Skip to content

Niedziela z NFL – Week 7

W siódmej kolejce sezonu zawitamy po raz kolejny (i ostatni) do Londynu, obejrzymy sporo pojedynków wewnątrz dywizji a także obejrzymy rewanż za niedawny Super Bowl. Czeka nas także powrót kilku gwiazd, które po kontuzji zadebiutują w tym sezonie.

15:30 New England Patriots (1-5) @ Jacksonville Jaguars (1-5)

Dla europejskich fanów NFL każdy mecz w Londynie, Frankfurcie czy Monachium to wielkie święto. Trzeci  tegoroczny mecz w ramach NFL London z pewnością także zgromadzi na Wembley prawie pełne trybuny. Byłoby to ciężkie do osiągnięcia za oceanem gdyż mowa o starciu dwóch zespołów z bilansem 1-5.

Jaguars grają w Londynie drugi tydzień z rzędu. W Week 6 nie byli w stanie postawić się Bears. W meczu z ekipą z Bostonu powinni mieć większe szanse bo Patriots podobnie jak Jags mają masę problemów. W Jacksonville zaczyna się szeptać o zagrożonej posadzie Douga Pedersona. Jeśli jego drużyna przegra także dzisiaj, trenera Jaguars może po powrocie do Stanów czekać sprzątanie gabinetu.

Na razie z drużyną pożegnał się kto inny – Jags dokonali wymiany z Seahawks, dokąd trafił defensywny liniowy Roy Robertson-Harris. W zamian otrzymali pick w 6. rundzie draftu 2026. Doświadczonego gracza mają zastąpić dwaj rookies – wybrany w 2. rundzie Maason Smith i jego kolega z LSU Jordan Jefferson po którego Jaguars sięgnęli w 4. rundzie.

Drużyna Douga Pedersona to obecnie najsłabiej broniąca ekipa w lidze jeśli chodzi o akcje podaniowe. W Jacksonville liczą, że sytuacja zmieni się za sprawą powrotu Tysona Campbella. Były gracz Georgia Bulldogs podpisał kilka miesięcy temu nowy, wysoki kontrakt ale doznał kontuzji mięśnia dwugłowego już w pierwszym spotkaniu sezonu. Teraz ma być gotowy do gry i dać impuls do poprawy defensywy.

Tydzień temu zapowiadaliśmy, że debiut Drake’a Maye nie będzie należał do łatwych i zgodnie z oczekiwaniami defensywa Texans mocno utrudniła życie młodemu rozgrywającemu. Do tego #3 tegorocznego draftu nie mógł liczyć na jakąkolwiek pomoc ze strony swojej formacji obronnej. Patriots zdecydowanie przegrali mecz ale Maye momentami pokazał się z dobrej strony i choć nie ustrzegł się błędów to jego debiut zdecydowanie pozwala kibicom w Nowej Anglii mieć nadzieję, że za jego sprawą wkrótce nadejdą lepsze czasy. Jak wspomniano wyżej, defensywa Jaguars jest daleka od elitarnej więc QB Patriots powinien mieć trochę łatwiejsze zadanie niż przed tygodniem.

19:00 Seattle Seahawks (3-3) @ Atlanta Falcons (4-2)

Kilka tygodni temu oba zespoły były w zupełnie innych nastrojach niż obecnie. Seahawks rozpoczęli sezon od bilansu 3-0 z kolei Falcons po pierwszych trzech kolejkach legitymowali się wynikiem 1-2. Od tego czasu Falcons wygrali 3 kolejne spotkania a Seahawks ponieśli 3 porażki.

Kiepska linia ofensywna to coś do czego kibice w Seattle zdążyli się przyzwyczaić przez ostatnie lata. Trochę większym zaskoczeniem może być słaba postawa defensywy, która po przyjściu Mike’a Macdonalda miała wyglądać znacznie lepiej. Nie bez wpływu pozostają problemy zdrowotne – po kilka meczów opuścili już w tym sezonie Boye Mafe czy Byron Murphy. Tym razem kontuzje dotknęły secondary – Seahawks w Atlancie będą musieli radzić sobie bez dwóch starterów na CB i jednego safety. Na wyżyny będzie więc musiała się wspiąć ofensywa, która w pierwszej połowie sezonu zaskakuje częstotliwością podań. Ekipa ze Seattle za czasów Pete’a Carrolla kojarzona była raczej jako zespół, który swoją przewagę chce budować biegami. Tymczasem obecnie Seahawks są najczęściej podającą drużyną w lidze – Geno Smith wykonał już 251 prób podań – o prawie 30 więcej niż drugi w tej klasyfikacji Dak Prescott.

Na cztery zwycięstwa Falcons w tym sezonie tylko jedno – z Panthers – przyszło stosunkowo łatwo. Pozostałe spotkania ekipa Raheema Morrisa rozstrzygała na swoją korzyść w ostatniej minucie czasu podstawowego lub w dogrywce. Kirk Cousins jest w lidze nie od wczoraj i doskonale wie jak radzić sobie z presją. Dużo większą rolę niż w pierwszych dwóch sezonach odgrywa obecnie Drake London. Skrzydłowy ma już w tym sezonie 4 TD czyli tyle ile przez cały debiutancki rok 2022.

W defensywie Falcons prezentują się przeciętnie – poprawa przydałaby się szczególnie w kwestii obrony akcji biegowych. To samo można zresztą powiedzieć o Seahawks.

19:00 Tennessee Titans (1-4) @ Buffalo Bills (4-2)

Sporo drużyn w NFL ma w tej chwili bilans 4-2 ale żadna z nich nie jest w tak korzystnej sytuacji jak Bills. Ba, tacy Chicago Bears są na ostatnim miejscu w swojej dywizji. Bills zaś mają aż dwa mecze przewagi nad Dolphins i Jets. Ekipa z Buffalo meldowała się w play-offach w każdym z ostatnich 5 sezonów i sporo wskazuje na to, że przedłużą tą serię o kolejny rok. Tonować nastroje może fakt, że podopieczni Seana McDermotta wygrali te mecze, które powinni (z Cardinals czy Jaguars) a przegrali gdy przyszło im zmierzyć się na wyjeździe z silnymi drużynami Chiefs i Texans.

By podnieść jakość w ataku i umożliwić walkę z najsilniejszymi ekipami w lidze Bills dokonali wymiany z Browns wysyłając do Cleveland pick w 3. rundzie najbliższego draftu, w zamian pozyskując Amari Coopera. Skrzydłowy dołączył do drużyny we wtorek więc miał bardzo mało czasu by zapoznać się z nowym playbookiem i nie wiadomo czy zadebiutuje już dzisiaj.

Były gracz Browns, Cowboys i Raiders przydałby się Bills w tym spotkaniu bo choć Titans z bilansem 1-4 może nie wyglądają z daleka jak groźny przeciwnik to ich obrony absolutnie nie można lekceważyć. Formacja defensywna Titans praktycznie w każdym meczu trzyma drużynę w bliskim kontakcie punktowym z przeciwnikiem niestety to wszystko niweczone jest przez ofensywę, z Willem Levisem na czele. No cóż, w Tennessee mogą pocieszać się tym, że Levis został wybrany „dopiero” w drugiej rundzie co sprawia, że taki „bust” boli mniej niż np. w przypadku Panthers i Bryce’a Younga.

19:00 Cincinnati Bengals (2-4) @ Cleveland Browns (1-5)

Każdy ma swoją słabość. Superman miał Kryptonit a Joe Burrow ma mecze w Cleveland. Choć rozgrywający Bengals osiągnął już w swojej karierze wiele, nigdy jeszcze nie udało mu się wygrać z Browns na wyjeździe. Zresztą pechowa seria Bengals na stadionie swoich dywizyjnych rywali ma swój początek jeszcze zanim „Joe Cool” w ogóle trafił do ligi – ostatni raz wygrali oni tam w 2017 roku. Dzisiaj mają najlepszą szansę od lat, by tę passę wreszcie przerwać – zdaniem bukmacherów są wyraźnymi faworytami tego spotkania (o 5.5 pkt).

Ciężko się temu dziwić – Browns są bowiem drużyną w rozsypce. Jedyne zwycięstwo w sezonie odnieśli przeciwko równie pogubionym Jaguars a na tarczy schodzili z boiska w meczach z takimi „potęgami” jak Giants czy Raiders. Oczywiście najłatwiej byłoby zrzucić winę na katastrofalną grę Deshauna Watsona ale rozgrywający nie jest jedynym problemem. Watson został w tym sezonie zsackowany już 31 razy co jest liczbą niezwykle dużą jak na tą fazę rozgrywek. Oczywiście częścią z tych sacków można obciążyć samego QB ale nie ulega wątpliwości, że O-line Browns nie prezentuje w tym sezonie wysokiego poziomu.

W Cleveland nie ma już Amari Coopera, o czym pisaliśmy nieco wyżej. Drużynę wzmacnia za to powrót pewnego zawodnika po poważnej kontuzji. Mowa oczywiście o Nicku Chubbie, którego ostatni raz oglądaliśmy na boisku w Week 2 poprzedniego sezonu. Chubb wraca do gry w odpowiednim momencie bo ze składu wypadł jego dotychczasowy zastępca w roli RB1 czyli Jerome Ford.

19:00 Houston Texans (5-1) @ Green Bay Packers (4-2)

W jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań kolejki, Green Bay Packers podejmą u siebie Houston Texans.  Ponieważ Texans to najmłodsza stażem drużyna w NFL ich historia rywalizacji z zespołami spoza własnej dywizji jest bardzo uboga. Szczególnie z drużynami z NFC. I to właśnie z Packers, podobnie jak z Lions, Rams, 49ers i Seahawks, teksańczycy mierzyli się najrzadziej bo zaledwie 5 razy. Czterokrotnie górą  byli Packers, m.in. w ostatnim starciu tych drużyn w październiku 2020 roku. Dość jednak o historii, czas skupić się na teraźniejszości.

A ta jest dla kibiców ekipy z Houston bardzo przyjemna. Texans wyglądają dobrze zarówno w ofensywie jak i w defensywie. W ataku błyszczy oczywiście C.J. Stroud a nić porozumienia z młodym QB szybko znalazł doświadczony WR Stefon Diggs. Do czasu kontuzji, która eliminuje go z gry na kilka tygodni świetnie wyglądał Nico Collins. W formacji obrony postrach wśród rywali sieje duet pass rusherów – Danielle Hunter i Will Anderson Jr.

Żeby nie było za kolorowo, defensywa Texans zmaga się w ostatnim czasie z plagą kontuzji. Na Lambeau Field nie zagrają dwaj podstawowi LB – To’oTo’o i Al.-Shaair, safety Jimmie Ward i rookie CB Kamari Lassiter.

19:00 Miami Dolphins (2-3) @ Indianapolis Colts (3-3)

Dolphins wracają do gry po BYE weeku ale ich najważniejszy zawodnik nadal pozostaje poza grą. Wiele wskazuje jednak na to, że pobyt Tuy Tagovailoy na liście Injured Reserve potrwa tylko tyle ile wynosi minimalny czas absencji wykazany przepisami ligi – czyli 4 mecze. QB Dolphins ma w nadchodzącym tygodniu wrócić do treningów. Na razie czeka nas jednak trzeci z rzędu start Tylera Huntleya. Jego pierwsze dwa występy miały miejsce krótko po przyjściu do ekipy z Miami a wiemy jak ważne dla rozgrywających jest odpowiednie zapoznanie z playbookiem i innymi niuansami gry ofensywnej. Huntley zapewne wykorzystał BYE week by poczuć się bardziej komfortowo w ofensywie Dolphins. Czy przełoży się to na lepszą grę niż w meczach z Titans i Patriots? Powinno tak być bo defensywa Colts nie należy do najlepszych.

Tydzień temu trochę pośpieszyliśmy się z ogłoszeniem powrotu Anthony’ego Richardsona. Ostatecznie młody QB nie znalazł się w składzie meczowym na spotkanie z Titans a kolejny start zaliczył weteran Joe Flacco. Tym razem już oficjalnie Richardson jest gotowy do gry. Jego powrót do drużyny dodaje ofensywie dodatkowy wymiar za sprawą dużego potencjału drugorocznego QB w grze biegowej. Pod jego nieobecność Flacco pokazał jednak, że wciąż sporo potrafi. Jeśli więc Richardson będzie miał problemy z prowadzeniem ataku do zdobyczy punktowych, kibice i sztab Colts wiedzą, że mogą liczyć na pomoc ze strony 39-letniego Flacco. W Indianie nadal czekają na powrót Jonathana Taylora do sprawności po kontuzji kostki. Utalentowany RB, który w 2021 wybiegał najwięcej jardów w lidze opuści już trzeci mecz z rzędu.

19:00 Detroit Lions (4-1) @ Minnesota Vikings (5-0)

Na papierze to najciekawszy pojedynek tego pasma a może i całej 7. kolejki. Na US Bank Stadium w Minneapolis zmierzą się niepokonani do tej pory Vikings oraz Lions, którzy przegrali do tej pory tylko raz. Gospodarze tydzień temu BYE week, który z jednej strony zatrzymał na chwilę rozpędzoną ekipę Kevina O’Connella a z drugiej pozwolił podleczyć się ich podstawowemu RB Aaronowi Jonesowi, którzy dzięki temu prawdopodobnie nie opuści na skutek urazu mięśniowego nawet jednego spotkania.

Gra Lions w tym sezonie może się podobać tak jak w poprzednim kiedy to po latach udało im się wreszcie wygrać mecz w play-offach. Niestety ta drużyna otrzymała ostatnio potężny cios w postaci poważnej kontuzji Aidana Hutchinsona. „Hutch” to nie tylko najlepszy pass rusher ekipy z Detroit ale być może także najlepszy aktualnie zawodnik na swojej pozycji w całej lidze. Złamanie nogi, którego  doznał w ostatnim meczu wyglądało dramatycznie i trzeba mieć nadzieję, że będzie leczyć się bez komplikacji, tak by Aidan mógł wrócić do gry już na początku przyszłego sezonu.

19:00 Philadelphia Eagles (3-2) @ New York Giants (2-4)

Saquon Barkley w swoim szóstym meczu w barwach Eagles wraca do Nowego Jorku, w którym spędził pierwsze 6 lat kariery. W swojej nowej drużynie prezentuje się bardzo dobrze, notując średnio ponad 90 jardów biegowych na mecz. Takich liczb nie wykręcał w najlepszych sezonach w Giants choć trzeba zauważyć że tam był częściej wykorzystywany jako receiver. Jeśli dodamy do tego świetną postawę AJ Browna i DeVonty Smitha, którzy wrócili do pełni sił po problemach zdrowotnych z września to wychodzi nam bardzo silna ofensywa. Tego samego nie można powiedzieć o defensywie.

Oba zespoły będą w tym meczu bez swoich podstawowych LT. Jordan Mailata wypada z gry na kilka tygodni z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego a Giants będą musieli radzić sobie bez Andrew Thomasa już do końca sezonu. To spory cios dla obu ekip bo wspomniani zawodnicy należą do czołówki ligi na swojej pozycji.

Po stronie Giants pod znakiem zapytania stoi występ Dextera Lawrence II. Defensywny liniowy zmaga się z urazem biodra. Po dwóch meczach opuszczonych z powodu wstrząśnienia mózgu zielone światło od lekarzy otrzymał Malik Nabers. Ofensywa gospodarzy otrzymuje więc niezły zastrzyk energii, która bardzo przyda się po tym jak tydzień temu w spotkaniu z Bengals była w stanie zdobyć zaledwie 7 punktów.

22:05 Carolina Panthers (1-5) @ Washington Commanders (4-2)

W teorii powinno to być najbardziej jednostronne spotkanie tej kolejki. W Panthers na ten moment nie działa praktycznie nic i kwestią czasu wydaje się być „wyprzedaż garażowa” zawodników, za których można jeszcze dostać coś interesującego. Przy bilansie 1-5 śmiało można rozpocząć „tankowanie” więc o ile decyzja o posadzeniu Bryce’a Younga na ławkę kosztem Andy’ego Daltona była w momencie jej podejmowania słuszna o tyle teraz nie powinno już mieć większego znaczenia kto na chwilę obecną daje większe szanse na zwycięstwo w meczu i czas myśleć o przyszłości. Dalton tą przyszłością nie będzie. Young jeszcze ma na to szanse. Oczywiście nie było jeszcze trenera, który wprost przyznałby się, że jego drużyna o nic już nie walczy i podobnie jest z Dave’m Canalesem który twierdzi, że jego podopieczni są w stanie wygrywać mecze.

Commanders podobnie jak Panthers czekają już wiele lat na sezon z dodatnim bilansem. W tym sezonie mają duże szanse by wreszcie się tego doczekać. Tydzień temu pisałem, że Commanders czeka zadanie trudniejsze niż dotychczasowe i zgodnie z tym czego można było się spodziewać ekipa Dana Quinna musiała uznać wyższość Ravens. Jayden Daniels rozegrał jednak kolejne bardzo dobre spotkanie i skoro wyglądał dobrze na tle tak silnej defensywy to w stolicy mogą być spokojni o jego postawę w kolejnych starciach.

22:05 Las Vegas Raiders (2-4) @ Los Angeles Rams (1-4)

Nie można zacząć zapowiedzi spotkania Raiders inaczej niż od tematu Davante Adamsa. Już od jakiegoś czasu mówiło się o tym, że skrzydłowy zapewne opuści Las Vegas w ramach jakiejś wymiany. Ostatecznie Adams ponownie zagra w jednej drużynie z Aaronem Rodgersem a Jets oddali do Raiders wybór w 3. rundzie draftu, który po spełnieniu odpowiednich warunków może zmienić się w pick z 2. rundy. Poza grą pozostaje także Jakobi Meyers więc tak jak przed tygodniem Raiders mają duże problemy z obsadą pozycji skrzydłowych. W takich warunkach ciężko ocenić pierwszy w tym sezonie start Aidana O’Connella i próbować wydać werdykt w kwestii tego czy jest on upgrade’m w stosunku do Gardnera Minshewa czy przeciwnie.

Swoje problemy z WRami mają od wielu tygodni także Rams. Nawet zeszłotygodniowy BYE week nie pomógł za wiele w tej kwestii. Choć Puka Nacua skończył już minimalny okres pobytu na IR wynoszący 4 mecze, a Cooper Kupp w ogóle na IR nie trafił to jednak żaden z nich nie jest jeszcze gotów do gry. Zdecydowanie bliżej powrotu jest Kupp, który trenował już w tym tygodniu w ograniczonym zakresie i zapewne zobaczymy go na boisku w Week 8.

Kyren Williams kontynuuje swoją serię meczów z co najmniej 1 TD biegowym. RB Rams zameldował się w polu punktowym w każdym z dotychczasowych 5 spotkań a sięgając do ubiegłorocznych rozgrywek (z pominięciem meczu fazy play-off) to Williams zdobywał TD już w 8 kolejnych meczach sezonu zasadniczego.

22:25 Kansas City Chiefs (5-0) @ San Francisco 49ers (3-3)

Choć aktualny bilans obu drużyn nie bardzo na to wskazuje, faworytem bukmacherów w starciu na Levi’s Stadium są gospodarze. Od kiedy Kyle Shanahan przejął stery w San Francisco wszystkie 4 spotkania tych ekip wygrywali Chiefs, w tym aż dwukrotnie na najważniejszej scenie – w Super Bowl. A jednak coś sprawia, że bukmacherzy opowiadają się raczej po stronie 49ers. Co? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie.

Może to z powodu najsłabszego od lat (przynajmniej statystycznie) Patricka Mahomesa? Rozgrywający Chiefs już w poprzednim sezonie zanotował liczby bliższe przeciętności niż geniuszowi, do którego nas przyzwyczaił (27 TD 14 INT). Teraz te statystyki wyglądają jeszcze gorzej – zaledwie 6 TD w pięciu meczach i tyleż samo przechwytów. Atak Chiefs w żadnym ze spotkań tego sezonu nie przekroczył 30 punktów – 49ers dokonali tego w każdym z trzech wygranych meczów. A każdą porażkę ponieśli przy niewielkiej różnicy punktowej. Sporo wskazuje więc na wyrównane starcie i tu decydującym czynnikiem staje się przewaga własnego boiska. Gdyby Chiefs grali u siebie to oni byliby faworytami. A tak szala przechyla się nieznacznie na stronę Niners.

Na który mecz najbardziej czekacie? Dzielcie się swoimi wrażeniami na naszej facebookowej grupie.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/


Autor: Michał Cichowski (@michal29shs)

 

Michał Cichowski View All

Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej