Skip to content

OkiemKickera #13

Za nami week 10, a to oznacza, że Święto Dziękczynienia za kilka tygodni, ozdoby świąteczne już bez większego wstydu zajmują każdą możliwą witrynę, a my powinniśmy wiedzieć kto jest faworytem do Super Bowl. NFL, w 2022 roku, ma jednak inne plany i wznosi pojęcie zrównoważonej ligi na kolejny poziom. Any given sunday to nie jest nowy slogan, ale oglądając futbol, w obecnym sezonie, coraz rzadziej można z czystym sumieniem wyłączać spotkania w trzeciej kwarcie. Dla postronnych fanów jest to świetna rozrywka, ale leki uspokajające są w apteczce każdego kibica, a kiedy jego drużyna przystępuje do starcia, znajdują się już pod ręką. Chociaż patrząc na jedno z niedzielnych spotkań, każdy z nas skorzystałby na herbacie z melissy w ten chłodny wieczór. Zapraszamy na kolejny tekst z cyklu #OkiemKickera, który przygotował Dawid Pańczyszyn.

Będąc kibicem w NFC West, decydujesz się na cierpienie. Ciągłą nadzieję, niszczoną na coraz bardziej kreatywne sposoby jeśli chodzi o Vikings, wiarę w lepsze czasy, które usilnie nie chcą nadejść, jeśli kibicujesz Lions, powrót do dawnej świetności pomimo ślizgania się po przeciętności Bears, a w ostatnich latach pukanie do drzwi na szczycie, tylko by pozostawały one zamknięte jak w przypadku Packers. Obecny sezon jak zwykle wpędza kibiców Minnesoty we wczesny grób, ale nadal nie wiemy, czy jednak może stany przedzawałowe nie zostaną wynagrodzone daleką podróżą w playoffach.

Detroit zdają się uderzać w szklany sufit swoich możliwości, ale wyszarpywane przez graczy Campbella punkty zaczynają tworzyć w nim pęknięcia.

Chicago z jednej strony jest dokładnie tą samą definicją przeciętności co w ostatnich latach, jednak pierwszy raz od czasów Jaya Cutlera, zdają się mieć kompetentną osobę na pozycji rozgrywającego.

Przed ostatnią kolejką, z czystym sumieniem mówiłem, że Packers obecny sezon powinni spisać na straty, ale Rodgers i spółka pokonali Cowboys na barkach młodego Watsona i 4-6, nie wygląda zdecydowanie tak źle jak 3-7.

Syzyfowa praca jaka musi zostać wykonana przez fanów każdej z tych drużyn, budzi mój podziw. Może jednak o to właśnie chodzi w byciu fanem? Oczywiście, że łatwiej być kibicem Patriots czy Bayernu (ekhm, ekhm), ale trudno mi sobie wyobrazić bardziej poruszający moment, niż Lions, Vikings czy Bears w Super Bowl. Brzmi niewiarygodnie w różnych gradacjach, ale właśnie dlatego jest takie słodkie. Packers mieli to szczęście, że od Favre’a przeszli do Rodgersa i ich cierpienia przez długi czas były powierzchowne, jednak świadomość ostatnich lat kariery Aarona na pewno każe spoglądać im na tykający zegar z niepewnością. Sezon na półmetku, za kilka miesięcy zobaczymy z czym zmagać się będą musieli kibice NFC East w offseasonie i czy nadzieja, którą pokładają co sezon w swoich ukochanych klubach, będzie uzasadniona, czy oparta na tym co noszą w sercu.

*

Mecz w Monachium pokazał namacalnie, że niedawno opublikowane badania, stawiające futbol amerykański w rankingu popularności jedynie za tym właściwym kopanym, nie były jedynie teorią. Kibice stawili się tłumnie, a gdyby stadion mieścił ich nawet 100 tysięcy, miejsc zabrakłoby już w kilka godzin.

Spotkanie Buccaneers z Seahawks początkowo oddawało nastrój nerwowości jaki musi towarzyszyć pierwszej wizycie w czyimś domu, a co dopiero na obcym kontynencie. Jednak kiedy korki zostały wymienione na dłuższe, a zawodnicy przestali się ślizgać, mecz nabrał rozpędu na tyle, że nawet Julio Jones osiągnął wystarczającą prędkość, żeby stać się pierwszym zawodnikiem który zdobył punkty w NFL na niemieckiej ziemi.

Bucs odskoczyli Seahawks na tyle, że zagrali nawet jedną z najbardziej niepotrzebnych zagrywek jaką kiedykolwiek widziałem.

https://www.seahawks.com/video/can-t-miss-play-woolen-grabs-int-of-fournette-with-lockdown-coverage-on-tom-brad

Pomimo, jak zwykle w tym sezonie, bardzo dobrej gry Geno Smitha, Seahawks nie udało się dokończyć comebacku, a tym samy Brady stał się pierwszym zawodnikiem który wygrał mecz w czterech różnych krajach.

Roger Goodell musi zacierać ręce po wydarzeniu które udało się zorganizować w Monachium. Wydaje się, że jest kwestią czasu, by po Londynie, to Niemcy stały się drugim bastionem NFL w Europie, a dwa mecze w sezonie odbywały się w Monachium i Frankfurcie. Może przynajmniej wtedy uda się kupić bilet i zobaczyć NFL na żywo bez podróży za ocean.

*

Kiedy po spotkaniu Bills z Dolphins, w pierwszych tygodniach, byliśmy przekonani, że widzieliśmy mecz roku. Okazało się jednak, że Buffalo dwukrotnie weźmie udział w spotkaniu, które załamie serca kibiców Bills. Do ostatniego momentu wszyscy byliśmy jak Dan Campbell, na pomeczowej konferencji- niezdolni do skupienia się na niczym innym.

Każdy kto czyta ten tekst, albo widział ostatnie minuty tego meczu, albo obejrzał obszerny skrót dostępny w mediach NFL. Widzieliście więc to samo co ja, z otwartą buzią i rękoma na głowie.

Jest jednak kilka rzeczy, o których warto wspomnieć, a które wydarzyły się na przestrzeni całego spotkania. Po stronie Bills- Josh Allen w końcu zrobi sobie krzywdę. Zachowuje się jak kierowca który dostał prawo jazdy i jeszcze nie miał swojej pierwszej stłuczki. Nie zdaje sobie sprawy, że nagrodą za długi bieg jest pierwsza próba, a wślizgi to nawet nie sprytna, ale konieczna decyzja. W samej dogrywce, podczas jednego drive, dwukrotnie urwał się na kilkadziesiąt jardów i także dwukrotnie spotkał się z defensywą nie na ziemi, ale próbując ich stacklować. Podczas całego spotkania zdarzyło mu się to kilkukrotnie. Nie wiem co nastąpi pierwsze, kontuzja czy suszarka od HC McDermotta, ale dla własnego dobra, Allen powinien zmądrzeć w tym aspekcie. Wszyscy wiemy, że jest twardym zawodnikiem, czas skończyć na siłę to udowadniać. Stefon Diggs pokazał, że poza Allenem, jest drugim kluczowym zawodnikiem Buffalo, łapiąc piłki w trudnych momentach, a na dodatek robiąc to w taki sposób.

[Highlight] Side by side of Jefferson and Diggs catch. from nfl

Także Gabe Davis i Devin Singletary zdają się być nieodłącznym elementem całej układanki Bills, a linia defensywna zafundowała Cousinsowi presję, jaka może równać się tylko z tą, kiedy pierwszy raz zagadujemy do dziewczyny, która nam się podoba.

Po stronie Vikings- Justin Jefferson miał mecz, na którym prawdopodobnie będzie budowana jego legenda. W historii już się zapisał, choćby łapiąc w niedzielę ponad 100 jardów.

Legenda to jednak co innego, a wydarzenia z Orchard Park są idealnym punktem startowym do długich opowieści przy kominku, podczas zimowych wieczorów Minnesoty za kilkadziesiąt lat. W tym spotkaniu zrobił jednak o wiele więcej, niż 4&18, które moim zdaniem przeskakuje catch Odella.

To on postawił kluczowy blok, podczas długiego biegu Cooka, pod koniec trzeciej kwarty, który zaczął cały comeback od stanu 10:27. To także on zatrzymał defensive backa Bills, po drugim interception Cousinsa. Sprawia to, że było to najbardziej kompletne spotkanie po stronie wide receivera jakie widziałem i pokazuje, że Jefferson to nie tylko pierwszy plan i błysk reflektorów, ale też odpowiedzialność kiedy rola jest drugo-, a nawet trzecioplanowa. Trzeba też wyróżnić Patricka Petersona, który dwukrotnie przechwycił Allena, za drugim razem kończąc spotkanie, a także Duke’a Shelleya, który powstrzymał podanie Allena do Davisa, jeden play przed przechwytem Petersona, a został powołany do składu z personelu treningowego… w piątek.

Także KJ Osborn, Adam Thielen i niedawny nabytek z Lions- TJ Hockenson, mieli w tym spotkaniu istotne znaczenie, a ich pierwsze próby były potrzebne Vikings jak oddech świeżego powietrza. Na koniec kilka słów o Cousinsie. Od kilku sezonów, pomimo ciągłych przytyków z każdej strony, jestem wiernym obrońcą QB Vikings. Każdy, z kim rozmawiam o futbolu wie, że moim zdaniem Kirko jest jednym z lepszych rozgrywających ligi. Owszem, ma swoje bolączki, które były widoczne choćby w tym spotkaniu. Jego drugi przechwyt kazał mi się zastanowić, czy przypadkiem nie rzucił on piłki do defensive backa Bills celowo. To wszystko jednak blednie w zderzeniu z tym, co zrobił dobrze. Bieg na pierwszą próbę w końcówce spotkania, ciągłe znajdowanie pierwszych prób podaniami, pomimo ogromnej presji ze strony linii defensywnej Bills, a nawet brak frustracji po tym, jak własny liniowy nadepnął mu na stopę, powalając go na ziemię nie raz, ale dwa razy. Wisienką na torcie było podanie do Jeffersona w dogrywce, które umiejscowiło ofensywę Vikings dwa jardy od endzone Bills. Z resztą, przypomnijmy to sobie jeszcze raz.

https://www.vikings.com/video/kirk-cousins-top-moments-from-sunday-s-win-over-buffalo

Po tym spotkaniu szyja Cousinsa może nie wytrzymać pod naporem łańcuchów, które zarzucą mu koledzy z drużyny podczas lotu powrotnego z Buffalo. Czy to, że tańczy podobnie jak ja, ma wpływ na moją sympatię? Może.

Chciałbym też zwrócić uwagę na pewną analogię. Kiedy Oddell Beckham Jr. budował swoją markę, nabijając jardy i TD w ilościach hurtowych, mało kto zdawał się przypisać choćby część zasług Eli Mannigowi. Podobnie jest w przypadku Jeffersona i Cousinsa. Zewsząd słychać zachwyty ile to jardów i TD ma swojej młodej karierze WR Vikings, nie dostrzegając, że piłki które łapie muszą od kogoś wyjść. Mam nadzieję, że obecna sytuacja jednak przypomni każdemu, kto cieszy się z Jeffersona, a narzeka na Cousinsa, że WR sam z siebie nie zrobi gwiazdy, a do tanga trzeba dwojga.

W tym wszystkim trzeba jednak zwrócić uwagę na błędy obsady sędziowskiej. Nie były to mianowicie potknięcia, które mimo wszystko są wliczone w koszta każdego meczu, jak niegwizdnięte delay of game w drugiej kwarcie albo offside w pierwszej.

Kluczowe momenty spotkania, w obu przypadkach, można było zatrzymać, dokonać analizy i podjąć odpowiednią decyzję. Dramaturgia jest istotna, ale nie ma potrzeby dolewać oliwy do ogniska, które i tak już płonie. Koniec końców, decyzje te nie wpłynęły na wynik końcowy, ale było tego bardzo blisko. NFL ma do swojej dyspozycji zbyt szeroki arsenał, żeby potykać się o ludzkie niedopatrzenia. Sam nie jestem fanem zbytniego polegania na technologii, z umiłowaniem patrzę na odmierzanie prób za pomocą łańcucha. Nie widzę jednak problemu, żeby wykorzystać ją do właściwej interpretacji, tego co wydarzyło się na boisku. W tej roli zawsze będzie musiał odnaleźć się człowiek. Nie jestem luddystą, ale mam taką nadzieję.

 

CIEKAWOSTKI

Broncos Country, let’s die.

Mike Tomlin złapał je wszystkie.

Baby Bears steps.

Rodgers prześciga Eddiego.

AFC East strong.

Tom Brady jednak nie będzie miał WSZYSTKICH rekordów.

Rams niżej niż Lions. Co ciekawe, oba picki należą do Lions.

Cała lista -> https://www.tankathon.com/nfl

Defensywa 49ers spodziewanie mocna.

A na koniec, ciekawostka związana z Denver Broncos:

Autor: Dawid Pańczyszyn

***

Przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: