Niedziela z NFL – Week 7 2026
Zmiana czasu minionej nocy sprawiła, że niedzielny maraton spotkań rozpocznie się już o 14:30. Choć to już siódma kolejka, czeka nas dzisiaj kilka debiutów oraz jeszcze więcej powrotów. Swój debiut jako gospodarz meczu NFL zaliczy także kolejny europejski kraj. Zapraszamy na zapowiedź kolejnej emocjonującej niedzieli z futbolem w najlepszym wydaniu.
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
lub klikając przycisk ->
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
14:30 Pittsburgh Steelers (4-2) @ New Orleans Saints (2-4) – w Paryżu
Gdyby uszeregować listę światowych stolic w kolejności od najgorszego miejsca, w którym można by obecnie rozegrać mecz NFL, nękany protestami i zamieszkami Paryż byłby na niej bardzo wysoko. A jednak NFL, które wybrało tę lokację już jakiś czas temu, to właśnie w stolicy Francji stawia kolejny krok międzynarodowej ekspansji. Miejmy nadzieję, że sytuacja na ulicach Paryża nie zakłóci futbolowego święta na Stade de France.
Według powiedzenia mężczyzn poznaje się po tym jak kończą, a nie jak zaczynają. Jeśli to prawda, to Steelers okazali się bardziej męscy od Buccaneers. Po słabej pierwszej połowie przegrywali 3-13 a po trzech kwartach nawet 3-16. W decydującej kwarcie odpalił się jednak DK Metcalf a defensywa popisała się aż dwoma przechwytami. Swoje dołożył też kopacz Chris Boswell, którego trafienie z 58 jardów na dwie minuty przed końcem dawało remis 16-16.
Przy tym wyniku Jamel Dean zaliczył INT i popisał się długim returnem po którym ekipa z Pittsburgha rozpoczynała serię ofensywną na 3. jardzie przed polem punktowym rywali. Zrobili z tego tylko FG, na co Bucs odpowiedzieli trafieniem w ostatnich sekundach. W dogrywce to Steelers mieli posiadanie jako pierwsi, które zakończyli TD Germiego Bernarda. Defensywa zatrzymała rywali i Stalowi mogli cieszyć się z czwartego zwycięstwa.
Mecz Saints z Giants to zdecydowanie jedno z najdziwniejszych spotkań tego sezonu. Święci pewnie zmierzali po zwycięstwo prowadząc w 4. kwarcie 34-10. Rywale zdecydowali się na zmianę rozgrywającego i Jameisa Winstona zastąpił JJ McCarthy, który w pierwszym drajwie podał piłkę wprost w ręce jednego z defensorów Saints. W tym momencie wydawało się, że jest już po emocjach. O odpowiedni poziom dramaturgii zadbał CJ Donaldson, który zgubił piłkę w okolicy linii środkowej boiska. Trzy kolejne posiadania Saints kończyły się z kolei w ten sam sposób – 3&out i niemożnością zbicia zegara. Giants w tym czasie dokładali na tablicę kolejne punkty i w końcówce mieli nawet minutę na skonstruowanie serii, która dałaby im remis lub zwycięstwo, zatrzymali się jednak na 14. jardzie połowy rywali.
Być może jakiś wpływ na to jak słabo zaprezentowała się w decydującej partii spotkania ofensywa Saints ma uraz, z którym zmaga się Tyler Shough. Rozgrywający ma dwie pęknięte kości w lewej (nierzucającej) ręce. Na pewno jest to bolesne ale nie uniemożliwia gry więc Shough musi zacisnąć zęby i spróbować utrzymać Saints na zwycięskiej ścieżce przez dłuższy czas niż tylko jeden mecz.
W starciu z Giants Alvin Kamara wyglądał momentami jak za swoich najlepszych czasów jednak RB 1 nadal pozostaje Kendre Miller pomimo nieco gorszych statystyk. Kamara po tym spotkaniu dołączył do wąskiego grona graczy, którzy w karierze uzbierali co najmniej 5 000 jardów biegowych (ma ich 7370) oraz 5 000 jardów po złapanych podaniach (5024). Jest dopiero szóstym zawodnikiem z takimi statystykami.
Kamara ma już swoje lata – 31 wiosen to wiek, który dla ofensywnego liniowego czy rozgrywającego oznacza jeszcze sporo gry na wysokim poziomie jednak dla biegacza jest już bliski ostatniemu rodeo. Swój ostatni sezon w NFL rozgrywa z pewnością Cameron Jordan. Doświadczony pass rusher zapowiedział latem, że 2026 będzie jego ostatnim rokiem w NFL. W dotychczasowych 15 sezonach Jordan uzbierał aż 132 sacki, co w tabeli wszech czasów plasuje go w okolicach takich legend jak Lawrence Taylor czy Derrick Thomas. W bieżących rozgrywkach jak na razie nie udało mu się dołożyć do tej puli ani jednego sacka. Nawet jeśli taki stan rzeczy utrzymałby się do końca sezonu, pozycja Jordana jako przyszłego Hall of Famera jest niezagrożona ale legenda Saints zapewne chciałaby pożegnać się z Nowym Orleanem w trochę lepszym stylu.
18:00 San Francisco 49ers (6-0) @ Atlanta Falcons (2-4)
49ers pozostają jedną z trzech niepokonanych w tym sezonie ekip i jedyną, która ma na koncie 6 zwycięstw. Wydaje się, że jedynym co może powstrzymać podopiecznych Kyle’a Shanahana jest podstacja elektryczna. Fatum kontuzji, które od dłuższego czasu wisi nad tą drużyną dało się we znaki także w spotkaniu z Commanders. Do przerwy Niners prowadzili 20-3 ale podczas ostatniego posiadania drugiej kwarty (zakończonego TD Christiana McCaffreya) boisko musiał opuścić Mike Evans. Doświadczony skrzydłowy do tego momentu zdołał uzbierać już 94 jardy złapanych podań. Co ważne, Evans już przed spotkaniem zmagał się z dyskomfortem w okolicy ścięgna Achillesa. Mimo to znalazł się w kadrze meczowej. Gdy więc opuszczał plac gry z nasilonymi objawami kontuzji, kibice 49ers musieli wstrzymać oddech. Po meczu otrzymali oni dobre wieści, gdyż Achilles Evansa nadal nie jest naderwany a skrzydłowy uniknie dłuższej pauzy. Dziś nie zagra ale za tydzień Niners mają BYE week więc są spore szanse, że były zawodnik Bucs wróci do składu meczowego już w Week 9.
Po jego zejściu z boiska atak 49ers znacznie stracił na dynamice. Przez całą drugą połowę zdobyli oni tylko 3 punkty. Brock Purdy może i gra jak jeden z głównych kandydatów do MVP ale nawet on musi mieć do kogo podawać. Czy na mecz z Falcons Klay Kubiak przygotuje odpowiedni plan gry, który pozwoli przykryć brak topowego skrzydłowego?
Choć skończyło się zaledwie jednym posiadaniem różnicy mecz Falcons z Bears przez większość czasu był jednostronny. I nie była to strona Falcons. Futbol to sport drużynowy i nie można winy za porażkę zrzucać na jednego zawodnika, jednak czasami bywa tak, że któryś z graczy ma naprawdę paskudny dzień. Tym razem padło na Zachariaha Brancha. Pierwszoroczny skrzydłowy chciałby jak najszybciej zapomnieć o tym, co tydzień temu wyprawiał w akcjach powrotnych.
Pod koniec drugiej kwarty po jego upuszczonej próbie odbioru punta Bears mieli piłkę na 10. jardzie co szybko zamienili na TD i prowadzenie 21.7. Z kolei pod koniec trzeciej kwarty Branch zgubił piłkę na kickoffie co pozwoliło rywalom na dołożenie kolejnych trzech punktów. Takie straty podcinają skrzydła ale należy pamiętać, że nawet jeśli chciałoby się obarczyć rookie WR-a za utratę 10 punktów jest to tylko część z 31 oczek oddanych przez Falcons w tym meczu.
Szukając pozytywów w zespole z Atlanty trzeba spojrzeć przede wszystkim na dwa nazwiska. Pierwsze to Bijan Robinson, który z racji niekorzystnego przebiegu meczu nie miał wielu okazji do biegania z piłką ale gdy już to robił, robił to dobrze, notując średnio 6.8 jarda na próbę. Drugim graczem jest Kyle Pitts, który w czwartej kwarcie zdobył 2 TD. W sezonie ma już 3 przyłożenia, wszystkie w ostatnich 2 tygodniach.
Chwile grozy w tamtym spotkaniu przeżył Kendal Daniels. Rookie linebacker po zderzeniu z TE rywali doznał groźnie wyglądającej kontuzji szyi i prosto z murawy został zabrany do lokalnego szpitala. Stamtąd szybko napłynęły dobre wieści, o pełnym czuciu we wszystkich kończynach. Co więcej uraz okazał się być na tyle nieznaczny, że Daniels w mijającym tygodniu był w stanie normalnie trenować. Z 49ers nie zagra za to jego partner z formacji Divine Deablo zmagający się z kontuzją przedramienia.
18:00 Cincinnati Bengals (3-2) @ Baltimore Ravens (4-2)
Bengals wracają do gry po BYE weeku. Pierwsze pięć spotkań w ich wykonaniu pokazało, że dokonane w offseason wzmocnienie defensywy dużymi nazwiskami zadziałało jak należy. Rywale nie wchodzą już w obronę Cincinnati jak w masło, choć pewne kwestie dałoby się jeszcze poprawić. Bengals nadal oddają sporo jardów w akcjach biegowych – wystarczy że bieg omija ten fragment boiska na którym znajduje się Dexter Lawrence.
Jeśli o bieganiu mowa, to stanowi ono największą piętę achillesową nie tylko w defensywie, ale i w ofensywie ekipy Zaca Taylora. Chase Brown w tym sezonie notuje zaledwie 3.5 jarda na próbę. Nic więc dziwnego, że Bengals wymieniani są w gronie drużyn zainteresowanych potencjalną wymianą z Colts, którzy mogliby pozbyć się Jonathana Taylora w zamian za dobre picki w drafcie.
Ravens zaczęli mecz Browns od mocnego uderzenia i TD w pierwszej serii ofensywnej. Po drugim posiadaniu było już 10-0. I to wszystkie punkty jakie udało się Krukom zdobyć w tym spotkaniu. Każda z kolejnych dziewięciu serii kończyła się albo puntem, albo spudłowanym przez Tylera Loopa kopnięciem z 48 jardów albo pierwszym w sezonie fumble Derricka Henry’ego.
Był to zdecydowanie najgorszy mecz ofensywy Ravens w tym sezonie. Tyler Huntley stara się zastąpić kontuzjowanego Lamara Jacksona i nie popełnia rażących błędów ale zdecydowanie brakuje mu takiej iskry jaką daje Jackson. Udało mu się poprowadzić ekipę do zwycięstwa nad Falcons ale już Browns okazali się być za mocni. Teraz Huntleya czeka trzeci start z rzędu bo choć Lamar w piątek trenował już ze starterami, w Baltimore postawili na ostrożność i dają mu jeszcze trochę czasu na podleczenie skręconej kostki.
Patrząc na korzystny bilans Ravens warto zwrócić uwagę na to jakich rywali udało im się pokonać. Swoje zwycięstwa podopieczni Jessego Mintera odnieśli nad Colts, Cowboys, Titans i Falcons. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że debiutujący w NFL trener nie wygrał jeszcze z żadną poważną drużyną. Dziś może to zmienić bo Bengals to ekipa z wyższej półki niż wymieniona powyżej czwórka.
18:00 Tampa Bay Buccaneers (1-5) @ Carolina Panthers (3-2)
Przez ostatnie kilka tygodni uwaga kibiców Buccaneers skierowana była na osobę Jalona Danielsa. UDFA rookie najpierw został pierwszym QB ze swojego draftowego rocznika, który zaliczył występ jako starter a już w swoim drugim meczu poprowadził drużynę do zwycięstwa nad Cowboys. Drużyny rzadko wystawiają pierwszorocznych QB w pierwszej połowie sezonu gdyż rozgrywający to pozycja na której przeskok z gry w college’u do tego co oglądamy na boiskach NFL jest największy. Tempo jest zdecydowanie szybsze, decyzje trzeba podejmować w ułamku sekundy a playbook jest o wiele bardziej złożony. Młodzi QBs potrzebują czasu na adaptację. A tutaj w dodatku mowa o zawodniku, który nie został wybrany w drafcie. To znaczy, że jego potencjał i/lub gotowość do gry na najwyższym poziomie są mniejsze niż u niektórych rówieśników. Nie oznacza to oczywiście, że UDFA QB nie może zrobić kariery w NFL ale szanse na to są dużo mniejsze niż w przypadku zawodnika wybranego w 1. rundzie.
W debiucie przeciwko Packers Daniels wyglądał akceptowalnie a mecz z Cowboys wyszedł mu wręcz znakomicie, jednak defensywa Dallas jest w tym roku tak tragiczna, że losowy kibic ściągnięty z trybuny i wstawiony do ofensywy miałby dużą szansę na zdobycie przeciwko nim TD. Steelers to już zupełnie inna półka i do tej półki Daniels nie jest jeszcze w stanie dosięgnąć.
W Tampie liczą więc na szybki powrót Bakera Mayfielda choć trzeba przyznać, że doświadczony rozgrywający zanim doznał kontuzji kciuka wszedł w sezon mocno przeciętnie, żeby nie powiedzieć kiepsko. Wiele wskazuje na to, że Mayfield będzie starterem w dzisiejszym meczu z Panthers ale ostateczna decyzja w tej sprawie ma jeszcze zapaść przed samym spotkaniem.
Nie wiadomo kto będzie rozsyłał piłki w ofensywie Bucs ale wiadomo kto nie będzie ich dzisiaj łapał. Emeka Egbuka, który w starciu ze Steelers doznał wstrząśnienia mózgu nie zdążył przejść przez cały concussion protocol i nie został dopuszczony do dzisiejszego meczu.
Panthers są obecnie jedyną drużyną w NFC South z dodatnim bilansem zwycięstw. Tydzień temu bez większego wysiłku dopisali sobie kolejną pozycję do rubryki „wygrane” pewnie pokonując zdziesiątkowanych kontuzjami Eagles. Na stadionie w Filadelfii dało się w pewnym momencie usłyszeć kibiców przyjezdnych skandujących „MVP, MVP” w kierunku Bryce’a Younga. Oczywiście okrzyki te są trochę na wyrost – choć bieżący sezon jest zdecydowanie najlepszym w dotychczasowej karierze Younga to do poziomu MVP jeszcze trochę brakuje.
Niemniej nazwisko Younga znajdziemy na szczycie chociaż jednej statystycznej klasyfikacji. To obecnie jedyny QB w lidze, którego średnia liczba jardów podaniowych na mecz wynosi co najmniej 300. W żadnym z dotychczasowych trzech sezonów nie przekroczył średniej 200 jardów.
Chuba Hubbard także rozgrywa swój najlepszy sezon w karierze – jego średnia liczba wybieganych jardów na mecz wynosi 85 i o ile będzie miał szczęście i uniknie kontuzji powinien pewnie przekroczyć granicę 1000 jardów co zdarzyłoby mu się dopiero po raz drugi od czasu przyjścia do NFL. Dzisiaj czeka go niełatwe zadanie bo Bucs mimo problemów na wielu płaszczyznach, akurat z zatrzymywaniem biegów radzą sobie bardzo dobrze.
18:00 New York Giants (3-2-1) @ Houston Texans (2-4)
O dziwnym meczu Giants z Saints pisaliśmy już wyżej, przy okazji zapowiedzi meczu w Paryżu. W tym miejscu uzupełnię jeszcze wątek tamtego spotkania o informację, że zanim doszło do wspomnianego wyniku 10-34 było… 10-0 dla Giants. Prawdziwy rollercoaster.
No ale czego oczekiwać od drużyny, z atakiem prowadzonym przez człowieka, który za cel życia postawił sobie chyba żeby w meczach z jego udziałem nigdy nie było nudno. Jameis Winston to jedna z najbarwniejszych postaci współczesnego NFL, dlatego nawet na naszej stronie doczekał się poświęconego mu tekstu. Jeśli jeszcze nie czytaliście eseju Pawła Sałaty o tym rozgrywającym koniecznie nadróbcie zaległości klikając w poniższy odnośnik.
Famous Jameis: jak chłopak z Bessemer nauczył się czekać na drugą szansę
Wszystko wskazuje jednak na to, że czas Winstona jako startera w Giants dobiegł końca. W czwartej kwarcie spotkania z Saints zastąpił go sprowadzony niedawno do Nowego Jorku JJ McCarthy i prawie poprowadził drużynę do epickiego comebacku. 243 jardy podaniowe to wynik, który w pojedynczym meczu jest solidny dla każdego QB. McCarthy osiągnął takie liczby w zaledwie 11 minut. Jednorazowy wybryk? Pewnie tak. Nikt nie oczekuje, że JJ będzie teraz co mecz wykręcał ponad 400 jardów. Mimo rozpoczęcia swojej kariery w Giants od przechwytu w pierwszym posiadaniu, w kolejnych seriach młody QB zrobił wystarczająco by wypracować sobie rolę nowego startera. Imponujący był jego rzut na TD do Isaiaha Likely – McCarthy posłał piłkę w takie miejsce, gdzie złapać mógł ją tylko jego TE.
Oczywiście franchise QB w Giants nadal pozostaje Jaxson Dart, który w tym sezonie już nie zagra. Kilka dobrych meczów McCarthy’ego może jednak dać nowojorczykom możliwość zażądania fajnego zwrotu na rynku wymian, możliwie dużo lepszego niż 5. runda, którą musieli za niego zapłacić Wikingom.
Tydzień temu trochę pospieszyłem się z zapowiedzią debiutu Bradena Smitha w barwach Texans. Ofensywny liniowy ostatecznie nie znalazł się w kadrze meczowej na spotkanie rozgrywane na Wembley. Zgodnie z oczekiwaniami debiut zaliczył za to Marvin Harrison Jr.. Były skrzydłowy Cardinals zagrał oczywiście mocno ograniczoną liczbę snapów (zaledwie 12) ale gdy już pojawiał się na boisku nie był tam tylko jako zmyłka. Złapał 3 podania na 34 jardy co pokazuje, że jak tylko na dobre zapozna się z nowym playbookiem może w hierarchii skrzydłowych zająć drugie miejsce, zaraz za Nico Collinsem.
Skoro o skrzydłowych mowa nie sposób nie wspomnieć o chyba najważniejszej informacji tygodnia związanej z Texans – w meczu z Giants na placu gry pojawić ma się Tank Dell. Utalentowany skrzydłowy ostatni raz zagrał w meczu NFL 21 grudnia 2024. Od tego czasu był wyeliminowany z gry przez poważną kontuzję kolana. Teraz wreszcie doszedł do siebie na tyle, żeby zostać aktywowanym z listy IR. Przed urazem to Dell był w Texans WR 2 obok Nico Collinsa.
CJ Stroud jest w tym roku w najlepszej formie od debiutanckiego sezonu, pokój skrzydłowych wypełnia się nowymi graczami, w defensywie szaleje Will Anderson Jr a Texans mają przed sobą stosunkowo łatwy terminarz. Mimo rozpoczęcia rozgrywek od 0-4 w Houston naprawdę mogą nadal celować w play-offy.
18:00 Indianapolis Colts (2-4) @ Minnesota Vikings (5-0)
NFL to ciągłe zmiany. Zmiany starterów, czasem zmiany koordynatorów. Najpoważniejsza zmiana ostatniego czasu nastąpiła jednak w Indianapolis. Colts zwolnili bowiem swojego GM-a Chrisa Ballarda. Pełnił on rolę dyrektora generalnego od stycznia 2017. W tym czasie Colts tylko dwa razy awansowali do play-offów. Ostatnim gwoździem do trumny była dla Ballarda porażka z Titans.
Do przerwy Colts spokojnie prowadzili 13-0 i nic nie zapowiadało tragedii. Oczywiście 13 punktów w takim momencie meczu to w NFL żadne prowadzenie ale biorąc pod uwagę „klasę” rywala wydawało się, że nic złego nie powinno się wydarzyć.
Fumble Jonathana Taylora, oraz brzydki INT Daniela Jonesa okazały się prezentami, które Titans byli w stanie wykorzystać. Colts w tym meczu mieli 399 jardów. Titans zaledwie 186. Jedno z przyłożeń rywale zdobyli bezpośrednio po zablokowanym puncie.
Daniel Jones gra w tym sezonie tak słabo, że w wielu innych drużynach zapewne wylądowałby już na ławce. Do tego potrzebny jest jednak rezerwowy QB z potencjałem a w Colts jest tylko Anthony Richardson – jeden z największych draftowych niewypałów świeżo zwolnionego Chrisa Ballarda.
Czasami drużyny narzekają na wczesny BYE week ale w przypadku Vikings wydaje się, że wolny tydzień przypadł w idealnym momencie. W Minnesocie wykorzystali ten czas by do zdrowia wróciło aż trzech kluczowych zawodników ofensywy. Wypoczęci i w pełnym składzie Wikingowie kontynuują swój najazd na ligę.
Jordan Addison z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego uda opuścił spotkanie Week 5 z Saints. W trakcie tego meczu wstrząśnienia mózgu doznał zaś TJ Hockenson. Obaj wykorzystali BYE week by wrócić do pełni sił. Dłuższą pauzę ma za sobą Jordan Mason. On trafił na IR już po pierwszej kolejce ale spędził na niej jedynie minimalną wymaganą liczbę 4 meczów i teraz wraca do składu by wraz z Aaronem Jonesem tworzyć mocny duet RBs.
18:00 Miami Dolphins (0-5) @ New York Jets (2-4)
Kyle McCord w sierpniu rozegrał świetny preseason w barwach Packers. Przykuł tym uwagę Dolphins, którzy oddali za niego szóstą rundę draftu. Teraz jednak w ogóle nie dają mu szans zaprezentowania swoich umiejętności w prawdziwych meczach mimo iż Malik Willis jest chyba najgorszym obecnie starterem w całej lidze. To najbardziej niezrozumiała decyzja w Miami od czasu… wpadnięcia na pomysł, żeby to Willis był starterem w sezonie 2026. To musi być celowe tankowanie po #1 przyszłorocznego draftu – innego wytłumaczenia nie ma.
Od czasu gdy trenerem Jets jest Aaron Glenn, Nowojorczycy nie wygrali jeszcze meczu z rywalem z dywizji. W 2025 przegrali wszystkie 6 meczów a w tym sezonie ulegli przed tygodniem Patriots. Ciężko wyobrazić sobie lepszą okazję do przełamania tej złej passy niż przyjazd na MetLife Stadium najsłabszej obecnie drużyny w lidze.
Defensywa Jets prezentuje się całkiem przyzwoicie a ofensywa może nie zapewnia fajerwerków ale z pewnością Geno Smith wygląda w tym roku o wiele lepiej niż w sezonie 2025 w barwach Las Vegas Raiders. Nowojorczycy zdają się być nieco lepsi niż ich obecny bilans 2-4. Jeśli dziś nie dopiszą sobie trzeciego zwycięstwa będzie można mówić o sporej niespodziance.
18:00 Cleveland Browns (4-2) @ Tennessee Titans (1-5)
Zeszłotygodniowy mecz z dywizyjnym rywalem był ze strony Browns popisem defensywy. Prowadzony przez Deshauna Watsona atak przez większą część spotkania nie był w stanie zrobić praktycznie nic. Do przerwy Browns przegrywali 0-10 ale obrona trzymała ich w meczu. Ostatecznie udało im się doprowadzić do remisu a później mieli podejście do FG na prowadzenie. Andre Szmyt, którego seria udanych kopnięć z pola sięgała Week 9 poprzedniego sezonu pomylił się jednak z 48 jardów. Defensywa ponownie powstrzymała jednak rywali przed zdobyciem pierwszej próby i Watson dostał dwie minuty na poprowadzenie zwycięskiej serii.
Andre Szmyt mógł zrehabilitować się za wcześniejsze pudło… ale jego kopnięcie zostało zablokowane. Na boisku pojawiła się jednak flaga, gdyż jeden z zawodników Baltimore za wcześnie przekroczył linię wznowienia. Piłka została więc ustawiona 5 jardów bliżej a Szmyt pewnym kopnięciem z 37 jardów dał Browns czwarty triumf w sezonie. Wszystkie zwycięstwa ekipa Todda Monkena odniosła różnicą 3 lub 4 punktów. Tej drużyny może nie ogląda się jakoś wybitnie ale regularnie znajdują sposób żeby wygrywać. I patrząc na terminarz, są duże szanse że tak będzie do końca sezonu zasadniczego.
Żeby pamiętać kiedy ostatnio Titans wygrali dwa mecze z rzędu nie trzeba być „najstarszym góralem” ale i tak trzeba dość mocno sięgnąć pamięcią wstecz. Ostatni raz miało to miejsce w listopadzie 2022 roku. To naprawdę szmat czasu i od czterech lat Tytani wygrywają zaledwie pojedyncze mecze.
Pierwsze w tym sezonie zwycięstwo w meczu z Colts dostarczyło kibicom Titans sporo rzadkich, pozytywnych emocji. W pierwszej połowie imponującym przechwytem przy linii bocznej popisał się Amani Hooker. Na początku 4. kwarty przy stanie 6-13 świetny punt return zaliczył Chimere Dike. Wybrany w pierwszej rundzie draftu skrzydłowy Carnell Tate zdobył swoje pierwsze przyłożenie w karierze. Świetny dzień miały formacje specjalne – zablokowany punt dał Tytanom TD a kopacz Joey Slye był bezbłędny zdobywając 4 FG i 2 XP.
Popisała się także defensywa – udało im się zaliczyć aż 6 sacków z czego dwa zdobył Jeffery Simmons, niezmiennie od lat jeden z topowych liniowych w NFL. Choć raz w tym sezonie Titans wyglądali jak drużyna z NFL, nie z ligi wiosennej. No z wyjątkiem rozgrywającego – parafrazując Jerzego Brzęczka: w Tennessee nadal czekają aż Cam Ward pewnego dnia wstanie i coś przeskoczy mu w głowie a Titans będą mieli zawodnika, którego będą im zazdrościć wszyscy na świecie
21:05 Denver Broncos (4-2) @ Arizona Cardinals (2-4)
O ile w latach 80. wygranie przez jakąś drużynę dwóch meczów z rzędu po tym jak ich QB rzucił w nich odpowiednio 123 i 107 jardów nikogo by specjalnie nie dziwiło, o tyle w 2026 taki widok to rzecz niezwykła. A właśnie tak wyglądały ostatnie dwa spotkania w wykonaniu Broncos i Bo Nixa. Ich ostatni mecz przeciwko Seahawks to było niezwykle defensywne widowisko w którym główne role grały obie formacje obronne. Przy takiej postawie defensorów, rozgrywający nie musi być bohaterem. Wystarczy by skutecznie funkcjonował jako tzw. „game manager”. I właśnie różnica w tym jak spisali się w tej roli Nix i jego vis-a-vis Sam Darnold zadecydowała o tym, że to podopieczni Seana Paytona mogli świętować czwarte zwycięstwo w sezonie.
Dwa tygodnie temu zwróciłem uwagę na stosunkowo małą (w porównaniu z rokiem 2025) liczbę sacków defensywy Broncos. W ostatnim czasie w Denver zdecydowanie wrzucono wyższy bieg – w meczach z Chargers i Seahawks udało im się zaliczyć po 5 powaleń rozgrywającego. Takim sposobem Broncos od pierwszego miejsca w tej klasyfikacji dzielą już tylko 2 sacki.
Przed sezonem Cardinals nie byli przewidywani do wygrywania dużej liczby meczów. To, że po sześciu kolejkach mają na koncie dwa zwycięstwa jest więc wynikiem w granicach oczekiwań. Niezwykłą ciekawostką jest zaś to, że obie te wygrane miały miejsce na SoFi Stadium w Inglewood, Kalifornia. Smaku tej ciekawostce dodaje fakt, że dwa zespoły dla których jest to stadion domowy zgromadziły w dotychczasowych meczach na nim zaledwie jedno zwycięstwo. Rams mają u siebie bilans 1-2 a Chargers 0-3.
Sposób w jaki Cardinals wygrali z Rams też jest niecodzienny. Wygrać nie zdobywając ani jednego TD to niełatwa sztuka. 18 punktów zdobytych po 6 udanych FG Chada Rylanda wystarczyło by pokonać rywala. Arizonie w tym meczu pomogło szczęście (a właściwie pech Rams, którym kontuzja kopacza pokrzyżowała nieco plany w niektórych momentach meczu), zaskakująco solidna defensywa (która jednak pozwoliła na 2 TD) i w pewnym stopniu także sędziowie. Trzeba bowiem przyznać że w ostatnim posiadaniu pomogła im trochę stosunkowo miękka flaga, która dała im darmowe jardy.
W przerwie meczu na StateFarm Stadium odbędzie się bardzo ważna dla kibiców Cardinals uroczystość. Legenda drużyny Larry Fitzgerald, który niedawno został włączony do Hall of Fame zostanie uhonorowany przez franczyzę w której spędził całą 17-letnią karierę. Jego nazwisko na stałe pojawi się na trybunach a numer #11 z którym grał zostanie oficjalnie zastrzeżony.
21:25 Green Bay Packers (4-2) @ Detroit Lions (3-2)
Od kiedy w tygodniu poprzedzającym czwartą kolejkę spotkań Packers sprowadzili do Green Bay całą paczkę nowych ofensywnych liniowych, drużyna pozostaje niepokonana. Co prawda z trójki Tomlinson/Zeitler/Becton gra tylko ten pierwszy ale kto wie, może jest on talizmanem dla drużyny Matta LaFleura.
Packers wygrali trzy ostatnie mecze ale problem o którym wspominaliśmy po pierwszych trzech kolejkach czyli niewydolna gra biegowa pozostaje niezmienny. Średnia 2.9 jarda/bieg to wynik paskudny. Kibice Green Bay mają nadzieję, że to co nie zmieniło się mimo przetasowań w O-line, ulegnie zmianie za sprawą nowego RB. A właściwie nowego/starego RB. Do treningów z drużyną wrócił bowiem Josh Jacobs, który do tej pory znajdował się na liście zawodników wykluczonych za sprawą pozaboiskowych problemów z prawem. Biegacz ma za sobą dopiero tydzień treningów z drużyną ale Packers są tak zdesperowani w poszukiwaniu „iskry” w grze biegowej, że zapewne wstawiliby Jacobsa do składu nawet prosto z kanapy.
W odniesieniu trzech zwycięstw z rzędu pomimo nieistniejącej gry biegowej wydatny udział miała defensywa Packers. Ekipa z Green Bay w tych trzech spotkaniach straciła jedynie 34 punkty co daje zaledwie nieco ponad 11 punktów na mecz. Żadna inna drużyna w tym sezonie nie przechwyciła QB rywali więcej razy niż Packers. Na koncie mają oni aż 9 INTów z czego 5 jest udziałem duetu safeties Evan Williams/Xavier McKinney.
Lions po BYE week wracają do gry jako nieco odmieniona drużyna. Oczywiście nie wiadomo jak będzie wyglądać ich gra ale mam na myśli zauważalne zmiany osobowe. Po obu stronach piłki zobaczymy bowiem nowych starterów, których w tym sezonie nie oglądaliśmy jeszcze na boisku.
Pierwszym z nich jest Brian Branch. Utalentowany safety rozpoczął sezon na liście PUP, rehabilitując kontuzję ścięgna Achillesa. W Detroit jego powrót był bardzo wyczekiwany bo defensywa Lions pozostawia sporo do życzenia. Na liście PUP pozostaje nadal drugi z podstawowych safeties Kerby Joseph – z powodu urazu kolana stracił on ponad połowę poprzedniego sezonu.
Po stronie ofensywy swój debiut, nie tylko w tym sezonie ale także w ogóle w barwach Lions zaliczy Cade Mays. Center podpisał trzyletni kontrakt w marcu ale w sierpniu doznał kontuzji nadgarstka. Kilka dni temu został aktywowany z IR i trener Dan Campbell od razu powiedział, że Mays będzie starterem. Co więcej wykluczył jakiekolwiek rotacje czy podział snapów.
Nie byłoby w tym nic specjalnie interesującego gdyby nie fakt, że Juice Scruggs który go zastępował, jest jednym z lepszych centrów w tym sezonie w lidze. Serwisy zajmujące się oceną poszczególnych zawodników często potrafią się mocno różnić w swoich osądach. W kwestii Scruggsa mówią jednak jednym językiem – zarówno według PFF jak i PFN jest on drugim najwyżej ocenianym centrem w lidze, ustępując jedynie Frazierowi z Pittsburgha.
Sensownym rozwiązaniem w takiej sytuacji wydawałoby się przesunięcie Scruggsa na pozycję guarda – „problem” w tym, że na RG jest świetny Tate Ratledge a na LG zaskakująco dobrze radzi sobie Christian Mahogany. Wygląda więc na to, że Dan Campbell mając problem bogactwa, posadzi na ławkę jednego z najlepszych graczy w lidze.
21:25 Los Angeles Rams (2-4) @ Las Vegas Raiders (3-3)
Kiedy uchodzący za jednego z głównych faworytów do mistrzostwa Rams rozpoczęli sezon od fatalnego występu w Melbourne można było to zrzucić na jet lag i źle rozplanowaną podróż na drugi kraniec świata. Minęło kilka tygodni a Rams oprócz tamtego meczu przegrali jeszcze trzy inne. O ile Broncos i Bills to przynajmniej ekipy, z którymi przegrana nie jest wstydem o tyle porażkę z Cardinals już ciężko obronić. Zwłaszcza, że rywale nie zdobyli w tym spotkaniu ani jednego TD.
Oczywiście trzeba przyznać, że spotkanie miałoby pewnie trochę inny przebieg gdyby nie kontuzja kopacza w trakcie jednego z kickoffów. Blake Grupe w swoim debiucie w barwach Rams zerwał ACL w kolanie i ekipa z Los Angeles przez sporą część meczu musiała sobie radzić bez niego. To niosło za sobą pewne konsekwencje. Po zdobytym TD zamiast stosunkowo pewnego XP Rams musieli próbować dokonać konwersji za 2 punkty. Ta próba dostarczyła nam jedną z bardziej memicznych akcji w sezonie – Matthew Stafford wyglądał jakby podczas gry na konsoli rozłączyło mu kontroler. Stojąc jak słup soli przyjął potężne uderzenie a zgubioną piłkę Cardinals prawie przetransportowali na drugi koniec boiska.
W trzeciej kwarcie zamiast kopnięcia na remis przy stanie 12-12 ekipa Seana McVaya zmuszona była przechodzić czwartą próbę co im się nie udało. W końcówce doszło wreszcie do sytuacji, w której nie dało się uciekać od kopania. Po zdobytym TD na tablicy był remis 15-15 i trzeba było kopać XP na zwycięstwo. Obowiązki kopacza przejął punter Ethan Evans i umieścił piłkę między słupkami. Przy 16-15 i 47 sekundach do końca wydawało się, że Rams uciekną katu spod topora. Cardinals byli w stanie jednak przemieścić piłkę na połowę rywali i kopnąć zwycięskiego field goala.
Rams przystąpią więc do dzisiejszego meczu z już trzecim kopaczem w tym sezonie. Kontuzjowanego Grupe zastąpi doświadczony 35-letni Brandon McManus, który przed sezonem stracił pracę w Packers na rzecz pierwszoroczniaka Treya Smacka. Grupe to nie jedyny zawodnik Rams, który po meczu z Cards trafił na IR. Uszkodzenia mięśnia dwugłowego uda doznał Davante Adams. Oczekuje się, że skrzydłowego czeka teraz od 6 do 10 tygodni przerwy.
Raiders rozpoczęli sezon od bilansu 3-0 i można było zacząć wierzyć, że Klint Kubiak, który przyszedł do Las Vegas po wygraniu Super Bowl jako ofensywny koordynator Seahawks po prostu nie umie przestać wygrywać. Wystarczyło jednak, że w terminarzu pojawili się trudniejsi rywale i z 3-0 zrobiło się 3-3. Trzeba przyznać, że po świetnym początku sezonu większość kibiców Raiders zachowała kontakt z rzeczywistością i Srebrno-Czarni raczej nie robili sobie dużych nadziei.
Duże nadzieje w Vegas wiążą oczywiście z osobą Fernando Mendozy. #1 ostatniego draftu zadebiutował na boisku NFL w końcówce spotkania z Patriots w Week 5. Mendoza dostał wtedy jedną serię ofensywną ale przed tygodniem nie pojawił się na placu gry choćby na chwilę. Kirk Cousins jednak nie zachwyca więc zmiana pokoleniowa wydaje się być bliżej niż dalej.
Po tygodniowej przerwie Niedziela z NFL wróciła do Was w rekordowej jak na ten sezon objętości. Cieszymy się, że jesteście z nami i co tydzień czekacie na zapowiedzi spotkań. Zostawcie po sobie ślad w postaci polubień na naszych mediach społecznościowych i zapraszamy do udzielania się na naszej facebookowej grupie – https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
Autor: Michał Cichowski
Categories
Michał Cichowski View All
Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)