Skip to content

OkiemKickera #26 – podsumowanie Super Bowl

Zapraszamy na ostatnie w sezonie 2022/2023 #OkiemKickera. Tekst przygotował Dawid Pańczyszyn, zapraszamy!

Na wstępie przypominamy o naszym najnowszym podcascie NFLplRadio, z podsumowaniem Super Bowl, w składzie: Karol Potaś, Maciej Zając i Hubert Gawroński.

A teraz przechodzimy do treści właściwej…

***

Za nami 57 sezon NFL. Finał w Arizonie przebiegł pod znakiem zawodników wywracających się często i gęsto, nawet po zmianie korków na dłuższe.  Gameplan po obu stronach wyglądał na tyle dobrze, że tablica wyników systematycznie zmieniała swój wygląd, a w ostatecznym rozrachunku, moje przewidywania sprawdziły się, jeśli obrócimy obawy o defensywę o 180 stopni. To nie Chiefs, jak myślałem, ale właśnie Eagles pozwolili ofensywie przeciwnika na zdobycie o trzy punkty więcej, w kluczowym momencie popełniając, abstrahując od kontrowersyjności decyzji, błąd pozwalający Chiefs na zamknięcie meczu.

Jalen Hurts rozegrał spotkanie, które powinno zapewnić mu tytuł MVP. Niestety, przyjęło się, że to zawodnik drużyny zwycięskiej otrzymuje ten tytuł, więc przypadł on Patrickowi Mahomesowi, niekoniecznie niezasłużenie, ale jednak na pewno mniej zasłużenie niż byłoby to w przypadku Hurtsa. QB Eagles aż trzy razy wbiegł, czy też został wepchnięty, w pole punktowe Kansas City, dorzucając, dosłownie, jedno podaniowe przyłożenie. Przez całe spotkanie emanował pewnością siebie, nie wpadając w przesadną euforię, popełniając błąd jedynie w przypadku fumbla, które pozwoliło Nickowi Boltonowi zdobyć defensywne przyłożenie. Można się też przyczepić do niektórych podań, które leciały w podwójne krycie, ale jednocześnie trzeba wspomnieć, że bomba w endzone do AJ Browna, dzięki której Eagles zapisali sobie podaniowe przyłożenie, także była rzucona na zaufanie do rosłego wide receivera. Co do qb sneaków, jestem bardzo ciekaw czy NFL w offseasonie zareaguje na ten proceder. Na pewno nie zapomnę QB sneak Eagles z CZWARTEGO jarda, który dzięki wsparciu, m.in. AJ Browna, zakończył się przyłożeniem. Tak jak ciągnięcie zawodnika z piłką jest już zakazane, tak pchanie go jeszcze jest dozwolone. Zobaczymy, czy liga zareaguje, czy też pozwoli na przepychanki coraz bardziej przypominające rugbowy scrum.

Patrick Mahomes umacnia się na pozycji najlepszego rozgrywającego w NFL. Co prawda heroizm Hurtsa sprawia, że to jego widziałem w roli MVP, nie można odebrać QB Chiefs statusu największej gwiazdy ligi. Po sezonie, w którym rzucił ponad 5,5 tysiąca jardów, oraz wykazał się zdolnościami improwizacyjnymi na poziomie Frana Tankertona, trzeba mu oddać, że to jego gwiazda świeci najjaśniej w całym NFL. Właścicielom Chiefs wystarczyły trzy sezony,  żeby podpisać go na najwyższy kontrakt w historii, a przez pięć lat bycia starterem Mahomes udowadnia, że jest tego wart, zdobywając dwa mistrzostwa w trzech superbowl, jednocześnie tworząc z Arrowhead nową siedzibę AFC Championship Game. Nawet odnowiona kontuzja z meczu z Jaguars, nie powstrzymała #15, a środki które dostał w przerwie, sprawiły, że był nawet w stanie uciec defensywie Eagles na kluczową pierwszą próbę w końcówce meczu. Jeśli aktualny MVP utrzyma dyspozycję z ostatnich lat, to może mieć ambicje, aby budować pomnik obok Toma Brady’ego. Brzmi na wyrost? Może. W historii NFL co i rusz mamy do czynienia z gwiazdami które trafiają na firmament, tylko po to, by równie szybko spaść i spalić sie w atmosferze. W przypadku Mahomesa mam jednak wrażenie, że spoglądając w niebo, będziemy mogli go dostrzec jeszcze przez długie lata, zwłaszcza z Wielkim Wozem w postaci Andy’ego Reida zawsze w tle.

Czy był holding, czy go nie było. Moim zdaniem, w próżni, nie można nikogo besztać za rzucenie flagi w tym momencie. To co sprawia, że moim zdaniem był to błąd, jest kontekst całego spotkania. W każdym sporcie, sędziowie i zawodnicy, przez pierwsze kilka minut wchodzą w swoisty taniec, gdzie zebry dają znać, czy dziś gramy zachowawczo, czy jednak pozwalamy sobie na więcej. Są spotkania, w których flaga w tej akcji nie byłaby w ogóle kwestionowana, ale nie w tym meczu. Podczas superbowl 57 mieliśmy wystarczająco przykładów, gdzie sędziowie pozwalali na dużo, tylko po to, by w samej końcówce podjąć decyzję niezgodną z kontekstem całego meczu. Choćby akcja z holdingiem, który dał Chiefs prostą drogę do zwycięstwa, okraszona jest nielegalnym zagraniem liniowego Chiefs, który użył rąk do kontaktu z facemaskiem defensywnego liniowego Eagles. Wydaje mi się, że wobec tego wszystkiego, flaga rzucona w tej sytuacji była błędem, a ostatni drive Filadelfii, dłuższy o tę jedną minutę, mógłby zostać klasykiem w historii superbowl, i napisać pierwszy rozdział w legendzie Jalena Hurtsa.

Temat murawy został poruszony już przez każdego, i nic odkrywczego w tym temacie raczej nie powiem. Wydaje mi się jednak, że wina leży po obu stronach. Zawodnicy wyszli przecież na rozgrzewkę, dłuższe wkręty mogły pojawić się już wcześniej, i nawet jeśli nie dawały gwarancji bezpoślizgowości, to na pewno zmniejszały prawdopodobieństwo jazdy na łyżwach. Dziwnym wydaje się fakt, że mając dwa lata i 800 tysięcy dolarów, murawa na stadionie z zamykanym dachem, sprawiała wrażenie boiska po ulewnym deszczu. Nie był to może 74’ i mistrzostwa świata, ale na pewno nie było widać pewności w ruchach ani Eagles, ani Chiefs. Nie wiem, czy fakt, że w przerwie spotkania na murawie musi pojawić się element rozrywkowy, który przyciągnie więcej osób niż sam mecz, miał wpływ na sytuację zielonej wykładziny, ale nie pamiętam, by którekolwiek SB okraszone było aż tyloma występami jazdy figurowej. Ostatni mecz który przychodzi mi na myśl, to Bucs-Seahawks w Monachium, gdzie zawodnicy także prezentowali swoje umiejętności łyżwiarskie, ale tam można pozwolić sobie na więcej zrozumienia, w końcu to mecz z serii europejskiej, a nie najważniejsze spotkanie całego sezonu.

Czy Rihanna dała dobry występ? Moim zdaniem, owszem. W przypadku halftime show często czuję się jak dziecko które zjadło zdecydowanie zbyt dużo cukierków, a w przypadku koncertu Riri, miałem wrażenie zbilansowanego posiłku. Zestaw piosenek ciągnący w nostalgiczne regiony młodości, z oprawą która nie była przesadzona, a dawała wystarczające tło. Oprawa techniczna wynosząca artystów w powietrze, razem z pracą kamery, zapewniając wrażenia wizualne w zupełności zaspokajające wszelkie potrzeby jakie wynikały z oglądania halftime show. Jedyne czego zabrakło, to klasyczny, niespodziewany gość do duetu, ale po zeszłorocznym show w Los Angeles, wyczerpano chyba jakiekolwiek limity w tym zakresie. Ogólnie rzecz biorąc, solidna czwórka wpisana do indeksu, zaliczone.

***

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej