Niedziela z NFL – Week 4 2026
Czwarta niedziela sezonu przynosi nam pierwsze w tym sezonie spotkanie w Europie, debiut rookie QB w roli startera oraz pojedynek dwóch niepokonanych drużyn. W minionym tygodniu mocno do głosu doszły niestety kontuzje i prawie każda z dziś grających drużyn w lidze pozbawiona będzie jakiegoś ważnego ogniwa. Czego można się spodziewać po dzisiejszych meczach? Zapraszamy do lektury.
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
lub klikając przycisk ->
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
15:30 Indianapolis Colts (1-2) @ Washington Commanders (1-2) (w Londynie)
Futbolową niedzielę zaczynamy tym razem bardzo szybko bo już w porze około obiadowej. Mieliśmy już w tym sezonie mecze w Australii i Brazylii a w tym tygodniu rozpoczynamy coroczną serię spotkań na starym kontynencie. Na stadionie Tottenhamu w Londynie spotkają się dwie drużyny, które po rozpoczęciu rozgrywek od bilansu 0-2, w Week 3 wreszcie odniosły zwycięstwa.
W przypadku Colts seria porażek była znacznie dłuższa i sięgając poprzedniego sezonu wynosiła już 9 meczów. Zeszłotygodniowe zwycięstwo nad Texans było ich pierwszym od listopada 2025 i wygranej z Falcons. Daniel Jones na własnej skórze przekonał się boleśnie co potrafi defensywa Texans, zwłaszcza jej największa gwiazda Will Anderson Jr. Rozgrywający Colts został zsackowany aż 4 razy z czego dwa razy kończyło się to stratą piłki i odzyskaniem jej przez rywali. „Danny Dimes” dołożył do tego jeszcze przechwyt po rzucie oddanym prawie na ślepo.
Mimo tego to Colts zdobyli w tym spotkaniu więcej punktów gdyż ich defensywa choć nie wymusiła ani jednej straty okazała się jeszcze skuteczniejsza niż przeciwnicy. Wydaje się jednak, że to raczej słabość ofensywy Texans niż nagła eksplozja umiejętności w formacji obronnej Indianapolis. Zobaczymy jak defensywa za którą odpowiada Lou Anarumo zaprezentuje się dzisiaj w Londynie.
Commanders w Week 3 byli autorami największej niespodzianki kolejki. Na własnym stadionie pokonali aktualnych mistrzów NFL czyli Seahawks, którzy przylecieli do stolicy z długą serią zwycięstw. Jeżeli czytaliście naszą zapowiedź tamtego spotkania w ostatniej „Niedzieli z NFL” to wiecie, że Marcus Mariota ma sposób na ekipę ze Seattle – wygrał z nimi jako starter w barwach już trzeciej drużyny. Były #2 draftu rozegrał świetne spotkanie. Co prawda jego dorobek jardowy nie był imponujący – zebrał zaledwie 183 jardy podaniowe – ale za to był skuteczny w najważniejszych momentach aż 3 razy podając na TD.
Defensywa Commanders świetnie radziła sobie z powstrzymywaniem biegów rywali – Seahawks zdobyli zaledwie 44 jardy po ziemi. W powietrzu pozwalali na więcej ale dzięki temu, że dwukrotnie przechwycili Sama Darnolda, z tego raz na pick-six to obrońcy ekipy Dana Quinna wyszli z tego starcia zwycięsko.
Starterem ekipy ze stolicy pozostaje Marcus Mariota, gdyż Jayden Daniels nadal zmaga się z urazem łokcia. Do Londynu nie przyleciał także RB Rachaad White, którego w składzie zastąpi powracający do drużyny weteran Austin Ekeler.
19:00 New England Patriots (1-2) @ Buffalo Bills (3-0)
Jeżeli do tej pory można było wierzyć, że Drake Maye ma swój kryptonit w postaci Seahawks i tylko przeciwko tej drużynie zmienia się w dynię to poprzednia niedziela przyniosła kibicom Patriots bardzo złe wieści. Okazuje się, że problem Maye nie dotyczy tylko jednej drużyny i po prostu stało się z nim coś niedobrego. Nie w sensie fizycznym bo choć podobno narzeka on na jakiś dyskomfort w prawym barku to oficjalnie jest on zdrowy. Problem QB Patriots wydaje się być mentalny. Młody rozgrywający kompletnie stracił pewność siebie, którą wykazywał gdy w 2025 prowadził swoją drużynę do Super Bowl, do końca trzymając się blisko Stafforda w wyścigu po MVP. Mecz z Jaguars w jego wykonaniu był tak fatalny, że aż boję się przytaczać statystyki żeby nie zostać oskarżony o znęcanie się nad Maye. QB zaliczył trzy straty – dwa INTy i jeden fumble, który szybko rozniósł się viralem po sieci.
Przy takim sabotażu ze strony własnego rozgrywającego nawet najlepsza defensywa może mieć problem żeby utrzymać drużynę w meczu. Niemniej Patriots i tak nie potrafili znaleźć sposobu na powstrzymanie rozpędzonych Jaguarów. W dodatku urazów doznali dwaj ważni zawodnicy formacji obronnej – DT Christian Barmore i przede wszystkim najlepiej opłacany CB w lidze Christian Gonzalez. Obu zabraknie w dzisiejszym starciu z niepokonanymi w tym sezonie Bills.
Choć często mówi się, że w futbolu najważniejsze jest unikanie turnoverów, historia pokazuje że można wygrywać mecze nawet jeśli popełni się ich 5 lub więcej. Takich przypadków były już dziesiątki a najnowszy rozdział do tej historii dopisali Bills, w których meczu z Chargers działo się tyle, że materiału wystarczyłoby na kilka innych spotkań. Josh Allen rzucił aż 2 przechwyty i stracił fumble ale za to aż dwukrotnie wbił się sneakiem w pole punktowe. James Cook zgubił piłkę w pierwszej akcji meczu ale za to wybiegał aż 154 jardy co pozwoliło zrekompensować słabszy dzień Allena.
Zwycięzców się nie sądzi a styl w jakim Bills wygrali swój trzeci mecz szybko pójdzie w zapomnienie. Najważniejsze, że w rubryce porażek nadal widnieje okrągłe 0 a Joe Brady jest pierwszym HC Bills w historii, który swoją przygodę z tą drużyną zaczyna od bilansu 3-0.
19:00 New York Jets (1-2) @ Chicago Bears (2-1)
Jets kontynuują swój maraton spotkań z NFC North. To już ich trzecie z rzędu starcie z ekipą z tej dywizji. Spotkania z Packers i Lions kończyli wracając na tarczy ale w obu tych meczach walczyli z faworyzowanymi rywalami do samego końca. Dobre zawody rozegrał Geno Smith – 31/37, 3 TD i 0 INT (w tym sezonie nadal nie rzucił przechwytu) to świetne liczby. Doświadczony QB dobrze radzi sobie z rzutami pod presją, dobrze operując w ciasnej kieszeni. A ta jest ciasna bardzo często bo linia ofensywna Jets nie należy do najszczelniejszych – w starciu z Lions pozwolili aż na 5 sacków. Obaj OT (wybrani w 1. rundzie draftu rok po roku) Armand Membou i Olu Fashanu to wciąż bardzo młodzi zawodnicy więc najlepsze jeszcze przed nimi.
Ofensywa Jets drugi tydzień z rzędu musi radzić sobie bez Adonaia Mitchella i Masona Taylora. Na ich nieobecności mocno skorzystał rookie TE Kenyon Sadiq który pierwszy raz w karierze przekroczył granicę 100 jardów złapanych podań oraz zdobył swój pierwszy profesjonalny TD. Niestety lista kontuzjowanych zamiast skracać, jeszcze się wydłuża – w Chicago nie zagra Breece Hall, który ma problem z mięśniem czworogłowym uda.
Choć to dopiero początkowa faza sezonu zobaczyliśmy już na boisku sporą liczbę rozgrywających, którzy nie rozpoczynali rozgrywek jako QB1 swoich drużyn. W przypadku Chicago było to już dwóch zawodników. Kontuzjowanego Caleba Williamsa w końcówce meczu w Week 2 zastąpił Tyson Bagent. Później jednak to u niego pojawiły się problemy zdrowotne i starterem w wieńczącym trzecią kolejkę starciu z Eagles musiał być Case Keenum. Weteran wywiązał się ze swojej roli perfekcyjnie. Ben Johnson wraz ze swoim OC przygotował takie ofensywne schematy, że QB3 wyglądał w tym spotkaniu lepiej niż QB 1 w niejednej drużynie.
HC Bears dość szybko rozwiał wszelkie wątpliwości na temat wyboru startera na Week 4. Przez większość tygodnia to Tyson Bagent trenował z pierwszą ofensywą i to on zaliczy swój piąty start w karierze. Wracając jeszcze na chwilę do meczu z Eagles należy wyróżnić defensywę Niedźwiedzi. Udało im się zatrzymać rywali zaledwie na 7 punktach, wymuszając aż trzy straty. Swój pierwszy INT w karierze zaliczył Dillon Thieneman.
19:00 Jacksonville Jaguars (2-1) @ Cincinnati Bengals (2-1)
Sezon 2026 w wykonaniu Jaguars to jak na razie sinusoida – świetny mecz z Browns, słaby z Broncos i ponownie kapitalny występ przeciwko Patriots. Jeśli trend miałby się utrzymać dziś musiałby nas czekać ponownie gorszy dzień ekipy Liama Coena.
Czasami mam wrażenie, że niektórzy wywołani przeze mnie do tablicy zawodnicy czytają „Niedzielę z NFL” i biorą pewne rzeczy do siebie. Ostatnio do tej listy można dopisać Travisa Huntera. Dopiero co zwróciłem uwagę na jego niewielką rolę w defensywie Jaguars to ten postanowił zaliczyć pierwszy INT w swojej karierze. Jeśli więc macie zawodników, którzy potrzebują impulsu dajcie znać w komentarzach a ja spróbuję wcisnąć ich do kolejnych tekstów.
Po meczu z Patriots, Jaguars wspięli się na szczyt tabeli w klasyfikacji najmniejszej liczby straconych punktów. W trzech spotkaniach ich rywale zdobyli zaledwie 36 oczek co daje świetną średnią 12 punktów/mecz. Obrona ekipy z Florydy działa jako kolektyw i ciężko jest wskazać pojedynczych, wyróżniających się zawodników. Najbardziej rozpoznawalnym defensorem Jaguarów jest oczywiście Josh Hines-Allen który skutecznie uprzykrza życie rozgrywającym rywali ale niekoniecznie znajduje to odzwierciedlenie w statystykach – 29-letni pass rusher ma w tym sezonie „jedynie” 1.5 sacka.
Futbol bywa bardzo przewrotny – choć dla Joe Burrowa mecz w Week 3 był statystycznie najlepszym występem w sezonie, zakończył się on porażką Bengals. Wygląda na to, że 6 punktów stracone przez defensywę Cincy w starciu z Texans było bardziej zasługą problemów teksańczyków niż wybitnej formy formacji obrony. 30 punktów na które Bengals pozwolili Steelers okazało się zbyt dużą wartością nawet dla świetnie dysponowanego Burrowa.
Rozgrywający Bengals po raz kolejny zmierzy się (choć oczywiście nie bezpośrednio) z Trevorem Lawrencem. Ich pierwsze starcie miało miejsce na wielkiej scenie finału sezonu NCAA w 2019. Burrow poprowadził wtedy LSU do zwycięstwa nad Clemson w barwach którego grał Lawrence. Panowie spotkali się potem jeszcze dwukrotnie, już w NFL. Oba mecze zakończyły się zwycięstwem Bengals choć to ostatnie nie jest za dobrze wspominane przez Burrowa. Rozgrywający doznał w tamtym spotkaniu kontuzji stopy, która kosztowała go ponad dwa miesiące gry.
Starcie między dwiema ekipami o dużych, play-offowych aspiracjach to zdecydowanie najciekawiej zapowiadający się mecz pierwszego wieczornego pasma.
19:00 Arizona Cardinals (1-2) @ New York Giants (2-1)
Nadal próbuję rozgryźć jaki plan na sezon mają Cardinals. Wiadomo, że nie mają wystarczająco silnego składu żeby powalczyć w silnej dywizji jaką jest NFC West. Nie są jednak aż tak słabi jak np. Titans czy Dolphins żeby „starać się” o bardzo wysoki pick w drafcie. Poza tym wysoki pick trzeba jeszcze odpowiednio wykorzystać a co do tego to w Arizonie nie mają za wiele szczęścia. W 2024 wybór Marvina Harrisona Jr-a z #4 wydawał się na tyle bezpieczny na ile można mówić o bezpiecznych pickach. I w debiutanckim sezonie syn Hall of Famera faktycznie pokazał, że ma potencjał by iść w ślady ojca lub by w Arizonie wejść w buty po Larrym Fitzgeraldzie. Niestety kolejny sezon naznaczony był licznymi problemami zdrowotnymi. Kontuzje najwidoczniej zostawiły w organizmie Harrisona jakiś ślad bo w bieżących rozgrywkach jest cieniem samego siebie.
Jacoby Brissett (który notabene regularnie wykręca solidne liczby) musi więc polegać na innych odbiorcach jak Michael Wilson czy jeden z absolutnie topowych TE w lidze Trey McBride. Rozgrywający gra na tyle solidnie, że na razie nie ma w Arizonie tematu sprawdzenia umiejętności wybranego w 3. rundzie draftu Carsona Becka. Może to i dobrze – wiemy jak potrafi skończyć się wrzucenie na głęboką wodę nieprzystosowanego do realiów NFL QB.
Tydzień temu na MetLife Stadium nieopodal Nowego Jorku było bardzo wietrznie i deszczowo. Warunki nie sprzyjały ofensywnym fajerwerkom, zwłaszcza że Giants (pozbawieni przecież Jaxsona Darta) podejmowali Titans, którzy mieliby pewnie problem zdobywać TD przeciwko rozstawionym po boisku manekinom. Ostatecznie Tytanom udało się zdobyć jedno przyłożenie ale wcześniej Giants zdobyli aż 4 FG i 12 punktów zdobytych prawą nogą Dominica Zvady wystarczyło do zwycięstwa. Niewiele zabrakło a w końcówce Giants wypuściliby z rąk prowadzenie, które utrzymywali przez cały mecz. Tytanom udało dojść się aż na 8. jard pod pole punktowe Gigantów ale wtedy do akcji wkroczył Jevon Holland, notując swój trzeci w tym sezonie INT i zamykając mecz.
Wspomnieliśmy ostatnio o możliwości szukania przez Giants opcji na rynku transferowym i nie trzeba było długo czekać na ruch Nowojorczyków. Z Vikings ściągnięto JJ-a McCarthy’ego. Dwa lata temu rozgrywający trafiał do ligi z #10 w drafcie a teraz Minnesota dostała za niego zaledwie 5. rundę. Jest to ciekawy ruch Giants i obarczony niewielkim ryzykiem. Jeśli „Nine” po zmianie środowiska nie odpali to będzie to niewielka strata dla sztabu Harbaugha, który dalej będzie grał Winstonem. Jeśli zaś okaże się, że McCarthy (jak już doczeka się swojej szansy w NYG) zacznie przypominać siebie z czasów gry w college’u to Giants, dla których oczywiście franchise QB nadal pozostanie Dart będą mogli „odsprzedać” byłego rozgrywającego Michigan z zyskiem.
19:00 Los Angeles Rams (1-2) @ Philadelphia Eagles (2-1)
Miała być ekipa superbohaterów rodem z filmów Marvela, miało być kroczenie od zwycięstwa do zwycięstwa. Tymczasem nad słonecznym zazwyczaj Los Angeles zawisły czarne chmury. Pisaliśmy ostatnio o nich w kontekście Chargers ale do obecnej sytuacji Rams także pasują. Rams mają na koncie dwie porażki a ich zbiór gwiazd trochę się sypie. Po pierwszym meczu wypadł Myles Garrett, który podobno może opuścić nawet około 6 tygodni. Aaron Donald, który na boisko wrócił z kanapy emeryta wytrzymał dwa mecze zanim pojawiły się problemy z plecami (każdy kto jest 30+ doskonale to rozumie). Do tego w piątek na IR wylądował także TE Terrance Ferguson.
Promykiem nadziei jest powrót do składu meczowego Puki Nacuy. Skrzydłowy opuścił ostatnie dwa spotkania z powodu problemów z pachwiną. Prawdopodobnie Nacua pojawi się na boisku w mniejszej niż zwykle liczbie akcji ale to na tyle groźny zawodnik, że jego obecność zmusza defensywę do intensywnego planowania. Matt Stafford tęsknił za swoim WR1 tak mocno, że pod jego nieobecność podawał nawet do rywali. Ubiegłoroczny MVP po trzech meczach ma już na koncie połowę (4) z liczby przechwytów rzuconych w 2025 (8).
Spotkanie na Lincoln Financial Field można nazwać starciem dwóch poobijanych potęg. Eagles nie dość, że przegrali sromotnie z Bears to jeszcze z Chicago wrócili z kontuzjami kluczowych zawodników. W dzisiejszym meczu nie zagra LB Zack Baun, który doznał wstrząśnienia mózgu oraz najlepszy skrzydłowy Orłów DeVonta Smith mający problem z mięśniem dwugłowym. Kolejny raz zabraknie również Dallasa Goederta który leczy kolano.
Eagles rozpoczęli sezon od mało przekonujących zwycięstw 24-22 z Commanders i 24-20 z Titans. Już ten start zrodził w głowach ekspertów sporo pytań na temat dyspozycji ekipy Nicka Sirianniego. Po tym jak doszło do tego lanie od Bears wątpliwości znacznie się nasiliły. Starcie z Rams będzie poważnym testem dla Filadelfijczyków.
19:00 Green Bay Packers (1-2) @Tampa Bay Buccaneers (0-3)
Nieczęsto zdarza się żeby drużyna w jednym tygodniu w trakcie sezonu podpisała aż trzech zawodników „z ulicy”. Zwłaszcza jeśli mowa o zawodnikach z tej samej pozycji. A właśnie to zrobili Packers oczyszczając rynek wolnych agentów aż z trzech guardów. Na skutek problemów zdrowotnych na tej pozycji Packers zakontraktowali 36-letniego Kevina Zeitlera, 34-letniego Lakena Tomlinsona i 27-letniego Mekhi Bectona. Ten ostatni na razie znajduje się w practice squad. Doświadczeni zawodnicy mają pomóc w ochronie Jordana Love, który został zsackowany już 8 razy. Przede wszystkim poprawić ma się jednak gra biegowa bo w tym aspekcie Packers są obecnie najsłabszą drużyną w lidze – ich biegi przynoszą średnio po 3 jardy.
Problemy z formą Bakera Mayfielda, z którymi Tampa zmaga się od początku sezonu zamieniły się w ostatnich dniach w problemy z jego zdrowiem. Rozgrywający uszkodził kciuk podczas meczu z Vikings i starterem w tym tygodniu (a z dużą dozą prawdopodobieństwa także w następnym) będzie UDFA rookie Jalon Daniels. Młody QB miał kilka przebłysków talentu w trakcie preseason ale doskonale wiemy jak bardzo mecze przedsezonowe różnią się od tych o stawkę. Warto więc zerkać okiem na ten mecz by sprawdzić jak wypadnie debiutant.
19:00 Tennessee Titans (0-3) @ Baltimore Ravens (2-1)
Ze względu na specyfikę NFL rzadko zdarzają się w tej lidze, drużyny tak słabe że wyglądają jakby kompletnie nie pasowały do reszty ligi. Często, nawet w ekipach często przegrywających są jakieś lepsze elementy, których można by się chwycić niczym koła ratunkowego. Ciężko coś takiego znaleźć w przypadku Titans 2026. Suche spojrzenie na statystyki mogłoby dostrzec nie najgorsze liczby obrony ale te zostały mocno podbite przez zeszłotygodniowy mecz w New Jersey gdzie obie ofensywy przegrywały z pogodą.
Titans mogli wygrać to spotkanie ale gdy wydawało się że już tylko jardy dzielą Cama Warda od wykończenia zwycięskiego marszu przez całe boisko QB Titans rzucił INT z gatunku tych, które ciężko obronić. Aż trudno w to uwierzyć ale był to dopiero pierwszy przechwyt rzucony przez Warda w tym sezonie. Do tej pory udawało mu się unikać posyłania piłki w ręce rywali – niestety dla kibiców Titans równie udanie unika on celnych podań do własnych skrzydłowych. Robert Saleh nie przestaje zaciekle bronić swojego QB i ostatnio na konferencji prasowej winę za słabą dyspozycję Warda zrucił na WRów. Na ile to zasłona dymna a na ile Saleh naprawdę wierzy, że Ward odpali?
Ravens wraz z Cowboys dostarczyli na Maracanie takie widowisko, że kraj w którym piłka nożna jest religią może zwrócić się chociaż lekko w kierunku innego futbolu. Ciężko oczekiwać tak emocjonującego widowiska w starciu z Titans ale stare powiedzenie „Any given sunday” pozwala wierzyć, że przed pierwszym gwizdkiem nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte.
Derrick Henry zdobył w Rio dwa przyłożenia ale jego średnia na bieg wyniosła mniej niż 3 jardy. Kolejne 2 TD dołożył podaniami Lamar Jackson ale ich odbiorcy byli dość nietypowi. W polu punktowym nie zameldował się ani Zay Flowers ani Rashod Bateman ani Mark Andrews ale uczynili to Chris Moore i rookie TE Matt Hibner.
Na boisku nie zobaczymy dzisiaj Treya Hendricksona. EDGE rusher poddał się w ostatnich dniach operacji palca. Na chwilę obecną nie wiadomo czy jego absencja potrwa tylko jeden mecz czy dłużej.
22:25 Kansas City Chiefs (3-0) @ Las Vegas Raiders (3-0)
Gdy przed sezonem układano terminarz raczej nikt nie spodziewał się, że w Week 4 na Allegiant Stadium spotkają się dwie niepokonane drużyny. Po Chiefs można było się jeszcze tego spodziewać ale rozpoczęcia sezonu od 3-0 przez Raiders nie oczekiwał chyba nikt.
A jednak pod wodzą nowego HC Klinta Kubiaka Raiders kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. W tym sezonie już po trzech kolejkach wyrównali cały swój dorobek z 2025. Co więcej dokonali tego mimo nieobecności swojego najlepszego ofensywnego zawodnika w dwóch pierwszych meczach. Week 3 wreszcie przyniósł nam powrót Brocka Bowersa na murawę i był to powrót w iście epickim stylu. Bowers złapał aż 10 podań na 116 jardów z czego jedno z nich na TD. I to TD w czwartej kwarcie, które dało Raidersom zwycięstwo.
Z jednej strony kibice w Las Vegas czekają na debiut Fernando Mendozy ale z drugiej strony tak grający Kirk Cousins na pewno im to oczekiwanie umila.
Od lat wiadomo, że dopóki w Chiefs jest Patrick Mahomes dopóty jest dla nich otwarte tzw. „championship window”. Można jednak było mieć obawy jak będzie prezentował się dwukrotny MVP wracający do gry po zerwaniu ACL w końcówce ubiegłego sezonu. Poważna kontuzja okazała się nie mieć żadnego wpływu na rozgrywającego Chiefs i jak na razie możemy oglądać „vintage” Mahomesa. Do tego kolejną młodość przeżywa Travis Kelce. Doświadczony TE notuje średnio 77 jardów na mecz, czyli więcej niż wynosi jego średnia kariery. Kelce został wybrany do Pro Bowl w każdym z 11 ostatnich sezonów i jeśli zdrowie nie stanie na przeszkodzie, dwunasta nominacja wydaje się być formalnością.
22:25 Los Angeles Chargers (0-3) @ Seattle Seahawks (2-1)
W 2025 Seahawks po drodze do play-offów przegrali tylko 3 mecze. Z 49ers, Bucs i Rams. Każde z tych spotkań było dla ekipy Mike’a Macdonalda cenną lekcją, z której młody HC wyciągnął odpowiednie wnioski na kolejne tygodnie. Czy w ten sam sposób zadziała zeszłotygodniowa porażka z Commanders? Trener Macdonald wyglądał na bardzo zdenerwowanego postawą swojej ekipy, zwłaszcza będącej oczkiem w głowie defensywy. Można więc oczekiwać, że na mecz z Chargers obrońcy Seahawks wyjdą naładowani (pun intended) dodatkową energią.
Pomóc powinien w tym powrót do składu będącego jednym z kluczowych ogniw energetycznych Juliana Love. Brak doświadczonego safety był bardzo odczuwalny w meczu rozgrywanym (prawie) w stolicy.
Ważne ogniwo traci za to ofensywa ekipy ze Seattle. Ze względu na problemy z klatką piersiową na IR wylądował rookie RB Jadarian Price. Pierwszoroczny biegacz w dotychczasowych występach pokazał duży potencjał jeśli chodzi o eksplozywne biegi ale przydarzyły mu się też już 2 fumble. Wkrótce do drużyny pownien wrócić Zach Charbonnet, który nadal dochodzi do siebie po kontuzji z zeszłego roku ale na ten moment za grę biegową odpowiadać będą Emmanuel Wilson i George Holani.
O tym, że w Chargers nie działa praktycznie nic pisaliśmy już tydzień temu. Mecz z Bills nic w tej kwestii nie zmienił a wręcz może zdołować jeszcze bardziej. Bo jeśli przegrywasz mecz, w którym rywal popełnił aż 5 strat to znaczy, że jest z tobą naprawdę źle.
Dwie z tych strat to zasługa rookie safety Genesisa Smitha, który 2 razy przechwycił Josha Allena. Wybrany w czwartej rundzie ostatniego draftu defensor zasługuje na wyróżnienie, podobnie jak Tuli Tuipulotu, który zanotował 1.5 sacka.
Mike McDaniel miał być siłą Chargers w tym sezonie a tymczasem jego ofensywa to jedna z najgorszych jednostek w lidze. Przygoda byłego HC Dolphins jako koordynatora ofensywy z Los Angeles może potrwać bardzo krótko jeśli Jim Harbaugh uzna, że to właśnie McDaniel a nie jego zawodnicy jest odpowiedzialny za fatalną postawę Justina Herberta i kolegów.
Ponadto dzisiaj także:
19:00 Dallas Cowboys (1-2) @ Houston Texans (0-3)
Derby Teksasu szansą dla ekip, które słabo weszły w sezon.
22:25 Denver Broncos (2-1) @ San Francisco 49ers (3-0)
SF nadal bez Nicka Bosy ale za to z Brockiem Purdym grającym jak MVP.
22:05 Miami Dolphins (0-3) @ Minnesota Vikings (3-0)
Czy Minnesota bez Justina Jeffersona łatwo poradzi sobie z fatalnymi Dolphins?
Niedzielne mecze to ogromne pole do dyskusji na temat poszczególnych zawodników, efektownych zagrań czy memicznych sytuacji. A najlepszym miejscem do dyskusji jest nasza facebookowa grupa. Zapraszamy!
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
Autor: Michał Cichowski
Categories
Michał Cichowski View All
Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)