Skip to content

OkiemKickera #11

Kolejny felieton Dawida Pańczyszyna, podsumowujący week 8, jest już w sieci, zapraszamy!  Dzisiaj przeczytacie m.in. o Minnesocie Vikings, New York Jets czy Seattle Seahawks. 

Jeszcze chwilę temu prosiłem Pana Boga, żeby czas trochę zwolnił, bo czekałem zbyt długo, by niedzielne wieczory oraz czwartkowe i poniedziałkowe noce zleciały tak prędko. Czas jest jednak nieubłagany, więc ósmy tydzień już za nami. Giants i Seahawks są tym za kogo ich nie mieliśmy, Lions i Jaguars tymi, za których bardzo nie chcieliśmy ich mieć, a Bills czy Chiefs to nadal dokładnie te same potwory, za które ich od dawna mamy. Pośrodku mamy jednak dużo niuansu, a Bengals, Browns, Chargers czy też Titans zabierają nas co tydzień na sinusoidę swojej formy. Pewna w tej lidze jest jedynie niepewność. Chiefs przegrywają z Colts, Browns wygrywają z Bengals, Jaguars wygrywają z Chargers. Średnia różnica punktowa wynosi niecałe 9 oczek, a jak już pisałem, to symptom nadążającej za ofensywą defensywy. Czym zaskoczą nas ofensywni koordynatorzy i czy będzie to jeszcze w tym sezonie, czy też jednak jesteśmy skazani obgryzanie paznokci, aż do 2023?

Philadelphia Eagles przewodzą lidze z bilansem 7-0 i są jedyna niepokonaną dotąd drużyną. Wielu nie dostrzega jednak Minnesoty Vikings z bilansem 6-1, z jedyną porażką poniesioną właśnie z Eagles.

Ich dotychczasowy terminarz nie jest naszpikowany szczególnymi trudnościami, druga część sezonu też zapowiada się dosyć lekko, a jedyne potknięcia można zaakceptować z Bills, Patriots czy też Giants. Patrząc na resztę dywizji, Minnesota zagra w tym roku w playoffach, walcząc o wygranie konferencji ze wspomnianymi Eagles.

Oczywiście, jeśli Adam Thielen nie zrobi sobie krzywdy na stałe, Justin Jefferson będzie Justinem Jeffersonem, Cousins będzie oscylował powyżej linii Daltona, Cook i Mattison zbiorą wszystkie możliwe jardy z ziemi, a nowo nabyty Hockenson będzie tym samym tight endem co w Detroit. Kevina O’Connela znam najlepiej z Maddena 2010, kiedy zastępował kontuzjowanego Brady’ego, albo – co wstyd mi przyznać – rzucał na TD podczas fake field goala. Jego umiejętności w wirtualnej rzeczywistości zdaje się nie oddawać tego co potrafi dyrygując zawodnikami z sideline-u. Jako rookie HC radzi sobie wręcz wzorowo, a jego zachowania i spokoju podczas meczów pozazdrościć mogą weterani NFL.

Zdaje się, że front office Vikings zrobił w swoim pokoju dokładny porządek, a nowe meble idealnie wpasowały się pomiędzy fioletowe ściany. Pozostaje jedynie liczyć, że kibice drużyny z Minnesoty będą mieli okazję trzymać kciuki trochę dłużej, niż pierwsze dni stycznia.

***

W czasie kiedy Russell Wilson miał wprowadzić Broncos z powrotem na salony, a stał się najbardziej irytującą postacią w całym NFL, Pete Caroll, razem z Geno Smithem, są na okładkach wszystkich magazynów traktujących o sukcesie.

Broncos radują się z wygranej przeciwko Jaguars, z bilansem dającym średnie nadzieje na playoffy, a w tym samym czasie, Seattle usadowiło się na szczycie dywizji. Dywizji, którą dzielą z 49ers, Rams i Cardinals. Kolejny raz okazuje się, że nawet ci którzy oglądają NFL w namiętny sposób, nadal robią to z pozycji trybun albo kanapy. Kiedy więc po ośmiu latach, rezerwowy QB, okazuje się być jednym z najlepszych rozgrywających w lidze, to my przecieramy oczy ze zdumienia, a Pete Caroll i GM John Schneider zbijają piątki. Dlatego, że kiedy my nalegaliśmy, żeby HC Seahawks spuścił Wilsona ze smyczy, to tak naprawdę pchał on rowerek, na którym jechał obecny QB Broncos, maskując jego słabości wystarczająco dobrze, że jedynie wierni i uważni kibice Seahawks byli w stanie dostrzec ich przebłyski. https://www.reddit.com/r/nfl/comments/yc0a14/highlight_pete_carrol_calming_geno_smith_after/?utm_source=share&utm_medium=web2x&context=3

Teraz najstarszy trener główny w lidze ma pod sobą zaufanego człowieka, od którego może oczekiwać lojalności i nie musi planować wygranych pomimo jego. Obaj wygrywają na tym układzie, Carroll umacniając swoją pozycję w panteonie trenerów NFL, Geno otrzymując drugą młodość, w lidze nastawionej na młodzież. Jeśli przy okazji Seattle może znowu cieszyć się wynikami swojej drużyny, a my mając feel good story na jesień, tym lepiej.

***

Zach Wilson trafił do Nowego Jorku z drugim pickiem w drafcie. Czy ewaluacja była słuszna pokaże czas, ale okoliczności w jakich rozgrywał on swój ostatni sezon, a mianowicie zawirowania wokół pandemii, osłabieni rywale i elitarna wręcz drużyna zbudowana wokół niego, na pewno nie ułatwiały pracy skautom.

W swojej młodej, profesjonalnej karierze, zdążył on już zaliczyć poważną kontuzję, kilka highligtów, lowlightów, ale też poza boiskowych legend.

Każdy ma na jego temat swoje zdanie, bycie drugi pickiem w roczniku pełnym solidnych rozgrywających stawia go na samym środku sceny. Czy pokazuje wystarczająco przebłysków, aby utrzymać swoją pozycję, czy jego nastawienie jest adekwatnie pewne siebie, czy matki kolegów z drużyny czują się komfortowo przychodząc na mecze? To tylko kilka pytań, jakie nasuwają się przy okazji mormonowego młodzieńca. Padła jednak jedna odpowiedź, która wydaje się być wyrazem dojrzałości w całym tym rozgardiaszu młodzieńczości. Chodzi o wypowiedź HC Jets, Roberta Saleha na pytanie o pozycję rozgrywającego.

W dzisiejszym NFL każdy, kto nie jest Mahomesem albo Luckiem, naraża się na łatkę niewypału, margines błędu wydaje się być minimalny, a zegar w tle nieubłaganie wybija godzinę, w której kariera podlega końcowej ocenie. Nawet Mac Jones, po 1,5 roku w lidze i doprowadzeniu swojej drużyny do playoffów będac rookie, zaczyna słyszeć, że jego miejsce jest na ławce. Postawa Saleha pokazuje, że zdrowy rozsądek nie jest jeszcze całkiem wyczerpany. Przeskok do NFL jest dla wielu trudny, a dla większości niewykonalny. Niektórzy potrzebują więcej czasu niż inni. Czasem okazuje się, że zadanie to kogoś przerasta. Czasem jednak, okazuje się, że czas spędzony z trenerami w NFL, przynosi plony i dzięki cierpliwości mamy w swoim składzie np. Josha Allena. Wilson to nadal projekt. Saleh to rozumie i daje mu kredyt zaufania, który przy presji ze strony kibiców i reszty ligi, zdaje się być na wagę złota. Teraz wszystko w rękach rozgrywającego Jets.

***

CIEKAWOSTKI

Ridley nie zagra w 2022 dla dwóch różnych drużyn, Falcons i teraz Jaguars.

A nie zagra bo postawił na Falcons przeciwko? Jaguars.

Miami dostało od 49ers trzy picki w pierwszej rundzie. Wykorzystali je następująco:

Chase Claypool to najmłodszy WR w Bears, ale ma najwięcej TD.

Geno revenge tour jedzie dalej.

Autor: Dawid Pańczyszyn

***

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: