarz 15. niedzieli sezonu układa się tak że najpierw dostajemy przystawkę w postaci meczów o 19 a później po 22 na stół wjeżdża samo gęste. Liczymy, że ten wieczór podobnie jak wcześniejsze spędzicie z nami na naszej facebookowej grupie:

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/


Autor: Michał Cichowski (@michal29shs)

Michał Cichowski View All

Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej