Patriotyczny Raport #26. Umiarkowany optymizm
Po meczu z Philadelphia Eagles w fanach New England Patriots mogą istnieć dwa wilki – jeden mówi, że jest znacznie więcej powodów do optymizmu, niż mogłoby się wydawać, ale drugi przypomina, że takich moralnych zwycięstw przeciwko lepszym drużynom była ostatnio cała masa, a tych prawdziwych ciągle brakuje. A zbliża się mecz z Dolphins, który patrząc po sytuacji zdrowotnej może być jeszcze trudniejszy.
*****
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
*****
Mecze z Bucs i Cowboys w sezonie 2021 czy z Packers i Bengals rok temu pokazują, że Patriots regularnie potrafią nawiązać walkę z lepszym przeciwnikiem, często nawet jeśli początek meczu nie idzie po ich myśli. Tylko i tak brakuje wykończenia i na koniec mówimy o moralnych zwycięstwach, bo przecież było tak blisko. Problem w tym, że drużyny walczące o coś albo chcące być takimi muszą chociaż część takich bliskich meczów wygrywać. Optymistyczna wersja jest taka, że pojawiły się narzędzia, by zacząć. Przejdźmy do podsumowania meczu z Eagles i tego, jak prezentuje się na ten moment matchup z Dolphins.
Mecz z Eagles – atak:
- Niebywałe, jak inaczej może rok po roku wyglądać atak, kiedy dowodzi nim ktokolwiek, kto ma jakiekolwiek pojęcie o tym, co robi. Pod względem wykonania nie było to jeszcze może zbyt dokładne, ale pod względem schematycznym podoba mi się to znacznie bardziej nie tylko od tego co rok temu (szok), ale też od tego, co w ostatnich latach jako koordynator robił Josh McDaniels. RPOs (run-pass options), korzystanie z formacji pomagającej skrzydłowym (np. bunch, z którą Eagles cały mecz mieli problemy) czy pomoc dla własnej linii ofensywnej poprzez szybkie rzuty – Bill O’Brien robił po prostu to, co powinien robić koordynator w trudnym meczu dla swojego ataku. Trzeba przyznać, że miał też dobry matchup dla swojego ataku – jego ofensywy są zbudowane na graniu przez środek, a tam Eagles mieli poważną dziurę w obronie. Z optymizmem czekam jednak co zrobi z atakiem w pełni sił, choć nie wiem, kiedy to nastąpi;
- Dobra praca OC to automatycznie najlepszy mecz Maca Jonesa od jego rookie sezonu. Tu też jeszcze nie wszystko było perfekcyjnie, ale na duży plus można zaliczyć to, o co martwiłem się najbardziej, czyli gra pod presją. Przy tej OL Mac miał tego sporo, ale na ten moment to niebo a ziemia w porównaniu do tego, co przed rokiem. Nastawił mu się tzw. „wewnętrzny zegar”, czyli poczucie nadchodzącej presji i umiejętność rzutu w idealnym momencie. Co więcej, potrafił zaliczyć dobry rzut mimo ogromnego „strzała” chwilę potem. Jestem ciekaw, jak będzie wyglądał przy lepiej trzymającej linii i funkcjonującej grze biegowej;
https://x.com/tkyles39/status/1701669386380022094?s=20
- A skoro mowa o linii to nie był to najlepszy mecz, ale potrzebny jest kontekst. Po jednej stronie najlepsza linia defensywna ubiegłego sezonu, wzmocniona jednym z największych talentów draftu, a po drugiej linia Patriots złożona m.in. z dwóch rookies z czwartej i piątej rundy oraz Calvina Andersona, który nie trenował przez cały camp i ledwo wrócił do zdrowia po poważnej chorobie. Efekt to oczywiście zwycięstwo Eagles, ale linia i tak poradziła sobie znacznie lepiej, niż można się było spodziewać, szczególnie przy podaniach, gdzie pomogli Mac i O’Brien szybkimi rzutami. Gorzej niestety w grze biegowej, bo absolutnie nic nie przechodziło przez tę linię Eagles, ale jeśli Atonio Mafi i Sidy Sow zaczynają w ten sposób przeciwko takiemu przeciwnikowi, to można mieć nadzieję, że rozwiną się w coś więcej;
- A skoro jesteśmy przy rookies, to trochę pomogły w tym kontuzje i słaba postawa JuJu Smith-Schustera (o tym później), ale fakt, że Demario Douglas i Kayshon Boutte są na boisku w najważniejszym momencie meczu, dużo świadczy o tym, jak są postrzegani. A przecież obaj są z szóstej rundy draftu. Boutte miejmy nadzieję nauczy się łapać piłkę w boisku, bo tu błędy nowicjusza przeszkodziły mocno w dwóch seriach, w tym decydującej, ale dla mnie sam fakt, że są na boisku, jest już bardzo istotny. Przy pełnym zdrowiu ten atak nie ma jakiejś wielkiej gwiazdy, ale pięciu (albo sześciu, jeśli jakkolwiek pokaże się Tyquan Thornton po powrocie) skrzydłowych i dwóch tight endów mogących grać na minimum przyzwoitym poziomie (z potencjałem na więcej), będzie dobrym startem;
- Szczególnie warto uwzględnić Kendricka Bourne’a i Huntera Henry’ego. Obaj mieli dobre pierwsze sezony w Patriots, a w drugich z różnych powodów byli rozczarowujący. Teraz znów grają jak liderzy ataku – no ciekawe dlaczego i kto ich wstrzymywał rok temu. Henry nawet lepiej blokuje, bo jest przez OC stawiany w lepszych pozycjach do tego;
Mecz z Eagles – obrona i formacje specjalne:
- Świetny mecz obrony, która wygląda na ten moment na jeszcze lepszą niż rok temu, choć trzeba pamiętać, że to tylko jeden mecz, a Eagles też mieli swoje problemy, także w już rozegranym meczu z Vikings. Niemniej fakt, że zdobyli tylko jedno ofensywne przyłożenie to ogromny plus dla tej odświeżonej defensywy;
- Najbardziej podoba mi się chyba fakt, że Jalen Hurts nie miał za bardzo miejsca na bieganie. Jeśli w ostatnich latach z czymś obrona Patriots miała problem, to właśnie z biegającymi QBs. A tutaj proszę, raptem jeden większy bieg puszczony przez cały mecz;
- Jeśli linia defensywna będzie zdrowa, to w kwestii pass rushu to będzie absolutny potwór. Matthew Judon i Josh Uche grają jak rok temu, Christian Barmore był jednym z lepszych rushujących DT pierwszego tygodnia, a Keion White od początku wygląda znakomicie. Oby tylko szybko wzrosła jego rola, bo mały procent snapów dla gościa, który ogrywa topowych liniowych Eagles w pierwszym meczu w karierze to zdecydowanie za mało;
https://x.com/Nate_Tice/status/1702335702359560435?s=20
- Obrona gry biegowej prezentowała się nieco słabiej, choć i tak wystarczająco dobrze, szczególnie przeciwko QB, tak jak wspomniałem. Patrząc co linia Eagles zrobiła z Vikings tym bardziej wydaje się to świetne. Cieszy, że Barmore dostaje akcje biegowe i nie odstaje. Może to rok, w którym okaże się DT na wszystkie próby ze szczególnym potencjałem w pass rushu;
- A jak gra biegowa to Ja’Whaun Bentley. Nic dziwnego, że Belichick go kocha. Chłop jest jak wyjęty z lat 90. pod względem stylu gry. W biegach się to znakomicie sprawdza, a i w kryciu poczynił spore postępy;
- Najważniejszy obronny występ to oczywiście debiut Christiana Gonzaleza, który w pierwszym meczu w karierze rywalizował z topowymi skrzydłowymi po drugiej stronie, głównie A.J. Brownem. Oddał kilkadziesiąt jardów, ale występ jak najbardziej na plus – jeśli puszczał, to nie dlatego, że jakoś wyraźnie przegrywał, a dlatego, że grał bezpiecznie (nie wiem czy z założenia, czy sam z siebie) nie chcąc puścić czegoś dużego. Niemniej atletyzm na miejscu, pomoc w grze biegowej też, nawet sack się trafił i jest też granie pod presją, bo to dzięki jego świetnej akcji w samej końcówce Patriots mieli w ogóle szansę na zwycięstwo – będą z niego ludzie;
- Tak jak z Marte Mapu, który w pierwszym meczu w karierze zagrał kilkanaście akcji, ale był wszędzie – od linii defensywnej do ostatniego safety. Z biegiem czasu rola mu się zwiększy i wygląda na to, że będzie kolejną ciekawą częścią bezpozycyjnej obrony, do której dąży Belichick;
- Bardzo podoba mi się to, jak w rolę zastępcy Devina McCourty’ego wszedł Jabrill Peppers. Nie w pełni, ponieważ jest tam pewna rotacja, ale Peppers wyglądał naprawdę dobrze i w dodatku bardziej niż DMac pomagał z przodu, powodując między innymi fumble Hurtsa;
- W formacjach specjalnych nowy kicker Chad Ryland dalej w zasadzie niesprawdzony, za to sprawdzona po raz kolejny noga Bryce’a Baringera, która jest potężna. Pewnie dostanie parę wskazówek od Belichicka, bo jest nawet zbyt potężna i ze dwa razy nie dał szansy kolegom na dobiegnięcie do piłki. Niemniej na razie formacje specjalne wyglądają bardzo dobrze (były też fajne bloki przy returnach). Oby nie wrócił już ten dramat sprzed roku;
Na plus:
- Rookies! – aż 10 pierwszoroczniaków odegrało w tym meczu mniejszą lub większą rolę i nikt nie utonął, wszyscy mniej lub bardziej rywalizowali z finalistami Super Bowl. Christian Gonzalez (CB), Keion White (DL), Marte Mapu (LB/S), Demario Douglas (WR) i Kayshon Boutte (WR) to starterzy/gracze rotacyjni z dużym potencjałem, Chad Ryland (K) i Bryce Baringer (P) miejmy nadzieję będą kopaczami na lata, Atonio Mafi i Sidy Sow (OL) w idealnym świecie nie powinni być starterami, ale fakt, że nie zagrali bardzo źle daje nadzieję na przyszłość, a Ameer Speed (CB) wygląda jak bardzo dobry special teamer. Szkoda kontuzji Isaiah Boldena, bo mógłby być jeszcze jeden jako świetny returner. Jedynie Jake Andrews (OL) przyglądał się z boku – miejmy nadzieję, że rozwinie się po prostu później, choć to faktycznie był chyba mój najmniej ulubiony wybór w drafcie;
- Połączenie Billa O’Briena z rozgrywającym Jonesem – sam bieg z odrzuceniem do Ezekiela Elliotta z pierwszej serii był bardziej kreatywny niż cokolwiek, co zrobił rok temu Matt Patricia. Liczę na rozwój tej współpracy i że będzie lepsza z czasem;
- Kendrick Bourne i Hunter Henry – Bourne mógł mieć jeszcze lepszy mecz gdyby złapał kilka trudniejszych piłek, ale taki już jego urok, że nie wszystko w zasięgu jest w stanie złapać, w odróżnieniu od innych. Mimo to wygląda na WR1 w tej drużynie już wyraźnie;
- Obrona w całości, ale ze szczególnym uwzględnieniem linii defensywnej – jeśli utrzymają poziom, to cała liga będzie się bała tej presji;
- Jabrill Peppers – za miejmy nadzieję początek rozwoju na miarę swojego talentu, który gdzie indziej nie wypalił;
Na minus:
- JuJu Smith Schuster – nie byłem fanem tego podpisu i zamiany z Jakobim Meyersem, bo zawsze wolałem Meyersa, ale przekonał mnie argument, że JuJu będzie znacznie lepiej pasował do ofensywy O’Briena. Niestety na razie wygląda, że JSS po kontuzji jest bez formy. Brakuje eksplozywności, którą miał wcześniej, a w teorii jest już przecież w stu procentach zdrowy. Fakt, że w kluczowym momencie meczu na boisku byli rookies, a nie on, świadczy bardzo dużo. Tymczasem Meyers łapie dwa przyłożenia w pierwszym meczu w innych barwach;
- Ezekiel Elliott – fumble w debiucie gościa, który nigdy problemów z fumble’ami nie miał, a w dodatku to się przyczyniło do dużej straty już na początku i jedynego przyłożenia dla Eagles. Z tym że to jednorazowy minus, sama gra Zeke’a wyglądała przyzwoicie;
- Gra biegowa – linia poradziła sobie na tyle, ile mogła, ale zamknęło to całkowicie grę biegową. Miejmy nadzieję, że to kwestia linii Eagles i kontuzji, a dalej będzie już tylko lepiej;
Plan na Dolphins:
- To najważniejsza część tego tygodnia, bo o ile dobrze mieć powody do optymizmu, a te mogą być też i przy porażce z Dolphins, o tyle bilans 0-2 na start nie będzie niczym przyjemnym, choć był on przewidywany po ogłoszeniu terminarza;
- Największy problem, jaki mają jak na razie tegoroczni Patriots, to kontuzje. Rok temu byli nadzwyczaj zdrowi, ale nie mieli jakości boiskowej. Tutaj jest potencjał na jakość, ale zdrowia już nie ma;
- Przyznam, że nie wiem co gorsze – patrzeć na przyszły mecz nie mając pojęcia jak twoja drużyna może pokonać rywala czy mieć pomysły jak to zrobić, ale mieć kontuzjowanych kluczowych wykonawców. Ponieważ w przypadku Patriots w tej chwili mamy opcję numer dwa. Patrząc na mecz Dolphins z Chargers na pewno nie można iść z Miami na wymianę ciosów, bo ich atak jest do tego znacznie lepszy i Patriots po prostu to przegrają. Trzeba kontrolować zegar, ograniczyć Tyreeka Hilla i korzystać ze słabej jak na razie obrony biegowej Dolphins;
- Tu jednak zaczynają się problemy – w poprzednich latach odpowiedzią na Hilla zawsze był Jonathan Jones. Albo solo, albo z czyjąś pomocą. Niestety w czwartek Jones złapał jakaś kontuzję na treningu i nie trenował na ostatnim przed meczem, co bardzo często znaczy, że nie zagra. Bez niego pomysłu na zatrzymanie Tyreeka nie mam. Szybkościowo tylko Marcus Jones mógłby spróbować, ale tutaj brakuje jakości Jonathana;
- Problem jest też z wykorzystaniem słabej obrony biegowej. Zdrowi Patriots, z solidną biegowo linią i Rhamondre Stevensonem oraz Elliottem mieliby tu spore szanse. Problem w tym, że wśród podstawowych liniowych zdrowy jest tylko David Andrews, a Trent Brown prawdopodobnie nie zagra ze względu na wstrząśnienie mózgu. Nawet nie bardzo wiem, kto mógłby go zastąpić – pewnie Calvin Anderson, ale wtedy nie bardzo ma kto zagrać z prawej strony i będą kombinacje i przestawianie ludzi chwilę przed meczem. Wstrząśnienie ma też Sow, który i tak sam już jest zastępcą Mike’a Onwenu. Opcja najlepsza jest taka, że Onwenu i Cole Strange są już gotowi na ten mecz, a Trent Brown jakimś ogromnym cudem wychodzi z „concussion protocol” chwilę przed meczem. Opcja najgorsza to Andrews otoczony masą nowych zawodników, często na nieswoich pozycjach – Mafi, Anderson, Jake Andrews, Vederian Lowe, Tyrone Wheatley. Trzech ostatnich nie zagrało jeszcze choćby snapa w barwach Patriots. Z taką linią to i słabsza obrona biegowa Dolphins pewnie sobie poradzi, a bez tego raczej trudno będzie w tym meczu coś ugrać;
- Plan na mecz z Dolphins to więc trzymanie kciuków, żeby było jak najmniej absencji. Brak Jonesa i zdziesiątkowana linia to najgorszy możliwy scenariusz na ten akurat mecz;
Autor: Jakub Kazula
*****
Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
Categories